Treść opublikowana przez ogqozo
-
NBA
Na razie nie grają na poziomie wejścia do playoffów jakby się starali. Myślę, że na tym etapie wszyscy widzą, że żaden zawodnik w lidze nie chce tankować, a taką decyzję podejmują zarządy. Ostatnio jest choćby dyskusja o tym, czy Raptors powinni tankować - co mnie zadziwia, bo Raptors po oddaniu Gaya spokojnie mogę sobie wyobrazić jako 4-5 ekipę na Wschodzie. Nets mogliby Jutro mecze świąteczne - ale chyba najsłabsze od lat. Nets-Bulls to dwa duże rynki, wiadomo, natomiast sportowo wręcz dno. Mecze Knicks-Thunder i Lakers-Heat wydają się jednostronne, choć Knicks po powrocie Chandlera to inna ekipa, pamiętajmy (nie wiadomo jednak, czy zagra choćby Carmelo). Dopiero później ciekawe starcia. Houston i Spurs to dwie ekipy grające ofensywnie, nowocześnie, wykorzystujące siłę trójki. Prawdopodobnie wróci Harden. No ale specjalność zakładu na koniec, niestety, dopiero na godzinę 4.30 - Clippers i Warriors, czyli dwie najefektowniejsze ekipy ligi, które dodatkowo w ostatnich meczach nawiązały coś w stylu rywalizacji, w której show jest ważniejsze niż sam wynik.
-
Primera Division
No na pewno, z mniej więcej takim filtrem:
-
NBA
Millsap nie skończył dobrze... Heat jeszcze potem wygrali ten mecz! To kolejny sezon, gdzie niby mają sobie odpuszczać, ale często pokazują walkę na maksa w niby to nieistotnych starciach. Ofensywnie Brook Lopez jest najlepszym centrem i w ogóle jednym z najskuteczniejszych graczy ligi, dlatego ta kontuzja to moim zdaniem cios nie mniejszy, niż Rose czy Kobe, choć nie poświęcono jej tyle uwagi. Było wiadomo, że Nets mogą być kompletną porażką, jeśli będzie pech co do kontuzji, które trapiły przecież już wcześniej każdego z tych graczy. No i pech jest... i zdecydowanie najwięcej płacąca drużyna ligi skończy raczej sezon jako jedna z najgorszych. Prawdopodobnie są teraz mniej więcej tak silni, jak płacąca ponad 4x mniej (nie chce mi się przeliczać podatku od luksusu i masy innych rzeczy) Philadelphia. Przynajmniej Philly, podobnie jak i Utah, mają kandydata na rookie roku... Trey Burke, zapomniany przez ten rok kontuzji, w końcu zaczyna naprawdę grać i naprawdę dobrze, tak że na Zachodzie nie ma teraz w sumie ani jednej naprawdę beznadziejnej drużyny. Najbliżej jest chyba Memphis... kolejny zespół pogrzebany przez jedną kontuzję. No tak to już jest w NBA.
-
Death Game IV: Ostateczna rozgrywka
Michaił Kałasznikow niewielu osobom kojarzył się widać ze śmiercią. Niewielu stawiało go wśród faworytów, więcej już było list, wśród których był na końcu stawki. A jednak, wystrzelił jako drugi z całego grona. Tabela na ten moment jest wyraźnie zróżnicowana: golab 38 Robak 36 Butt 32 dee 26 mate5 25 Zajcik 24 Soq 22 Ermund 20 Hrubaz 20 ogqozo 20 wiki 18 bartezoo 17 Qvstra 17 teka 17 Siara 16 Milan 15 Kalel 14 ragus 14 szaden 12
-
Premier League
Szkoda, że kolejne starcie lwów na szczycie to chaotyczna papka, w której mało jest walorów piłkarskich, a więcej kopaniny po samych piłkarzach.
-
Death Game IV: Ostateczna rozgrywka
http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-25497013 Normalnie kolejni uczestnicy lecą jak kulki z automatu.
-
NBA
Po tylu latach nadal najwyższy punkt w karierze Courtney'a Lee to moment, gdy Shaq powiedział: Courtney Lee będzie gwiazdą. No cóż, w tym sezonie Lee pierwszy raz w karierze ma PER powyżej ligowej średniej, ale nadal pierwszy moment, w którym ktoś zwrócił na niego większą uwagę, to ten: Swoją drogą, czy Lance Stephenson to już gwiazda? Skoro Heat będzie miało ze trzech All-Starów, to Indiana też powinna co najmniej tyle.
