Opublikowano wczoraj o 16:26 1 dzień Nie zobacze bo juz zobaczylem. Ale nie powiem, jak ktos tu o niej wspomina to mam pokuse przypomniec ja sobie bo calkiem wyparlem.
Opublikowano wczoraj o 16:33 1 dzień W dniu 11.01.2026 o 13:16, łom napisał(a):Unicorn Overlord (PS5) - tym razem Vanillaware zaserwowało oryginalne połączenie jRPGa i strategii. Na polu walki ustawiamy własne, wcześniej dobrane drużyny (max 5 postaci na polu 3x2), podczas aktywnej pauzy wydajemy komendy gdzie kto ma iść a jak wpadniemy na wroga to oglądamy zautomatyzowane starcie na oddzielnej planszy 2d. Na początku wydaje się to prostackie ale z każdą godziną dochodzą kolejne niuanse i przed oczami staje jeden z najlepszych systemów w RPGach (zwykłych i taktycznych). Wynik starcia jest zależny od masy czynników na który mamy wpływ: od tego jakie klasy są w danej jednostce, ich ekwipunek (niektóre przedmioty dają dodatkowe ruchy), rozmieszczenie na polu, kto przewodzi drużynie, aktywne skille czy zżycie danych bohaterów ze sobą. Walka też nie zawsze kończy się zgonem naszym lub przeciwnika i przegrany zostaje odepchnięty i ma parę sekund cooldowna podczas którego każda walka zaczyna się od tury przeciwnika (a nie prędkości pojedynczych jednostek). Do tego dochodzą też indywidualne skille które uruchamiamy na mapie, przeszkody terenowe, balisty, garnizony które możemy obstawić itd. W skrócie jest to połączenie najlepszych cech potyczek Suikodena z Valkyrie Chronicles.Wielkim plusem jest też różnorodność starć, każde ma jakiś twist związany z mapą po której się poruszamy, jednostkami wroga, celem itd. Część starć kończymy w 5 minut inne trwają godzinę.W przerwach od bitki zwiedzamy mapę świata, zbieramy zasoby, skarby, rekrutujemy postacie i odbudowujemy miasteczka. W tych ostatnich oprócz zrobienia zakupów możemy kogoś zostawić aby zbierał pobliskie zasoby czy wpaść do baru. Pętla rozgrywki strasznie wciąga i każde działanie gracza jest premiowane kasą, punktami honoru i renomą. Renoma odblokowuje możliwość rozbudowy a honor to waluta potrzebna właśnie do tunningu (drużyn, postaci itd.).Nad grafiką nie ma co się rozwodzić bo już 20 lat temu Vanillaware tworzyło oprawę 2d 10/10. Nadal wszystko prezentuje się bajecznie i właściwie jedyny zarzut to taki że Dragon's Crown wygląda lepiej. Muzyka też jest elegancka trochę powtarzalna i brakuje bangerów takich jak ten z pierwszego starcia ale ogólnie bardzo dobra. Aktorzy głosowi dali radę zarówno angielscy jak i japońscy.Jedyny odstający element to fabuła. Główny wątek jest zbyt prosty i ciekawe postacie nie zostały należycie wykorzystane. Są różne zakończenia, dodatkowe dialogi między bohaterami (część nawet śmieszna) ale zabrakło niejednoznacznych wyborów i charakterów. Z drugiej strony przy 60+ grywalnych hipkach lepiej poznajemy drużynę niż w Suikodenie.Świetna, wciągająca gra na 60+ godzin. Miałem dać w minusach jeszcze 'zbyt prosta' (pierwsze przejście robiłem na hard) ale do odblokowania jest wyższy poziom trudności na którym nie można spamować przedmiotami i skillami. Właśnie go ogrywam i jest idealnie. Polecam sprawdzić demo nawet jak ktoś nie lubi takich gier. 9/10Wspaniała jest ta gra, polecam jeszcze Wojny Krwi z tego typu, może nie grałeś, wiem tamto to karcianka, tutaj z kolei autocombat gambitowy ale ta mapa świata bardzo podobna i podobne vibe historii, swoją drogą szkoda, że CDP nie robi niczego w tym stylu, bo świat Wiedźmin pasuje mi do tego typu sztosów idealnie.Nie wiem czemu, ale takie gry zawsze powodują u mnie jakiś dziwny stan emocjonalny :).
