Treść opublikowana przez ciwa22
-
TRANSFERY
Marcelo Estigarribia ( super talent z Paragwaju!) Deportivo Maldonado (Urugwaj) - Juventus Turyn (Włochy) Roque Santa Cruz (super weteran z Paragwaju!) Manchester City (Anglia) - Betis Sevilla (Hiszpania) Alvaro Recoba (legenda urugwajskiej piłki) Danubio Montevideo (Urugwaj) - Nacional Montevideo (Urugwaj) - transfer lata!!! Diego Placente (jeden z najlepszych argentyńskich bocznych obrońców ever!!!) San Lorenzo de Almagro (Argentyna) - Nacional Montevideo (Urugwaj)
-
Nowy Kącik - Planszowo
Kącik niech powstanie, ale na forum.
-
Champions League
Przed polem karnym Wisły (niby broniącej wyniku) Cypryjczycy mieli tyle miejsca, że masakra i wynikało to z tego, że pomocnicy grali zbyt szeroko. Zdjęcie Sobolewskiego to był chyba jednak błąd - podejrzewam, że on w końcówce lepiej pokierowałby drugą linią obrony (ale pewnie sił nie miał).
-
Champions League
Wisła według mnie popełniła spory błąd nie zagęszczając środka pola po strzelonej bramce - zbyt łatwo pomocnicy Apoelu podawali piłkę do środkowych napastników. Niby trenerzy od zawsze radzą: "bronisz wyniku, wyjdź jak najwyżej", ale w tym przypadku to ułatwiło kombinacyjną grę Cypryjczykom - łatwiej było im rozegrać piłkę z napastnikami, co jak się okazało było wodą na młyn na zmęczonych Wiślaków. Boczni obrońcy zawalili gola, ale generalnie w całym meczu grali przyzwoicie, więc do nich nie miałbym większych pretensji.
-
Champions League
Chavez, Diaz i Jaliens ratują Wiśle dupę jak narazie.
-
Champions League
Jeszcze 5 minut!!! Po przerwie może być tylko lepiej...
-
Champions League
Niech ta połowa już się skończy!!!
-
Co teraz męczysz na PSX`ie
Mnie teraz ostro na przygodówki wzięło, aktualnie na tapecie Necronomicon - fajny, mroczny klimat (czasami ten mrok jest nawet zbyt dosłownie potraktowany) i dość ciekawa fabuła (polecam obczajać nocną porą), ale Amerzone ( w którym wprost się zakochałem) oraz Atlantis chyba nieco lepsze od Świtu Ciemności.
-
Reprezentacja Polski
Obrona jak zwykle masakra. Już dawno przestałem wierzyć w Jodłowców, Glików, a na pewno w wiecznie kontuzjowanych Głowackich, którego powołanie było chyba tylko po to, aby nikt nie zapomniał, iż to zawodnik brany przez trenera pod uwagę w kwestii Euro ( i tak będzie wtedy kontuzjowany :blum2: ) Niech już tego Perquisa bądź Arboledę "sprowadzą", bo jak dla mnie są po prostu lepsi (nawet w słabszej formie) od wymienionej przez mnie ferajny.
- Driver
-
Reprezentacja Polski
Z tego co mi wiadomo, Polański nie zyskał sympatii polskich kibiców z racji tego, że przyjął ofertę gry dla reprezentacji Polski zaraz po tym, jak dowiedział się, że nie ma szans na grę dla Dojślandu.
