Treść opublikowana przez Kmiot
-
NETFLIX
Ten, no, potrzebowałem coś do drzemki, więc zacząłem kilka odcinków The 100 i to przez cały czas będzie miało taki posmak teen-scifi? Czasem naiwnego, często tandetnego w wykonaniu, a chwilami żenującego? Będzie lepiej? Gorzej? Warto czy nie? Jaki wyrok szanownego forumka? Bo to jednak siedem sezonów po kilkanaście epów każdy, o ile dobrze kojarzę i szczerze mówiąc gotowy jestem odpuścić.
- Speedrun
- Super Mario 3D All-stars
-
MotoGP
Dzisiaj mniej spektakularnie, ale warto zwrócić uwagę na desant Vinialesa z motocykla. Zorientował się, że nie ma hamulców, więc zeskoczył z siodła (przy prędkości 230km/h) i wpuścił motocykl w bezpieczne bandy. No i finish klasy MotoGP, całkiem emocjonujący.
-
Beat Saber
Dobra, trochę za gorąco, poza tym ostatnio w Beat Sabera grałem trzy miesiące temu, więc dzisiaj po godzinie byłem cały mokry i zacząłem się niekomfortowo pod kątem higieny czuć w przepoconych goglach, więc zbastowałem. Ale trochę pograłem w Linkin Park i parę pierwszych wniosków mam. Przede wszystkim @marbel007 możesz odetchnąć, bo ten Music Pack jest zauważalnie trudniejszy od Imagine Dragons, Panic! At the Disco, czy ostatniego Timbalanda. Z Tobą wszystko w porządku, bo ja też miałem spore trudności z przebiciem się przez większość kawałków na Expercie i choć część winy mogę zrzucić na to, że odrobinę przez trzy miesiące zardzewiałem, to i tak wyraźnie czuć skok trudności, szczególnie dla kogoś, kto dopiero co przechodzi z podstawki/łatwiejszych Music Packów. Niekiedy czułem się wręcz skompromitowany tym, jak słabo mi idzie. Wynika to z większego zagęszczenia klocków, bo w trzyminutowe utwory poupychano po 800-900 bloków i chwilami jest naprawdę ciasno. Trudno w ten Music Pack wskoczyć z biegu, utwory wymagają więcej masterowania, treningu, poznania układu. Mam wrażenie, że to ukłon w stronę graczy, którzy odpalają BS regularnie, ale odbyło się to kosztem każuali, którzy chcieliby sobie czasem pyknąć kilka rundek czy odpalić grę na jakimś domowym party. Więc bardziej wymagające kawałki dla jednych będą wadą, a inni będą mieli z nich więcej zabawy, której wystarczy na dłużej. Zalety? Świetna, klimatyczna arena, dobór utworów bez większych zarzutów (znane i urozmaicone) i oceniam je wysoko, brzmienie jest tip-top (wciąż nie mogę przeboleć garażowego dźwięku Green Daya), poza tym aż jedenaście kawałków za 58 zł to naprawdę dobry stosunek ilość/cena, bo ile to? 5zł za utwór? A przecież trzeba opłacić licencję, zrobić arenę, zmapować każdy utwór na każdym poziomie trudności, choć zakładam, że twórcy w ten sposób spłacają tylko koszty licencji, bo wszystko co tego nie wymaga i zależy wyłącznie od nich udostępniają za darmo (nielicencjonowane Music Packi). Wady? Czasem miałem odczucie, że tych bloków po prostu napchano za dużo. Nie czułem, by dany fragment tego wymagał, bo ani tempo, ani intensywność utworu nie rosły, a tutaj najebane tych kloców jak ruskiego wojska. Przez to machanie mieczykami stawało się zbyt mechaniczne, nie zostawiając miejsca dla kreatywności czy zawahania. Parę klocków mniej byłoby z korzyścią. W ogóle mapowanie też