Treść opublikowana przez ogqozo
-
Reprezentacja Polski
Na zimową przerwę w zasadzie absolutnie żadnych wniosków dla kadry, może poza dalszą sugestią, że jeśli wyjdzie w najsilniejszej jedenastce (na ten moment bardzo podobnej lub bliźniaczej do tej wybranej przez tego cepa Fornalika), to... pewnie będzie grać tak samo jak poprzednio. Nie da się odmówić piłkarzom, że się starali, czemu więc mecz w większości był tak beznadziejnie słaby, z ledwie kilkoma niezłymi (nie świetnymi) okazjami dla Polski i zerem dla Irlandii? Prawdopodobnie zadziałało tradycyjne wahadło wielu ekip, czyli w jednym meczu przesadzają w stronę X, trener mówi "gracie za bardzo X, musicie grać bardziej -X", i w następnym grają -X. Szukała w chwili obecnej, patrząc na postawę w kadrze i klubie, zdecydowanie jest tym jednym polskim stoperem, którego można określić jako dobrego. Ćwielong, cóż... chyba nie wypadł tak źle, ale poprzeczka nie była ustawiona wysoko. Wszystko, co wychodziło w ataku, to najwyżej ciekawe próby, a pamiętajmy, że Irlandia jest cieniutka. Z polskich ligowców mało który zwrócił uwagę, prawdopodobnie największe szanse na dalsze występy ma Mączyński. Ogólnie dziennikarze pewnie spróbują coś wyciągnąć, że Nawałka coś tam, różni się od poprzedników, "Nawałka wie co dzisiaj nie działało", "Nawałka powiedział coś tam, Fornalik nigdy by tak nie powiedział", ale niestety dla nich, do marca o polskiej kadrze nie da się powiedzieć w zasadzie nic specjalnego.
-
Reprezentacja Polski
Dzisiaj ciąg dalszy eksperymentów, prawdopodobnie prawie cała jedenastka będzie inna. W obronie: Celeban, Szukała, Kowalczyk i Brzyski, co wygląda zdecydowanie silniej niż ustawienie z meczu poprzedniego, ale zobaczymy, zwłaszcza, że w roli defensywnych pomocników zobaczymy zapewne kogoś w stylu Pazdana i Hołoty. W ataku chyba stare ustawienie, bo nie ma kogo innego próbować, może znowu Brzyski na jednym skrzylde, na drugie zostaje Ćwielong i tyle. W ataku powinien zagrać Łukasz Teodorczyk, ale coś trudno mi uwierzyć w to, żeby Lewandowski przesiedział mecz na ławie. Może jednak, w końcu ma być testowanie. Ogólnie, jeden z mniej ciekawych meczów dzisiejszego wieczora barażów i paru ciekawych starć towarzyskich.
-
Primera Division
XDD Bez jaj, czy tylko ja jestem rozbeczony, czytając teksty z madryckich mediów? To zestawienie to jeden przebój za drugim. "FIFA użyła bardziej czułych określeń". "Szwajcar odważył się porównać go do Messiego". "Odważył się uznać Messiego za dobrego człowieka". "Użył przykrych słów dotyczących fryzury Cristiano". "Przeprosił, ale nie przyszedł z kwiatami". Przecież to wygląda, jakby dzieci naczytały się jakiejś makiawelistycznej książki o budowaniu oddziaływania w mediach i próbowały na swój nieporadny sposób prowadzić kampanię na rzecz Cristiano, robiąc z niczego sytuację konfliktu i wymuszenia wyboru binarnego. Tak pewnie myślą, ale przecież te argumenty są tak żenująco płaczliwe, że chyba nie przekonają nikogo, kto do tej pory nie uważał Cristiano za najlepszego, iż jednak takim jest a tylko FIFA oczernia.