-
Muzyka epicka w grach
Kawałek z pierwszej części Tenchu: Execute the Corrupt Minister - coś cudownego FF6 world map theme Kultowy w wielu kręgach utwór z Tekken 2: Kazuya theme - Emotionless Passion (kozak) http://www.youtube.com/watch?v=G53GWVxRGq8
-
seria final fantasy
Aby dyskusja w tym temacie odrodziła się na nowo moje zestawienie ulubionych "fajnali" powinno wyglądać następująco : 1. FFX, 2. FF8, 3. FF13 Niestety nie ukończyłem tylu cześci ff, ile większość osób, które produkują się w temacie, dlatego opinie przeze mnie głoszone będą opierały się w dużej mierze na FF6,7 oraz 8. A więc: 1. Final Fantasy 6 - klimat , fabuła, mnóstwo charyzmatycznych postaci, brak jednoznacznie określonego głównego bohatera, najlepszy boss ever, muza 2. Final Fantasy 8 - cudowna muzyka(!!!!) praktycznie idealnie dobrana w każdym momencie gry, ciekawa fabuła (i epickie podejście do jej prezentacji), naprawdę ciekawe portrety psychologiczne postaci ( z wyjątkami) 3. Final Fantasy 7 - (być może jest tak wysoko tylko dlatego, że nie skończyłem pozostałych gier serii, a któraś musi być na trzecim miejscu), super system walki ( zabawa z materiami), niezła fabuła, muzyka, klimat. Generalnie dobra gra, ale moim zdaniem ( kształtowanym z perspektywy czasu) hype zrobił swoje. Towarzysze niedoli: Naprawdę ciężki wybór (w "szóstce" tyle tego było ) 1. Setzer - wiem, że to nie najjaśniejszy punkt FF6, jeśli chodzi o portrety psychologiczne, ale ja po prostu mam słabość do "niebieskich ptaków" 2. Terra/Celes - chyba jedyne postaci płci żeńskiej w ogrywanych fajnalach, których los mnie naprawdę obchodził, a wątki fabularne z nimi (nie koniecznie w roli głównej) zapadły mi w pamięć na długo po skończeniu gry 3. Squall - nie będę oryginalny: za to, że nie jest Cloudem i resztą szablonowych "głównych ludków ratujących świat" Badboye (wybór mam niestety nie za duży, bo grałem tylko w trzy części, ale Kefka to jak najbardziej zasłużone 1st place): 1. Kefka Palazzo - za to, że jest okrutnym psycholem bez żadnych skrupułów, kompletnym świrem - tacy powinni być "szefowie" - masz ich kochać, a jednocześnie nienawidzić, co ja piszę, przede wszystkim nienawidzić!!!! Dążyć do ich unicestwienia za wszelką cenę, ja coś takiego czułem grając w FF6. 2. Seifer - może za swoją "dziwność" w moim mniemaniu, niby ma charakterek, a tak łatwo daje sobą manipulować (podobno w imię władzy, ale sam nie wiem). Niektórzy powiedzą, że to jeden z najlepszych przykładów na to, jaka "ósemka" jest "dziurawa" tu i ówdzie, ale może to nawet lepiej hehe 3. Ultimecia - niby powinienem dać Sephirotha, ale raczej go nie trawię, więc dam tę, o której niewiele wiadomo i paradoksalnie to jest jej największą zaletą ( uwielbiam kolejne fanowskie próby wyjaśnienia jej motywów)
-
Mistrzostwa Świata 2014 w Brazylii
We mnie wyniki tego losowania wzbudziły mieszane emocje. Z jednej strony cieszyłem się, że "uciekliśmy" przed kolejną egzekucją z nóg Hiszpanów i bardzo prawdopodobną porażką w konfrontacji z Francuzami, ale wolałem jakichś "świeższych" przeciwników typu Islandia lub Szwajcaria, z którymi (z tego co pamiętam) dawno nie graliśmy o punkty. Anglia, San Marino i Ukraina mi się już przejadły. Światełkiem w tunelu są pojedynki z Czarnogórą, ale poza tym znowu to samo.
-
TRANSFERY
Szkoda Milito, bo to kiedyś był bardzo dobry stoper, ale po tej trwającej bodajże pół roku kontuzji już nigdy nie powrócił do wysokiej formy. Mimo wszystko zastanawiam się, czy jeszcze nie za wcześnie na powrót do ojczyzny - mógłby się jeszcze w jakimś europejskim średniaku za niezłą kasę "zaczepić".
-
Co teraz męczysz na PSX`ie
Po skończeniu bardzo dobrego Atlantis miałem ochotę na więcej przygodówkowych klimatów i skosztowałem Amerzone:The Explorer's Legacy - smakowało jeszcze lepiej niż Atlantyda.
-
Latino Heat!
Gratulacje dla Celestes, wygrali zasłużenie. Paragwaj niestety nie dał rady na wpół rezerwowym składem, chociaż gdyby grał wszystkimi "najlepszymi", to może wyglądało by to nieco lepiej. Tabarez nie popełnił błędów poprzednich rywali Paragwaju i od początku "przycisnął", co okazało się skuteczną zagrywką na "defensywnych" Guarani.
-
Latino Heat!
Oby dzisiaj wygrał Paragwaj. Powinna poprawic się gra obrońców, wróci pauzujący Alcaraz oraz (byc może) Aureliano Torres. Druga linia w każdym składzie na dzień dzisiejszy to porażka, więc braku Santany pewnie drużyna specjalnie nie odczuje. Paragwajowi kibicują już chyba tylko krajanie ( plus ja ) oraz Argentyńczycy, którym pewnie niezbyt podoba się, że stracą współlidera w ilości zwycięstw na Copa America. Jeśli wygrają Celestes, to też będzie wydarzenie - 15 zwycięstwo i to jeszcze na terenie jednego z odwiecznych kontynentalnych rywali, ten fakt pewnie dodatkowo mobilizuje Urugwajczyków.
