Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

własnie ukonczyłem...

Featured Replies

Opublikowano

Ghost Recon Future Soldier (PC)

Kolejne przejście, nawet nie wiem które, bo niemal co roku sobie ten tytuł ogrywam. Przyjemna strzelanka z systemem osłon i strzelaniem synchronicznym w głowy przeciwników. Tak, wiem, że to w sumie skradanka, ale wydaje mi się, że więcej tutaj mamy otwartej wymiany ognia, niż eliminowania wrogów po cichu. Tzn różnica zbyt wielka nie jest, ale nasz team to nie Sam Fisher, więc trup i tak ściele się gęsto.

Wycieczka po całym świecie to klimatyczne miejscówki- afrykańskie państewko gdzie zaskakuje nasz burza piaskowa, śnieżna zamieć na dalekiej północy czy rosyjskie więzienie. Graficznie nadal daje radę, choć sporo tekstur już razi niską rozdzielczością. Mamy tutaj całą gamę gadżetów- kamuflaż rodem z Crysisa, drony, różne rodzaje wizji- noktowizor czy gogle magnetyczne. Także arsenał jest spory, do tego można go customować- lunety, magazynki, tryby ostrzału. Można się zdać na domyślny zestaw pukawek, lub samemu sobie złożyć set.

wydawanie komend naszym towarzyszom to głównie oznaczanie im wrażych łepetyn. kiedy mamy zielone światło, można zdmuchnąć na raz całą grupę wrogów bez podnoszenia alarmu. Niestety, albo stety nasi kumple zawsze trafiają, czasem z miejsc, z których nie powinni. Przynajmniej nie psuje nam to rozgrywki, jak gramy samemu. A jak nieopatrznie padniemy podczas ostrzału, to podbiegną i dadzą nam leczniczego klapsa.

Pomimo już niemal 14 lat na karku GRFS jest nadal grywalny i wart uwagi dla tych, którzy są sobie postrzelać i trochę poskradać, a mają dość rozwleczonych sandboxów na kilkadziesiąt godzin.

  • Odpowiedzi 14,4 tys.
  • Wyświetleń 1,5 mln.
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Najpopularniejszy posty

  • Jak widze forumowych "wspierajacych" day 1:   czwartek, caly dzien, statusy na forum - gdzie ten ku.rwa kurier, zaje.bie ch.uja, juz czwartek a jeszcze go nie ma, no ku.rwa lepiej zeby byl przed we

  • Call of Duty Black Ops 3 - nigdy nie lubiłem podserii Black Ops. Jedynka doceniana za fajny scenariusz moim zdaniem klęka od natłoku złych gameplayowych rozwiązań, dwójka miała tak żenująco naciąganą

  • kotlet_schabowy
    kotlet_schabowy

    Kingdom Come: Deliverance (PS4) Przykład na to, że gierkom warto dawać drugą, a czasami nawet trzecią szansę. Tym bardziej, jeśli instynktownie czujemy, że ów gra powinna nam siąść, tylko coś początk

Opublikowano
  • Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem.

Disco Elysium

disco_elysium.jpg?width=1200&height=630&

Dawno (nawet nie wiem czy kiedykolwiek tak było) nie miałem tak, że tak bardzo wstydziłem się za to co odwalił bohater, którym przyszło mi grać. Co chwilę ktoś wypominał stłuczoną szybę, zdemolowane pomieszczenie, granie muzyki do 3 nad ranem, bieganie bez koszulki po mieście i wymachiwanie bronią przed wystraszonymi hotelowymi gośćmi. Potem na domiar złego okazuje się, że brakuje odznaki, broni, munduru, pieniędzy i jednego buta. Było tak, że raz chciałem zapaść się pod ziemię, innym razem śmiałem się z przeszłych wyczynów detektywa, a bywało i tak, że jednocześnie wstydziłem i śmiałem się z tych opowieści, których autorami były osoby postronne. Detektyw sam nic nie mówił na temat swojej przeszłości, bo doznał amnezji w wyniku zażywania sporych ilości alkoholu, substancji psychoaktywnych i chronicznego niedoboru magnezu.

