ogqozo
Senior Member
-
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Obecnie
Przegląda stronę główną forum
Treść opublikowana przez ogqozo
-
Champions League
Gdyby Mascherano wyszedł na prawej obronie od pierwszej minuty pierwszego meczu, kto wie... Nadal ciekawie w Dortmundzie, Monaco się zmęczyło, BVB ma szanse. Mbappe już się irytuje i marnuje sety jakby z Barcy był. Świetne starcie. Tuchel chyba sam nie wierzy, że wystawił taką startową jedenastkę. Dembele to życie.
-
Champions League
Messi nic nie trafia, a Cristiano wczoraj trafiał, w praktycznie takich samych sytuacjach, i co kto jest lepszym piłkarzem
-
Champions League
No tak konkretnie to bym oszacował, że Juve stworzyło z 1,5 więcej sytuacji, niż PSG w pierwszej połowie wtedy, a Barca tak z 1,5 więcej sytuacji, niż wtedy. Sposób gry podobny. Tyle że nie trafialil, nie wiem, zapewne to świadczy o wielkiej mądrości Buffona i klasie Chielliniego czy kto tam teraz jest najlepszym stoperem świata. W obu przypadkach odróbka mało prawdopodobna, 3-0 to naprawdę duża strata, więc można to nazwać kontrolą wyniku. W ramach rozrywki można sobie policzyć, ile razy rywale próbowali kopnąć Neymara podczas tego rajdu, nijak nie trafiając w okolice piłki, co generalnie spełnia definicję faulu w tych samych od lat przepisach futbolu. Na szczęście to Neymar, więc o to nie będzie płaczy w temacie, poboczna ciekawostka.
-
Champions League
Juve na razie taktyka PSG czyli: bronimy, kosimy Neymara. Na razie starcza, sędzia nie gwiżdże bo nie chce żeby jemu też fani wygrażali, choć tak z 2-0 mogło być przy lepszym celowniku. W drugiej połowie wyjdzie Punished Venom Messi to może coś będzie. Oglądam ten mecz z japońskim komentarzem, już wiem jak jest po japońsku "Messi".
-
Champions League
Solderowy w rekordowo zimny sposób relacjonuje jedne z piękniejszych akcji futbolowych, jakie kiedykolwiek zobaczycie.
-
Champions League
Trochę mnie to już męczy, jak ten (znakomity) lis pola karnego zbiera splendor za całą drużynę. Taki Mendy - demoluje rywali w Lidze Mistrzów niczym Marcelo Bayern w dogrywce, a wszyscy tylko Mbappe, Mbappe. Mendy jest utalentowanym graczem i na co dzień w Ligue 1 nawet dobrym, ale jego występy w LM to i tak jakaś sensacja. Przeszedł tak wiele w karierze, a ma dopiero 22 lata. Sporo się dzieje, mimo wyniku powinno jeszcze być w miarę ciekawie, Subaszić się gubi. Tuchel jak zwykle dziwi i nie ma Dembele, Pulisicia. Ale ogólnie Monaco ma po prostu za szybkich, mocnych, celnie kopiących piłkarzy, żeby dało się z nimi grać w futbol. Jak grają na 100% są nie do zatrzymania. Ich starcie z Realem Madryt to będzie jak kot z kanapką z masłem na plecach.
