Treść opublikowana przez ogqozo
-
Jaki telefon wybrać?
No właśnie zacząłem używać Z5 Compact, bo to najsensowniejszy wybór poniżej 5 cali poza 2x droższym 6s. Przesiadka z F60, który nawet nie byłby taki zły, gdyby tylko nie zepsuli go żałosnymi 4 GB wewnętrznej pamięci, przez co ostatnio nie mogłem nawet instalować aktualizacji, a i sam telefon utknął na KitKacie. Wybór mniejszych telefonów o sensownych parametrach jest szokująco mały, porównując z tym co dzieje się od 5 do 5,5. Mnie to dziwi, bo przecież iPhone też ma nieco mniej, a konkurencja na to leje. Sony też nie wiadomo co zrobi, bo ta nowe seria X nie ma na razie Compacta. No cóż, próbowali, ale rynek powiedział swoje. Większość ludzi jednak nie ma problemu z 5 calami z groszami. Teraz nawet o LG G5 czy Samsungu 7 Galaxy czytam teksty typu "wow, nie za duży smartfon, da się wygodnie używać jedną ręką". A kobiety zazwyczaj trzymają telefon w torebce. Oficjalnie nikt tego nie powiedział, ale podejrzewam, że twórcy też nie chcą specjalnie małych ekranów. Trudniej się na nie pisze treści. Ten moment, gdy chcesz zaprojektować stronę czy aplikację i zdajesz sobie sprawę, jak bardzo nienawidzisz faktu, że musisz zacząć od najmniejszego możliwego ekranu i porzucić wszystkie możliwości, które miałaby sens zaczynając od większych i adaptują w dół... W końcu na świecie najpopularniejszy jest iPhone, który w wersji mniejszej sprzedaje się lepiej, niż w większej, więc być może wybór klientów nie jest wcale taki jednoznaczny, jak się wydaje słuchając opinii. Ktoś te mniejsze wybiera.
-
Lokale ktore polecacie.
Myślałem długo, co to jest. FDM kojarzę jako metodę różnic skończonych, ale nie słyszałem, żeby nawet najwięksi spece od kuchni molekularnej używali jej do muli...
-
Hearthstone
To jest dosłownie najpopularniejsza talia dzisiaj. Grałem przeciw niej dużo, dużo więcej niż szamanowi czy łowcy. No jakieś pokolenie geniuszy chyba się trafiło żeby używać tej niesamowicie trudnej strategii. Używając manipulatora, można i bez Thaurissana zrobić 40 obrażeń w jednym ruchu. Przez te dwa dni przeszedłem od "o jaka ciekawa nowinka" do "ok poddaję się bo szkoda mi czasu". Sęk w tym, że powinienem się adaptować do tego szajsu, jeśli bym grał dla wyniku, a nie dla przyjemności. Może jest super odpowiedź na tę taktykę i po prostu można z niej korzystać zamiast z tego co obecnie gram. Ale mi się nie chce. Jednak mógłbym zamiast tego mówić, że po prostu nie mam szczęścia. Jak dla mnie wymaganie dotyczące "drabinki" jest mniej więcej właśnie takie, żeby być na bieżąco. Ty mówisz, że nic się nie zmieniło przez miesiąc. Ja po paru tygodniach grania tylko arena wracam i widzę spore różnice i że dlatego mi nie idzie, ale nie zależy mi na tyle, żeby to jakoś ściśle śledzić.
