Jedno z najlepszych hype zakończeń filmu. Bardzo doceniam że nigdy nie zrobili sequela, w ten sposób film do dzisiaj pozostawia pierwiastek wyobraźni dla widza.
A better way to browse. Learn more.
A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.
Jedno z najlepszych hype zakończeń filmu. Bardzo doceniam że nigdy nie zrobili sequela, w ten sposób film do dzisiaj pozostawia pierwiastek wyobraźni dla widza.
Josh
Też mi się podoba, że bracia Wachowscy po męsku stwierdzili, że na trylogii koniec i nigdy nie zrobili niepotrzebnej Czwórki. Szkoda, że siostry Wachowskie miały inne zdanie.
Figaro
nie wiem o czym mówisz, jaka dwójka, jaka trójka. nie ćpej tyle.
suteq
dwójka i trójka fajne filmy a figaro dupa cicho
Wredny
#teamFigaro - MATRIX to zajebisty standalone
Szermac
I wspaniali RATM na koniec
puszkin
Zawsze zazdroszczę mojemu bratu, który w roku 1999 spacerował sobie ze swoją dziewczyną, mijali kino, popatrzyli na plakaty, a tam jakiś nowy film z Keanu Reeves, o którym nic nie słyszeli... (o filmie, nie o Keanu). Nie raz powtarzał jak to po wyjściu z kina rzeczywistość była jakaś taka inna, a sam seans był jak mistyczne doświadczenie. Ja niestety pierwszy raz oglądałem na monitorze crt 15 cali, znając wszystkie spoilery
Ken Adams
Rodzice kolezanki prowadzili dawno wypozyczalnie filmow VHS a ona sobie tam dorabiala. Nie pamietam czy byl to rok 2000 czy moze jeszcze 1999 ale wszyscy w naszej paczce wyczekiwalismy na film Matrix. Wlasciciel wypozyczalni najwieksze hity sprowadzal w kilku egzemplarzach i w czasie jego nieobecnosci czesto we wspolnym gronie malolatow ogladalismy wyczekiwane hity na premiere VHS. Niestety wszystkie zamowione kopie Matrixa zostaly „zapisane” z gory na kilka tygodni. Klienci przychodzili po kilka razy dziennie z pytaniami czy jest juz ich upragniona tasma. Wytrzymalismy jeden dzien. Drugiego dnia kolezanka zwolala nas wszystkich na zaplecze i gdy tylko klient z dnia pierwszego zwrocil film, odpalilismy to arcydzielo na malutkim CRTeku i wideo w ciemnym pokoiku. Kolejny klient wiedzial chyba co sie swieci bo co chwile dzwonil dzwonkiem przy kasie i wolal o Matriksa ale my, mielismy w niego kolokwialnie mowiac wypierdolone bo nasze mozgi wypelnione byly zielonym filtrem arcydziela. Nigdy nie zapomne tego wyjatkowego seansu, nigdy nie zapomne kalibru tego obrazu na tamten czas. Nie dosc ze wszyscy swietnie sie wtedy bawilismy to jeszcze kolezanka dostala kare i zawsze jak to wspominamy to smiejemy sie do rozpuku