Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Dzisiaj
  2. Niczego to nominacja nie zmieni, Xbox będzie sobie dalej dogorywał. Przy takiej sprzedaży konsol odpuszczenie sobie innych platform może być zabójcze. Spencera będę dobrze wspominał,zabawny typ
  3. Dołączył do społeczności: Danielski
  4. Redmitsu odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Platyna #59 Front Mission 2 : Remake Po splatynowaniu FM1 przyszedł czas na FM2. Widać, że twórcy nauczyli się robiąc jedynkę - rok między odsłonami i gra jest zdecydowanie lepszym odświeżeniem (głównie graficznie, bo gameplay jest zachowany z og wersji). Oglądając materiały z wersji na PSX nie dziwie się, że gra nie wyszła poza Japonię - tak mozolnej rozgrywki nigdy nie widziałem - granie w to było tylko dla prawdziwych masochistow. Dobrze, że remake to naprawia a jeszcze możemy włączyć szybką walkę i usunąć niepotrzebne cutscenki bojowo mapowe więc zostaje same mięsko. Ogólnie grając w tą odsłonę cały czas miałem vibe gry z ps2 przez UI - kanciaste, dużo statystyk, „brudne” - fajnie to się łączyło z wojną i wanzerami. Gameplay też zaliczył progress - więcej różnorodnych skilli, trudniejsza, wanzery bardziej odporne na inny gatunek broni, rakiety typu ziemia-powietrze, możliwość przenoszenia broni w plecakach czy ograniczona amunicja (tego nawet nie było w FM3). Fabularnie podobnie do FM1 czyli dla mnie kiepsko - przewidywalna i nieciekawa (głównie przez bezjajecznego protagoniste oraz przez jałowe dialogi a tłumaczenie też nie pomagało). Sam komplet trofek prostszy niż w FM1 - wystarczy 1 przejście i nie ma tak pokręconych sekretów jak jedynka - jest zdecydowanie przejrzyściej pod tym względem. Doszło trochę grindu w postaci 100 walk na arenie natomiast robienie ich daje dobre bronie a z konkretnym wanzerem robi się je błyskawicznie więc nie ma dramatu. Polecam gierkę fanom FM. Ocena gry: 7/10 Trudność platyny: 3/10 Łączny czas: ~30h
  5. Wczoraj
  6. MarekCol opublikował(a) a status w MarekCol
  7. Nie ma znaczenia, bo to kropla w morzu. Możecie się tu spuszczać (albo udawać) nad returnalami, astro botem czy nawet demons souls, a to gierki co nawet nie dobiły do 2mln.
  8. Chewie odpowiedział(a) na Figuś temat w Seriale
    No a za tydzień jeszcze jakiś nowy serial o Kayce Duttonie.
  9. Ale może robi fajne butter chicken
  10. W sensie bądźmy szczerzy, studia zawsze były zamykane, nie wymyślono tego rok temu. W czasach PSX-a wielu miało ciepłe przeżycia z grami Argonauta (zamknięty w 2004), Core Design (2010, po wielu latach praktycznie niewydawania niczego), Neversoftu (2014), Heart Beat (twórcy Dragon Questa 7, gry sprzedanej w milionach - to chyba była ich ostatnia gra), Iguany West (popularne gdzieniegdzie WWF, bodaj w 2004 zamknięte?), Shaba Games (2009), Eurocom (2013), Millenium (2017), i tak dalej. Zazwyczaj zaczynali następny projekt, nie szedł, no i tak lata mijały i po wielu latach słyszeliśmy, że zostają zamknięci i tyle. Pewnie jakby w czasach świetności powiedzieć, że niedługo studia od Tomb Raidera, Tony'ego Hawka, Crash Bash, Harry'ego Pottera itd. będą dogorywać, to pewnie by się wydawało dziwne. Mimo wszystko jak pomyślę np. o tych czasach PSX-a, to większość studiów, która przetrwała, to i tak te, które przejęli jacyś giganci, czy to Sony (Insomniac, Naughty Dog, Eidetic->Bend, w sumie nie wiem czy oni jeszcze żyją hehe), Ubisoft (Reflections), Nintendo (Camelot), Warner (Avalanche) itd. Nie zawsze, ale myślę, że procent jest sporo większy. Na N64 kluczowe było Rare, dostarczyli w kilka lat tak z 10 zajebistych gierek na tę konsolę, a dwa lata później Nintendo już się ich pozbyło bo po chuj to mieć lol. To nie jest jakaś nowa rzecz.
  11. messer33 odpowiedział(a) na Figuś temat w Seriale
    1944 pewnie dowiezie też konkretnie.
  12. Pupcio odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Historia, fajny wątek w szkole no i mnóstwo aktywności pobocznych względem jedynki. No ale nic takiego żebyś to odpalał wcześniej niż za te 2 lata a jak i nie odpalisz nigdy to raczej przeżyjesz
  13. Chewie odpowiedział(a) na Figuś temat w Seriale
    Finał 1923 obejrzany. Zaciśnięte poślady przez prawie cały 2 godzinny odcinek. Serial jako całość oceniam bardzo wysoko, lepsze od Yellowstone i może na równi z 1883. Drugi sezon to jest yebane 10/10. Wątek Spencera absolute cinema.
  14. Butt odpowiedział(a) na Grabol temat w Kącik Sportowy
    No szybko poszło z tym pójściem na 95 punktów. Mbappe co za żenujący występ. Truchtał po boisku przez cały mecz, wiedząc, że ten marionetkowy trener nigdy go nie zmieni.