-
Reprezentacja Polski
Były też zasłużone porażki z Irlandią Północną, Słowacją i Słowenią. Generalnie za mojego życia chyba tylko raz wyraźnie zmienił się poziom gry polskiej kadry i było to właśnie w trakcie drugich eliminacji za kadencji Beenhakkera. No ale gadki o kadrze to generalnie głuchy telefon zawsze z tymi samymi tekstami. Nie chce im się biegać 90 minut, trener wziął tego a oczywiste, że lepszy tamten, nie zmienił piłkarzy a oczywiście powinien, zmienił a oczywiście nie powinien, nie ma doświadczenia i zagranicznych sukcesów, generalnie jest nikim itd. Ogólnie jeśli cokolwiek można wyciągnąć z nijakiego meczu ze Słowacją, to kompletna kompromitację tekstów o "nie chceniu się biegać". W tym meczu było ewidentnie widać - jeśli kogoś w ogóle obchodziło, co się naprawdę dzieje, zanim zaczął wyciągać oświecone wnioski - że Polakom naprawdę zależy na bieganiu dokoła. Co zupełnie zniszczyło ich szanse na dobry wynik. Ponieważ Słowacja (z racji albo zerowej stawki, albo kalkulacji) grała na dużo większym luziku, niż rywale z eliminacji, różnica była jeszcze bardziej uderzająca, niż wcześniej. Aż do doliczonego czasu gry Lewandowski biegał za każdą piłką po całej połowie rywala, jakby naczytał się internetu i uwierzył, że faktycznie w piłkę się wygrywa chceniem i bieganiem w tę i we wtę, a nie graniem w piłkę. Nie wiem, może to próba wprowadzania nowej taktyki była przyczyną tego chaosu, ale jak widzę teksty odkrywców w sieci, to mam wrażenie, że może też na piłkarzach odbija się to nieustanne objeżdżanie ich przez wszystkich. Słowacja nie grała za dobrze w piłkę, ale grała na sporym luzie, podczas gdy piłkarze Polski panikowali jakby grali o życie swoich rodzin. Widać to było za każdym razem, gdy piłka zbliżała się do bramki, a najlepiej w kolejnych okazjach, kiedy wystarczyło nie biegać dużo ani trochę, tylko po prostu stać i kopnąć, by zdobyć bramkę, a jednak biało-czerwoni robili z tego sytuację typu "o Matko Boska!" i jakimś cudem gola nie było. Były takie okazje co najmniej trzy - dwie gdy odbijał piłkę bramkarz Słowacji po strzałach Brzyskiego i jedna przy rzucie rożnym. Ogólnie wejście Brzyskiego wniosło znacząco więcej okazji bramkowych dla Polski, a co za tym idzie w świetle powyższego podejścia - wiele komedii, bo tak posrane ekipy widuje się zazwyczaj gdy ktoś traci gola w 85. minucie w półfinale LM, a nie w meczu towarzyskim. Jak to ktoś już napisał, największym wygranym meczu wydaje się Glik, który, kiedy tylko nie gra, okazuje się niesamowicie dobry w porównaniu do innych, co jest oczywiste dla każdego poza tym idiotą Nawałką. Argumentem forumingu jest to, że facet jest kapitanem Torino. Spędził parę lat w małym klubie, w którym wymienia się spora część kadry, dostał opaskę, i nagle to czyni go oczywistym zbawcą tej koszmarnej defensywy, włącznie z koniecznością zmiany ustawienia na 3-5-2, w którym żaden inny zawodnik na co dzień nie gra. Recepta jest tak prosta: wziąć stopera, który na co dzień nie jest nawet najlepszym polskim stoperem (ale jest kapitanem, a Szukała nie!!!), ustawić całą ekipę pod tego jednego stopera będącego w większości meczów kadry wśród najsłabszych ogniw jedenastki, no i oczywście znaleźć mu dwóch szybszych i zwrotniejszych, przy czym oczywiście także solidnych w odbiorze i w powietrzu, nie najgorszych także w graniu w piłkę... i już, tylko tyle - byłoby lepiej! Czemu ten idiota Nawałka nie widzi, że sposób na sukces praktycznie leży przed nim na talerzu? Pewnie jemu też się nie chce myśleć 90 minut.
-
Forumowy kanon serialowy
Dobrze mi się wydało, po prostu dla ciebie popularność to chyba obiektywna wartość oznaczająca "ilość osób stawiających rzecz w swym top 10", oczywiście rzeczywistość jest znacznie bardziej kompleksowa. Moim zdaniem serial, który ma mniej fanów ale wielkich, można uznać tak podobnie lub bardziej popularny jak taki mający wielu fanów ale tylko lekkich.