-
Hearthstone
Masz dziwne podejście do statystyki. Jeśli współczynnik losowości wynosi zero to znaczy, że każdy mecz wygląda tak samo. Dziwne, bo raz wygrywam, a raz przegrywam. Może wymaga ogromnego skilla, whatever, dla mnie to akurat niewielka różnica jeśli masa graczy ma tego używać, zawsze praktycznie w ten sam sposób i mecze mają być długie i frustrujące, bo nie pojawia się na planszy nic na co można reagować, tylko wyścig czy go zjedziesz zanim dobierze wszystkie karty. Patron czy zamrażający mag też podobno wymagali ogromnego skilla ale nie przeszkodziło to, żeby momentami zdawało się, że połowa graczy ich używa. Tak że albo każdy jest geniuszem potrafiącym używać tych niesamowicie trudnych talii, albo nie trzeba być geniuszem, tak czy siak są poszechne. Z worgenem tak nie jest, na razie, ale widzę potencjał.
-
Hearthstone
Zabawny fakt: od kiedy napisałem tego posta, że raz grałem z worgenem, teraz zaczynam coraz częściej na niego trafiać i kto wie, może to będzie ten tzw. "rak", jakiego ludzie zawsze szukają. Tak, wtedy pisałem to po pierwszym razie przeciwko, a teraz widzę, że faktycznie to może być talia wywołująca bezradność niczym dawny patron. Granie przeciwko tej taktyce doprowadza do furii. Nic tylko powstrzymywanie, aż dobierze całą talię i zabierze ci 30 hp w jednym ruchu. Zwłaszcza kombo piromanta + twoi stronnicy nie mogą zejść poniżej 1 hp + czary potrafi wywołać taką demolkę w ciągu jednej tury, że ręka sama idzie w kierunku escape, poddaj się. Ogólnie to trochę śmieszne, że Blizzard czuł potrzebę, żeby osłabić cel łowcy na 1 many, a tymczasem pozostawił egzekucję na 1. To, jak uniwersalnie ta karta robi talie, może w pewnym sensie być fajne, ale co, nie ogranicza możliwości wojownikowi, żeby nie powstawały kolejne przegięte talie? Ogólnie motyw z zabieraniem wszystkim 1 hp jest fajny, że wojownik ma motyw przewodni, ale to plus egzekucja to jest combo, które umożliwa tę sytuację, jaka jest - w różnych sytuacjach sczyszczenie planszy jest... łatwe. Może to brzmi hipokrytycznie, jeśli ja sam pogrywam ostatnio kontrol szamanem i mam czasem frajdę, że dwa razy puszczę leczącą falę za 14 hp, potem Hallazeal (jedna z fajniejszych kart tego dodatku) i leczonko 20 hp i to trochę jest chamówa, ale tak naprawdę rzadko to wszystko tak się idealnie kończy. Są bardzo różne sposoby, w jaki mecz się zaczyna, przebiega i kończy. Teraz myślałem, że spoko go wyciągnę, ale jak walnąłem żywiołaka 7/8 plus duszę przodków, to on... manipulatora i skopiował. Poddaj się. W momencie pisania tego kliknąłem "poddaj się" przegrywając jousta na leczącą falę... zapomniałem, że przegrana nie oznacza, że w ogóle się nie leczysz, ale że leczysz 7 hp. Ups.
-
NBA
Wiadomo, że kwestie światopoglądowe będą różnie ubierane w słowa w zależności od poglądów autora. Ten przytaczany przez ciebie cytat ma na celu oczywiście szyderę, przekonanie że to głupie i nie zdziwiłem się jak zobaczyłem, że cały artykuł oczywiście utrzymany jest w tonie "polityczna poprawność, liga robi problem gdzie go nie ma itp.". Serio nie chce mi się gadać o tym na tym forum - wiadomo, co ludzie myślą. Starałem się napisać to neutralnie jak jest widziane w USA. Nie jest to tak naprawdę dosłownie przepis o toaletach, jeśli o to ci chodzi. Aczkolwiek fakt, że o tym fragmencie w USA najwięcej się gada, jak to media - lubią najbardziej spektakularne tematy, o które można się kłócić bez końca. Ogólnie niedawno się nagle okazało, że główny problem w USA to fakt, że ktoś może wejść do "nieswojej" toalety i nie dostanie za to kary, ludzie się cieszą bo nie muszą gadać o pieniądzach. Nota bene prawdopodobnie o to właśnie chodzi, bo jak to często bywa - większość ludzi lubić gadać tylko o seksie i religii, a w ten sposób "po cichu" wprowadza się w tym samym dokumencie przepisy wpływające np. na traktowanie pracowników i płacę minimalną, za czym przecież odpowiednie firmy lobbują. Nie jest to nowa metoda, że tak powiem. Dokumentów i artykułów na ten temat powstało bardzo wiele.