  15. Zastanawiam sie, czy ona ma pojęcie/znaczenie exclusive gierek? Chyba nie.
  16. Pewnie była sytuacja identyczna jak z innymi studiami gdzie Sony przyklepywało wszystko co miało znamiona GaaSa a resztę projektów pakowali do śmietnika. Najbardziej mnie interesuje nad czym mieli pracować po wydaniu DS Remake a przed przejęciem przez Sony i zaprzęgnięciem do pracy na GoW Ragnarok. Jak okaże się że na biurku był MGS3 i Castlevania Remake to padnę ze śmiechu.
  17. Czasowych na ps5. Pół roku później na Xbox
  18. łom odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    @Pupcio Pod jakim względem lepsza? Fabuła lepsza? Bo dla mnie główny trzon rozgrywki w Y4, 0, 6 czy Judgment to jedno i to samo i musiał by być jakiś porządny upgrade żebym nie rzygał walką z 10+ statystami bez kolejnej 2 letniej przerwy między Yakuzami.
  19. Może tak było, a może stwierdzili że skoro całe Sony ma robić gaasy i przyklepują takie projekty, to jest po prostu pewna droga żeby im dali robotę ;). Czort ich wie, ale jeżeli wyszło od nich, no to są współwinni :D.
  20. Kmiot odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Signalis [PS4] Trochę jestem zaskoczony. Miło. Bo spodziewałem się solidnej i kompetentnej mechanicznie gierki z fabułą, którą można określić “wystarczającą”. O ile pod kątem rozgrywki dostałem mniej więcej to, czego oczekiwałem, tak scenariusz okazał się być dużo bardziej ambitny, niż śmiałem przewidywać. Będę zmuszony jeszcze do tego wrócić, ale na chwilę zostawię ten wątek i zajmę się podstawami. Signalis to survival horror kłaniający się klasyce. Ukłon jest na tyle głęboki, że ograniczono nam nawet rozmiar ekwipunku do ledwie sześciu miejsc na przedmioty, bez możliwości rozszerzenia kieszeni. No dobra, jest taka opcja, ale przewidziana jest dla niedzielnych graczy, więc wspomnę o niej z czystego obowiązku i aby żaden niedzielniak się nie zniechęcał. Całą opowieść i akcję przyjdzie nam śledzić w rzucie kamery z góry (z grubsza), co też w jakimś sensie hołduje klasyce, bo często nie mamy okazji widzieć pomieszczeń w pełnej okazałości, więc wciąż towarzyszy nam jakaś niepewność. Trochę postrzelamy z rozmaitych broni, ale pokonani wrogowie pozostają na swoich miejscach zgonu i potrafią ożyć nawet po kilku godzinach, co potęguje niepokój i nigdy nie powinniśmy się czuć w stu procentach bezpiecznie. Co prawda są sposoby, bo przeciwników pozbyć się permanentnie, ale przedmioty do tego konieczne są bardzo rzadkie i zawsze się je trochę chomikuje na później (by ostatecznie nie wykorzystać w ogóle). Dużo się nabiegamy w poszukiwaniu gratów, które pozwolą nam przedostać się dalej i do nowych pomieszczeń. Wielokrotnie będziemy zmuszeni do odwiedzin skrzynek, by przechować tam zbędny ekwipunek. Rozwiążemy też kilkanaście mniej i bardziej wyszukanych zagadek - takich z operowaniem dźwigniami, bezpiecznikami, ale również szarad zmuszających do wyciągania wniosków z przeczytanych dokumentów. Żelazna klasyka, ale wciąż przyjemna, logiczna i satysfakcjonująca. No i oprawa - piksele, ale są one tak liczne i gęsto upchane, że zdarzy nam się o tym zapomnieć. Postacie są duże, starannie animowane, lokacje bogate w detale, oświetlenie funkcjonuje jak należy (czyli przede wszystkim tworzy nastrój), a to wszystko bardzo pięknie się komponuje z ogólną stylistyką, która nie każdego przekona, ale jest złudna. Bohaterki to anime laski pozornie nieprzystające do opowiadanej historii, ale każdy kto bawi się grami nie od wczoraj wie, że taki kierunek artystyczny bywa wykorzystywany nawet w najbardziej zwichrowanych scenariuszach. Nieco gorzej w mojej opinii wypada warstwa dźwiękowa, a przede wszystkim muzyczna. Trudno obiektywnie ocenić coś, czego w zasadzie tutaj nie ma. W trakcie rozgrywki towarzyszy nam głównie wymowna cisza, gdzieś szumi jakiś wiatrak, gdzieś niepokojąco mruczy skryty w mroku wróg jeszcze nieświadomy naszej obecności, a muzyka zaznacza swoją subtelną obecność głównie w scenkach fabularnych, ale poza jednym utworem nic specjalnie nie wryło mi się w pamięć. I skoro