-
Forumowy kanon serialowy
Zapomniałem wyłączyć ignory przy liczeniu xd. Już poprawione. Co do sposobu liczenia, myślałem nad każdym i ten wydał mi się najlepiej oddający popularność serialu, ważąc zarówno liczbę polecających, jak i stopień polecania. Głos każdej osoby był ostatecznie wart 55 pkt., które można było rozdzielić po równo lub według hierarchii, w ten sposób ranking najtrafniej moim zdaniem oddaje forumową polecalność każdego serialu. W poszukiwaniu innych wniosków można przeglądać same listy indywidualne.
- Forumowy kanon serialowy
-
Mistrzostwa Świata w piłce nożnej 2014
Bez większej niespodzianki w barażach, chyba że zaliczyć jedynie remis Chorwacji na terenie Islandii, aczkolwiek w rewanżu potrzebują tylko większej skuteczności. Grecja zaś skorzystała z prezentu i wygrała 3-1 z Rumunią, a z dwoma golami kapitalny sezon kontynuuje Konsantin Mitroglou. Oprócz 16 goli w lidze i LM ma trzy w kadrze, a na prawym skrzydle szaleje ostatnio Salpingidis. Ukraina pokonała 2-0 Francję, chociaż dość szczęśliwie, bo mecz raczej wyrównany. Najwięcej zrobił zdecydowanie Piatow. Francja nie pokazała nic wielkiego, opierając się głównie na sile gwiazd, a obecnie największymi są Ribery i Pogba. Ależ ten koleś zrobił postępy przez ostatni rok, jest - mało kto się chyba będzie kłócił - drugim najlepszym piłkarzem w tak dużym kraju jak Francja. Portugalia zasłużenie pokonała Szwecję. Cristiano tradycyjnie głównie bombił zza pola karnego, a gola zdobył po dośrodkowaniu główką, czyli swoją specjalnością. Chwilę później mógł w ten sposób jeszcze podwyższyć, ale trafił w poprzeczkę. Ogólnie mecz raczej walki i obrony, Szwecja za wiele okazji nie miała, co przez 80 minut dawało rezultat w postaci remisu na wyjeździe.
-
Reprezentacja Polski
Mecz wygląda jak sparing, trzeba się lepiej niż ja znać na piłce żeby dojrzeć, o co też może chodzić tej ekipie. Ja nic nie dojrzałem, takie tam pykanie. Można zrozumieć, że obrona złożona z debiutantów będzie dawać się robić jak masło, ale ofensywa to stare dziadygi, a też grają jak debiutanci. Ile razy dostaną piłkę koło bramki to "yyy... co by tu zrobić". Witamy w świecie meczów o nic.
-
Reprezentacja Polski
Już dziś mecz ze Słowacją. Atak prawdopodobnie będzie ten, co zawsze. Za Lewandowskim, oczywiście Mierzejewski, który... tak, pewnie to mówiłem... grał już mnóstwo razy w kadrze i moim zdaniem nigdy nic nie pokazał. Jak było wiadomo od powołań, nowe będzie za to zestawienie obrony. Wygląda na to, że Polska zagra dwoma klasycznymi destruktorami: obok Krychowiaka - Jodłowiec. Wydaje mi się, że nie jest to najlepszy układ, by wykorzystać możliwości Krychowiaka (ostatecznie, jednego z tych czterech piłkarzy, którzy są po prostu za dobrzy, żeby nie grali w kadrze zawsze gdy mogą). Jednak nie widziałem zbyt wiele Jodłowca w takiej roli, więc zobaczymy. W obronie też raczej zagra polska liga. Na prawej - prawdopodobnie Olkowski, znajomy Soboty z Ozimka (raczej najmniej ciekawa rola, bo nikt pewnie sobie nie wyobraża, że ktokolwiek by zagrał, nie stanie się za dwa miesiące i tak rezerwowym za Piszczka). Na lewej - Kosznik, chyba największa niewiadoma (zapewne Brzyski zagra tyle samo w drugiej połowie lub z Irlandią). W środku Jędrzejczyk i Kamiński. Taki skład wygląda na najbardziej prawdopodobny.
