Treść opublikowana przez ogqozo
-
Primera Division
Swoją drogą, jutro rewanż Atletico-Real. To raczej tylko formalność, Atletico prawdopodobnie nawet nie będzie walczyć (oprócz wiadomych kontuzji, odpoczną zapewne także Gabi, Godin, Turan i Juanfran). W Realu wróci niesłusznie zawieszony w lidze Ronaldo (tak jak pisałem - nie wierzę w ławkę dla Garetha Sto Milionów, więc usiądzie Jese), tak że można stawiać na wysokie zwycięstwo Królewskich. Jednak ciekawi mnie, kim w ogóle zagra Simeone. Ostatnie dwa bezradne mecze Diego Costy pokazały, że ustawienie z jednym napastnikiem za bardzo nie wychodzi. Tymczasem po kontuzji Villi nie było kogo jako drugiego wystawić. Jutro ponadto Costa nie zagra za kartki. Leo Baptistao został wypożyczony. Szykuje się więc granie bez napastnika, z najwyżej wystawionym Raulem Garcią, który - wydaje mi się - w karierze zagrał ze dwa mecze na podobnej pozycji. No cóż, kiedy mówiłem o szerokim składzie Atletico, chyba jednak pominąłem pewną formację. Jedna kontuzja i wygląda to źle.
-
Zimowe Igrzyska Soczi 2014
No ale wszyscy wiedzą, że tak nie jest. Sam na serio traktujesz na równi tenisa i badmintona, bieg na 100m i chodziarstwo? Uważasz analogiczny sukces w tych kategoriach za dokładnie takie samo osiągnięcie sportowe? Tylko dlatego, że jakiś geniusz przeforsował umieszczenie chodziarstwa na liście olimpijskiej? Nie zrozum mnie źle, szanuję Roberta Korzeniowskiego, chodziliśmy do jednej szkoły, ale to by było bez sensu uznawać, że jego medal to takie samo wydarzenie jak Usaina Bolta, i po prostu tak się akurat złożyło, że jeden najlepszy w tym, drugi w tym, mogło być równie dobrze odwrotnie. Ot, akurat Polska ma dobre szkolenie w chodzie, przypadkowo nie w żadnej dyscyplinie, która kogoś obchodzi. Rozumiem też, że skoro "medal to medal", to każdy dobry pływak automatycznie jest 10x lepszym sportowcem od dobrego tenisisty i 250x lepszym od dobrego piłkarza? Serio tak na to patrzysz? Czy jednak tylko jak Polacy zdobywają? Napiszę to trzeci raz, chociaż to naprawdę o dwa razy za dużo - nie podważam sukcesu sportowców ani zainteresowania danych widzów niszowymi sportami. Tylko stwierdzam fakt, że to bezsensowne porównywać je do sportów, gdzie konkurencja jest dużo, dużo większa (źródło statystyki "dużo, dużo": wyssana z palca, tak naprawdę każdy facet marzy o byciu skoczkiem tylko ma kompleks fizyczny, bo mimo usilnych starań tylko genetyczni wybrańcy mają szansę chociaż zaczynać. Tak naprawdę jest, a ja tutaj wymyślam jakieś zaskakujące historie). To, że Polska jest potęgą w skokach, to żadna sensacja, tylko oczywistość - z powodów, które podałem. Tak naprawdę gdybyśmy przy takim zaangażowaniu (w porównaniu do innych krajów) nie byli potęgą, to by była dopiero siara.