niczym mnie po tej godzinie nie zachwyciło. W sensie - jest dobre, miejscami nawet bardzo, ale nie do końca w moim guście, bo ja preferuję taki taneczny vibe, a tutaj za często przeradzało się to w łupaninę bez chwili na oddech. Ja już od mapperów nie wymagam nowych pomysłów, bo domyślam się, że te nie są nieskończone, ale chciałbym aby zachowano jakiś instynktowny flow, a tutaj on czasem jest, a czasem znika przeradzając się w wykańczające nadgarstki sekwencje góra-dół i nieprzyjemnie rozmieszczone krzyże. Tak jakby uznano, że im więcej bloków, tym z pewnością lepiej. No, dla kogoś może i tak, ale nie dla takiego każuala jak ja. Podsumowując: to bardzo udany Music Pack z potencjałem, warty każdej złotówki. Można brać w ciemno, ale trzeba pamiętać, że jest dość wymagający i jedni potraktują to jak wyzwanie, a inni się zniechęcą. Bo o ile takie kawałki Camelii są dla ludzi o wyjątkowych zdolnościach (i gustach muzycznych), tak te od Linkin Park są w zupełności do ogarnięcia, wymagając tylko trochę więcej treningu niż zwykle. Fajny, ale mniej znany kawałek. Filmik nie mój.
-
Eiyuden Chronicle: Hundred Heroes
- Beat Saber
Nie grałem, w weekend planuję. Dlatego trudno mi wyrokować jak to jest z LP, ale ogólna zasada jest zawsze podobna - trening i próby. Czasem trzeba ich więcej, czasem zaliczamy utwór z marszu, ale wszystko jest do nauczenia. Tylko do Expert+ mam wrażenie, że trzeba mieć pewne predyspozycje (i lepszy tracking, niż ten w PSVR).- Beat Saber
Próbowałeś bawić się modyfikatorami? Hard + faster song potrafi być niezłą wprawką przed Expertem. Expert + slower song raczej nie polecam, chyba, że masz problem z jakimś konkretnym fragmentem utworu, to można w ten sposób go sobie "wbić" do pamięci mięśniowej. Ale ogólnie spowolniony utwór nie daje już takiej frajdy. Poza tym nic nowego nie potrafię doradzić - uparcie próbować, może wyselekcjonować sobie te łatwiejsze Experty (niektóre potrafią być rzeczywiście trudne i jeden je przeleci, a drugiemu już dane sekwencje nie będą leżeć) oraz dać odruchom czas na wyrobienie się. Expert (w różnym stopniu zaawansowania) jest do osiągnięcia praktycznie przez każdego. Skoro Hard Cię już nudzi, to szukaj wyzwania w Expercie, nie masz innego wyjścia ;] Ale nie ciśnieniuj tak - wybierz sobie parę utworów i cierpliwie masteruj. Postęp powinien być naturalny.- Wrzuć screena
Odje'bałeś się jak na misję w Afganistanie, a strzelasz do kaczek. PS czy gra obsługuje Zappera?- Animal Crossing: New Horizons
Ja tam pewnie jeszcze zajrzę, ale niech się pora roku zmieni.- Beat Saber
Już jest. 58 zł, 11 utworów Linkin Park, więc solidna dostawa. https://store.playstation.com/pl-pl/product/EP5067-CUSA14143_00-P7XXXXXXXXXXXXXX Pakiet Linkin Park Music Pack zawiera następujące utwory: - Bleed it Out - Breaking the Habit - Faint - Given Up - In the End - New Divide - Numb - One Step Closer - Papercut - Somewhere I Belong - What I've Done W większości mocno te kawałki kojarzę, zresztą nie tylko ja zapewne, no i ponownie pojawia się nutka nostalgii, bo kradło się z eMule. Oczywiście biorę w ciemno, aczkolwiek przetestuję najpewniej dopiero na weekend, o ile nie będzie takiej patelni na zewnątrz jak teraz. Jednak jestem dobrej myśli, bo LP może się sprawdzić, o ile jakość dźwięku nie będzie tak garażowa jak w przypadku Green Day. https://www.youtube.com/watch?v=k_ZbnvE8nDs Fajna, wyróżniająca się arena.- MotoGP