-
Lokale ktore polecacie.
Le Chef to takie miejsce, gdzie jedzenie jest ładnie ułożone itp., wrażenie ekskluziwu, chociaż na śniadania to raczej proste rzeczy mają. Możesz obczaić. W Rynku. Co bardziej majętni studenci kulturoznawstwa jedzą śniadania w Giselle, i nie tylko oni, estetyczne miejsce. Charlotte to pewna marka, można powiedzieć że niesławna bo jest symbolem warszawskiej hipsterki, no ale fakt że mają ciekawe i ładne jedzenie. Sky Tower jest wart odwiedzenia dla odwiedzających, cafe Deli czy jak to się nazywa, bo też przy okazji można zobaczyć doskonały widok na Wrocław ze szczytu. Jak stwierdził Filip Springer, widok ten ma jedną niepodbijalną zaletę czyniącą Wrocław pięknym: nie widać Sky Towera. Jest na samej wręcz górze, więc dużo wyżej, niż jakikolwiek inny miejski punkt widokowy w Polsce. Przy dobrej widoczności widać nawet Śnieżkę. I ta cafe też jest dobra. Obok kina jest Central Cafe, takie bardziej dla ludzi którzy lubią zjeść w tłoku i gwarze "wielkiego miasta", zwłaszcza teraz oczywiście, ale też menu wygląda interesująco. Podobną nieco funkcję ma Soul Cafe na Solnym, jedno z rzadkich miejsc, które stoją od wielu lat. Chyba jeszcze stoją... Nie widzę ich na Facebooku. Ze śniadań to jakoś tak, obiady ci napiszę innym razem. Edit sorry widzę że teraz szukasz kawiarni z deserami. No trudno.
-
Co ostatnio jadłeś/piłeś?
Każdy je co chce, tylko po co to nazywać sushi. Przypomina mi się, jak mój brat włożył kiełbasę do bułki i powiedział że je kebab. Wędzony to pewnie najlepsze co można zrobić, większość sushiarni w Polsce chyba tak robi. Świeżą rybę sprowadza bodajże jedna w kraju. Chyba, nie znam się, tak słyszałem. No trochę za daleko mamy do oceanu żeby łatwo robić to co Japończycy jedzą.
-
Co ostatnio jadłeś/piłeś?
Myślałem, że myk to jest bardziej skąd forumowicz konsol ma świeże ryby oceaniczne, a nie że ryż w markecie.
-
Primera Division
Jakbym był piłkarzem i milionerem i bez ryzyka, to też bym sobie pomalował włosy, zobaczyć jak to wygląda. Może nie na kolor typu "blachara w miniówie w klubie w Kołobrzegu" w połączeniu z rudą brodą i fryzurą na starą lesbijkę, no ale na jakiś.
-
Ogólne rozważania serialowe
Chciałbym napisać na blogaska o tym, jak podoba mi się "Veep" po świetnym, świeżym i mocnym 5. sezonie, ale nie mam czasu. Ogólnie główny wniosek byłby taki, że to jest gadana komedia, ale idzie tak naprawdę podobnym przekazem co "Breaking Bad".
