Skocz do zawartości

Jaką grę wybrać?


kotlet_schabowy

Rekomendowane odpowiedzi

Który Silent Hill dobry na początek? Można zacząć od 4, czy poszczególne części są bardziej ze sobą powiązane niż się wydaje?
Bardziej powiązane są jedynie SH1 i SH3. Ogólnie jednak sugeruję styczność z serią tak jak wychodziły poszczególne odsłony.

 

Poza tym ogólnie odradzam styczność z SH4 - fabułę to może i ma niezłą, ale grywalność zawodzi na całej linii.

 

Tym samym sugeruję zacząć od SH1 lub SH2.

Odnośnik do komentarza
Który Silent Hill dobry na początek? Można zacząć od 4, czy poszczególne części są bardziej ze sobą powiązane niż się wydaje?
Bardziej powiązane są jedynie SH1 i SH3. Ogólnie jednak sugeruję styczność z serią tak jak wychodziły poszczególne odsłony.

 

Poza tym ogólnie odradzam styczność z SH4 - fabułę to może i ma niezłą, ale grywalność zawodzi na całej linii.

 

Tym samym sugeruję zacząć od SH1 lub SH2.

Pewnie od 1 zacznę, tylko muszę dorwać skądś wersję NTSC bo zazwyczaj łatwiej na emu PSXa na PSP chodzą. Na PS2 chciałem zacząć od 4 właśnie, bo wydaje mi się najmniej straszna, i dość jasne lokacje są :) .

 

A co do RE5 to obawiam się że będzie jak z 4, i zamiast poczucia zaszczucia będzie radosna rzeźnia (gdy jest dużo przeciwników i mnóstwo amunicji + na dokładkę raczej zamknięte pomieszczenia i jedna droga przejścia to inaczej być nie może) ale mam nadzieję iż się pod tym względem zawiodę. Aczkolwiek większe obiekcje mam do fabuły, oby nie była tak tępa jak w 4 (cóż jednak wymagać od RE). Konwencja filmów klasy B to niezły pomysł, ale ile można. Wraz z odejściem zombie powinno się to zmienić.

Odnośnik do komentarza
Tylko i wyłącznie SH2. Nie każdy musi zaliczyć 3,4 ale nei przeżyć SH2 mając PS2 to wstyd
Meh... SH2 mimo, że ma świetną fabułę, to jeśli chodzi o gameplay i klimat strachu zawodzi na całej linii. Zaraz pewnie fanobye się na mnie rzucą, ale cóż... grając za pierwszym razem nie miałem żadnych problemów. Większość gry przeszedłem używając rurki, jedyne apteczki i amunicję zużywając na bossów. Przekłada się to automatycznie na totalne zabicie klimatu strachu. O ile w takim SH1 i SH3 trzeba było oszczędzać amunicję i apteczki, tutaj wszystko znajdujemy co krok. Pominę też fakt, że świat zwykły i alternatywny wyglądają niemal tak samo, a wszystko widać nawet bez korzystania z latarki...

I tak nikogo nie przekonam, gdyż jest to "najlepsza część i kropka", ale survival horror to nie jest. Prędzej przygodówka.

 

Pewnie od 1 zacznę, tylko muszę dorwać skądś wersję NTSC bo zazwyczaj łatwiej na emu PSXa na PSP chodzą.
NTSC bierz choćby z tego względu, że PAL jest zdaje się lekko "ocenzurowana". Mowa dokładnie o dzieciach w szkole, które zamienione zostały na jakieś inne potworki. Lame...