Rossi o włos od zgilotynowania przez wirujący motocykl. A nawet dwa. A Viniales przed Rossim o pół włosa. W ogóle jak Marquez pauzuje to całe MotoGP zrobiło się ciekawsze, więc polecam. Wzium.- PSX Extreme 276
Gdyby tylko redakcja o tym wiedziała, to pewnie wzięliby Cię do zgrentgena.- Beat Saber
No kurde, wreszcie coś ruszyło. Ponoć Linkin Park Music Pack, więc pewnie płatne.- Tony Hawk's Pro Skater 1 + 2
Czyli trzeba brać na premierę. Przy okazji anegdotka: Miałem wtedy zdawać maturę, więc kolega się mnie pyta: "uczyłeś się coś?" Na co ja: "ta, nowych trików w Tonym Hołku." Śmiechom nie było końca, aż nas rozbolały brzuchy. Ale maturę zdałem.- The Last Of Us Part II TEMAT SPOILEROWY
- Death Stranding
- Yooka-Laylee
Z tego co teraz czytam, to tak właśnie jest. https://forum.psnprofiles.com/topic/81323-the-impossible-lair-last-level-just-feels-cheap/?do=findComment&comment=2041302 Trochę słabo, ale z drugiej strony mogę spróbować to zrozumieć, bo - jak pisał XM - ostatni level jest nieproporcjonalnie trudny w stosunku do reszty gry, więc trudno było nawet orzec, dla kogo ta gra jest. Dla dzieciaków? Ostatni level za trudny. Dla wyjadaczy? Reszta gry zbyt łatwa. Pewnie ukłon w stronę tych najmłodszych, niech mają satysfakcję.- Yooka-Laylee
No, ostatni etap to generalnie oddziela chłopców od mężczyzn. Na PS4 też jest już ta opcja "łatwiejsza" (not so impossible lair) z checkpointami, o której pisałem wyżej? I przed patchem wolałbym nie być w skórze tych wszystkich ojców, których pociecha gra w YL:IL, zacina się na ostatnim levelu i prosi: "tato, przejdziesz mi to?". Tato:- Wrzuć screena
Screeny z duszą, kontaktem, wiązką kabli, słońcem dającym w ekran i artefaktami z tymi związanymi. "Mud Runner".- Yooka-Laylee
- Yooka-Laylee
Trochę zje'bali, bo przy okazji któregoś update dodali znaczne ułatwienie w postaci checkpointów, więc ugięli się pod lamentami płaczących lamusów i ostatni level już jest mniej "impossible". https://www.nintendolife.com/news/2020/04/yooka-laylee_and_the_impossible_lair_update_makes_the_final_stage_easier_to_beat @XM. zaliczy go pewnie z palcem w uchu, pewnie przyjdzie tutaj po zaliczeniu platyny i zapyta: "to kiedy będzie ten podobno hardkorowo trudny poziom?". A gierka bardzo zacna - ładna, dźwięczna, z fajnym patentem na alternatywne levele, toniki i niezwykle przyjemnym hubem. Porównywany z Donkey Kongiem, ale jednak YL jest wyraźnie łatwiejsze (DK trudniej wymaksować) i ma trochę mniej tego charakterystycznego flow. DK ma tak zmyślnie poustawiane przeszkody i przeciwników, że jeśli się wie co robić, to praktycznie nie trzeba zwalniać i się zatrzymywać - całe levele idzie zaliczyć w jednym platformowym kombosie. YL ma tego mniej, ale i tak jest świetne. Również podobała mi się "jedynka" (platynka wpadła, a jak), ale podoba mi się kierunek, w którym poszli przy okazji "dwójki". Wyszła po prostu lepsza gra.- Ghost of Tsushima