-
Hearthstone
Jeśli przeciętny gracz gra, ile, co najmniej 100 meczów miesięcznie?, to trudno jakoś serio mówić o tym, że po prostu miał szczęście. Jest to statystycznie bardzo mało możliwe. Generalnie są wariacje, ale bez przesady. To nie jest przypadek, że naprawdę słabi gracze nie wychodzą ponad rangę 20. w czasie, w którym ci najlepsi zachodzą na legendę, na nowym koncie, bez względu na panujący dodatek. Jeśli jakaś strategia gry jest "losowa" i zazwyczaj kończy się dobrze, to znaczy tyle, że jest dobra. Gra w piłkę FC Barcelony też opiera się na elementach losowych, żaden pojedynczy ruch nie ma pewnego sukcesu, ale wiemy że jest dobra, bo po zebraniu danych z wielu wydarzeń wychodzi, że zazwyczaj efekt jest pozytywny. Oczywiście w pojedynczym meczu np. Barcelony i Atletico można uznać, że decyduje szczęście, bo równie dobrze obie ekipy mogłyby wygrać. Dlatego są blisko w tabeli, ale, szczęśliwie, jedna minimalnie wygrywa. Dla mnie kwestia jest choćby w zróżnicowaniu i jak mówię, jest ono dość spore. Przez ten rok miałem już momenty, gdy naprawdę mnie prześladował Face Hunter, paladyn na sekretach czy wojownik z patronami, a teraz w ogóle nie widzę prawidłowości. Nawet sławetne 7/7 za 4 w sumie nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałem w ogóle na planszy. Dzisiaj zagrałem przeciwko czemuś, co było prawie jak stary patron - koleś miał na stole śluz 2/2 i broń z 3 ataku, położył worgena i... zabrał mi bodaj 28 HP. Wow, to było wręcz zabawne, że wygrałem tylko dlatego, że do 10 tury nie dałem się walnąć ani razu, ale jak widać nie ma tak, że co drugi gracz to robi i mu się udaje.
-
TRANSFERY
W sensie ty serio myślisz, że całe zainteresowanie klubów transferami i wszystkie kontakty menedżerów z agentami to jest wyłącznie to, o czym przeczytasz, że ma miejsce na Sport.pl? Aha. Okej.hhehehh Poza tym, Cavani i Auba trochę średnio do Juve pasują, a ten powtarzany cały czas argument że Higuain padaka bo ciągle zawodzi w finałach jakoś średnio przekonuje, że ci dwaj byliby lepsi. Bo co? Weterani finałów? Aha. Aubameyang ma 27 lat i jeszcze nie zaistniał w fazie pucharowej LM (zagrał w miarę, w miarę okej w jednym meczu z Zenitem, na skrzydle). No a te głupki wolały Higuaina który nigdy w kluczowych meczach nie wypala.
-
TRANSFERY
Drugie miejsce w lidze. Z forumowiczami na menadżerce spokojnie byłoby pierwsze.
-
TRANSFERY
Oczywiście, że fani są przeciw, dla prawdziwych fanów to w ogóle najlepiej jakby klub grał w 8. lidze bez budżetu i miał samych wychowanków będących jednocześnie kibicami klubu, a kopać, niech kopią jak chcą, byle mieli "męski charakter". Fani ogólnie są przeciw wydawaniu pieniędzy, jak mówiłem. Ponadto zawsze posiadają większą wiedzę na temat każdego piłkarza i sytuacji w branży niż ludzie którzy to faktycznie robią, i np. wiedzą doskonale, że Aubameyang i Cavani bardzo pragnęli iść do Juve, tylko głupie Juve nie wyciągnęło ręki. No trudno jakoś dyskutować z tekstem typu "no ja myślę, że Cristiano Ronaldo był do wzięcia, nie wiem czemu Legia kupiła zamiast tego Koseckiego". Może był, nie wiem, nic tu nie powiem. Zakładam, że nie. Nota bene faktycznie dwaj wielcy specjaliści od ważnych meczów, którzy strzelali w tylu finałach, Auba i Cavani. Tak jak pisałem na Euro, jeśli twój rywal się broni i umie to robić (obojętnie czy przez posiadanie piłki, murarkę czy jak), to twoja dziewiątka w 95% meczów "rozczaruje". Pewnie trzeba by wystawiać czyjąś babcię z kanapy zamiast nich, bo lepsza, ale trenerzy głupki na to nie wpadli. Łatka na pewno jest, nikt temu nie zaprzecza, ale czy słuszna? Oczywiście, że nie.