-
Champions League
W sumie to już wolałbym chyba, żeby Real i Barca odpadały, ludzie by się pocieszyli chwilę i tyle, wróciliby do pisania o piłce albo niczym, zero rozpatrywania decyzji, analizy paraboli lotu ledwie przecież muśniętego niemęskiego piłkarza, komisji smoleńskich czy jak kogoś kopiesz to faul itp. Barca zasługuje na odpadnięcie, bo to nie może być bezkarne, że najbogatszy klub nie ściąga żadnego prawego obrońcy i nie daje kontraktu Danielowi Alvesowi da Silvie. Przez cały sezon Luis Enrique męczy się z tym jednym brakiem i wymyślać musi jakieś dziwaczne, niezgrabne kształty. Liczę na wygraną w LM Juventusu i Złotą Piłkę dla Daniego Alvesa, bo przecież najlepszy piłkarz ekipy wygrywającej najważniejsze trofeum podobno musi. Fun fact: wliczając jakieś tam superpuchary, Alves ma już 9 wygranych rozgrywek europejskich, co oznacza, że następny da mu rekord wszech czasów, na równi z drugim porównywalnym wirtuozem defensywy, Paolo Maldinim. Niemal na pewno ciekawy będzie mecz Monaco-BVB. Świat już zdążył ocenić UEFA jako nieczułą, że kazała Dortmundowi grać. Ale mecz sam w sobie był już wystarczająco dramatyczny. Monaco czeka bardzo ciężki koniec sezonu, grają co 3 dni, PSG jest w lidze blisko i w sumie nie grają rezerwami nigdy, tak jak inne kluby. Ten brak sił może i dziś być widoczny, jak ostatnio w każdym meczu. Wraca Bakayoko, ale wyleciał Fabinho. Nadal nie ma Sidibe. Wynik stawia Monaco jako faworyta, ale to nie jest Atletico, żeby w takiej sytuacji po prostu bronić przez 90 minit. Do gry wrócił po kontuzji Marco Reus, co zawsze cieszy. Podejrzewam, że nieraz rzuci się w rajd zwłaszcza lewą stroną, na której pod nieobecność Sidibe zagra zapewne jakiś balas. Monaco pokazało ostatnio, że nie ma metody także na Ousmane'a Dembele, a to najważniejsze. To zapewne najciekawsza kwestia na dziś: czy Monaco uda się tym razem mądrze, kompaktowo bronić, i czasem coś skontrować, czy znowu będzie to królestwo chaosu, w którym awans BVB, w formie z poprzedniego spotkania, wydaje się jak najbardziej możliwy. Pomimo braku dwukrotnego Zwycięzcy Ligi Mistrzów, Marca Bartry.
-
Konsolowa Tęcza
Pamiętam, że parę prób zeszło na śmieci, tyle że śmieci jednak miały przed sobą może 10 sekund animacji i ciach, robisz od nowa. A nie ze dwie minuty zbierania poprzednich 70 gwiazdek zanim dochodzisz do dosłownie jednego kliknięcia w odpowiednim momencie, i nie wiesz jak. Śmieci były proste, oczywiste: kamera się nie zmienia, gdzie się skierujesz tam leci rzucana bomba, bomba wysadzi śmieci dokoła siebie. W moim top 1000 irytujących momentów gracza nie byłoby tego momentu. Fioletowe monety tak i to chyba tyle z wszystkich gwiazdek z jedynki.
-
Konsolowa Tęcza
To jest dla mnie SKOK trudności: w pierwszym Mario Galaxy jest taki etap, gdzie trzeba na czas zebrać fioletowe monetki. I kurde etap wygląda tak, że 99% z nich jest banalna, ale jest jeden (pipi)y skok... Gdzie sam do końca nie wiem, co trzeba zrobić. Skoczyć, spin, odbić się od ściany, spin... ale po drodze coś nie wychodzi. Gra w ogóle nigdy nie mówi o tym skoku w żadnym miejscu (tak samo jak o wielu innych, jak np. potrójnym skoku, co niby jest fajne, ale no nadal właściwie nie wiem, jak to działa). Jest absurdalnie trudniejszy od wszystkiego innego w tej grze, i zwala mi cały etap. Który trzeba powtarzać cały. No i ciul, nie mam ochoty robić na 100% prawdopodobnie najlepszej gry, jaka powstała. Taki skok trudności mi wystarczy. Łatwo się zniechęcam. Nie sam skok, powtarzanie tej banalnej poprzedniej części etapu.
-
Champions League
Jakby polska reprezentacja była gorsza i odpadła po golach ze spalonego to bym napisał, że była gorsza i odpadła po golach ze spalonego. Bywa. Denerwuje mnie to, ale jakbym miał oglądać futbol dla samego sędziego, to naprawdę bym znalazł lepsze hobby. A mam wrażenie, że niektórych tylko to interesuje. To można się spytać, czy to jedyne, co ogląają. Real zagrał wspaniały mecz, ale Bayern został zgwałcony przez p o t ę ż n e g o spalonego, no szkoda. Dodatkowo Cristiano Penaldo-Crynaldo zdobył kolejne gole, a Nasz Robert zniknął w mroku porażki, no nie da się cieszyć z tego przebiegu, ale nie znaczy to że Real nie zagrał też świetnego meczu. Tak samo jak z Barcą, ludzie od razu biorą też wszystko na wielką miotłę i ignorują pomyłki w drugą stronę, naciągają itp. Oba gole dla Bayernu, jakby sędzia chciał, nie musiał... Wykluczenie Vidala kontrowersyjne, ale nie tak szalone jak niektórzy mówią. Że Casemiro mógł wylecieć kilka razy pisałem dawno w trakcie meczu.