-
Zimowe Igrzyska Soczi 2014
Po co, żeby dyskutować z kimś, kto wziął luzackie wyrażenie "sto razy więcej uwagi" dosłownie? Napisałem, że skoki w porównaniu do normalnego sportu nikogo za bardzo nie obchodzą poza Polską i to jest prawda. Może są jakieś inne, mniejsze kraiki, które też nie umieją niczego innego, ale globalnie - wyłączając zainteresowanie swoimi zawodnikami - to bardzo, bardzo mało kogo obchodzą skoki dla samych skoków. Zaraz mi może jeszcze powiecie, że gdyby Polska nie była potęgą w skokach, to ten temat w ogóle by istniał na forum i by ktokolwiek dyskutował o tym, jaki tam Bardal czy inny Kasai jest zaje'bisty. Na pewno. W Polsce oglądalność tego konkursu była wysoka, ale przecież to nie znaczy, że faktycznie skoki przyciągają uwagę - uwagę przyciąga biało-czerwona flaga nad innymi na ponumerowanej liście. Nie mówię, że skoki nie są "warte uwagi" - co kto woli. To po prostu dziwne porównywać je do innych sportów, napisałem wyraźnie dlaczego - no ale lepiej to olać i czepić się, że mówiąc "sto razy więcej" miałem na myśli "dużo więcej", a nie dosłownie "sto razy więcej", bo przecież cały przekaz wypowiedzi był oparty na tym, żeby to musiała być dokładnie była liczba sto, co nie.
-
Zimowe Igrzyska Soczi 2014
To oczywiste, że Polska jest potęgą w skokach, bo po prostu jest jedynym większym krajem, w którym kogoś ten sport obchodzi. Małysz wypalił raczej przypadkowo, była Małyszomania, kasy i entuzjazmu się rzuciło tyle, ile byłoby wcześniej nie do pomyślenia przy sporcie o takiej popularności, i po latach zbieramy jej efekty. Nic dziwnego, tyle że w skokach bycie potęgą to kwestia zupełnie, zupełnie innych nakładów, niż w jakiejś popularnej dyscyplinie sportowej. Na pewno gdyby w Polsce była np. mania futbolu - porównywalna stosunkowo do innych krajów - to też byśmy byli potęgą, to truizm, tylko że by na to nie wystarczyło pewnie całego budżetu państwa i całego wolnego czasu ludzi. Nikt w innym kraju na serio nie będzie traktował tego sportu, jednego z bardziej nienaturalnych, jakie można wymyślić (uprawianie go de facto polega na ok. 15 sekundach akcji i przynajmniej kwadransie wracania na górę, do tego kombinezony, narty u nóg - kto coś takiego w ogóle wymyśla?). Popatrzcie na zagraniczne relacje i to widać. Curling przyciąga stokrotnie więcej uwagi, bo przynajmniej jest efektowny w swój śmiesznawy sposób. Jakby Polakom bardzo zależało, to można wymyślić pewnie z 20 innych sportów, które nikogo nie obchodzą, w których będziemy potęgą, bo po prostu tylko my będziemy się o to starać - nie wiem, żonglowanie z recytacją psalmów, malowanie pcheł, wyścigi na segwayu - i byśmy byli potęgą, ale o czym to tak naprawdę by świadczyło? Że sobie zrobiliśmy taki zwyczaj, inni nie zrobili, i tyle. Nic złego w takim zwyczaju, ale śmieszy mnie zawsze, jak widzę w necie porównania skoków narciarskich do normalnych sportów. Choćby piłki nożnej, co czasem nawet widzę, W Europie i Ameryce Płd. i części Afryki i Azji większość chłopców marzy o byciu piłkarzem. To chyba oczywiste, że jest "nieco" trudniej być dobrym w piłkę, niż w skoki narciarskie, bo trzeba faktycznie konkurować z innymi krajami, którym na tym zależy, mają na to środki i wkładają starania. Różnica jest taka jak między byciem najlepszym na świecie prasowaczem spodni, a najlepszym na świecie prezesem banku. Jeśli ktoś doskonale prasuje, to super dla niego, że ma taką pasję i poświęcił na to życie, gratki, ale stawianie go nad prezesem to abstrakcja.