-
Primera Division
Ktoś napisał coś o Ronaldo nie wymieniając, że został królem strzelców LM! Skandal! Najzabawniejszym fragmentem tego tekstu jest fragment o tym, że trenerzy i kapitanowie z krajów, "gdzie międzynarodowy fubtol jest mniej znany", innymi słowy - jacyś ludzie, którzy nie mają TV i przez cały rok pierwszy raz słyszą o Messim i Cristiano z tych paru zdań w formularzu - powinni bez tego skandalu zagłosować na Cristiano, ale po przeczytaniu tekstu pomijającego jego królowość strzelców w LM już tego nie zrobią. Domyślamy się, że póki nie mają pojęcia kim jest kurde Cristiano Ronaldo aż im FIFA wyśle kartkę na maila, ale zdanie o królestwie strzelców by było, to wszystko ok, Złota Piłka najważniejszą rzeczą na świecie. Tuż za tym fragment następny, że "federacje boją się FIFA" i po przeczytaniu tekstu o Cristiano, w którym nie napisano wyraźnie o jego królestwie strzeleckim w LM, już wiedzą, że nie mogą zagłosować na najlepszego piłkarza. Cóż strasznego im grozi, możemy się tylko domyślać. Kto wie, może za rok kandydat z ich kraju dostanie tak okropny tekścik w formularzu do głosowania? Nawet jeśli stanęłoby na mniejszej karze, typu wywalenie kraju z FIFA, nadal widać jak na dłoni prześladowanie tych, którzy głosują na Ronaldo. Komentarze też niezła wylęgarnia oszołomstwa, ale na stronach fanowskich klubów piłkarskich raczej same dzieci siedzą, więc nic dziwnego. Jeden tylko komentarz widzę w stylu "wy macie jakąś obsesją na punkcie Złotej Piłki" - domyślam się, że ta strona wrzuca tego typu oburzające skandale cały czas, co w sumie potwierdza to co pisałem o miłośnikach Realu.
-
Primera Division
Wow, widzę, że to już nie tylko "bolesny fakt", ale też "zdanie ogółu", że Ronaldo jest najlepszym piłkarzem na świecie. Dziwnym trafem te wszystkie nagrody będące wynikiem głosowania zgarnia jednak Messi, choć ogół wie, że to Krisztiano jest numerem jeden. To takie śmieszne. Jestem taki alternatywny na siłę - stwierdziłem, że Messi jest najlepszym piłkarzem na świecie, a za nim Ribery. No przyznam się, po prostu szukałem piłkarzy, którzy są najmniej doceniani na świecie, żeby być alternatywnym, na pierwsze miejsce był wybór między Messim a Brożkiem, jednak Brożek dla mnie zbyt popularny.
-
Primera Division
Boli mnie fakt XD. Myślę, że mieszasz co najmniej dwie rzeczy, pisanie kto może wygrać Złotą Piłkę i kto moim zdaniem jest najlepszy. Co do drugiego - jak chcesz, to ci walnę top 3, top 10 czy top 30 najlepszych piłkarzy roku moim zdaniem, kiedy rok się skończy. Generalnie Messi jest zdecydowanie najlepszy, a potem, na drugim, byliby Ribery i Ronaldo. Tak uważam. Kto wyżej - trudno powiedzieć. W tym sezonie Ribery dominuje srogo, z kolei Ronaldo miał lepsze i gorsze momenty, ale od października jest maszyną do bramek. W poprzednim sezonie Ribery wymiatał, ale nie miał aż tak ważnej roli w Bayernie, zaś Ronaldo też miał lepsze i gorsze momenty, ale trzeba mu oddać, że był być może najlepszym graczem całej LM i tylko w pewnej mierze można mu przypisać odpowiedzialność za cztery paluszki Lewego, które pozbawiły go możliwości zebrania wpierniczu w finale. Powiedzmy, że gdybym był kapitanem reprezentacji Zambii albo polskim dziennikarzem sportowym (ale wiedział tyle co ja, nie oni), to pewnie wpisałbym na dziś Ribery'ego na drugim, Ronaldo na trzecim. Nie ma to nic wspólnego z gadką o tym, kto coś wygrał z zespołem, bo w tej kwestii jest wszystko na dłoni i w tym wypadku faktycznie bym musiał krzyczeć do innych: "boli was fakt, że Ribery jest najlepszy!!!". Ale tak nie uważam. Najlepszy piłkarz to najlepszy piłkarz. Ribery jest fenomenalnym dryblerem i najlepszym stwarzaczem okazji w Europie, wykonuje też pracę na większym obszarze boiska niż Ronaldo i podejmuje lepsze decyzje. Że jest liderem silniejszej ekipy - to w sumie detal, choć fakt, że budowana na zasadzie "kogo chcemy to kupimy" wokół Ronaldo ekipa nie może jakoś zacząć naprawdę zadowalać olbrzymich ambicji, może niektórym zasugerować, jakie są wady Portugalczyka. Zaś co do pierwszej rzeczy - kto może faktycznie wygrać tę realną nagrodę - to zadałem pytanie, czemu niby ktoś miałby teraz głosować na Ronaldo. "Bo jest numerem jeden". No tak, zdaniem fanów jest, ale tak ogólnie patrząc, nie zrobił nic, czego by nie robił wcześniej, a w ramach trofeów i wizerunku tylko opadł. Ogólnie wśród miłośników Ronaldo widzę język kampanii reklamowej, którego nie ma wśród fanów innych piłkarzy, tyle. Nikt inny się nie spina, że jego kandydat powinien dostać Balą Dor. Ja na pewno nie, bo czy dostanie ją Messi, czy inny piłkarz (nie najlepszy na świecie), to jest ich głos i mają prawo. Ja mogę sobie zorganizować galę Złoty Ogór, tylko nikt nie przyjdzie.