podstawy mamy już za sobą, to wejdę nieco głębiej. Signalis mocno osadzono w gatunku sci-fi, ale jego dość przyziemnym wariancie. Powiedziałbym nawet, że czuć tutaj silny retrofuturyzm stylistyczny i wiele obecnych w grze narzędzi, urządzeń czy technologii przypomina te z początku XXI wieku. Jako Elster budzimy się w rozbitym statku kosmicznym i ruszamy na poszukiwanie przyjaciółki, która najwyraźniej gdzieś z wraku wyszła. Więcej nie zdradzę, bo musiałbym mocno kluczyć w zeznaniach, a fabuła z całą pewnością nie jest łatwa do rozgryzienia. Bywa bełkotliwa, niezrozumiała, dwuznaczna, otwarta na interpretacje. Tutaj przeszłość miesza się z teraźniejszością, rzeczywistość ze snem. Trzeba sporo skupienia, by nadążyć za historią, ale nawet to może nie wystarczyć. Wielokrotnie zdezorientowany opowieścią zmarszczyłem czoło, ale przez całe kilkanaście godzin koniecznych do pierwszego przejścia gry byłem nią zaintrygowany na tyle, że się wcale nie zniechęcałem. Cała ta atmosfera Signalis w połączeniu z inspiracjami twórców potrafi zdziałać cuda. Są tutaj liczne nawiązania do klasyki literatury z gatunku horroru kosmicznego - obowiązkowy Lovecraft, ale równie mocno wyróżniający się, a wręcz fizycznie obecny Król w Żółci (Chambers) czy Mieszkaniec Carcosy (Bierce). Równie silne odniesienia dotyczą malarstwa - znaczącą rolę odegra Wyspa umarłych (Böcklin) czy Brzeg zapomnienia (Bracht). Towarzystwa dotrzyma nam również muzyka klasyczna, wykorzystana w rozmaity sposób, nawet w zagadkach (m.in. Chopin, Beethoven, Czajkowski). A na deser zabawimy się w psychoanalizę z Jungiem, a i pewnie ślady Freuda by się tam znalazły. No i ten wszechobecny język niemiecki nadaje grze szorstkiej tajemniczości, dodatkowej warstwy znaczeniowej. Świetnie spełnia rolę. Uwielbiam sposób jego wykorzystania. Już ekran tytułowy zachwyca. I nie wyliczam tego wszystkiego (nie wszystkiego, bo jest tego więcej), by się popisać czy wykazać. Robię to, by zobrazować pewne bogactwo inspiracji i zapożyczeń w Signalis. Nie zamierzam bowiem ukrywać, że większość tych nawiązań mi umknęło (np. malarstwem się nie pasjonuję wcale), ale w sukurs przyszły kapitalne opracowania na YouTube. Oglądałem je, bo byłem grą na tyle zaintrygowany, a przy tym fabularnie zagubiony, że motywacji do próby zrozumienia mi nie brakowało. I co najciekawsze - po kilku godzinach obejrzanego materiału wciąż nie mam klarownego obrazu, bo wszystko pozostaje jedynie interpretacją. I bardzo dobrze, bo jestem zdania, że nie wszystkie pytania wymagają odpowiedzi, a nic tak nie stymuluje, jak niepewność. Bowiem Signalis pełne jest sugestii, ale niczego nie mówi wprost. Czy wystarczy, że przejdziesz grę raz i już więcej do niej nie wrócisz? Tak. Widziałeś w zasadzie wszystko. Będziesz miał w głowie masę kłębiących się pytań, ale jeśli potrafisz z nimi żyć, to możesz odinstalować Signalis. Na bardziej zaangażowanych czeka kilka zakończeń, wyższe poziomy trudności (Survival jest tak skromny w zasoby, że nie polecam go na pierwsze przejście, ale to fajne doznanie, poza tym konieczne do platyny), a przede wszystkim wspomniane eseje na YouTube, bo chłopaki wykonują tam naprawdę niesamowitą, pełną pasji robotę. Signalis jest na tyle wdzięcznym tematem i grą, że jest co analizować. O ile więc pod kątem rozgrywki Signalis niczym mnie szczególnie nie zaskoczył (był dokładnie tak przyjemną grą, jakiej się spodziewałem po opiniach), tak fabularnie i znaczeniowo wciągnął, trafiając na podatny grunt. Ruchome piaski wręcz. Po latach ten aspekt zamierzam wspominać najcieplej.
  21. KrYcHu_89 odpowiedział(a) na Czezare temat w Ogólne
    Fizyka w grach musi zostać poprawiona, tutaj jest największe pole do progresji. Dlatego takie gry jak Divinity czy Baldur's Gate, czyli jedyne turówki, gdzie mamy naprawdę dojebaną fizę, czy realtime jak nowe Zeldy doceniam za to bardzo. Crimson wydaje się mocno w to iść, do tego z grafiką nie odstającą od wszystkich gier ze "statyczną" fizyką, gdzie coś najwyżej można rozwalać, jakieś może beczki. Ale to będzie piaskownica.