Dobra, teraz tak. Gra kompletnie urzeka i onieśmiela scenografią, światłem oraz kolorystyką. To artystyczna ślicznotka, za którą chwilami niestety nie nadąża techniczne wykonanie i częściowo wykłada się na takich sprawach jak jakość tekstur. Dla jednych to będzie istotna sprawa, dla innych mniej, ale zauważy to nawet laik. Pozostali skupią się na inhalacji tym niesamowitym, lekko baśniowym i mitycznym klimatem, przemierzając konno i pieszo oniryczną mapę pełną subtelności, gdzie nawet interfejs stara się nie narzucać graczowi. Koncepcja wiatru czy ptaka wiodącego nas do celu jest znacznie ambitniejsza, niż wykropkowana na podłożu ścieżka, więc choćby z tego powodu zasługuje na pochwałę i naśladowanie. Stworzony na potrzeby gry świat jest jedną z największych zalet i doprawdy trudno mu cokolwiek zarzucić. Już pierwszy, w zasadzie otwierający grę galop przez trawę pampasową wywołuje ciche "wow". A potem chce się robić dziesiątki screenshotów. Inną niezaprzeczalną zaletą jest walka. System premiujący cierpliwość, metodyczność i zimną krew, stale dostarczający graczowi satysfakcji z każdego udanego parowania, perfekcyjnego uniku i soczyście siadającego kombosa. Prezencja też mocarna, bo aż przyjemnie popatrzeć jak Jin rozprawia się z Mongołami. Zróżnicowanie przeciwników też jest wystarczające, bo choć bazowo mogą prezentować się podobnie, to niektóre detale wymuszają zmianę taktyki i wbrew pozorom z początkowymi halabardzistami walczy się inaczej, niż z tymi z końca gry (ich większa agresja, dynamika, czasem nowe ciosy). No i wisienka na torcie, czyli duele, często toczone w pięknej scenerii pojedynki 1 vs 1, dziko satysfakcjonujące i absolutnie nastrojowe. Kolejna zaleta, to questy i side-questy. Nie wszystkie rzecz jasna, ale wystarczająco dużo z nich to świetne, klimatyczne zadania i trzeba to docenić. Chyba wszystkie Mistyczne Opowieści potrafią się skutecznie wyróżnić konstrukcyjnie, z kolei np. nitka questów dla Masako jest całkiem przyjemna fabularnie. Być może ogólnie sidequestów jest odrobinę zbyt wiele, bo nie wszystkie są interesujące, ale nie jest to na tyle przytłaczająca ilość, by ich nadmiar uznać za wadę. A główna ścieżka? Fabularnie jest zaskakująco mocna i ma kilka scen oraz fragmentów, których nie powstydziłby się dobry, liniowy i skryptowany akcyjniak. Do tego chwilami dorzucimy bardzo udaną muzykę, a lekkie gniecenie w czaszce i ciareczki gwarantowane. Czuło się, że Jin stale rośnie w siłę i staje się maszyną do zabijania. No i zakończenie przygody bardzo na plus. Co nie zagrało? System stealth jest zaledwie poprawny i widziałem go już w dziesiątkach gier. Schematy, niezbyt lotni wrogowie, nikła satysfakcja. Jestem typem gracza zwykle preferującego skradankowy styl, ale tutaj najczęściej nie chciało mi się w niego bawić i szybko traciłem cierpliwość oraz przechodziłem do frontalnego ataku, zapraszając typów na solówę. Początkowo mapa wydawała mi się odpowiednio wyważona i z wyczuciem zagospodarowana gatunkowymi "?", ale ostatecznie uznaję, że jest tych śmieci za dużo. Za świetne mogę uznać kapliczki, które wymagają odrobiny