-
Primera Division
Nie chodzi mi nawet o różnicę stary Real-nowy Real, tylko po prostu Real a każdy inny klub. Nigdzie nie widziałem jakkolwiek porównywalnego ciśnienia, żeby pompować jednego gracza, skakać wokół niego i dbać o jego humor, żeby wiedział, że wszyscy dokoła go doceniają, kochają i uważają za najlepszego na świecie. Załóżmy, że ekipa i fani Borussii Dortmund mają taki kompleksik, jak Realu. Czy nie powinni krzyczeć o skandalu, że po takim roku (byli de facto drugą najlepszą ekipą na świecie) jest wśród 23 nominowanych jeden ich piłkarz, który nie będzie nawet na podium? W odwrotnej sytuacji - Ronaldo zaraz by mówił o spisku na jego życie, a z siedziby Realu by poszło pismo do wszystkich mediów, że jeśli nie chcą zerwania stosunków, w każdym tekście w którym pada słowo "Ronaldo" mają też padać sformułowania "Złota Piłka" oraz "CZTERY GOLE KMIOCIE". Tymczasem marka robi swoje i nadal większość piłkarzy i trenerów powtarza takie rzeczy, jak dzisiaj Michael Owen, który stwierdził, że "Messi i Ronaldo są zdecydowanie dwoma najlepszymi graczami na świecie". Co powiedział o Bayernie? "Bayern na pewno przychodzi na myśl jako jeden z zespołów cieszących się największym powodzeniem". "One of the most successful teams"! Jakie były kurde inne? Kolesie pobili niemal wszystkie rekordy, zagrali jeden z 2-3 najlepszych sezonów w historii europejskiej piłki i nie przegrali meczu przez cały rok, jakie są inne z tych "successful teams"? Skoro ma taki problem z przyznaniem, jaka ekipa jest najlepsza, to nic dziwnego, że nie potrafi też sobie wyobrazić, iż w tym momencie, przy problemach ze zdrowiem Messiego, w piłce nożnej rządzi koleś, który nie ma własnego loga, butów i linii majteczek, nie ma w ogóle żadnego wsparcia od sponsorów, bo mimo całej fortuny i sukcesy dzieci i tak wolą być sobą niż nim, gdyż - przyznajmy, o co u źródła chodzi - musi chodzić na dziwki, bo wygląda tak: Oczywiście wieloletnia renoma (nie tylko piłkarzy, ale też klubów, która sprawia, że Bundesligi spośród głosujących na ZP po prostu nikt nie ogląda) też robi swoje, ale nie udawajmy, że pompowanie marketingowców nie oddziałuje na ludzi.