-
Hearthstone
No chyba nigdy nie będzie Hearthstone'a, w którym fani nie jęczą ciągle, że wygrywać można tylko na niektóre sposoby a nie te, które oni by chcieli. I że jest zbyt losowo. I że przeciwnicy to idioci. Jednak większość osób to lubi, czyni grę ciekawszą. Jak wciągający byłby poker, gdyby wszyscy losowali te same karty w tej samej kolejności w każdej grze? Stałby się i nudny, i przestał wymagać umiejętności. Jednak to gra karciana, i opiera się na prawdopodobieństwie. Jak każda ciekawa gra. Brak losowości = zbyt łatwo nauczyć się dosłownie wszystkiego i każda gra z definicji musi się stać dosłownie taka sama. Dopóki jest losowość, zawsze ktoś będzie jęczeć - albo że karta ma losowy efekt, albo że jest wyścig kto wyciągnie karty w dobrej kolejności, itp. Wielu pomstuje na Yogga, że to zdecydowanie przesada, ale większość normalnych graczy go lubi. Ja chyba też... jest spektakularny. Jest też na tyle późny i ryzykowny, że używany jest tylko czasami i przez to nawet w taliach go zawierających zazwyczaj nie decyduje o niczym. Niektórzy chyba zapominają, że czołowe rangi to mała część graczy. Obecnie jestem na 12. randze i to już jest tylko grono 15% najlepszych graczy, a jeszcze nie zacząłem grać na serio. Patrzenie na Hearthstone przez pryzmat rang 5-1 to jak patrzenie na Polskę jako państwo miłośników partii Razem. No nie do końca.
-
TRANSFERY
Specyfiką banku nie jest to, że chce/musi zarabiać pieniądze, bo to dotyczy każdego. Banki tym się wyróżniają, że zarabiają na tym, że mają pieniądze. Transportowcy - na przewożeniu rzeczy ciężarówkami. A kluby piłkarskie - na piłce.
-
TRANSFERY
Prawda jest przewidywalna. Przecież napisałem po polsku, że owszem, zawodził, tak jak każdy, więc o kurczę, odkryłeś że piłka nie ma sensu i wszyscy piłkarze to idioci. Szkoda, że ty z litości nie grasz to byś pokazał jak się gra gdy się cokolwiek umie, bo ci co są to słabo. Grał w Realu i z takimi pomocnikami jak ma Real to strzelał, potem grał w Napoli i z takimi pomocnikami jak ma Napoli strzelał gole, no a teraz zapewne w Juve będzie miał takich pomocników, jak ma Juve. Co poradzisz, urodzony w czepku.
-
TRANSFERY
No tak jak każdy. Każdy ma tendencję do niestrzelania w ważnych meczach. Może Messi często trafia w ważnych meczach, bo tak się składa, że jest całkiem dobry, a ponadto jego drużyna zazwyczaj ma przewagę w ważnych meczach. Ale on podobno też zawala w ważnych meczach, bo nawet nie pudłuje, tylko w ogóle nie strzela, no i zawala karne, czyli też beznadziejny. No chyba wszyscy którzy grają w piłkę są słabi. Na szczęście w Serie A wszystkie mecze są nieważne (np. mecz Napoli-Juventus który wygrywasz 2-1 i zostajesz liderem), więc Higuain będzie mógł strzelić także dla Juve 40 nieważnych goli, które nic nie dają poza jakąś tam radością głupiego że niby haha, strzeliliśmy gola, jak wiadomo nie o to chodzi w futbolu.