To nie jest kolejna sztampowa historia o genialnym detektywie na wzór Sherlocka Holmesa, który prowadzi uporządkowane śledztwo i od samego początku do końca wie co robi. W ogóle Disco trochę przełamuje strukturę klasycznego kryminału, w którym największą ciekawostką jest tożsamość mordercy. W Disco największą ciekawość budzi tożsamość głównego bohatera, która stała się tajemnicą nawet dla niego samego. Oczywiście są te wszystkie składowe w postaci przesłuchiwania świadków, badania miejsca zbrodni, szukania poszlak, skomplikowanego procesu dedukcji, wyciągania mądrych (nie tak rzadko również głupich i abstrakcyjnych) wniosków. Na szczęście szybko na miejscu zjawia się wysłany przez konkurencyjny komisariat partner dla naszego detektywa, Kim Kitsuragi, który stanowi tę bardziej trzeżwą cześć detektywistycznego duetu.

Amnezja głównego bohatera pozwala kształtować jego osobowość według własnego upodobania. Można być komunistą, centrystą, miłośnikiem wolnego rynku, można kochać to co nowe albo tęsknić za starym porządkiem. Można też unikać tematów politycznych za wszelką możliwą cenę wychodząc z założenia, że to wszystko na samym końcu i tak nie ma sensu. Można również przepraszać za swoje błędy albo w ogóle za nic nikogo nie przepraszać i być bucem, szaleńcem, miłośnikiem teorii spiskowych, imprezowiczem, który wcale nie chce się zmieniać i nie ma ochoty niczego prostować w swoim życiu. W ogóle można wywalić odznakę do kosza i stwierdzić, że chuj w to całe śledztwo, koniec z pracą w policji i zabawą w detektywa.

disco-elysium-pants.jpg?width=690&qualit

Możliwości jest sporo i każda wypowiedż, decyzja albo to jak rozdamy punkty w drzewku rozwoju postaci mają wpływ na tę historię. Również elementy ubioru mają wpływ na różne statystyki, którymi dysponuje detektyw. Można z niego zrobić abstrakcyjnego myśliciela, można rozwijać percepcje i logiczne obszary mózgu, odpowiedni czas reakcji, empatie, przekonywanie. Można też zrobić z niego typowego osiłka, który hołduje starej policyjnej tradycji według której gliniarz musi przede wszystkim potrafić wyważyć drzwi. Jest w tej grze wszystko to co się kocha w tych wszystkich RPG-ach, czyli każdy możliwy wybór, który otwiera jakieś ścieżki i jednocześnie zamyka inne. Wiele spraw domknąłem i zakończyłem je tak jak chciałem, inne spieprzyłem i podjąłem decyzję, których póżniej żałowałem. I właśnie to, że póżniej żałowałem niektórych decyzji sprawia, że uwielbiam Disco, bo to znaczy, że twórcy stworzyli tytuł, który potrafił mnie zaangażować emocjonalnie do samego końca.

Dialogi są świetnie napisane i jest dużo postaci, które zapadają w pamięć. To jest ogólnie jedna z najlepiej napisanych gier w jakie miałem okazje zagrać w swoim życiu. Jedynie gubiłem się gdy zaczynały się te wszystkie polityczne dygresje i masa nazw własnych stworzonych na potrzeby tego uniwersum. Jakieś okscydentalne ludy na semeńskich ziemiach postanowiły wyzwolić się spod imperialnej władzy Aeoposolokańczyków, którą ci z kolei przejęli od pradawnego ludu Persykonów wywodzącego się w prostej linii od Maoazpagejczyków. Trochę polityczno-historycznych tematów jest, często są dobrze poddane, sporo fajnych rzeczy można było się dowiedzieć i rozumiem, że są niezbędne, ale nie będę udawał, że wszystko dobrze zrozumiałem.

Kocham Disco za humor, za ściany świetnie napisanego tekstu, za tego łajdaka, którym musiałem sterować, za nie jednowymiarowe postaci, za konstrukcję tego świata, za eksplorację, za tę całą detektywistyczną robotę, która sprawiała dużo frajdy oraz za zrozumienie, że jedyną wadą słońca jest to, że oświetla nie tylko nas, ale również naszych wrogów.