Opublikowano wczoraj o 17:46 1 dzień 1 godzinę temu, Mejm napisał(a):Dwojke dmc trzeba ukonczyc obowiazkowo zeby samemu sie przekonac czemu wszyscy ja odradzaja.A to fakt. Jedyne dobre co wyniknęło z tej części to design Dantego i to, że Itsuno czuł potrzebę zrehabilitowania się za projekt do którego ściągnęli go za pięć dwunasta, a w którym nie udało mu się nic odratować i tak powstała trójka. W zasadzie jedyna dobra walka z bossem (ostatnia) to jego jedyny wkład własny w tę grę, ale i tak wrzucili go w creditsach jako producenta bo formalnie był nim (to, że przez miesiąc i na sam koniec developingu to już mało kogo obchodziło). Chociaż na Switchu przeszedłem i nie cierpiałem tak jak na dużych konsolach no to jednak nie stoi to nawet koło średniej gry.
Opublikowano wczoraj o 18:06 1 dzień I ten dźwięk biegania Dantego , na samą myśl o oprawie AV się zbiera na wymioty.
Opublikowano 22 godziny temu22 godz. 3 godziny temu, Yap napisał(a):Pamiętam, że Ebony & Ivory są przepierdolone. Można pchnąć całe DMD tylko giwerami. Poza tym zobaczysz jak sobie "poradzili" z bestiariuszem i ogólnym dizajnem gry. Po odblokowaniu Trish nawet można się pobawić. Ma taki fajny tryb, w którym wbija Spardę w ziemię i walczy wręcz.Trish ma bardzo podobny system walki co Dante w DMC1, niemal identyczny movement, ten sam feelimg strzelania pistoletami i podobne combosy. Nie powiem, że grając nią DMC2 staje się autmatycznie dobrą grą, ale na pewno sporo zyskuje na grywalności.
Opublikowano 21 godzin temu21 godz. Mi sie tego po jednym razie nawet nie chcialo przechodzic Lucia, a co dopiero jeszcze Trish.Rzadko kiedy forum jest zgodne w czyms, ale dmc2 to chyba ten przypadek, ze nikt sie nawet nie wychyli z trolingiem i pisaniem ze jemu sie podobalo.
Opublikowano 6 godzin temu6 godz. Doom (2016) - remake, a wlasciwie chyba reboot, serii, ktorej raczej nikomu nie trzeba przyblizac wiec sobie to daruje. Generalnie nie ma sie do czego przyczepic, no chodzimy po planszy i zabijamy demony. Widac jednak w tej odslonie trend mixowania gatunkow, nic nie moze byc juz stricte shooterem bo musi miec elementy rpg.No ale zacznijmy od fabuly, ktora w imie carmacowej zasady - jak w pornolach, moze byc ale nie jest istotna. Ten schemat przelamala juz trojka wprowadzajac audiologi, npcow itd. I mimo ze malo juz z tamtej odslony co pamietam to doom 16 ma dokladnie to samo modus operandi. Jak zwykle, chociaz tutaj mozna by powiedziec ze pierwszy raz, przezywamy zabawy z demonicznymi mocami i zamienienie bazy na marsie w monsterland. I mi to pasowalo. Dodatkowo notatki i encyklopedia poszerzaja troche lore i tutaj rowniez spedzilem troche czasu. W doom 1 i 2 ich abstrakcyjne plansze mialy tylko ten cel aby bylo gdzie postrzelac. Dzieki rozwojowi technologii przynajmniej laboratoria wygladaja jak laboratoria chociaz i tak czasem ciezko uwierzyc, ze ktos to skonstruowal w ten sposob zeby tam pracowac xD Niemniej oprocz zamknietych baz i ciasnych korytarzy sa w tej odslonie levele otwarte na marsie, w piekle a nawet jedna lodowa co jest generalnie sporym urozmaiceniem. Te piekielne sa jednak najslabsze i dobrze ze jest ich tez malo.Glowne danie to strzelanie i tutaj wyszlo swietnie. Czuc pier.dolniecie broni, widac to po zachowaniu przeciwnikow