-
Primera Division
Pierwsze 30 minut meczu to przykład, jak naprawdę wygląda granie słabo Barcy i Messiego, nie tak, jak fani piszą po co drugim meczu. To było naprawdę słabe. Nie mieli żadnych okazji, a rywal mógł prowadzić wyżej. Po bramce z ewidentnego spalonego (Boże, za co się płaci liniowym, jeśli przy rzucie wolnym nie widzą czegoś takiego?), mecz znacząco się zmienił. Zrobiło się więcej miejsca, także dzięki fantastycznej murawie - Barca zaczęła mieć przewagę po prostu dzięki lepszej technice zawodników (bez jaj, jak efektowny mógłby by ten zespół, gdyby tak nie miętolił tych akcji pykając w dziesięciu na metr przed polem karnym?). Messi tym razem nie czarował, ale jak trzeba było to gole strzelał, i to rewelacyjne. Poza samymi tymi strzałami grał tym razem w sumie średnio (jak na niego), czyli można powiedzieć, że dostaliśmy drugą połowę Messiego. Całkiem możliwe, że na City przydałby się cały, bo poza nim forma zespołu wydaje się zupełnie niestabilna i nieprzewidywalna.
-
NBA
Pojedynek strzelców bez niespodzianki - Durant 41 pkt., Melo 15. Knicks mają bilans 20-31 i myślę, że wobec bodajże dwóch tygodni do końca transferów zaczynają się powoli w zarządzie dyskusje typu "hmm, też odnosicie wrażenie, że nie wejdziemy do playoffów?". Myślę jednak, że i tak nie będą mieć chęci wymieniać Melo - nikt im raczej nic specjalnego na ten moment nie może zaoferować, nie wśród ekip, w których by został. Dlatego stawiam na jego odejście latem na wolnej agencji. Może przesadzam, Knicks tak naprawdę równie dobrze mogą wyprzedzić Bobcats i Detroit. Czemu nie. Ósme miejsce w zasięgu. Tymczasem po dzisiejszym zwycięstwie Bulls są o jeden mecz od trzeciego miejsca w konfie. Niewiarygodne.
-
Zimowe Igrzyska Soczi 2014
<znawca skoków od zawsze> Doskonały skok Kamila (mój kumpel to po imieniu), wiedziałem, że go na to stać. Chyba aż włączę TV na ostatni skok.
-
Premier League
Tak. Wrzutki, wrzutki. Nadal ofensywa kręci się wokół Evry, co wydaje się kopiować styl Evertonu z Bainesem. Można już zapomnieć o tym, jak świetny poprzedni sezon miał Rafael, nijaki w tym United. W całym meczu United miało 81 wrzutek (drugi zespół ligi - Swansea - ma średnio 25 na mecz! Fulham miało cztery) i ani jednej prostopadłej piłki - to musi być jakiś rekord jednowymiarowości. Mimo wszystko na pewno United miało z tego sporo sytuacji. Jednak Moyes wynalazł swój odpowiednik Fergie time - Moyes time, podobny, tylko że to rywale strzelają na Old Trafford. Ups. Mata niby naprawdę dużo daje, po powrocie Van Persie także gra bardzo dobrze, ale w jakiś sposób nie daje to zespołowi za wiele. Może gdyby to Mata robił te wszystkie wrzutki, a nie na zmianę Evra (okej) i Young (chyba naprawdę najgorsze wykorzystanie jego "talentów")...
-
Primera Division
No to jak uważasz. Napisałem wyraźnie: gdyby Atletico chciało remis, prawie na pewno wzięłoby remis, jest to dla mnie oczywista i nierzadka sytuacja w futbolu, jeśli jest to dla ciebie durnowate, to niech ci będzie.
-
Primera Division
Nie wiem, gdzie taką retorykę tu widzisz. Na pewno byli lepsi przez te 75 minut. Jednak mieli problemy z dojściem do bramki. Z kolei Almeria w ogóle praktycznie nic nie atakowała. Jakby chcieli remis, to by go mieli, Almeria na pewno by się nie rzuciła. No ale Atletico chciało 3 punkty, więc zaczęło grać dużo odważniej, zwiększając ryzyko. Tym razem nie wyszło. Jak dla mnie, bardzo typowa sytuacja w futbolu.