Edytowane przez Czokosz

Opublikowano

Lego Horizon Adventures (PS5)

Przyjemnie spędzone 8.5 godziny. Jest wesoło, kolorowo, chociaż rozgrywka fabuły się kończy, zanim zacznie nudzić. Biegamy po mapach przed siebie, eliminując z łuku przeciwników. Tych jest kilka rodzajów, ale oprócz podstawowego, reszta ma limitowane strzały. Mamy znane z gry gadżety, tutaj zwane wichajstrami, a gra dokłada coś od siebie np. buty które umożliwiają podpalanie wrogów, czy potężny "rozdzielacz klocków" zadający spore obrażenia.

Trochę tutaj za mało elementów platformowych i ukrytych miejscówek. Gra jest do bólu liniowa. Jak zwykle w grach lego zbieramy klocuszki za które ulepszamy postać, kupujemy nowe ciuszki czy budynki i ozdoby do Serca Matki. Z niektórymi z nich można wejść w interakcję.

Tytuł nadrabia głównie humorem i tekstami podczas gadek między postaciami. Także przedstawienie postaci powoduje banana- DJ Sylens, nieporadny Varl czy uwielbiający donuty Erend. Całości dopełniają ich głosy- grałem z angielskimi.

Fajnie było, ale się skończyło.

Opublikowano

Rise of the Ronin - po wielu poczatkowych perturbacjach z ta gra w koncu doszedlem do tego o co chodzi z systemem walki i jak go uskuteczniac. Start mialem dosc ciezki. Nie rozumialem counterspark, dlaczego wchodzi, a dlaczego nie (ostatni cios combo), po co mi bonusy w postaci +/- 0,2% i czy nawet zsumowane z reszta perkow beda mialy odzwierciedlenie w starciach. To wszystko zaczelo ukladac sie w jedna logiczna calosc, a skondensowana wiedza pozwolila na stworzenie potwora. Po skonczeniu gry zauwazylem, ze jest kolejny poziom trudnosci, na ktorym to moj koncowy build lsnil jak slonce w bezchmurny dzien.

RotR to bardzo dobra gierka. Po pierwsze setting w swiecie samurajow to dla mnie top topow. Uwielbiam biala bron, uwielbiam Japonie, jej ciezko zrozumiala dla zachodnich bytow kulture, okrucienstwo i kodeks, ktory zawstydzi niejednego meczennika. Jesli wie sie co sie robi, wyczuje sie timing i zadawqnie ciosow zsynchronizowane z obrona i parowaniem nasz bohater odstawia tak mordercze piruety, ze nic jie jest w stanie go powstrzymac. Przez cale pierwsze przejscie uzylem dopalaczy doslownie kilka razy. I za to nalezy mi sie polmetrowy bo sa one nieslychanie skuteczne i trwaja na tyle dlugo, ze nie trzeba ich aplikowac trzy razy przy dluzszych starciach, a to wplywa dalej na plynnosc, skupienie i jego ciaglosc przy bardziej wymagajacych przeciwnikach. Na midnight (najwyzszy poziom trudnosci) widac to najlepiej. Kilka razy udalo mi sie nie otrzymac zadnych obrazen, a jest to ciezkie z co lepszymi szermierzami. Wystarczy podlubac przy bonusach, troszke pofarmic, skleic postac i jazda.

Fabulka jest, ale nie jakas tam sztampowa. Dokonujemy wyborow. Niektore nie maja zadnego znaczenia, a inne decyduja o tym czy i kogo spotkamy ponownie na swojej drodze. A poznajemy dziesiatki postaci. Jesli jest sie milosiernym mozemy ich przygruchac jako ziomali i razem z nimi ruszyc do boju. Niektorzy sa nastawieni na ciche egzekucje, inni na walke otwarta, a jeszcze inni na jedno i drugie. Mozna wybierac do woli. Znaczy sie sposrod 32och dostepnych kompanow. Cala historia jest przesiaknieta patosem, wiele watkow to moralne rozterki bohaterow, ich egzystencjonalna wewnetrzna walka i chec wsparcia ojczyzny co jest motywowane roznie i przez rozne przeslanki. Przez to wlasnie staniemy w szranki z…ale nie bede psul zabawy tym, ktorzy nie grali.