  22. Jestem Kochani. Neon już napisał co najważniejsze, ale spróbuję jednak coś od siebie dodać. Tradycyjne dwa zdania dotyczące okładki, bo bez nich żadna opinia nie jest ważna. W tym miesiącu po raz kolejny okładka jest bardzo ładna, bo znowu nikt się specjalnie nie wysilił, aby ją przekombinować. Odkryto prosty trik - nie ruszaj, bo zepsujesz - i mamy pasmo artystycznych sukcesów. Gratulacje. No i w sumie fajna reklama albumu Zeusa. Doceniam postaranko i tych kilka “personalizowanych” zdań. A jako że płyta dostępna “za darmo”, to nawet odpaliłem dla Zeusa, brata w graniu, hehe. Po przesłuchaniu stwierdzam, że raz mi wystarczy. Przy okazji zauważyłem, że w tym numerze brak jakiegokolwiek MATERIAŁU PARTNERA. Nie żebym za nimi tęsknił, ale zastanawiam się czy to jakiś powód do zmartwień dla Pereza? A tymczasem lecimy z kolejnymi stronami. Co nowego. Polska branża potrzebuje pomocy. Bez sensu. Jak studio nie jest w stanie na siebie zarobić, to widocznie należy je zamknąć, a nie na siłę doinwestowywać i wspierać z budżetu państwa. To nie jest witalna branża, by pudrować trupy. Tym bardziej, że jest tam trochę cwaniaków, na których szkoda pieniędzy. Pamiętacie tych bajerantów od gier na podstawie Thorgala i Pana Lodowego Ogrodu? CHYBA JEDNAK TEGO NIE DOWIOZĄ. Kolumna z ciekawostkami cyferkowymi. Jakieś mało natchnione w tym miesiącu. 60 milionów Wiedźmina 3 (o Wiedźminie wspomnieć muszę, bo się uduszę), 5 milionów tego, 15 milionów tamtego. Nudy. Potrzebujemy jakichś nietuzinkowych statystyk. Dobre, bo polskie. Znów: 10 milionów tego, 5 milionów tamtego, 60 milionów Wiedźmina 3, gdyby kto przegapił tę samą informację na poprzedniej stronie. No i jezu, czy co drugą stronę musi zdobić jakiś obrazek Wiedźmina? W Co Nowego dwa Geralty, przewracam kartkę, znowu Geralt. Te arty są już tak opatrzone, że aż mnie mdli, gdy co miesiąc muszę oglądać te same grafiki. Chciałbym, aby Romek czasem się wysilił nieco bardziej, niż “aaa, pierdolnę obrazek z Wiedźmina i fajrant, pora na PoE2”. Control: Resonant. Nie jestem przekonany do tej gry. Mam złe przeczucia. Remedy wkracza na trochę niezbadany teren. Doceniam, że znów próbują czegoś nowego, ale jednocześnie nieco się martwię, że tym razem powinie im się noga i wyjdzie tylko przeciętnie. No, ale może to tylko moje wrażenie. Resident Evil Requiem. Jedyne co mnie martwi, to ten podział rozgrywki Leona i Grace (FPP/TPP) i że będzie mnie ten patent każdorazowo przy zmianie wybijał z rytmu. A na koniec stwierdzę, że któreś sekcje wypadły słabiej i tylko czekałem, aż się skończą, by znów wrócić do tych lepszych. Generalnie sam nie wiem, niby RE, ale wciąż bije się z myślami czy wziąć na premierę, czy odczekać miesiąc i kupić pewnie stówę taniej. TOP 100 gier 2026. Podobnie jak w zeszłym roku nie jestem fanem tej tradycji. Dla kogo aż 100 zdawkowo opisanych gierek? Czytałem o nich po kolei i w okolicy pierwszej trzydziestki byłem lekturą najzwyczajniej znużony, więc czołówkę tylko przeczesałem wzrokiem. A w moim przypadku to jest wyjątkowa sytuacja, bo raczej staram się czytać od deski do deski. Za dużo stron, które po prostu nie są interesujące. Miało być bez mglistych zapowiedzi, a na dobrą sprawę kilkadziesiąt z gier nie ma jeszcze określonego roku premiery. Jasne, że mogą się ukazać w 2026, ale to.. no właśnie - szanse są mgliste. Na domiar złego zestawienie już dwa tygodnie po premierze numeru jest w jakimś sensie nieaktualne, bo zapowiedziano m.in. Kenę 2 czy nową Castlevanię. Jak to mawiają w internecie - te strony źle się zestarzeją. Zresztą ten sam slogan o braku mglistych zapowiedzi pamiętam z początku 2025, więc jak wypadło zestawienie zeszłoroczne? Sprawdziłem, abyście Wy nie musieli. Spośród 100 gier, które według zestawienia miały szansę się ukazać w 2025 roku, ukazało się 61 tytułów. Choć recenzji w PE doczekało się tylko 59 gier, więc dwie z nich najwyraźniej nie były aż tak oczekiwane, skoro redakcja przegapiła/olała te premiery (Tales of the Shire i FragPunk). Całą resztę tytułów albo przeniesiono na kolejne lata, albo już wtedy nikt nawet nie sugerował, że się ukażą w 2025 i były to pobożne życzenia redakcji. Mam wrażenie graniczące z pewnością, że w tym roku zestawienie jest w podobnie dużej części wypełnione grami, które nie mają szansy się ukazać w 2026. Sprawdzać mi się nie chce, ale każdy kto zna dzisiejsze realia branży powinien to czuć w kościach. Dodatkowo brakuje w tym zestawieniu pewnej konsekwencji. Część gier, które były na liście w 2025, teraz się na niej nie pojawiło. Więc jak to? Rok temu miały szansę się ukazać, ale w tym roku już nie? A przecież np. John Carpenter’s Toxic Commando ma wreszcie konkretną datę premiery. Osobiste odczucia co do zawartości “merytorycznej” listy? Według mnie trochę za dużo wiary pokładacie w The Blood of Dawnwalker, skoro wrzucacie