-
Primera Division
Atletico słaby mecz, chociaż też pechowy, w końcu gdyby chcieli, pewnie bez potu wzięliby remis. Almeria praktycznie nic nie robiła do momentu, gdy Atletico rzuciło się do ataku w ostatnim kwadransie. Wtedy szybko poszło parę kontr i padł gol, potem drugi. Znowu jako samotny napastnik zagrał Costa i znowu był to występ bezradny. Być może to nie jest najlepsze dla Atletico ustawienie. Nie potrafili znowu wejść w pole karne, a najwięcej strzałów to były uderzenia Diego czy innych z dystansu. W Realu czwarty mecz z rzędu z bramką zalicza Jese. Tym razem na lewej flance. Okej, to chyba jest moment, kiedy 20-latek wchodzi do dorosłego futbolu na dobre. Ancelottiemu trudno będzie go teraz posadzić, chociaż przecież musi, bo nie może posadzić graczy kupionych za 100 mln, co nie? Tymczasem to chyba nie przypadek, że po serii słabych meczów znowu Bale gra świetnie akurat pod nieobecność Ronaldo. Być może to ma jakiś związek. W zasadzie perfekcyjnie zagrał też Benzema, który przy niewielkiej liczbie kontaktów z piłką, no i przede wszystkim strzelał. Ogólnie to Villarreal się specjalnie nie popisał w obronie, chociaż był skuteczny, stąd wysoki jak na Real wynik sześciu goli w meczu.
-
Premier League
Nie zagra Aguero, ale być może będą zdrowi Fernandinho i Nasri. Barca tak czy siak będzie faworytem tego dwumeczu, znajmy proporcje, ale po niespodziance z Bayernem na pewno nikt nie skreśli City.
-
Premier League
"Okej, teraz będziemy słabi", uznało chyba City, remisując z Norwich. Nowym liderem Chelsea, i bez wątpienia nowym faworytem do mistrzostwa. Hat-trick Hazarda oczywiście czyni go obiektywnie, bezwzględnie najlepszym obecnie piłkarzem na świecie, ale de facto bohaterem spotkania był wszechobecny, okrutnie skuteczny Nemanja Matić. Dwa mecze to mało, ale na ich podstawie można by stwierdzić wręcz, że Serb był "brakującym ogniwem" i szybko stał się drugim liderem zespołu, który pozwoli mu na zupełnie inną wydajność, być może wejście do europejskiej czołówki.
-
Bundesliga
Norymerga nie wygrała przez całą rundę jesienną, ale wiosnę zaczęła od dwóch zwycięstw. Bayern znowu bez Ribery'ego, więc widać jakieś szanse na niespodziankę. Na razie mecz co najmniej wyrównany. (2 sekundy później...) Gorsze wieście dla Bayernu? Francuz może nie zagrać w dwumeczu z Arsenalem w LM.
-
Premier League
Oezil mógłby już zejść z boiska dla wspólnego dobra.
-
Premier League
Kurde... Tak perfekcyjnych 20 minut trudno sobie przypomnieć kiedykolwiek.
-
Premier League
Ach te poranne mecze. Tak sobie powoli dochodzę do siebie po tygodniu i myślę: hmm, czy mecz Liverpool-Arsenal nie miał się jakoś teraz zaczynać? A tu już Skrtel przesądza mecz niczym Zidane z Brazylią, zanim w ogóle włączyli Suareza. Zaraz Sterling, potem Suarez słupek, potem 3-0. Nawałnica.