-
Premier League
Dzisiaj mecz Arsenal-Chelsea. Ważny zwłaszcza dla Arsenalu - jeśli nie wygra, nie będzie już liderem, spadając za Liverpool, niesiony fenomenalną formą Suareza. Po tym, jak City ich rozjechało 6-3, Kanonierzy na pewno nie są faworytem. A może? Chelsea... dawno nie grali z nikim mocnym i w sumie nie wiem dalej, co o nich myśleć. Niby są wysoko w tabeli i blisko lidera, ale w ostatnim miesiącu przegrali w różnych rozgrywkach z Basel, Sunderlandem i Stoke. Ich jedynym graczem, który gra dobrze, jest Eden Hazard, ale to tylko świadczy o tym, że udał im się aż jeden wielki transfer wielkiego gracza za wielką kasę. W 16 meczach ich trójka napastników strzeliła łącznie 5 goli. Aczkolwiek jeden z tych goli padł w zwycięstwie z City, które było zdanym testem i sugestią, że Chelsea może coś tam umie grać. Ale przecież nie byłoby tej wygranej bez absurdalnych prezentów od Nastasicia i Harta.
-
Primera Division
>przegraj z Barcą >przegraj z Atletico >nie bądź najlepszym strzelcem ligi >wyniki mówią same za siebie >jesteś najlepszy na świecie A propos, niedawno hiszpańskie media triumfalnie obwieściły, że Ronaldo jest już nie tylko najlepszym na świecie piłkarzem (co oczywiste od dawna), ale też wspaniałym człowiekiem: zignorował nienawistną uwagę, że chodzi do fryzjera, i łaskawie pojawi się na gali Złotej Piłki. Generalnie wygląda na to, że dostał cynk, iż wygrał, tak że kampania się udała... tfu, sorry: tak że sprawiedliwość wreszcie po tylu latach zatriumfuje nad marketingiem powalonych miłośników karłów i brzydali.
-
Primera Division
Ja tego kolesia traktuję jak żart, nie sądzę żeby dorosły człowiek pisał takie rzeczy serio, i to na punkcie koniecznego ubóstwiania jednego piłkarza, c'mon. Swoją drogą... Diego Costa ma 19 goli, Cristiano ma 18... któż teraz jest bezwzględnie o klasę najlepszym piłkarzem według jedynego sensownego kryterium? Ups. Mówię to tylko trochę żartem. Gol w te czy wewte, trzeba nadal podkreślać, że Costa jest w tym sezonie po prostu fenomenalny. Oddał mniej niż połowę tej liczby strzałów na bramkę, co Ronaldo. Ma też podobny udział w stwarzaniu sytuacji, choć jako dziewiątka ma rzadziej kontakt z piłką. No i ta jego nieustanna walka. Ten sezon Costy jest lepszy niż dowolny sezon Falcao, na co nawet ja bym przed sezonem nigdy nie postawił. Costa moooże generuje mniej ciekawych highlightów, ale generuje znacznie ciekawsze 90 minut. Co do dzisiejszego meczu Cristiano, no cóż, na pewno zagrał dużo lepiej, niż z Osasuną. Same jego umiejętności w pojedynkach z obrońcami znacząco pomagały posuwać akcje do przodu. Żal mi nieco Di Marii, bo to bardzo utalentowany piłkarz, ale widać z każdym meczem coraz bardziej, że Ancelotti ma w głowie taktykę, która w ogóle nie korzysta z akurat tego piłkarza. Niby gol i asysta, więc może przesadzam, ale wydaje się tu być nieco nie na miejscu, być może zalecenia Ancelottiego rywalizują z przyzwyczajeniami z epoki Mourinho, ćwiczonymi przez parę lat. Inna sprawa, że gol dość ewidentnie ze spalonego. Trzech graczy na nim było i to przez cały czas, nie że obrona jakoś nagle się cofnęła. Wydaje mi się, że piłka nożna wyglądałaby nieco inaczej, gdyby każdy mógł przy tego typu wrzutce po prostu sobie stanąć o te pół kroku bliżej bramki niż obrońcy. No ale do tego trzeba może być bezdyskusyjnie najlepszym na świecie.
-
Premier League
No ale tak naprawdę tak nie jest, że "dół stawki robi często niespodzianki". Ile razy w ostatnich sześciu kolejkach osiem najniżej notowanych drużyn pokonało kogokolwiek z górnej połowy tabeli? RAZ, na 48 meczów. I był to triumf 13. Aston Villi nad 9. Southampton, sensacja. Nie chce mi się przeliczać całego sezonu, ale chyba każdy kto ogląda różne ligi widzi, że w Anglii dół stawki to chłopcy do lania, co najmniej tak samo, jak w dowolnej innej lidze.