-
Champions League
Pomijając wszystko to Real był po prostu lepszy, Bayern strzelił gole z wyciśniętego karnego i absurdalnego samobója. Real, cóż, zagrał na te 4 zdobyte gole, chociaż te, co padły, były ze spalonego. Mogło być różnie, szkoda, ale awansuje ekipa, która na przestrzeni dwumeczu i sezonu grała lepiej, raczej faworyt do kolejnej, trzeciej w ciągu 4 lat wygranej.
-
Champions League
Hummels umarł za nasze grzechy
-
Champions League
Ronaldo? MORE LIKE OFFSALDO
-
Champions League
Ludzie w internecie zazwyczaj się kłócą o głupoty, ale kurde, tak duży spalony... Carvajal zasłaniał cały widok? Oglądanie Hummelsa w tym meczu to jak spóźniona Droga Krzyżowa. Ancelotti mógłby mieć ludzkie uczucia i grać w dziewiątkę bez niego.
-
Champions League
Przez 5 minut zapomniałem, że 1-2 to dogrywka, nie awans Realu. W takim razie wstawienie pomocnika było pewnie niezbędne. Bayern ma mało kontuzji, ale okazały się nieco odczuwalne. Tak czy siak, sumarycznie, mają szczęście z dojścia do dogrywki. Atletico w sumie trochę żenująca Częstochowa na terenie Leicester, ale jak się ma wynik to w sumie po co grać. Jest pierwszy półfinalista.
-
Champions League
Casemiro jakimś cudem pozostaje na boisku.
-
Champions League
Lahm próbujący kryć główkę Ronaldo to aż smutny widok egzekucji. Hummels już się prawie nie rusza z bólu. To nie ma szans się udać. Real sam sobie strzela dla emocji. CO ZA NAPIĘCIE
-
Champions League
Ten facet nawet z rozbiegu do karnego robi dzieło sztuki.
-
Champions League
Ej no dotknął 4 razy piłki. Bez jaj myślałem, że będzie schodził bardziej, bo po prostu Bayernowi by się przydało więcej dynamiki wzdłuż boiska. Mecz na całym boisku niby wyrównany, ale pomijając pierwszy kwadrans to właściwie Bayern już nic nie tworzył tak, żeby podnosiło się ciśnienie. Przewidywalny. Real z kolei jakby z litości marnował te swoje okazje.
-
Champions League
Poza może Lewandowskim, Bayern nadal gra bardzo przewidywalną piłkę. Ten Real to bardzo lubi, widać praktycznie, jak przy kolejnym zgraniu na bok do Alaby czy od Alaby do środka jeszcze przed podaniem czyhają, by rzucić się je przejąć, i zacząć kolejną kontrę. Uwielbiam oglądać defensywę w wykonaniu ekipy Zidane'a. Tyle dobrego dla Bayernu, że to wszystko dzieje się 70 metrów od ich bramki.
-
Champions League
Ok, powoli się robi sytuacja typu "jakim cudem Bayern jeszcze nie przegrywa". Obie strony we własnym polu karnym robią trochę po majtach. NAPIĘCIE.
-
Champions League
Leicester atakował, miał coś okazji, ale od czego Atleti ma dośrodkowania i główki. To uderzenie Nigueza było wręcz szokująco mocne i precyzyjne jak na to, jak zwalniała już piłka, mało kto by tak dał radę głową.