-
Primera Division
Widzę wielokrotnie w internecie, że fani Realu mają wielką spinę na punkcie tego, że Ronaldo jest najlepszym piłkarzem na świecie. Myślę, że jest to spina, która płynie z Hiszpanii, gdzie każdy ma obowiązek mówić "Ronaldo i Messi to dwaj najlepsi na świecie - obaj są wielcy", ludzie z Madrytu "Ronaldo najlepszy na świecie", a jak Zidane powiedział "Ronaldo zasługuje na ZP, a jak nie on, to Ribery", to już był w niektórych mediach "skandal", że popiera Francuza i dołącza się do chóru nienawiści wobec biednego CR. Zresztą Ronaldo podobno płakał po tym, jak Blatter stwierdził, że woli Messiego, a prasa hiszpańska i portugalska do spółki uznały to za policzek na tle światowym. Wyobrażacie sobie taką jazdę z jakimkolwiek innym zawodnikiem? Jest to na swój sposób fascynujące zjawisko. Nie wiem, czy (poza typowymi miejscami do wojenek) gdziekolwiek widziałem, żeby fan Barcy się spinał, gdy ktoś powie, że Messi nie jest najlepszy na świecie (a jest!). Albo żeby fan Bayernu, że Ribery. Albo fan szwedzkich blondynek, że Zlatan. Śląska, że Mila... I tak dalej. Dla nich generalnie jest ważne tyle, żeby ich ekipa była najlepsza. Z kolei fani Realu nie zaprzeczą, jak jest z drużyną, dostali cztery paluszki Lewandowskiego i 15 pkt. straty do Barcy w lidze, ogólnie są jedną z lepszych ekip w Europie, ale wielu z nich strasznie zależy na tym, żeby inni zrozumieli, iż Cristiano jest najlepszy na świecie. Nie mówię, że każdy, kto tak uważa, od razu jest miłośnikiem Realu, ale podejście ludzi do tego akurat piłkarza wydaje mi się naprawdę wyjątkowe spośród wszystkich. Czy ktoś poza zwolennikami Ronaldo naprawdę przejmuje się tym konkursem piękności? Wiadomo, że najważniejsze jest wygrać ligę i Puchar Mistrzów, a za zdobywanie bramek też jest osobna nagroda, ale spina jest na to, żeby Cristiano miał Złotą Piłkę.
-
Primera Division
No czyli jest jak mówiłem, oglądamy inne mecze. Pajgi - ilość udanych interwencji mają podobną. Ogólnie statystyki wykazują, że Ronaldo jak na swoją pozycję wrecz niesamowicie mało robi w obronie, na tle całej Europy. Popatrzę jeszcze na wykresy tego co mówisz i popatrzę. Fakt, że forma w październiku i listopadzie Ronaldo to rewela, ale cały rok przekrojowo - bez porównania z Messim, a patrząc na cały obecny sezon, na pewno także za Riberym. No nie wiem, nie widzę powodu, żeby wobec kontuzji Messiego nagle głosować na Ronaldo, ale w sumie nie siedzę w tym, ja nie mam głosu, tylko kapitanowie Zambii, Filipin i Stanów Zjednoczonych, ich definicja najlepszego piłkarza bywa dla mnie nadal zaskakująca.
-
Primera Division
Jak słyszę, że Ronaldo jest najlepszy na świecie, to mogę tylko się zastanawiać, czy oglądamy te same mecze. To świetnie wyszkolony piłkarz, który oddaje wiele strzałów. Więc zdobywa wiele goli. Ogólnie jeden z lepszych na świecie, ale bez przesady. Messi jest znacznie skuteczniejszy zarówno w wykańczaniu, jak i podawaniu, a także posuwaniu piłki własnoręcznie w kierunku bramki. Czyli wszystkim związanym z ofensywą. W obronie obaj mają co najwyżej momenty, ale i tak trzeba by się postarać, by postawić ich na równi, a nie Messiego wyżej. Ribery to więcej pracy głębiej, toteż można uznać, że trudniej go porównać. Jak na moje, można by od biedy się kłócić, że Ronaldo jest lepszy od niego i jest drugi najlepszy. Aczkolwiek ja bym się nie zgodził. Ogólnie Cristiano nie pokazał w tym roku nic specjalnego jak na siebie. Nie wiem, czemu nagle więcej osób miałoby na niego zagłosować. Akurat teraz. Były już bardziej dogodne lata, żeby oddać głos na niego, bo np. Real coś wygrał, a Barca nie, albo reprezentacja Portugalii coś tam pokazała poza męczeniem się z Azerbejdżanem, a Argentyny nie. Ten rok nie ma żadnych takich wydarzeń, a biorąc cały pod uwagę, nadal Messi grał najlepiej. Drugi był pewnie Ribery, który może dostać głosy z racji bycia liderem najlepszej ekipy i tutaj widzę jakieś dylematy, że może jeden, a może drugi. Ale Ronaldo?