i nie ma lipy. Broni jest kilka, wraca wlasciwie pelen wachlarz og weaponow plus rail gun i karabin maszynowy (bez sensu, zbedny skoro jest minigun) ale ze wiekszosc ma drugi tryb dzialania to ich paleta jest tym samym wieksza. Tyle ze drugi tryb dzialania to nie wcisniecie innego triggera tylko trzeba sobie w trakcie walki, albo przed, manualnie przestawic opcje. Dochodza do tego wspomniane elementy rpg bo za robienie wyzwan w trakcie misji i ubijanie przeciwnikow dostajemy punkty a punkty inwestujemy w dana bron zeby ostatni jej level wbic rowniez wykonujac jakis czelendz (np. zabij drugim trybem x przeciwnikow). Na szczescie idzie wszystko sobie wymaxowac w jednej kampanii, a jak ktos chce moze sie wspomoc loadmi checkpointow i farmieniem. Pewna nowinka sa tez glory kills czyli po zestagerowaniu przeciwnika, kiedy ten sie swieci mozna podejsc i wykonac fatality uzyskujac troche pkt zdrowia czy armoru. Og pila mechaniczna niestety nie trafila do gry. Tzn jest ale pod osobnym guzikiem i ma okreslona ilosc uzyc. Po wyprobowaniu jej na demonie dostajemy amunicje. Tak samo bfg, nie postrzelamy "z palca", trzeba wybrac guzik i mamy tylko maks trzy strzaly. No ale jak juz odpalimy to nie ma co zbierac.Wspomniane elementy rpg nie ominely tez naszej postaci. Tutaj znow zbieramy jakies go.wo, za ktore rozwijamy opcje pancerza jak odpornosc na wybuchajace beczki czy szybsze lapanie sie krawedzi. Jednak inaczej niz przy spluwach te sa praktycznie bezuzyteczne (chyba ze na wyzszych poziomach, ja gralem na drugim z trzech poczatkowo dostepnych). Jedyne co sie w sumie przydaje, a co jest w ch.uj nieintuicyjne bo gramy przeciez w napier.dalanke, to perki wspomagajace widocznosc itemow na mapie xD No, nie zartuje. Bo oprocz zbierania punktow do broni, robieniu pod nie wyzwan, zbieraniu go.wna do pancerza to jeszcze szukamy robotow zeby odblokowac opcje broni, laleczek doomguya, megahealthpackow, jakis kulek za ktore poszerzamy paski zdrowi, zbroi czy amo, oraz kamieni runicznych. Troche tego jest. Te ostatnie, nie zgadniecie, dodaja jakies pasywne staty do postaci jak szybsze fatality czy nieskonczone ammo jesli zachowamy pewien poziom punktow tarczy. I rowniez nie zgadniecie ale mozna te pasywki upgradowac robiac czelendze pod nie. Ale zeby w ogole miec do niech dostep to po odnalezieniu kamienia runicznego trzeba wykonac juz calkiem osobne, nie zgadniecie, wyzwanie. Osobne bo to osobny tryb gdzie loading przenosi nas na arene i tam trzeba np. zabic x przeciwnikow w x sekund majac bron x. Ogolnie nic trudnego moze poza dwoma ale spokojnie obejdzie sie bez poradnikow na yt i za to w sumie props. Konczac watek samego doomguya to to czego mi jednak troche brakowalo a w sumie i czego spodziewalem sie po tej odslownie to wiekszej szybkosci poruszania sie. Byla ok, ale jak dla mnie caly czas moglaby by byc taka jak po lyknieciu haste'a.Sama konstrukcja poziomow z poczatku wydawala mi sie bardzo przemyslana. Podobalo mi sie, ze mozna wyczyscic caly level i bedac na jego koncu wrocic sobie na poczatek. Pasowalo mi to pod wzgledem ewentualnie pominietych znajdziek. Niestety pozniej sa w obrebie plansz punkty bez powrotu i jak sie przejdzie jakies drzwi to sie juz nie cofniemy. No i nie ma sie co czarowac, straszna