Sieczka jest krwawa. Glowy odpadaja az milo, posoka chlasta na lewo i prawo, a krzyki agonii pieknie wypelniaja malzowiny uszne. Wieksi przeciwnicy sa hardzi, a nawet pyskuja, ze spuszcza nam srogi wpierdol. Mniejsi potrafia spietrac i pozwolic nam rozpruc im bebechy jesli ubijemy uprzednio najsilniejszego z nich. Narzedzi zbrodni jest wiele. Jest taka mozliwosc, ze nie ogarnie sie w pelni wszystkich styli bo jest ich nieslychana mnogosc, a “nauczenie sie” wszystkich z nich wymaga strasznie tlustego grindu. Niektore z nich wymagaja pchania fabuly do przodu, inne stawania w starcia z wojownikami w kilku dojo, a jeszcze inne zawierania wiezi z tymi samymi ludzmi, z ktorymi cwiczymy w tychze przybytkach.

RotR to nie GoT. Ten drugi jest lepszy pod wieloma wzgledami, ale nie dac szansy Roninowi to maly grzeszek. Jesli macie gdzies chwile…trwajaca 80h, to smialo wbijajcie w ten swiat. Warto.

Opublikowano

Parę gierek skończonych w styczniu, głównie nadrabianie klasyki + trochę VR’a. Czas się zabrać za jakiegoś jRPG-a na 50–100h D

VR (ogrywane na 1. wersji PS VR podpiętej do PS5)

Superhot VR
Gameplayowo super gierka, chyba jedna z najlepszych dostępnych na PS VR 1, ale jakbym nie ustawiał, to zawsze miałem pewne problemy z trackingiem. Z tego powodu nie wbijam 100%, ale sama gra w założeniach (i jak wszystko dobrze „łapie”) bardzo spoko.

Rick and Morty: Virtual Rick-ality
Tutaj problemów z trackowaniem nie miałem (chociaż wielu ludzi narzeka w sieci), a sama gra dużo prostsza w założeniach. W zasadzie to typowy „point and click” ze znajdowaniem i mieszaniem przedmiotów, żeby później je gdzieś użyć (tylko że w VR) + parę mini gierek (strzelanie do kosmitów, szybkie wciskanie przycisków). Humor znany z serialu (gra wyszła przed 4. sezonem, więc jest jeszcze oryginalny dubbing i trzyma poziom). Dla fanów serialu to fajne doświadczenie, ale gameplayowo bez fajerwerków.

Castlevania: SOTN (PSX)
Jeden z wielkich klasyków ery PSX, którego jakimś cudem nigdy nie ograłem. Za wiele nie będę pisał, bo pewnie większość zna i ograła na wszelkie sposoby. Powiem tylko, że nawet w 2026 gra się w to naprawdę dobrze. Masa przedmiotów do zebrania i różnych setów do testowania (w sumie większość jest chyba nieprzydatna, ale aż tak się nie wgłębiałem i głównie używałem tych z najlepszymi statami), ciekawi bossowie (w późniejszej fazie gry jest dosyć łatwo, poza jednym ciężkim „szefem” w odwróconym zamku) i przyjemny system walki.

Trochę zaskoczony byłem, gdy po 6–7h zobaczyłem napisy końcowe, a później sprawdziłem, że to dopiero połowa gry. W czasach 'przed internetowych' to musiał być niezły twist i pewnie zdarzyły się osoby, które kończyły grę na standardowym zamku D

PS. Grę ogrywałem na emulatorze z patchem QOL v1.3, który usprawnia parę rzeczy i blokuje kilka exploitów/tricków z oryginału: https://www.romhacking.net/hacks/3606/

F.E.A.R (PC)
Kupiłem trylogię za jakieś grosze na GOG-u, to wypadało sprawdzić.

W swoim czasie gra była mega chwalona (na PC) za niesamowite i „myślące” AI, które nawet dzisiaj całkiem daje radę. Ogrywałem grę na standardowym poziomie trudności, a przeciwnicy zachodzili mnie od tyłu, rozdzielali się na kilka grupek, reagowali na moje akcje (zwykle bardzo sensownie, gorzej jak robiłem coś mniej oczekiwanego, ale starałem się nie oszukiwać :D). W rozprawieniu z przeciwnikiem pomaga SlowMo, czyli tutejszy „bullet time”, którego używałem w zasadzie non stop (wtedy dużo prościej można grać stylem „na rambo”, rozwalając grupki wrogów wjeżdżając w nie z shotguna).