platformowania i bujania na lince (btw. całkiem przyjemnej w użyciu). Za dużo z pewnością było Lisich Nor, które gdzieś tak w połowie przestały też przynosić odczuwalne korzyści. W ogóle trudno zrozumieć decyzję o rozrzuceniu ich w liczbie 50 sztuk po mapie, skoro wszystkich innych rodzajów znajdziek jest optymalnie po ok. 20 sztuk. Tradycyjne "czyszczenie baz wroga" też ledwo przełknąłem, ale tylko dzięki kapitalnemu modelowi walki, który w dużym stopniu to uprzyjemnił, bo gdybym miał się z tym je'bać w trybie stealth, to idź pan w ch'uj. Albo te chorągwie sashimoto w ilości 80? Po co tego tyle? Ja wiem, że to wszystko nieobowiązkowe, ale pytanie "po co?" jest tym bardziej zasadne. Całe szczęście gra stara się być bardzo przyjazna i quick travel jest dostępny przez większość czasu, często nawet w ramach misji głównego wątku. No i mam wrażenie, że ostatni fragment mapy wyraźnie odstaje wizualnie. Scenografia dość monotonna, wyprana z kolorów, rzucające się w oczy słabe tekstury podłoża (te ścieżki, albo krzaki xd). Gdzieś ulatuje część nastroju. Wiem, że rozwój fabuły to nieco usprawiedliwia, ale efekt wypada mocno przeciętnie i tam gra już się nie wyróżnia na tle innych open worldów. Ogólnie na pytanie "kto się spisał na medal?" trzeba podpowiedzieć: "wy, Sucker Punch", bo GoT okazał się lepszą grą, niż oczekiwałem, a dwa najważniejsze elementy (wykreowany świat i model walki) odwaliły prawie całą robotę. Jednak za dużo jest tutaj do poprawy czy dodania (system karmy?), by grę idealizować. Chociaż nikomu nie mogę tego zabronić.- Prenumerata i cena PSX Extreme
Zniechęcające te opinie, które powtarzają się od wielu miesięcy i trochę żal Pereza, który musi tutaj świecić oczami, choć odpowiedzialność jego jest żadna w tej kwestii. Sam rozważałem prenumeratę i to nawet w opcji łączonej z Pixelem, mimo że zwykle go nie kupuję, ale trochę mi się nie kalkuluje czekać codziennie pod skrzynką, gdy zamiast tego wychodzę z domu wynieść śmieci i kupuję nowe PE w kiosku niedaleko. Poprawa jest chyba możliwa jedynie przy zmianie sposobu wysyłki - w domyśle na droższą, ale pewniejszą i szybszą. Może jako opcjonalny wariant, tylko dla chętnych, ale jednak. W ogóle jest tutaj ktoś, kto może zgodnie z odczuciami napisać "jestem zadowolony z prenumeraty - miesiąc w miesiąc bez większego poślizgu", bo może są ich dziesiątki/setki, ale pozytywnych opinii się nie chce pisać?- Eiyuden Chronicle: Hundred Heroes
Dobijają do 2,5 miliona. Pierwszy raz w życiu wsparłem projekt na kickstarterze. Skromnie, bo wziąłem tylko opcję $57 z wersją pudełkową (rozumiem, że będę musiał wybrać na którą konsolę/PC chcę?), ale też miałem drobne wewnętrzne opory przed płaceniem więcej za coś tak naprawdę niepewnego i to 2-3 lata przed efektem finalnym. No, ale wyłącznie taki projekt mógł mnie do tego skusić. Termin mimo że odległy, to jednak realny, bo w mrzonki rodzaju "już za rok" trudniej byłoby uwierzyć, więc pozostaje trzymać kciuki i z dziecięcą naiwnością wierzyć, że twórcy dostarczą, a forum za te dwa-trzy lata nadal będzie istniało, abyśmy mogli się tutaj wspólnie jarać nowym "Suikodenem". - Beat Saber