Opublikowano 10 sierpnia10 sie W dniu 7.08.2026 o 23:29, Rudiok napisał(a):No zły to film nie jest, ale jakoś bardzo dobry też nie jest. Taki typowy średniaczek z kijem w dupie.Co scena to Odyseusz wchodzi w takie pompatyczne tony, że zawstydza nawet polskie kino niezależne. Ogólnie to gdyby nie Penelopa i sceny w Itace to byłby to zlepek lekko ze sobą powiązanych scen bez ładu i składu. A Nolan nie byłby Nolanem jakby nie poszatkował osi czasu, no bo po co robić film chronologiczny, to się nie godzi.Interpretacja cyklopa czy gigantów wyszła ciekawie, nie było przegięte ani w stronę kina klasy B ani w jakieś elementy fantastyczne, za to miałem niedosyt przy Syrenach. Dźwiękowo film miażdży uszy w pozytywnym znaczeniu i udźwiękowienie jest na najwyższym poziomie, ale muzyka, choć też dobra, jakoś nie zapadła mi szczególnie w ucho.Aktorsko mam dylemat bo Damon ciągnie film jak może, ale jego interpretacja Odyseusza wychodzi trochę pizdusiowato i dopiero tak naprawdę pod koniec widać w nim człowieka, na którego przez 3/4 filmu jest kreowany. Nie takiego go pamiętałem i nie wiem skąd skręt w kierunku takiej lebiody. Z pozostałych to jedynie Pattinson i Zendaya mnie jakoś pozytywnie ruszyli, na plus też Leguizamo, którego nie poznałem przez długą chwilę, reszta robi za typowe tło za odpowiednią wypłatę.Realizatorsko wciąż na topowym poziomie, choć nie uniknięto szarości i ciemnych scen na ciemnym tle, co szczególnie widać na minus w niby Hadesie, jednej z lepszych scen i nie rozumiem hejtu na Elliotta, bo dał radę.Podobało mi się, ale nie aż tak jak się spodziewałem. Do Interstellar czy Batmanów zawsze chętnie wrócę a tutaj to seans na raz. 6/10Wydaje mi się, że to odejście od klasycznego Odyseusza wzięło się stąd, że Nolan chciał mocniej zagrać pod nasze czasy. Zależało mu, żebyśmy wyszli z kina z ponadczasowym morałem o tym, jak bardzo człowiek jest samodestrukcyjny, kiedy ślepo dąży do władzy i realizuje chore ambicje przywódców. Mnie osobiście ten motyw strasznie siadł, a ostatnia godzina pięknie pokazuje, co autor miał na myśli. Szkoda tylko, że przez pierwsze dwie trzecie filmu ten przekaz gdzieś tam ginie i nie wybrzmiewa tak, jak powinien.Do tego mam wrażenie, że Krzysiek trochę za mało pokazał wewnętrznej przemiany Odysa, chociaż z drugiej strony trochę rozumiem. Gdyby miał to rozegrać tak, jak należy, to musielibyśmy siedzieć w kinie z pięć godzin.Cała sekwencja z Cyklopem była genialna i ładnie powiało grozą - ten dźwięk, który Polifem wydaje w pewnym momencie bez problemu przypominam sobie teraz.. Tak samo zresztą jak ta absurdalna scena (wiadomo, o którą chodzi ) na pożegnanie.Cieszę się, że Nolan poszedł w takie barwy i postawił na surowy realizm kosztem mitologicznej baśniowości (choć z drugiej strony to w sumie paradoks, bo wiele mitów to brutalne historie). No ale faktycznie - w tych ciemniejszych scenach, które miały ogromny potencjał, momentami uja było widać.
Opublikowano 10 sierpnia10 sie Jak chciał zagrac pod nasze czasy to film nie jest ponadczasowy. Odyseja Homera jest ponadczasowa.