-
TRANSFERY
Bez jaj, 3/4 akcji z tego wideo Ziemniaka to nawet nie są łatwe sytuacje. Widzę pewną prawidłowość że jak jest ostry kąt i bramkarz 20 cm od ciebie to jak rozumiem każdego babcia by to strzeliła z kanapy.
-
TRANSFERY
No, akurat nie poprzez magię, tylko przez zakup za wielkie pieniądze napastnika, o którym wszyscy od lat wiedzieli, na co go stać. Szczęśliwie pragnącego większej roli, a nie jedynie podwyżki i tytułów, bo wtedy by nie poszedł do Napoli. Wtedy też to była szalona kwota, po co tyle płacić za Higuaina który się spala psychicznie i zawodzi itp. A no choćby po to, że go potem sprzedadzą za tyle samo lub więcej i tematu kwoty transferu nie ma. Chodzi mi o prosty fakt - ludzie często komentują transfery piłkarskie, jakby kluby sobie kupowały Ferrari, tymczasem to jest przecież raczej zakup ciężarówki, która dużo kosztuje, bo posiada cechy pozwalające zarobić ci więcej pieniędzy. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że długie starania Barcelony dobiegły końca i do klubu trafi Luciano Vietto. Nie wiem, czy go nie szkoda, bo potencjał ma niby duży, żeby być na ławce. Ale fakt faktem - Barca kupiła tego lata mnóstwo świetnych, młodych graczy. Bellerin pasowałby tu idealnie, bo nadal nie wiem, co z prawą obroną. Co do Gomesa, może się zdziwicie. Koleś należy do tych postaci, które mogą zastąpić Iniestę - mającego za sobą dobry sezon, ale wiadomo, że już po trzydziestce. Gomes ma podobną przebojowość, kreatywność i rozumienie, co się dzieje na boisku, do tego oczywiście zręcznie zamiata nogami, by to egzekwować, potrafi podawać na różne sposoby w różnych pozycjach. Valencia, ze stylem Nuno, nie była zespołem dla niego, Barca - wydaje się - może być.
-
TRANSFERY
Ludzie w internecie... gratulują Napoli, że sprzedało swojego bohatera sezonu i gracza, którego trudno będzie zastąpić. Kurde czy ci wszyscy komentatorzy w ogóle wiedzą, że mówimy o klubach piłkarskich, a nie bankach? Niektórzy chyba woleliby, żeby trofea przyznawać za największą wydajność budżetową. Nagrody za zarobienie pieniędzy... Jakby o to chodziło, to tak, Juve nie najlepiej się zachowało, gratki Napoli.
-
TRANSFERY
Na tej zasadzie to Juventus nikogo nie powinien sprowadzać. Po co im bardziej dominować ligę? Skoro już zdominowali to lepiej zostawić ten sam skład i się klepać po główkach. Ściągnąć piłkarza sezonu w Serie A (a przynajmniej na pewno spośród tych, którzy nie grali w Juve)? Być może najlepszego piłkarza, jakiego w ogóle mogą ściągnąć, no bo sorry, nie wiem czy wiecie, ale Messi nie wpadnie? Nie no po co, co im to da.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
No widzisz Tokar, ile się dowiedziałeś o człowieku oglądając ten film.