jest tu powtarzalnosc jesli idzie o pojedynki. Idziemy od killroomu do killroomu zabijajac garstke wrogow, pozniej odpala sie killroom, czyscimy idziemy dalej. Wiecej czasu spedzilem na szukaniu ukrytego szmelcu niz na walkach. Plus taki ze plansze sa roznorodne. No ale jednak gameplay loop jest dosc biedny i gdyby nie znajdzki, ktore rozbudowuja nasza postac i bron, co z kolei pomaga nam w walce, to gra bylaby znacznie krotsza i ubozsza. Nie leza mi tez bossowie i walka z nimi na zasadzie nauki ruchow jak w dark souls. Nie wiem, te postacie owszem byly szefami w doom, ale w doom2 chyba juz dalo sie je spotkac normalnie. Wolalbym z nimi walczy jak z wszystkimi innymi. Problem mam tez z designem przeciwnikow, no nie za bardzo przerazaja jak w og doomach i sa zbyt pastelowi. Pinky to juz w ogole dramat. Potwor, ktorego za gnoja sie balem najbardziej bo jako jedyny nas scigal i chcial zezrec tutaj wyglada jak jakis slodki mini dinozaur xD Jeszcze ku.rwa trzeba na nim zrobic matadora zeby strzelic mu w dope bo z przodu jest praktycznie niesmiertelny. Przez jakis czas myslalem tez, ze walcze z cyberdemonami a to okazalo sie ze to sa baroni (no ku.rwa przeciez strzelaja zielona kulka). Jak dla mnie zbyt wysocy sa wzgledem tych z poprzednich doomow ale ok niech bedzie.Id software najwyrazniej nie potrafi w trofea. W Doom Dark Ages bylo jakies, ktorego nie dalo sie zrobic i musieli wypuszczac pacza, w Doom 16 jest caly worek zgliczowanych. Mi sie trafilo jedno, ktore nie wpadlo po zdobyciu wszystkich run. Okazalo sie, ze nie powinno sie wracac do poprzednio ukonczonej planszy i odnalesc brakujacy kamien bo z jakiegos nieznanego mi powodu gra przenosi nas do wspomnianego osobnego trybu wyzwan i konczy progres misji (o czym na szczescie informuje). Czemu tak skoro kazda inna pominieta znajdzke mozna spokojnie zebrac? Nie mam pojecia ale zostawiam info dla kogos kto by sie chcial bawic w dzbanki. Przez to musialem przejsc 3/4 kampanii od poczatku wiec wybralem poziom trudnosci suteq i poszlo. Jedno trofeum trzeba zrobic z kolei na ultra nightmare, poziome trudosci w ktorym zgon oznacza calkowity koniec gry. Trzeba bylo jedynie przejsc pierwsza, najlatwiejsza i najkrotsza plansze. Nie bylo latwo ale sie udalo. Pozniej znalazlem filmik jak typ przechodzi cala kampanie na tym trybie... uzywajac jedynie pistoletu (najslabsza bron)... i dorzucajac sobie nieuzywanie granatow... <absolute_cinema>. Ale gral na pc wiec pewnie mial latwiej niz na padzie keke.Podsumowujac reboot dooma sie udal, pacjent zyje. Widac tez duzy szacunek do pierwowzoru w okazjonalnym fanserwisie czy rozbudowie lore. Wpadlo troche autorskich pomyslow jak fatality, pila do odzyskiwania ammo czy te nieszczesne elementy rpg. Za duzo jednak jak dla mnie jest tu znajdziek chociaz nie ukrywam, ze zabawne byly te notatki w ktorym jezykim korpo naklaniano pracownikow stacji do posluszenstwa i poswiecenia zycia w imie korposa. Cos czego doswiadczam na codzien, a co po dekadzie trafia idealne w to co sie obecnie dzieje i jak postrzegane sa gigantyczne firmy. Czy mam ochote wskoczyc w Eternal? Tak, ale paradoksalnie nie dla gunplayu a dla poznania dalszych losow bohatera w tej porno fabule. 8/10.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.