tę grę na siódmym miejscu, przed takimi tuzami jak nowe Gears of War czy Control Resonant. Podobnie Pragmata za wysoko, bo to będzie dobra gra, ale sporo jej zabraknie do zmieszczenia się w TOP 10 najlepszych gier 2026 roku. A na koniec baty dla Romka, któremu do zapowiedzi Marvel’s Wolverine nawet się nie chciało poszukać adekwatnego arta i wrzucił Rosomaka w wersji z Marvel Ultimate Alliance 3, czyli z zupełnie innej gry. Generalnie w przyszłym roku zestawienie do zaorania, a przynajmniej do solidnego odchudzania, bo szkoda stron. To już lepiej dać więcej miejsca na recenzje czy coś. Ale to się pewnie i tak nie zdarzy. Era Post-AI. Czuję, że cały rok będziemy wałkować ten temat, a ja już w lutym jestem nim zmęczony. Ujmę to tak. Jeśli AI wygenerowało teksturę, potem tej teksturze przyjrzał się artysta i stwierdził, że jest ładna, może wprowadził jakieś drobne poprawki, uznał że “sam nie zrobiłbym tego lepiej, a na pewno nie szybciej”, to jestem jak najbardziej za, by twórcy z takiej pomocy korzystali. Jest mi to obojętne, kto stworzył i dzięki jakim narzędziom, byle efekty były ładne. Natomiast przeciwny jestem krążącymi tu i tam przykładom, że AI mogłoby generować na bieżąco dialogi czy kreować NPCów. To kwestia nad którą nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek miał zapanować twórczo i jedna gra szybko zacznie przypominać drugą, bo całość będzie wdrożona bez charakteru. Hyde Park. Krótka seria z mojej strony. Mazzi między wierszami nakręca na album dotyczący Resident Evil. Adamus namówił na Thaumaturge, chociaż i tak miałem to w nieokreślonych, przyszłych planach. Piechota rozbawił zdarzeniem z Rogerem. Jak to pięknie role mogą się odwrócić. Moment warty zapamiętania. No to może zabawa w zgadywanie, cichym recenzentem jakiej gry był Roger? Padła w temacie już propozycja, że to Ghost of Yotei i to chyba dość prawdopodobna opcja? Była inna "duża gra AAA" z wodospadami i jaskiniami pod koniec 2025 roku? Headshot. O, znowu o m.in. 100 dolarach za GTA6. Pogodziłem się z faktem, że pewnie aż do listopada będziemy drążyć ten temat: będzie 100 dolarów, czy nie będzie 100 dolarów. Przynajmniej do listopada, bo wiadomo - potencjalne opóźnienie premiery wciąż możliwe, hehe. Dla równowagi Konsolite o AI. Pisałem już, że to będzie rok narzekania na AI? Recenzje. NioH 3. Zjadło część zdania. Prawdopodobnie pozostałość po jakimś cięciu tekstu, bo ta sama informacja (o 30 godzinach na kampanię główną) powtarza się pod koniec recenzji. A gra? Sprawdziłem demo, obejrzałem kilka innych fragmentów rozgrywki i nie jestem zaintrygowany. Nieciekawe lokacje, masa śmieciowych łupów. Mam w co grać. Apartment No 129. Horror psychologiczny, bo nie mogło tego zabraknąć w numerze. Code Vein II. Nie pamiętam czy to "debiut", ale gratuluję Aysnelowi dwóch stron. Raczej dobrze wykorzystanych, ale rzucił mi się w oczy jeden akapit: Chyba wiadomo o co chodzi. Pełno odniesień i porównań do innych gier, które będą bezwartościowe dla kogoś, kto w wymienione tytuły nie grał. Można czasem się odwołać do jakiegoś tytułu, ale tutaj w tym momencie jest tego za dużo. A może tylko ja jestem na to uczulony. Jest jeszcze końcowy akcent z silnikiem: Czyli jakim silniku? Po szybkim riserczu wychodzi mi, że to… po prostu Unreal Engine 5, a przyznaję, że zdanie z recenzji sugeruje coś bardziej wyszukanego i niebanalnego. Zakładam, że to jakiś skrót myślowy autora, ale i tak wyszło dość niejasno. Ebola Village. Jest w tym jakaś metoda. W numerze pojawiły się recenzje kilku survival-psychologicznych-horrorów i choć Ebola Village zgarnia najsłabsze oceny, to nie zdziwię się, jeśli będzie miała najlepszą sprzedaż. Bo ludzie kupią z ciekawości, albo dla śmiechu. A Kacpra pocieszam, bo zaraz z całą pewnością dostanie RE: Requiem do zrecenzowania, bo z Ebola Village podołał. Prawda? Quarantine Zone. Rudymentarne. MIO: Memories in Orbit. Belka nad recenzją twierdzi, że gra nie ma wersji PL. Tymczasem na screenie widzę polskie napisy. Sprawdziłem nawet i okazało się, że gra jednak ma polską wersję językową. Taka tam wpadka. Dla równowagi chciałbym jednak docenić inny fakt. Bardzo dobrze, że Konsolite punktuje nieprzemyślane (albo z rozmysłem źle rozstawione) punkty kontrolne. To trzeba piętnować, bo jest zwykłym nieposzanowaniem czasu gracza. Nawet samo FromSoftware już dawno się z tego patentu wycofało. Odczekam kilka miesięcy zanim rozważę zagranie, bo metroidvanie uwielbiam, a ta wygląda ślicznie. Może do tego czasu dodadzą kilka checkpointów na mapie. Zresztą póki co jestem zajęty Ultrosem, recenzowanym kilka miesięcy temu. I Hate This Place. W sumie całkiem zachęcająco ten tekst wyszedł Sebastianowi. Co ciekawe wróciłem do niego po kilku dniach i dopiero przy ponownej lekturze dałem się niejako przekonać do sprawdzenia gry. Może niekoniecznie kupna, ale jak wpadnie w abonamencie, to będę miał na uwadze. 