-
Latino Heat!
Paragwaj - cudowny fenomen tegorocznej Copy, a półfinał to już mistrzostwo w ich wykonaniu: zero akcji ofensywnych, trener wysłany na trybuny, asystent trenera wysłany na trybuny(!), czerwona kartka dla Santany, mnóstwo farta w dogrywce(obijanie poprzeczek i słupków przez Wenezuelczyków) i po 120 wspaniałych minutach pełnych emocji z najwyższej piłkarskiej półki Guarani zasłużenie zwyciężyli w karnych. Po raz kolejny miałem łzy w oczach ze szczęścia, chlip, chlip.
-
Latino Heat!
Ofensywne akcje Inków w tym turnieju niestety opierały się tylko na grze dwójki Vargas-Guerrero. Spodziewałem się, że na Urusów to nie wystarczy. Advinculi do Farfana czy (pipi)rro w kwestii skilla bardzo daleko. Przewaga była po stronie Urugwaju, ale udało się wyprowadzić kilka kontr, które mogły zmienić przebieg meczu. W każdym razie finał dla Urugwaju zasłużony, a Peru być może sporo namiesza w elminacjach do kolejnego mundialu.
-
Latino Heat!
Po tym co zademonstrował Urugwaj ( szczególnie grając w dziesiątkę) w "horrorze" z Argentyną, musi być traktowany jak murowany faworyt do zwycięstwa. Co do Chile, to szczerze powiedziawszy spodziewałem się, że w drugiej połowie przycisną, wręcz zmiażdżą Wenezuelę, będą obijać słupki, poprzeczki itp , a i tak uja z tego będzie, a jak już wyrównali, to im nie zaliczyli bramki. Może kiedyś nauczą się strzelać gole - ale wątpię 8) Ta nacja chyba na zawsze już będzie przeklęta.
-
Latino Heat!
Wydaje mi się, że kluczowy dla postawy Paragwaju był brak Santa Cruza, który w reprezentacji pełni rolę rozgrywającego i organizuje kontrataki po przejęciu piłki w obronie. Ale w pierwszym meczu z Brazylią, Guarani byli drużyną lepszą, a meczu nie wygrali, więc w sumie lepiej, że tutaj grali piach (który skończył się awansem hehe). EDIT: Na razie Czerwone Wino smakuje cudownie
-
Latino Heat!
JUSTO VILLAR!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! chlip, chlip
-
Latino Heat!
Zgodzę się, na Messim jak zwykle będa psy wieszać, a chłop (podobnie jak na mundialu) miał chyba dwie lub trzy asysty, więc swoje według mnie zrobił, a ze reszta ekipy odstawiała dramat, to pewnie niewielu zauważy. Oby Paragwaj poprawił grę drugiej linii ( bezużyteczny Riveros i wolny jak żółw Ortigoza, który ma tyle strat, że masakra), wtedy powinni skutecznie powalczyć z nieco odmłodzoną Brazylią, która szykuje drużynę na kolejny mundial i nie jest jeszcze za(pipi)iście zgrana.
-
Latino Heat!
Nie przez przypadek do tego meczu wyznaczono akurat tego sędziego, bo Carlos Amarilla jest uznawany przez wielu ekspertów za jednego z najlepszych (jeśli nie najlepszego) boiskowych rozjemców w Ameryce Południowej. Co do meczu to, był za(pipi)iście dramatyczny - szybko strzelony gol przez Celestes, wyrównanie, zejście Pereza, ujowa (o dziwo) gra Argentyny w przewadze i tragiczna obrona, która gorzej to chyba nigdy nie grała. Urugwaj prócz świetnej obrony wyprowadzał kapitalne kontry przede wszystkim dzięki Forlanowi, który kapitalnie rozgrywał piłkę. Arevalo Rios bardzo skutecznie utrudniał życie Messiemu, Suarez był na gazie - robił jak chciał wiecznie spóźnionego Milito. Bezsensowne rajdy Leo środkiem i zejście Mascherano to był początek końca. Jedynym graczem Arentyny, na tym turnieju który grał za(pipi)iście i to dzięki niemu Albicelestes odpadli dopiero po karnych, to brmakarz Romero, który bronił wręcz kapitalnie we wszystkich czterech meczach. Podsumowując: typowo latynoski dramat, czyli to co lubię najbardziej w piłce zza oceanu.