-
NBA
Wow. To niesamowite, że mieli tyle jaj/głupoty, że wciągnęli aż trzeciego kolesia w to, kiedy została jakaś 0,1 sekundy do końca. Jakie jest prawdopodobieństwo? Większość by rzucała gdzieś po drodze. Tak szalonego game winnera dawno nie widziałem. W nowym Shaqtin a Fool jest kilka akcji Minessoty, ale nie ma mojej ulubionej z tego tygodnia. Buzzer-beater i jednocześnie aley-oop za trzy punkty! Szkoda, że dla rywala, ale zawsze:
-
Primera Division
No każdy gracz jakoś tam wpływa, ale nie o to mi chodzi, po prostu można to robić lepiej lub gorzej. Akcje piłkarskie nie polegają na tym, że po prostu się je robi - generalnie im lepsze, tym są trudniejsze do wykonania przez piłkarzy. Więc to jak się podaje, wychodzi na pozycje, ma szanse na strzał - zwiększa zagrożenie i wobec tego ma dobry wpływ na sytuację ekipy w danej akcji. Benzema w tym meczu po prostu mało co robił, natomiast Cristiano był bardzo aktywny - wydaje mi się oczywiste, jak duża była różnica. Nie mówię, że to był występ na poziomie Ribery'ego (cieszmy się banem Kanabisa póki można; swoją drogą, gdy pod uwagę wziąć ostatnie 10-20 meczów obu panów, czy można określić różnicę poziomu gry inaczej niż przepaść?), ale też był jak dla mnie daleki od takiej słabizny, jak mówisz. Czy też, że traci większość swoich atutów. "Utrata atutu", która pozwala innemu graczowi pokazać swoje, nie bierze się zazwyczaj znikąd, trzeba ją wypracować, moim zdaniem Ronaldo to robił, choćby dzięki fizycznym umiejętnościom i zagrożeniu strzałem (wiadomo, że marnuje ich sporo, jednak w porównaniu do przeciętnego gracza, nadal stwarza stosunkowo duże ryzyko, że trafi, co trzeba brać pod uwagę). Solidny występ. Gdyby popatrzeć obiektywnie - pomijając oczekiwania wobec danego piłkarza - to oprócz Benzemy, prędzej jako mało błyskotliwy punkt w tym meczu można wymienić choćby Alonso. Gdy Modrić jest na boisku, Alonso traci wiele ze swoich zalet i staje się typowym defensywnym pomocnikiem - cały czas czai się, by zatrzymywać akcję rywala i to robi, bez względu jaką metodą. Idzie mu to w miarę nieźle, zwłaszcza przeciwko słabym rywalom, ale nie jest od tego specjalistą. Jeśli Altetico miało najlepsze szanse po wrzutkach, to też nie można zostawić obojętnie faktu, że Alonso w tej roli to spore ryzyko fauli i to dość blisko bramki, których często zalicza więcej niż udanych odbiorów, jak chyba było i w tym meczu.
-
NBA
Ten dzień był pełen momentów na highlighty (niesamowita decyzja o faulu ofensywnym Lowry'ego w meczu z Kings), ale z jakiegoś powodu gifem, na który patrzyłem najdłużej, był ten...
-
Ogólne rozważania serialowe
http://www.psxextreme.info/topic/104396-forumowy-kanon-serialowy/
-
Koncerty - terminy, relacje, wrazenia
Czy ja wyglądam na osobę, która ma 20 zł? Nie no w sumie bym dał, ale chyba nie będę mógł być. Ale kurde, przecież oni rozniosą tę piwniczkę tymi bębnami:
-
wstyd się przyznać
Cover to co innego, przecież w coverze właśnie nie będzie tego głosu jak posuwanie fiutem po niepolerowanym drewnie. Ogólnie piosenka słaba, ale w filmie piosenki mają inną rolę. Akurat piosenka Shakiry to przykład odwrotny, każdy cover tej piosenki będzie na maksa chu'jowy, bo w tej piosence chodzi tylko o te rzeczy, które w głosie ma Shakira, a nikt inny nie.
-
Koncerty - terminy, relacje, wrazenia
Pod Pałacykiem ma już niby stronę na Fejsie, ale widzę, że nawet nie wrzuca na nią koncertów które organizuje. Zawsze warto mieć Lasta. http://www.lastfm.pl/event/3772693+The+Fuck+Off+Tour
-
wstyd się przyznać
Włączyłem na YouTube, po pięciu sekundach zatrzymałem, pobiegłem do kibla, wyrzygałem się, wróciłem, zapamiętałem tytuł żeby przypadkowo nigdy więcej nie włączyć. No, może jak będę miał do wyboru tylko odgłos paznokci po styropianie, to rozważę słuchanie tego głosu, ale nie wcześniej.