-
Hearthstone
Widziałem to pytanie, ale nie chciałem odpisywać od razu żeby się powyżywać na Blizzardzie. Heh, zmiana antywirusa znacząco pomogła. Jednak tylko Avast (Avast zapłacił mi 2 zł za tego posta). Po części też z racji problemów technicznych zacząłem grać rankingi w ostatnich dniach. Bo skończyło mi się złoto. Na co dzień gram głównie na Arenie, a że wyniki zacząłem mieć za dobre, to przestały się zdarzać momenty, gdy nie miałem 150 złota. Ale o Arenie innym razem. Ona też ma swoją "metę". Fani Hearthstone'a zawsze jęczą, ale tak naprawdę jest ciekawie i dość zróżnicowanie. I tak, dość powoli. Pamiętam dawne czasy Face Huntera, wielce przegiętych kart jeszcze zanim zacząłem grać itp. Mdr - bez wątpienia teraz gra jest dużo, dużo lepsza. Teraz, choćby z racji dodania bogów, wiele ciekawych talii opiera się na grze powoli i konieczności przygotwania się na różne zagrożenia. Przez ostatnie miesiące zawsze bez problemu sobie wbijałem na 5. rangę, a teraz... mam sporo problemów, żeby więcej wygrywać, niż przegrywać. I to nawet z taliami, które wiem, że dochodzą na legendę - w wersjach, które często brałem "z góry" i zmieniałem raczej nieznacznie, bez wielkich zmian. Przykładem jest Token Druid z Yoggiem, którego zawsze próbowałem, bo zawsze próbowałem Token Druida (paradoksalnie, osiągnął swój najlepszy stan odrzucając takie karty jak 7 ogników, dziki ryk czy dusza kniei - czyli to, co wydaje mi się najbardziej "tokenowe" i ja tego używam). Łowca ma teraz zestaw czarów i broni, które pozwalają na fascynującą rozgrywkę i szalone Yoggi - ale znów, nie wygrywałem nim za dużo. Co do wojownika to mam problem, bo stał się tak popularny, że nie chce mi się nim grać. Łotr - próbuję czegoś, co w sumie jest jak miracle z dodatkiem C'Thuna (trochę brakuje mi kart na talię opartą na agoniach i N'Zothie, ale jeszcze spróbuję). Szaman - nie lubię grać najczęstszym typem, gram albo synergie totemiczne, albo w ogóle kontrola. Ale ja jestem niecierpliwy! Chcę kończyć mecze jak najszybciej. Dlatego z tymi kontrolami po prostu średnio mi idzie, choć ich plan często jest ciekawy i wyrafinowany i wymagający. Hearthstone stał się... za mało casualowy dla mnie. Najwięcej "sukcesu" osiągnąłem więc chyba najbardziej agresywną talią, czyli paladynem opartym na boskich tarczach. To też chęć zastrzyku świeżości - dużo nowych kart paladyna wykorzystuje boskie tarcze, a gra agro to też efekt ich specyfiki, bo jak wiadomo jest to broń oraz wzmocnienie stronników mających 1 życia. Aha, i sekrety! Gdy co drugi koleś grał sekretami, nie mogłem na nie patrzeć, ale teraz gdy "umarły" dodałem kilka oraz tajemniczego kolesia dr 6 jako dodatkowy pstryczek w nos. Przyznam, że to całkiem zabawne, kiedy masz mocną przewagę na planszy, wbijasz w 5. turze monetę i "kim jestem? Nie twoja sprawa..." i przeciwnik się poddaje... He he. Mam też Tiriona, ale to jest agro - na jakieś 5-10 meczów, jakie zagrałem, nawet raz nie miałem okazji go wprowadzić na planszę. Talia ma tę wadę, że jest demolowana przez zoo. Co, nie mam konsekracji? Mam, ale jakoś nigdy jej nie losuję na czas. Ogólnie - jestem raczej zadowolony. Jest wiele możliwości, wiele ciekawych kart. Zniknęły dręczące mnie potwory jak Dr 7, paladyn na sekretach czy bomba światła (fani płaczą, że zabito kapłana - a wiecie, co ożywiono? Każdy sposób gry oparty na umieszczaniu stronników na planszy). Właściwie nie wiem, jak mogliby to wszystko ulepszyć. Ostatnie dwa dodatki wprowadziły tyle legendarnych stronników zmieniających grę w wyjątkowy sposób, że nie wiem, co jeszcze zostało bez komplikowania gry. Pierwsza karta z nowej przygody: