
Treść opublikowana przez Boomcio
- Fallout 4
- Battlefield V
-
Playerunknown's Battlegrounds
Też zacząłem ten zacny tytuł i gra się naprawdę dobrze. Kilka meczy zaledwie i poznawanie mechaniki (bo zasady ogólnie znane). Faktycznie tej gry trzeba się nauczyć. To nie call of duty, gdzie palce same wiedzą, co robić, a kille wpadają, jak sucha karma do psiej miski. Wspomniana mechanika mimo, że początkowo wydaje się trudna do opanowania i dziwna, przynajmniej w odniesieniu do chociażby H1z1, gdzie spędziłem dziesiątki godzin, zdaje egzamin śpiewająco (strzelająco) . Są przycięcia animacji, lekkie dropy, grafika jakaś taka sam nie wiem, ale zabawa jest genialna. Póki co mało "zabić", ale będzie lepiej (gra każdorazowo po zgonie mnie o tym zapewnia komunikatem).
-
Zakupy growe!
Leci!
-
Piwo
Nie wiem, dlaczego, ale z książęcego NIC mi nie smakuje. Zawsze sięgam po inne.
-
Piwo
Jak na korporacyjne piwo, to jest ok.
-
co cię cieszy, a co złości?
Bo to zła kobieta była...
-
Piwo
A coby waszo spine zakończyć wrzuce Wam najlepsiejsze, Częstochowskie dobre piwerko: pro trip:
-
Zakupy growe!
Klimat dosłownie ścieka po ścianach. W związku z tym zaczynam czytać książkę Anne Rice z serii kroniki wampirów. Jedynkę pomijam, bo film obejrzany z 5 razy.
-
W co teraz grasz..?
Vampyr rozpoczęty i co? Ano grafika, to wczesne ps3, podobnie animacja postaci. Drewienko i nie wiem, czy przebrnę, dzisiaj wieczorem drugie podejście. Battlefield V non stop. Ale multi w tej grze jest miodne. Najlepszy bf od czasu 'trójki'. Chodzi to płynnie, matchmaking bez zastrzeżeń, całość 'robi', oj robi, a hejterzy (ostatnio się nawracają widzę) niech zagrają sami i sprawdzą.
-
Najbardziej niedocenione gierki
To prawda, cherlawy boy trochę psuł całokształt produkcji, mimo, że takie lekkie zluzowanie napiny po walkach na arenie było potrzebne. Może przesadzili z ilością questów z nim związanych.
-
Najbardziej niedocenione gierki
Klimat był niesamowity i ten główny bohater i jego bokobrody jak piszesz grało się świetnie. I te wjazdy, kiedy coś pojawiało się za plecami. Scena w łaźni z 1 części i stojący za szybą oponenci przesuwający pazurami po ścianie - tych motywów nigdy nie zapomnę.No i strzelanie A inne najbardziej niedocenione gierki? Wliczam do nich "Shadow of Rome" z całą tą brutalnością walk na arenach, gdzie jak w nielicznych tytułach można było odrąbać mieczem części ciała, a publika wiwatowała rzucając mięsem ( dosłownie ) i chlebem.
-
Assassins Creed: Odyssey
Zapamiętaj se jedno i więcej tego błędu nie popełniaj: A jak nie wierzysz, to: I wtedy:
-
Assassins Creed: Odyssey
Aleśta się do szczerbatej (pipi)vy przyebali.
-
Assassins Creed: Odyssey
Lecą na marce i naiwniakach takich, jak ja. W połowie mnie zamuliło i nawet po pijaku nie chciało mi się tej farsy ciągnąć. A mogli rozbudować motywy 'This is Sparta!' i przemodelować totalnie system walki. W tej grze krok ku realizmowi dał by spory zastrzyk świeżości. Wątek główny sam w sobie OK i chciało by się go kontynuować , ale jakoś tak wspomniany wcześniej grind zniechęcił bardziej, nisz szczerbata panna do laski w parku. Jeżeli chodzi o ubigierki, to mi najbardziej pasują te ze szczelaniem. Naprawdę. Origins chociaż udało mi się skończyć. A ogromnego dlc o podtytule Odyssey już nie. Na tym etapie jeszcze się jarałem.
-
Zakupy growe!
Cydr w sylwestra zakończony fapaniem się do etykiety?
-
Assassins Creed: Odyssey
Też mnie to bolało. Albo zadania poboczne typu: oczyść jaskinię z bandytów. Wpadam na speedzie i pochodnią ubijam sześciu chłopa. Myk, lepszy napierśnik o 5, powrót do zleceniodawcy i +200ep. Całość z dojazdem i powrotem zajęła mi ok 4 minuty. I takie akcje są wymuszone, żeby ruszyć fabułę. Szkoda, cholernie szkoda, bo w przeciwieństwie do Origins tu odpadłem w połowie.
- Battlefield V
-
Zakupy growe!
Zayebisty kocyk. Pod celą można posiadać nintendo?
-
Granie po procentach :)
Ja jestem zwolennikiem mocnej immersji, więc w Kingdom Come przy każdym sejwie waliłem 50tkę czystej. Trzeba rograniczyć typową nayebkę, a popijanie browca przy giercowaniu. To drugie, to raczej standard - po ciężkim dniu dobry szpil + dwa piweczka+ dobry, mocny snuff to jest prawdziwy relaxation. Ale mocna nayeba + gaming? Raczej nie, poza tym szkoda dobrego tytułu, zbyt wiele się traci. Może jakiegoś crapa dla śmiechu w ekipie dało by się w pijackim amoku pomęczyć.
-
Hype na grę, którą kupiliście, ale szybko przestaliście grać...
Destiny, androbieda i najbardziej:
-
HORROR
Na pewno ze swojego piszesz? Kumplowi ukradli ostatnio. (Miał wersję z tapatalkiem).
-
Spintires: MudRunner
Taka już jest ta gra. Ale kiedy maszyna 'rozbuja się' na kawałku asfaltu, to aż serce się raduje. Załączaj wszystko, co się da, nie przejmuj się paliwem .
- OFFTOPIC
-
Zakupy growe!
Ty wszędzie widzisz raki, idź no se wędkę w przeręblu zarzuć, może co złapiesz