-
Premier League
Co właściwie ma wyrażać ten obrazek? Poziom gry w tych ligach? Szanse na sukces międzynarodowy? Chyba nie. W końcu np. w Hiszpanii są trzy kluby, które zarówno grają na co dzień lepiej, jak i byłyby zdecydowanymi faworytami meczu z każdą ekipą angielską (czwartym może być Bilbao, podnoszące się po dołowym okresie Bielsy). Czy miałoby jakiś sens stwierdzić, że boiskowo Real Madryt jest owcą, a Stoke czy Southampton lwem? Nie bardzo. Co do szans międzynarodowych, jest bardzo wyraźna korelacja, że to osobny aspekt gry, w którym trzeba na nowo zdobywać doświadczenie, dlatego bardziej skostniała czołówka oczywiście pomaga, by więcej klubów robiło wrażenie w Europie. Pamiętamy chyba, co się działo, gdy przypadkiem do czwórki w Anglii wchodził Everton czy Tottenham, czy jak nieobecna stała się w Lidze Mistrzów liga francuska, w której wymienność pozycji była zdecydowanie największa do czasu potężnego zastrzyku finansowego dla PSG. Myślę, że chodzi po prostu o finanse. Tutaj faktycznie jest tak, że angielski średniak często może zrobić nie mniej, niż hiszpańska i niemiecka czołówka.
-
Primera Division
To był jeden z tych wielu momentów na forumku, kiedy faworyt przegrywa i trzeba szybko rzucić jakiś cyniczny komentarz.
-
Primera Division
Barca - Messi = Widzew
-
Bundesliga
W ostatnich 6 meczach Borussia Dortmund zdobyła 4 pkt. To najmniej w lidze w tym okresie.
-
Bundesliga
To tyle z jarania się Marianem Sarrem. Bardzo słaby mecz nastolatka jedną z głównych przyczyn porażki z Herthą.
-
podsumowanie 2012 i co fajnego wyszlo w 2013, bo nie ogarniam c'nie
Kurde jednak zarąbista jest nowa płytka Arctic Monkeys. Puścić na słuchawy podczas wieczornego spaceru i mega. Cluth bardzo dobra płytka, chociaż jak dla mnie trochę za mało pomysłów, ale ma spooczko kopnięice.
-
NBA
Wbrew oczekiwaniom wielu mediów, transfery wcale nie ruszyły z kopyta. Z tego co wiem, wynika to głównie z tego, że większość ekip nie ma na ten moment za bardzo nic do oddania. Tak jak podpowiadał rozsądek, Knicks nie mieli żadnej ochoty oddawać Chandlera za troszeczkę finansowej ulgi w następnym sezonie. Podatek od luksusu sprawia, że mało kto ogólnie może coś oddać za Gasola, więc Gasol na razie zostanie. Podobnie Asik, z kontraktem na 15 mln w przyszłym sezonie (zastanawialiśmy się no i proszę - jednak taka konstrukcja kontraktu 5/5/15 chyba nie była zbyt dobrym pomysłem Rockets). Oraz Luol Deng. Nowe CBA ewidentnie też sprawiło, że kluby stały się znacznie, znacznie mniej chętne do oddawania wyborów w drafcie. W ostatnich okienkach prawie w ogóle przestano oddawać wybory w pierwszej rundzie. To oczywiście zmniejsza ilość opcji transferowych. Myślę, że ruchy ogólnie będą, ale raczej w lutym, kiedy niektóre zespoły będą już wiedzieć z większą pewnością, do czego zmierzają. Na razie to ciągle ten etap, że poza paroma oczywistymi pewniakami reszta sama nie wie, jakie ma widoki na ten sezon i na przyszłość.