-
Champions League
Musicie iść na strony o NBA, tam każdy tylko wylicza, kto jest TOP ile i co z tego wynika (ogólnie dla gry nic, ale podobno to superważne, znacznie bardziej niż mecze). Lewandowski może dziś wygrać ten konkretny mecz i tyle, jakby grał w Realu to pewnie by Real mógł w razie czego wystawić Benzemę i jakoś bardzo inną drużyną nie był. No ale to samo tam akurat dotyczy każdego. Jak wiemy Real wygrywa i triem BBC, i VMA. Jak na razie zagrali 7 meczów w sezonie bez Krysztiano i w sumie dramatu nie było, wszystkie wygrane, gole były strzelane. Natomiast Lewandowski w Bayernie, no, każdy mecz jest dla niego nowym wyzwaniem. W sensie globalnym, Bundesliga mało kogo obchodzi, a wraz z nią fakt, że Lewandowski jest tam najlepszym czy drugim najlepszym piłkarzem. Faza grupowa LM, mecze z jakimś Arsenalem, mecze reprezentacji poza Euro itp. też raczej nikogo nie obchodzą. To głupie i bez sensu, ale dzisiejszy mecz może zrobić dla Lewandowskiego różnicę między np. 5. miejscem w Złotej Piłce a brakiem ani jednego głosu w Złotej Piłce. A ile naprawdę robi, wystarczy popatrzeć, na niego i na obrońców rywali. "Wysoki, umie grać obiema nogami, dobry w powietrzu. Naprawdę trudno jest kryć kogoś, kto umie wszystko, bo nie możesz przewidzieć, co będzie robił. Nie, on to zmienia, i to jest naprawdę trudne dla obrońcy" - Gerard Pique o LEWYNATORZE
-
Champions League
BEZ OBRONY POSZATKOWANI Hummels miał kontuzję taką, że 3 tygodnie się po niej zazwyczaj pauzuje, ale wiadomo, determinacja na maksa, Bayern cały rok czeka na ten mecz, bo w Bundeslidze to wiadomo, whatever. Dlatego liczę na jakieś widowisko. Najwyżej Real szybko skontruje, wbije dwa i zaczną się sypać czerwone kartki i gole dla Królewskich. W każdym razie na 0-0 raczej nie stanie. Real na 100% poza Nacho i Isco. Swoją drogą to ciekawe, że taki zawodnik jak Isco zagrał na razie 77 minut w LM w tym sezonie. O ile pamiętam, na tej pozycji zagrał raz, w meczu z Granadą. Wyszło świetnie, no ale to Granada. Oczywiście w praktyce zamieniał się z Benzemą i Cristiano cały czas, każdy z nich był raz na lewej, prawej, środku.
-
Konsolowa Tęcza
W izolacji trudno powiedzieć, bo w każdej konkretnej grze to idzie nieco inaczej. Na pewno ogólnie jeden powód mogę znaleźć, mianowicie: powtarzanie 20 fragmentów gry po 3 razy wydaje mi się znacznie mniej irytujące, niż jednego 60 razy. Pamiętam, że pisano nieraz o tych SPIKES w przypadku gry pt. "Ori", jednej z moich ulubionych. Mi to nie przeszkadzało bo jak nieraz pisałem, gra jest prosta, a przede wszystkim nie każe robić tego, co mnie frustruje najbardziej, czyli powtarzać 20 sekund, minuty czy 5 minut "łatwych" aż dojdziesz do czegoś trudnego, tylko samą daną sekwencję. Jakże inaczej natomiast wypada "skok trudności" w starym jRPG-u, gdzie po save poincie masz półgodzinną scenkę, potem jakaś sekwencja, boss, scenka, boss zmienia formę, i wtedy jest ta trudna walka, najlepiej żeby od pierwszego ruchu wymagała bardzo specyficznych ruchów... przegrasz? Od początku całość... To tylko dwa przykłady na całym spektrum. Mi ogólnie nie przeszkadza powtarzanie czegoś 100 razy, jeśli jest w tym jakiś sens i polega na powtarzaniu tylko tego. W np. Dark Soulsach miałem dużo frajdy z dosłownie samej walki z Orsteinem i Smoughiem i próbowania ich zaciukać, super że trafiasz na taki duecik i obaj cię napieprzają bez litości, świetny moment, ciekawa walka... nienawidziłem tylko łażenia do nich po każdym zgonie. Nienawidziłem. Ale gdyby walka się od razu powtarzała, to uznałbym ten "skok trudności" za bardzo dobry, bo to dobrze jak jest jakiś moment kulminacyjny gdzie można sobie powiedzieć "o kurna teraz to trza spiąć dupę i pokazać z czego mnie zrobili". W sumie o to chodzi w grach, żeby coś zrobić, a bez odpowiedniej trudności niewiele na to metod. Natomiast oczywiście nie byłoby fajnie, gdyby przez całą grę każda jej minuta była tak trudna do przejścia, jak takiż właśnie Orstein i Smough. Ale to zależy od kombinacji tego, jak fajnie się gra i jak faktycznie trudny jest dany fragment. Jak granica tych proporcji zostanie zaburzona to wiadomo, z nerwów może polecieć ręka do kompa, wystaw aukcję, 1 zł BCM. Swoją drogą, gra pt. "Stephen's Sausage Roll" pobiła chyba rekord, bo nie zrobiłem w niej dosłownie NIC zanim nie nastąpił rage quit z powodu trudności.