Opublikowano 18 godzin temu18 godz. W końcu byłem i ja. W weekend prawie miesiąc po premierze nadal pełna sala, o dziwo zachowanie wszystkich bez zarzutu.Sam film oceniam w sumie pozytywnie. Na pewno zrobił na mnie lepsze wrażenie, niż Oppenheimer, Tenet czy Dunkierka. Może to też trochę efekt tego, że opinie po premierze były tak skrajne, a samemu też nie nastawiałem się na cudo, choćby na podstawie trailerów. Film ma oczywiście swoje problemy, w większości typowe dla dzieł Nolana, więc abstrahując od otoczki "ideologicznej" (do tego jeszcze wrócę), jeśli ktoś jest ogólnie uczulony na jego styl, to i tutaj zdania nie zmieni. Jest rozwleczenie metrażu (owszem, materiału źródłowego starczyłoby choćby i na 6 godzin, ale nie o to tu chodzi), jest szaro-bura i generalnie nudna estetyka, jest pseudo realizm (stojący w sprzeczności z odejściem od realizmu na wielu płaszczyznach) i Nolanowe przywiązanie do pozornie niepotrzebnych szczegółów (szyte stroje, autentyczne fryzury i brody, pies z jakiejś kurwa niemal zaginionej, rzadkiej rasy xD), są ekspozycyjne dialogi i płaskie postacie (ciężko kogoś polubić), jest powaga, są głośne, dziwne dźwięki jako OST (tu akurat przesadzono i w kinie było po prostu za głośno). Ale są też mocne sceny, świetne zdjęcia, częściowo dobry casting (Pattinson, Holland, Leguizamo), no i mimo wszystkich zmian i kombinacji, ponadczasowa, epicka historia. Sam nie jestem jakimś znawcą Odysei Homera, więc część epizodów była dla mnie świeża nie tyle ze względu na autorską interpretację scenarzystów, co po prostu nie pamiętałem, co było w oryginale, no i może to i lepiej, bo nie szukałem różnic w trakcie seansu. Za to po seansie jak sobie poczytałem, no to faktycznie była to momentami naprawdę luźna adaptacja.Tu można przejść płynnie do tematu szeroko pojętego woke i poprawności. No nie da się ukryć, że dobór aktorów jest częściowo mocno nietrafiony i zwyczajnie śmieszny w swoim nieukrywanym nawet zbytnio spełnianiu quoty. I nie trzeba być łowcą woke, bo nawet potężny gej Pan Raczek ładnie to wypunktował i uzasadnił merytorycznie. Notabene polecam jego "recenzję" (cudzysłów, bo to taka trochę gawęda, trochę opis wydarzeń, ale nie zmienia to faktu, że słucha się dobrze, ale raczej już po seansie):no ale zawsze znajdzie się ktoś piszący błyskotliwie, że "hehe prawaki się zesrały, bo murzynka gra Helenę". Jest to wszystko o tyle śmieszne, że z jednej strony Nolan sięga po "nowoczesne" tłumaczenie eposu, dobiera sobie całe spektrum ras, płci i orientacji jako aktorów wcielających się w antycznych Greków i decyduje się na stylizowane, cool zbroje bohaterów, jednocześnie bawiąc się w jakieś akcje typu użycie tylko odwzorowanych, antycznych instrumentów do stworzenia OST (no w sensie dał takie zlecenie, nie komponował) albo właśnie szukanie wspomnianego wcześniej psa. Inaczej mówiąc: Argos musi być wierny oryginałowi, ale już Helena czy Eurylochos nie.Kończąc: film był niezły, ale zyskałby dzięki przykróceniu go, lepszemu doborowi aktorów i tak fundamentalnej rzeczy, jak obecności pierwiastka magii/duszy. Tego tu zabrakło i dlatego też do Odysei Nolana nie będzie się raczej chciało wracać (jak zresztą do większości jego filmów), jednocześnie seans był intensywnym przeżyciem w kinie. Czyli standard w jego filmografii. Takie 6+/10. Edytowane 17 godzin temu17 godz. przez kotlet_schabowy
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.