-
Primera Division
Kolejny dziwny mecz Barcy, czyli rywal ma przewagę, ciśnie, ale Barca wygrywa wysoko. Trafili w zasadzie wszystko co mieli. Kolejny cudowny mecz Fabregasa jako, hm, środkowego napastnika, jest to wyjątkowy zawodnik w tej roli, nie wiem, w którym innym czołowym klubie mamy zawodnika ofensywnego na środku boiska tak ustawionego. No, można to nazwać fałszywą dziewiątką. W każdym razie, dwa strzały i dwa gole. Neymar nie jest żadnym zastępcą, wydaje się nadal dobrze czuć w roli zawodnika robiącego szum i podającego, nie czuje żadnej potrzeby schodzić do środka. Jak ktoś nie wie, czemu Ronaldo nie jest taki dobry, jak się niektórym patrzącym tylko na ilość goli wydaje, to niech popatrzy na Neymara, koleś niby ma własne logo i w ogóle był gwiazdą od 18. roku życia, ale w pełni podporządkowuje się roli w drużynie. Dobre też spotkanie Songa i Bartry. Przewaga rośnie po tym, jak dwie z czterech najlepszych drużyn w Hiszpanii ze sobą zremisowały. Kolejny świetny i zasłużony wynik dla Villarrealu, z kolei Atletico po szczęśliwej bramce na 1-0 bardzo łatwo oddało wszelką inicjatywę i zagrało chyba najgorszy mecz w sezonie.
-
Premier League
Patrząc na ostatnie 5 kolejek, United zdobyło najwięcej punktów w lidze i w ogóle jest już blisko czołówki. No Fergie, no problem? To stare dobre United, weźmie wszystko co piękne w futbolu, zabierze i pokona doświadczeniem. Nie było dzisiaj w zasadzie nic w tym meczu, ale w United praktycznie każdy zagrał dobrze, zmasowana obrona (wzmocniona Jonesem jako pomocnikiem), jak zawsze harujący Rooney i skuteczny, gdy trzeba, Van Persie (jeden strzał - jeden gol, jak cała ekipa zrobił bardziej imponującą pracę w destrukcji niż ataku). No i skrzydłowi służący w sumie głównie jako drudzy boczni obrońcy. E tam nowoczesne ustawienia, United gra klasyczne 4-4-2. Nawet po zejściu Vidicia kompletnie bezradny był Giroud, który piłki dotykał tak często, jak mógł, ale nigdy dobrze. Ramsey znowu beznadziejny na skrzydle. Jeśli było w ogóle coś wartego uwagi koło bramki De Gei, to po stałych fragmentach, strzałach z dystansu, ale nic specjalnego. Ogólnie mówiąc, solidność i niezłomność pokonały... hm, brak tych cech. Aż trudno było uwierzyć, że przez poprzednie miesiące ta ekipa była zdecydowanie najlepsza w angielskiej lidze.
-
Bundesliga
Z tego co widziałem, słaby mecz Dortmundu. Przegrał walkę w środku pola, co zdarza się bardzo rzadko. Dodatkowo kolejny raz kompletnie niewidoczny i beznadziejny był Aubameyang, w tym sezonie bardzo często największa słabość jedenastki. Ricardo Rodriguez robił co chciał i gol z wolnego nie pokazuje nijak, jak wiele miał przestrzeni na co dzień. Bez obu Polaków grających wcześniej na prawej flance, z tej strony Dortmund nie stwarzał zupełnie nic. Na co dzień (sędzia, skuteczność obu ekip) nadal wywalczyliby co najmniej remis (Reus poprawił celownik i trafił w słupek przy stanie 2-1 z wolnego), ale generalnie mecz znowu słaby, zwłaszcza ze strony defensywnych pomocników i Aubameyanga. O ile to nie pierwszy raz, to można powiedzieć, że najbardziej zaskakiwała in minus postawa Sahina, który w tym sezonie stał się kluczowym zawodnikiem. Warto zauważyć, że Wolfsburg wygrał czwarty mecz z rzędu i włącza się do walki o Ligę Mistrzów, a szwajcarski lewy obrońca przez cały sezon sprawuje się genialnie, być może budząc pytania o rywalizację z Alabą o miano najlepszego na tej pozycji na świecie. Nadal jednak dla mnie faworytem jest tu Gladbach, które ma piękny duet napastników Kurse-Raffael. W pełnym składzie, Dortmund to nadal pierwsza ekipa mogąca pokonać Bayern, który właśnie pobił rekord w historii Bundesligi meczów bez porażki - 37. Jednakże są daleko od bycia faworytem, zwłaszcza, że już możemy powiedzieć, iż szanse na występ Guendogana oraz Piszczka są zerowe. Augsburg jest na tyle słaby, że ich dominacja (choć wszystkie gole ze stałych fragmentów) może być nieco myląca, ale rekord, jak i ogólnie wyniki w tym sezonie, mówią same za siebie. Bawarczycy są nadal dominującą ekipą futbolową w Europie i raczej musiałoby się coś wydarzyć, żeby ktoś ich dogonił w tabeli. Tylko zwycięstwo będzie dobrym wynikiem dla Dortmundu, ale o to będzie trudno. Tak czy siak, jestem pewien, że przy obu ekipach stosunkowo dobrze wypoczętych, dostaniemy fenomenalne widowisko wytrzymałości, taktyki i współpracy boiskowej.