 

Na PS2 chciałem zacząć od 4 właśnie, bo wydaje mi się najmniej straszna, i dość jasne lokacje są
Wait, what? Ty to zaliczasz na plus? To może faktycznie zagraj lepiej w SH2 ;>. Ale prawda jest taka, że nie ma nic lepszego niż adrenalinka, którą oferuje SH1 i SH3 (tja, kwestia dyskusyjna, ale jak dla mnie dwie najstraszniejsze gry z jakimi miałem styczność).
Odnośnik do komentarza
Na PS2 chciałem zacząć od 4 właśnie, bo wydaje mi się najmniej straszna, i dość jasne lokacje są
Wait, what? Ty to zaliczasz na plus? To może faktycznie zagraj lepiej w SH2 ;>. Ale prawda jest taka, że nie ma nic lepszego niż adrenalinka, którą oferuje SH1 i SH3 (tja, kwestia dyskusyjna, ale jak dla mnie dwie najstraszniejsze gry z jakimi miałem styczność).

Zaliczam na plus bo nie miałem wcześniej większej styczności z horrorami, a chciałbym skończyć grę którą kupię. SH4 wydaje się tym samym dobrym wprowadzeniem do gatunku. :P

Odnośnik do komentarza

Może mnie teraz zlinczujecie ale mnie najbardziej straszył SH4 THE ROOM ;) I fabuła też mi się podobała. Te uczucie zaszczucia we własnym pokoju... Polecam wszystkie części cichego wzgórza na ps2. Najbardziej spokojna chyba jest trójka. Z horrorów polecam jeszcze Project Zero 2 i 3 (aka Fatal frame).

Edytowane przez MoniqaPS2PSP
Odnośnik do komentarza
Gość Siwy_

wszystkie finale (poza ffx i ffx-2) maja inne postacie i chodzi w nich o co innego

najlepiej zaczac chyba od siodemki, jesli Ci sie wkrecisz to polecam pozniej lyknac dziewiatke (czesci na psxa rulez!), a pozniej jak chcesz ;)

Odnośnik do komentarza

Niewazne od której Final Fantasy zaczniesz- najprawdopodobniej ta stanie się Twoją ulubioną i do niej będziesz żywił najwięcej sentymentów, a i tak zagrasz w pozostałe.

 

Ja i moi dwaj kumple, mimo ze pokończyliśmy większość finali, i tak za "ulubione" uważamy te od których zaczęliśmy (odpowiednio FF8, FF7 i FF9), więc to raczej taka zasada.

 

Ale najlepszy system miało FF2 :)

Odnośnik do komentarza
mam pytanie do seri Final Fantasy, nigdy w nią nie grałem jak chce zacząc grac to musze zaczac jakoś od pierwszej czesci? czy w kazdej grze ''chodzi'' o coś innego. Jeśli nie to od jakieś części zacząć?

Od siebie dodam, że chyba najlepiej zacząć od X albo XII, po prostu dlatego , że są to nowsze gry i więcej jest graczowi tłumaczone (i wybaczane). Jeśli nie grałeś w FF to przypuszczam, że nie miałeś wcześniej większego kontaktu z jRPG (choć może się mylę). Z dugiej strony XII jest zupełnie inne niż reszta. Na pewno lepiej nie zaczynać od X-2, dałoby ci to mylne pojęcie o serii ;P .

 

A co do sentymentów to White ma rację; 8 jest moim ulubionym Finalem, bo to od niej zaczynałem :)

Odnośnik do komentarza
Na pewno lepiej nie zaczynać od X-2, dałoby ci to mylne pojęcie o serii ;P

Kiedy ja zaczynałem poznawać FF-a, zacząłem właśnie od X-2..... i powiem ci że gra tak mi się spodobała (taa wiem jak bardzo mylne pojęcie wtedy wchłonąłem, i jaki lol miałem przy FF X :)) że gotów byłem już kapliczkę budować dla niej budować :D ! (choć przyznam że po dłuższym czasie była cholernie nudna). Więc pisze to do kogokolwiek, jeśli lubicie japońską kulture, i chcecie poznać serie FF, jak nigdy dotąd inną PO-LE-CAM zacząć właśnie od FF-X 2, a potem zaliczyć lola przy FF X :P.

 

FF zmienia życie i sposób nastawienia do Jrpg-ów, więc choose whisley w którą część chcesz zacząć !.