2XKO. Bijatyki bez warstwy dla pojedynczego gracza mnie nie zachęcają. 2XKO ściągnąłem na próbę, okazało się, że trzeba zakładać konto Riot i w sumie mi się odechciało. BrokenLore:Unfollow. Kolejny słaby/przeciętny horror psychologiczny w perspektywie FPP, bo jeden czy dwa na numer, to zdecydowanie za mało. Cairn. Oczywiście, że grą byłem zaciekawiony już od momentu jej zapowiedzi (przy okazji zgodzę się z Grabą i również polecam wcześniejszą grę twórców - Furi, gdzie OST zamiata mną podłogę). W sumie kusi, aby już teraz dać jej szansę, ale jestem przekonany, że za kilka miesięcy ta gra będzie zwyczajnie lepsza, wydajniejsza i pełniejsza. W każdym razie gdyby nie to, że i tak na Cairn się już zdecydowałem, to recenzja by mnie do dania jej szansy zachęciła. Cassette Boy. Mam pewien problem z tą grą, której demo miałem okazję sprawdzić. Nie jestem graficzną prostytutką, która puszcza się tylko z atrakcyjnymi grami i lubię piksele. Ale w tym przypadku oprawa mnie nieco odpycha. Wręcz męczy wzrok, trochę jak wpatrywanie się w obraz szumu telewizora. Albo w te obrazki z lat 90., które wymagały zezowania czy innych wygibasów wzrokowych. Koncepcję Cassette Boy ma świetną, ale jego aparycja jest dla mnie trudna do zniesienia. Sektori. Miesiąc spóźniona ta recenzja, ale chyba lepiej później, niż wcale. O Sektori słyszałem i czytałem już z kilku źródeł, więc gierka dawno leży na liście życzeń. Nie jestem więc zaskoczony oceną, choć nieco rozczarowany, że to ledwie pół strony recenzji. Trails Beyond the Horizon. Te Trailsy to jakoś odcinkowo wychodzą co miesiąc? Bo mam wrażenie, że co numer czytam o jakichś. O co tutaj chodzi? Toziuha Night. Miłe zaskoczenie, że postanowiliście podświetlić jakąś ukrytą perełkę. I to na całą stronę! Niemiło, że gra ma tak dotkliwe wady, które praktycznie ją skreślają w moich oczach. Bo dobrych i bardzo dobrych metroidvanii dzisiaj nie brakuje i jest w czym wybierać, więc pewnie wybiorę inną. Rewizja Gran Turismo 7. Przede wszystkim chcę pochwalić inicjatywę, aby Rewizja powróciła do PE. Nie wiem czy to jednorazowy wybryk, czy zwiastun czegoś cyklicznego, ale jestem zwolennikiem tego formatu i kibicuję, by pojawiał się jak najczęściej (choć obawiam się, że nie wróci “na stałe”, bo mało który redaktor gra w jakąś grę latami, bo obserwować jej ewolucję). Czuję, że Ural robił co mógł, ale dwie strony to wciąż za mało, by opisać rozwój GT7 od czasu premiery. Niby Rewizja, ale tak naprawdę siłą rzeczy wyszła recenzja grudniowego Power Packa, a cała wcześniejsza zawartość rozwijająca grę musiała być ujęta bardzo skrótowo (o obsłudze PSVR2 nawet nie wspomniano, a przecież wrażenia są kapitalne). Więc o ile cieszy mnie widok Rewizji, to jednocześnie czuję jakiś niedosyt. Retrorecenzja. Akuji the Heartless. Mam do tej gry pewien sentyment, ale nawet przed recenzją wiedziałem, że dla jej dobra, lepiej bym do niej nie wracał. Poza tym Graba wspomina o tym, że chciałby "korygować pracę kamery lewą gałką". Co to za wygibasy? Chodzi o prawą gałkę czy coś mi umyka? Publicystyka. Niepamięć, serie Nintendo, które przepadły bez śladu. Z niezrozumiałych powodów Komodo w podrozdziale Wario pominął Wario: Master of Disguise (DS), a przecież to był dość duży tytuł, choć sterowanie-rysowanie potrafiło znużyć i frustrować. I choć autor skupił się na markach Nintendo, to przecież uśmiercanie serii dotyczy każdej dużej i małej firmy. Nawet pojedyncze studia porzucają swoje serie. Cyklami, które zniknęły bez śladu można wypełnić cały numer PE, a nawet dedykowane wydanie specjalne. I to umówmy się, że to gry o dużo większym potencjale niż Chibi-Robo, za który tęskni pewnie siedmiu graczy na świecie. Roblox. Największe zaskoczenie to to, że Roblox na już 20 lat. Miałem prawo tego nie wiedzieć, bo się tym gównem nie interesowałem, ale gdyby ktoś mnie zapytał, to dałbym Robloxowi pięć, może siedem lat. Absolutnie obrzydliwa wizualnie platforma, aż ciężko się na to patrzy. Trochę więcej o niej usłyszałem dopiero w momencie, gdy była jakaś afera z banowaniem typa, który namierzał pedofilów na serwerach. Bo się właścicielom platformy nie spodobało, że ktoś sygnalizuje obecność zboczeńców Robloxie. Kochaniec oczywiście trochę o tym wspomina, choć na satysfakcjonujący epilog będziemy zmuszeni poczekać (o ile w ogóle kiedykolwiek nadejdzie). Generalnie traktuję ten artykuł czysto edukacyjnie i informacyjnie, więc emocji nie wywołał żadnych. Nie zapragnąłem zagrać w Robloxa, ale pewnie nie taki był cel Sebastiana. Uśmiech pod nosem pojawił mi się w momencie, gdy pod koniec tekstu Kochaniec wyraził nadzieję, że spod skrzydeł Robloxa może się wykluć jakiś przeszły, wybitny indie deweloper. Zakładam, że Seba pogrzebał trochę w temacie i najwyraźniej do tej pory żadnego takiego przypadku nie