-
Oskary 2014
Oho, coroczny temat do obwieszczania światu, że jeśli komuś podoba się inny film niż mnie, to na pewno dlatego, że są tam Żydzi/czarni/kobiety/geje/fejsbuk/seks/lewica/prawica/wojna/przeciwko wojnie/bo drogi i Hollywoodzki/bo tani i niezależny/bo wybierają zawsze tych samych/bo muszą kreować nowe gwiazdy z tyłka itp. "Zniewolony" jest faworytem od dawna i na razie nie wygląda, żeby się to zmieniło. Gdy mnie ktoś pytał miesiąc temu, mówiłem jeszcze o "Grawitacji" i "Her", i nadal myślę, że te filmy są najbliżej, oprócz "American Hustle". Ewentualnie jestem w stanie sobie wyobrazić, że "Her" zyska nieco po premierze, ale raczej na ten moment nie widać większych wątpliwości. Możliwe, że Cuaron zbierze sporo głosów za reżyserię, dla "równowagi" z główną statuetką dla McQueena. Nagrody aktorskie też wydają się jakby rozdane, Blanchett jest faworytem od dnia premiery swojego filmu i nic się nie zmieni, podobnie Lupita Nyongo, tradycyjnie więcej mocnych kandydatur wśród facetów. Swoją drogą, to ciekawe uczucie dla osoby interesującej się kinem, kiedy zaczyna się ten etap, gdy gwiazdami i już niemal klasykami stają się ludzie, których śledziłeś od pierwszego dnia ich kariery. Pierwszy film McQueena był niby wielkim wydarzeniem wśród krytyków festiwalowych, ale miał za mały zasięg na jakąkolwiek popularność. Drugi zwrócił uwagę głównie tym, że był o seksie, co zawsze znacząco pomaga zareklamować. Trzeci jest już Oscarowym faworytem, w co po tylu miesiącach nadal jest mi trudno uwierzyć (nie wiem nic o tym filmie, domyślam się jedynie, że jest podobnie bezwzględny, co poprzednie, a nie nagły skok w stronę popu). Jest to jednocześnie twórca kontrowersyjny - każdy jego film oprócz zachwytów zbiera sporo pojazdów za nudziarstwo i pretensjonalność - ale też doceniany za swoje, charakterystyczne podejście. Za 20 lat będzie się mówiło o McQueenie w takim zakresie, jak teraz się mówi o Malicku czy Lynchu, tylko że oglądam to po raz pierwszy na żywo.
-
Tak zwane indie
Poszukałem recenzji, znalazłem jedną na Destructoidzie, autor porównuje poziom trudności do Rastana. Aha.
-
NBA
Nikt nie chciał tego mówić na głos, ale chyba każdy się spodziewał tego z dużym prawdopodobieństwem. Drugi z kolei zawodnik z topu wraca po długiej kontuzji, gra bardzo słabo i zanim się rozkręci, już wylatuje znowu. Niby "tylko" 6 tygodni, ale teraz już chyba naprawdę zmalała ilość osób wierzących, że Kobe jeszcze coś da Lakersom (przy założeniu, że zdrowy by faktycznie tak wiele dawał - w sumie bez niego radzili sobie nieźle). Kobe sam chyba jest zdziwiony, że to pęknięcie, w trakcie meczu wszyscy zachowywali się jakby to było delikatne przeciążenie. No cóż, jest obrońcą, ma 35 lat. I tak długo zachowywał żelazne wręcz zdrowie, w zasadzie nigdy nie tracąc jakiegoś dłuższego okresu gry.
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
- Cześć Ole Gunnarze Solskjerze, potrenujesz nas? - Was? Lol. Weźcie Henninga Berga, opowiadaliśmy sobie w szatni norweskie żarty 15 lat temu, więc jak widać on też jest dobrym trenerem. - Genialny pomysł! Legia szarpnęła się na dość zaskakujący ruch. Moim zdaniem, to żaden zły wynik, jeśli grają bez napastnika i ogólnie bez żadnego piłkarza rangi międzynarodowej, mają tak wiele meczów ligowych (21 kolejek ligowych do połowy grudnia? C'mon), a w Europa League, no cóż, nie było skuteczności, ale była gorszość od Lazio, a gra lepsza od dwóch pozostałych rywali. Jak dla mnie - gra akurat na takim poziomie, jakiego można się spodziewać. Pewnie Legia chciałaby więcej, ale czy to realne? Zobaczymy. Ja tam nie spodziewam się rewolucji, chociaż to przybysz z obcego świata, więc może pokaże jakieś ciekawe metody. Wszyscy wiemy, jak fantastyczny rozwój zanotował Śląsk po przyjściu trenera z Czech.
-
Death Game IV: Ostateczna rozgrywka
A co mnie to, jak chcesz to dopisz, ale punktów za Nelsona już nie dostaniesz.
-
podsumowanie 2012 i co fajnego wyszlo w 2013, bo nie ogarniam c'nie
To najlepsze co mogłeś wymyślić, kapela sprzed 50 lat? Zresztą znam nawet sporo hejterów Beatlesów. Argument jest prosty - "ich piosenki są słabe, są niczym w porównaniu z [tutaj preferowana kapela autora]", naprawdę łatwe. Ale po 50 latach to już im się trochę nie chce specjalnie hejtować po necie.
-
podsumowanie 2012 i co fajnego wyszlo w 2013, bo nie ogarniam c'nie
No to dobrze, że podkreśliłeś ten nieznany fakt. A kapela, która nie jest kontrowersyjna to...?