Edytowane przez Dr.Czekolada
Odnośnik do komentarza

White'owi chodzi o to że FF X2 nie ma w gruncie rzeczy fabuły, po prostu ciągną się wątki popierdółkowate, nic nie wnoszące , to trochę tak jakby pozbawić gry jrpg głównej osi fabularnej a pozostawić tylko zadania poboczne. Jednak mimo wszystko ja zacząłem od FF X 2 i to były niesamowite doznania, fantastyczny system walki, 3 babki, świat który jest po prostu zbyt piękny żeby był prawdziwy (Spira w FF X a FF X2 to normalnie inne światy). No dobra jakiś główny wątek (znaleść ,,JEGO" i zniszczyć zło) jest, ale całość tak się ciągnie jakby go nie było, o tak :P.

 

To po zaczęciu od innej części będziecie mieć mieszane uczucia do tej gry, nie na odwrót.

Edytowane przez Dr.Czekolada
Odnośnik do komentarza

Z tą modą na sukces chodziło mi także o rewię mody w trakcie walk :)

 

 

By the way, odświeżyłem sobie dziś FF8, trochę pograłem, obejrzałem raz jeszcze zakończenie... i wróciły wszystkie te emocje sprzed lat, aż mnie coś ścisnęło w dołku. Żadna gra tak nie potrafi. Dobra, wiem że to wyświechtany slogan, ale "kiedyś to robili Gry"!

 

Naszła mnie jednak ciekawa dygresja- porównując system FF8 z systemami fajnali 10-12 zauważyłem że w tych nowych grach wszystko staje się coraz mniej skomplikowane, jakby idiotoodporne. Żeby skumać Sphere Grid czy Licenses wystarczy kilka minut, natomiast nad "Junction System" z ósemki można się głowić wiele godzin, stosować setki kombinacji i w ogóle zabawy jest co nie miara. To naprawdę jest zadziwiające- nawet opcje w menu walki można było dowolnie kustomizować (w FF7 zresztą tak samo, o ile mnie pamięć nie myli), a w takim FFXII- każda postać może to samo, w ogóle nie trzeba kombinować. Bieda.

Edytowane przez White
Odnośnik do komentarza

jak do tej pory klimat najbardziej mnie zabił w ff7, muzyczny wypas

i mocna fabuła, w ósemce zdenerwował mnie ten bal na poczatku, bzdety i cukierki,

ale póxniej wszystko juz wyglądało w miare cacy, no oprócz wykrzywionych postaci

i kilometrów 'pustkowia' do przejścia ;\

co do ffX-2, nie dokończyłam, bo nie wciągnęło, chociaż widoki były niezłe,

bajkowe, bieganie z pistoletem jakąś tam radochę dawało, ale ogólnie nuda

Odnośnik do komentarza

Tyle takich pytań było ale pozwól że pomogę.

Dragon Quest VIII jeśli chcesz trudnego, pięknego RPG z ogromnym światem. Dla wybranych. Specjalnych.

FF X - Super gra, bawiłem się wspaniale. Dość łatwa, fabuła też ciekawa (lepsza od tej z DQ), ale filmiki czasem zbyt długie. Najlepszy pod słońcem system rozwijania postaci (Sphere Grid) i fajne walki (te w DQ VII są kiepskie - czyli dość uproszczone i już nie tak rozłożone). Ale DQ VIII ma ten plus, że jego świat jest PRZEOGROMNY, coś a'la GTA ale w piekniejszym klimacie, oraz ciekawszym wyglądem przeciwników. No i często jest zabawna (Yangus rządzi). Ale do FFX mam niesamowity sentyment mimo tych wad liniowości i kilku pomniejszych.

Które z tej dwójki jest lepszy? Chyba MINIMALNIE FFX... Ale obie gry kocham i są dla mnie bezcenne. Ale i tak nadal najlepsza jest seria Kingdom Hearts, ale to już inna bajka :).

Odnośnik do komentarza

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...