Levele w grze (w sumie 11, podzielonych na mniejsze sekcje) mają zamkniętą, korytarzową strukturę, ale w każdym mamy kilka odnóg do sprawdzenia i znalezienia sekretnych znajdziek (boost do HP i bullet time). Gra w teorii ma być strzelanką/horrorem, ale w praktyce to mamy kilka tanich jump scare’ów i w miarę standardowy shooter FPS (ostatnie 2 levele idą bardziej w stronę horroru). Fabularnie jest znośnie; ani wybitnie, ani jakoś mega słabo. Przyjemna gierka, której ukończenie zajęło mi jakieś 10–11h. (Dodatków póki co nie ruszałem, ale pewnie kiedyś ogram).

PS. Tutaj też wrzuciłem patch zrobiony przez fanów (EchoPatch), który umożliwia komfortowe granie na nowych padach czy wyświetlaczach (skalowanie HUD-a do rozdzielczości 4K, optymalizacja FPS i różne mniejsze poprawki). Patch dostępny tutaj: https://github.com/Wemino/EchoPatch

Opublikowano

Też za pierwszym razem w SotN nie widziałem że jest odwrócony zamek i grę skończyłem w połowie. Dopiero w zeszłym roku w pełni ją skończyłem.

Opublikowano

Yaiba ninja gaiden Z

Będzie krótko, bo nie ma się co rozpisywać nad średniakiem.

Jesteśmy Yaiba - z jakiś dziwnych powodów chcemy ubić głównego protagonistę serii ninja gaiden - Hayabuse.

Fabułę musiałem doczytać w fandomie dlaczego oni w ogóle się bija na początku samej gry:

Ryu Hayabusa, the famed Dragon Ninja of the Hayabusa Ninja Clan demanded the Tempest Blade from Yaiba, in keeping with his clan's tradition of safeguarding potentially dangerous relics.[3] Yaiba would not surrender the katana.

Fifteen dead Hayabusa Ninja later, he would go head-to-head with Ryu. At first it seemed like the two were evenly matched, but Ryu's superior intellect and self-control enabled him to best Yaiba, and with one deft stroke of the Dragon Sword, Yaiba was brought down, losing his left eye and arm as well as his life in the process

Później znjaduje nas pewien bogaty chlop i naprawia nas, daje robotyczną rękę i nowe oko ala terminator.

Co w tej grze mi się podobalo, ze nie poszedl uninstall po pierwszym chapterze? Ciekawe mechaniki i styl graficzny, który jest bardzo miły dla oka. Chociaż powinienem nazwać ten zabieg stylem artystycznym, bo ta grafika cell shadingu ma swoj wlasny unikatowy styl.

Mechaniki - nie możemy skakać, za to mamy dashe i tysiące zombie do zabicia. Tak - to będą nasi glowni przeciwnicy w grze. Nie brzmi to za ciekawie, ale tworcy zrobili masę mini bossów (zombie bossow), które pojawiają się co chapter i uczą nas nowych mechanik ich zabijania.

Clue zabijania tych mini bossow jest takie, by umieć je zabijać w sposób szybki, a nie kąsania ich po pare uderzeń i odskakiwać.

Później Ci mini bossowie się mieszają na polu walki jednocześnie więc poziom trudności rośnie. Gra którą mi przypominała tego typu zabieg to pop warrior within - tam też pojawiali się kombinacje wrogów na mini arenach z unikalnymi zdolnościami i trzeba bylo miedzy nimi tańczyć i rozkminiac szybkie egzekucję, bo przeciwnicy biją mocno na hardzie.

Historia jest poprowadzona od strony tego złego typa co przeklina i ma dużo czarnego humoru w zapasie. Tutaj na plus.

Co tu nie zagralo? Na pewno wykonanie, bo Yaiba jest troche pokraczny na tym polu bitwy i jego monotonne kombosy nie pomagaja. Ginie się czesto a loadingi w tym nie pomagaja.

Myślałem, że będzie robienie calaczka, ale pod koniec gra mnie ostro zmęczyła losowością zdarzeń - czasem jakieś parry nie wchodzi albo będziemy stać w miejscu na mapie gdzie akurat przeciwnik przywali swoim obszarowym atakiem i byebye.

Kilka screenow z komórki

IMG20260111000409.jpg

IMG20260109105834.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

Ostatnio przeglądający 2

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.