było? Więc ja się pytam: ile dekad jeszcze będziemy musieli na to czekać? Bo skoro po dwóch dziesięcioleciach nie słychać o żadnym "wychowanku" Robloxa, to widocznie nie jest aż tak dobry pod tym edukacyjnym kątem. Albo po prostu wstyd się do niego przyznawać. Pośmiertne występy. Sam nie wiem. Jak to u Buczyńskiego bywa - solidnie przygotowany materiał, starannie rozplanowany, przyjemnie napisany, ale temat mnie nie porywa. To znów kwestia wyłącznie osobistych preferencji, bo technicznie zarzucić nic nie potrafię, przynajmniej z obecnie posiadaną przeze mnie wiedzą (nikłą). Doceniam pracę i zaangażowanie Damiana, bo tego mu odmówić nie potrafię. Jako autor zapewnia urozmaicenie tematyczne, nawet jeśli jego wybory mi nie siadają i nie ekscytują. Racoon City. Sporo w tym pracy poza głównym nurtem. Nawarstwienie lokacji, dat, nazwisk powinno spowodować, że lektura będzie chwilami udręką, niczym podręcznik z historii. Ale na szczęście Graba poskładał całość na tyle umiejętnie, że nic nie staje na dłużej w gardle. Co prawda połowę faktów już zapomniałem, bo większość informacji to dla mnie wiedza z cyklu “zbędna”, poza tym nigdy nie byłem dobry w zapamiętywaniu, jednak dotkliwszych konsekwencji wynikających z lektury nie odnotowałem. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że fani serii po przeczytaniu tego materiału zapragnęli wrócić do Raccoon, tym szczęśliwiej się składa, że zaraz będą mieli okazję to zrobić w nowej grze. Czyli dobry timing tekstu, za to zawsze plus. Szybcy i Wściekli. A wiecie, że nigdy nie byłem fanem? Oglądałem kilka części cyklu, ale po trzecim filmie zaczęły mi się one zlewać w jedną całość, więc odpuściłem. Ostasz w tym miesiącu nie trafił w moje preferencje filmowe, ale nawet ja jestem w stanie przyznać, że Szybcy i Wściekli są na tyle dużym fenomenem, by zasługiwali na taki artykuł i w pełni rozumiem potrzebę jego powstania. Oczywiście przeczytałem go z przyjemnością, bo to zawsze ciekawe historie, choć sentymentalnego przyciągania nie poczułem i seansu przypominającego raczej nie planuję. No i dobra decyzja z wypchnięciem gier w odrębną ramkę. FPGA. No fajne, fajne, ale wszyscy już wiemy jak to się skończy. Jeden z drugim kupi, poświęci wiele godzin na konfigurowanie sprzętu, ściąganie gier, podłączanie, a potem pogra 10 minut, wyłączy i już nigdy nie odpali. Trochę przestałem się już ekscytować tymi retro sprzętami. Szczególnie w takich cenach. Grandia. Kubica i JRPG ery PS1? U mnie to przepis na murowany sukces. Uwielbiam, bo to dla mnie zawsze dużo bardziej emocjonalna lektura. W Grandię akurat grałem, ale bardzo krótko - kilka godzin, może kilkanaście, nie pamiętam. Jak to zwykle bywało, coś odciągnęło moją uwagę i do gry już nie wróciłem. Zawsze chciałem, ale brakowało czasu i motywacji. Tekst to 100% przyjemności i frajdy z czytania. Teraz za sprawą Kubicy czuję się zmotywowany. Gra zamówiona, dostarczona, leży obok, zalotnie się uśmiecha. SOMA. Kolejny w tym numerze horror z perspektywy pierwszej osoby! Ale skoro to TEN horror, zmuszony jestem przymknąć oko. Jeśli jest w PE coś, co uwielbiam bardziej od Kubicy piszącego o JRPGach, to jest to Adamus piszący o grach, w które miałem okazję grać. Jak pisze o takich, w które nie grałem też lubię, ale wiadomo - lepsza IMMERSJA, jak się z autorem dzieli wspólne przeżycia. Z Somą się ociągałem latami. Tak naprawdę dopiero rozmowa Piechoty z Mielem (podcast Bez Dyskusji) mnie zmotywowała, by się z grą wreszcie zmierzyć. Było to pod koniec zeszłego roku, więc jestem na świeżo. Kacper dostał do dyspozycji chyba maksymalny limit znaków i wykorzystał tę pulę doskonale. Kompleksowo rozpisana historia gry - poczynając od idei i koncepcji, przez proces tworzenia, na odbiorze i z wolna pęczniejącej kultowości kończąc. Najbardziej podobały mi się dwa ostatnie rozdziały, gdzie struktura tekstu mogła się nieco rozluźnić i podryfować w autorskie spostrzeżenia, czy osobiste wrażenia. Soma jest świetna, ma niesamowite “momenty” (mocno mi utkwił w pamięci ten jeden typ przeciwników, którzy wymagają zachowań wbrew instynktowi gracza) i potrafi niepostrzeżenie ścisnąć za gardło czy serce. Wbrew pozorom nie dzięki elementom horrorowym, a raczej egzystencjalnym. Jak już gracz wsiądzie na karuzelę “zastanawiania się”, to z pewnością nie zejdzie z niej w takim samym stanie psychicznym. Z każdym dniem doceniam te grę bardziej. Przeczytałem dwa razy, takie dobre. Extreme Plus. Heglowska dialektyka zła. O nie, moje obawy na temat filozofowania okazały się słuszne? Co gorsze, najebane tu nieoznakowanych spoilerów (oba TLoU, Mass Effect, Far Cry 5, znowu Spec Ops: The Line, chyba FF14, ale to akurat nikogo). To, że Nathan Drake jest po raz kolejny przytaczany w ramach dysonansu ludonarracyjnego jest już nieco nudne (co drugi bohater w grach taki jest), ale sprowadzanie tego do “zabija, bo tylko stanęli mu na drodze” to trochę nieprawda. Trochę jakbym słyszał właściciela agresywnego psa, który "tylko chce się bawić". Ale generalnie jest lepiej niż miesiąc temu. Jakoś konkretniej, mniej romantyzowania prostych rzeczy, mniej metaforyzowania wszystkiego, aż do znudzenia, mniej posługiwania się analogiami. Choć pod koniec trochę się tego zmieściło. Felietony i kąciki. Comix Zone. Napęczniał nam dział w tym miesiącu. Na szczęście jest odpowiednio urozmaicony, więc można przełknąć. Mam nadzieję, że to nie ma stałe, bo kącik komiksowy nie jest aż tak dobry, by regularnie dawać mu dwie strony. BAKA. Doceniam, że Darek coś tam próbuje zmieniać i wykazuje nieco ambicji, by uatrakcyjnić swój kącik. Ze swojej strony mam problem, by obejrzeć jeden polecany tytuł, a co dopiero cztery. Ale są też plusy, bo “All You Need Is Kill” mnie zaintrygowało. Jestem prostym chłopem - widzę słowa kluczowe “pętla czasowa” i nic więcej pisać nie trzeba. Szkoda, że ten tytuł nie trafił na główną recenzję, bo dla mnie brzmi dużo ciekawiej. Zax. Rzucam okiem na stronę i dostrzegam: 16 GB VRAM, FG 2X, NVIDIA, DLSS, 4K, AI, AMD, GPU, FSR, RTX 5090, UE5, TAA/TSR, HDR, PS6, XeSS, PSSR i już wiem, że nawet nie chcę tego czytać. Mielu. Wszystko fajnie, aż do momentu, gdy Michał wyraził oczekiwania, żeby dofinansowania branży w Polsce były sensowne. Sensowne. Jak w Niemczech, ale w Polsce. Już to widzę. Walkiewicz. Lubię tego rodzaju felietony skupione na konkretnej grze. Polecam obranie takiej tematyki innym autorom, gdy zabraknie inspiracji na coś “ogólnego”. Nie musi to być nawet nowa gra - wystarczy, że jest warta uwagi, porusza ciekawą tematykę, albo jest w jakiś sposób sentymentalna. Marcellus. Kapitalizm, korporacja są… a nie, czekaj, to obok - u Kacpra! Ale mam wrażenie, że o mikrotransakcjach i lootboksach też nie czytam i Marcina pierwszy raz. Adamus. E tam, u mnie to tak nie działa. Uleganie nostalgii nie robi mi żadnej krzywdy. Powroty do starych gier mnie nie rozczarowują. Nie jest “jak wtedy”, ale wciąż jest fajnie. Z rozszerzoną perspektywą. W ostatnim roku i na początku tego wróciłem do wielu gier sprzed dekad. Niektóre kończyłem po raz kolejny, inne po raz pierwszy, bo “kiedyś zacząłem, ale porzuciłem”. I wciąż nabieram apetytu na kolejne. Nawet jeśli nie sposób ponownie wejść do tej samej rzeki, to doznania i tak potrafią być oczyszczająco przyjemne. Mazzi. Ciągoty “fanów”, aby twórcom odbierać prawo do opowiedzenia historii po swojemu nie dotyczą już tylko zakończeń. Zdarza się, że “niektóre grupy” próbują wymusić i narzucić autorom wdrożenie do gry konkretnego typu romansów, albo wątków. A jak twórca grzecznie odmówi, bo chce grę zrobić po swojemu, to z automatu staje się wrogiem. Zamiast po prostu uznać wtedy, że w takim razie to nie gra dla mnie, nawołuje się do bojkotu tytułu. Bez sensu. Roger. O! Mamy kolejnego, który próbuje się podpiąć pod trend krytykowania Clair Obscur! Nie no, wiadomo, że gra ma niedoskonałości, a nawet wady (i to gameplayowe). Ale koniec końców i tak liczy się wyłącznie to, jak w nas rezonuje w trakcie i po ukończeniu przygody. Ile satysfakcji daje. Jakich bohaterów prezentuje. Jak brzmi i wygląda. Ile w niej serca i duszy. Generalnie już to przerabialiśmy, więc nie ma sensu, bym się powtarzał. Fajna gra, szkoda że ograbiła Niebieskiego Księcia z tytułu Indie Gry Roku. Szmata. Głos Ludu. Kurde, w jednym zdaniu zostałem zestawiony z Kacprem i jego dziełem dotyczącym SOMY. Niezłe towarzystwo mi przypadło w tym miesiącu, dzięki! Dobra, zwijam manatki. Bo staram się kompresować swoje wpisy i zejść do rozsądniejszej ilości znaków, aby nie były takim pochłaniaczem czasu. Pewne rzeczy wciąż mnie w PE nieco bolą, ale nie mam już potrzeby o nich wspominać co miesiąc, bo to i tak nie sprawi, że ulegną zmianie czy zostaną wyeliminowane. Najważniejsze, że to kolejny miesiąc z kolejnym PE, za który dziękuję wszystkim zaangażowanym. Do następnego.
  23. Uzytnik30 odpowiedział(a) na Rayos temat w Graczpospolita
    O panie, zazdro, wspaniała przygoda przed tobą. Nie popełniaj mojego błędu podczas pierwszego przejścia. Nawet jak cię fabuła wciągnie, to na spokojnie, szwendaj się po tym pięknym świecie i nie myśl co dalej, wszystko na spokojnie. Kurde, kusi żeby znowu wrócić
  24. Pupcio odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Dwójka robi wszystko lepiej, ta jedynka taki spinoff z odzysku sie wydaje chociaż całkiem dobrze wspominam, lubiłem te wyścigi dronów i gre planszową w vr no i ekipa całkiem sympatyczna
  25. Powrót exów
  26. Wrzuci ekskluzywne auto w FH6 i operatora w Call of Duty. Only on Xbox.
  27. Czyli sami chcieli zrobić GAAS, a potem nie wiedzieli co tam zrobić. Tak było.
  28. Eutanaztke.

Account

Navigation

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.