-
Europa League
Legia była gorsza w meczu z Lazio.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Widzę, że podejście technokratyczne do gierek panuje tut na forum też w przypadku aktorstwa, czyli dobre aktorstwo polega na tym, żeby było go jak najwięcej.
-
Europa League
W sumie Legia to taka polska Borussia Dortmund. Już trzeci mecz z rzędu dużo lepsi od rywala i porażka. Kto wie, może w przyszłym roku będzie finał.
-
Europa League
No może skromny zespół Legii nie podbił Europy, ale bywa gorzej... a nie, czekaj, zero punktów, zero goli, pośmiewisko całego kontynentu, nie bywa gorzej.
-
Champions League
Grali dużo lepiej od rywala, choć bywały już mecze, że bardziej. Mimo wszystko, przez 60 minut Arsenal nie miał kompletnie nic, a Borussia z 10 okazji. Pod pewnym względem mecz jeszcze bardziej jednostronny, niż poprzedni. No ale jak przyszła pierwsza okazja, to Ramsey wcisnął się pod bramkę i wcisnął piłkę do bramki. Znowu był tym zawodnikiem, który zrobił Kanonierom różnicę. Zarówno on, jak i cały Arsenal tą jedną akcją być może udowodnili, że jednak mają wyższe aspiracje niż tylko granie najlepiej w Anglii. Jakby był trzeci mecz to nadal nikt by na nich nie postawił, ale pokazali wysoki skill. Mimo wszystko sam wynik jest dla nich mega fuksiarski, bo raz, że Borussia była jednak wyraźnie lepsza, a dwa, że i tak była jak na siebie w słabej formie (np. tak fatalnie strzelającego Reusa rzadko kiedy się widzi, i nie zgrywam tutaj Krzysia i uwzględniam kontekst sytuacji). Tak że finalnie sam nie wiem, co myśleć o Arsenalu. Nie powalili mnie, ale też nie dali się stłamsić, a po strzeleniu gola potrafili zachować zimną krew gdy du'pa im się parokrotnie paliła. Mimo wszystko poza Ramseyem i Szczęsnym trudno kogoś wyróżnić, żeby się jakoś popisał. BVB ma nóż na gardle, ale też mają lepszy bilans goli na wyjeździe z Arsenalem. To dla nich tyle komfortu, że jeśli wygrają następne dwa mecze, na pewno awansują. Łatwo jednak nie będzie. Napoli też odda życie za awans, więc za trzy tygodnie będzie jeszcze ciekawiej. Basel wywalczyło tylko jeden punkt ze Steauą, a trzy z Chelsea. Z Rumunami stracili swoją wielką szansę. Teraz muszą pokonać "Niebieskich", jednych albo drugich, może obu. Małe szanse. Swoją drogą, najlepszym zawodnikiem obu tych meczów był reprezentant Polski, Łukasz Szukała. Atletico nie tylko zapewniło sobie awans, ale i pierwsze miejsce w grupie, więc kolejne dwa mecze, jak nadchodzący wyjazd do Rosji, to już pewnie będzie ogrywanie rezerw. Zenit i Porto na pewno liczą na fory. Jak długo powinni ciągnąć, żeby przekonać do siebie "ekspertów"? Już listopad, a oni ciągle wygrywają. Przegrali raz, wygrali 15 razy. W większości meczów nie było nawet blisko. Zabawny fakt z tej grupy jest taki, że najwięcej ludzi na widowni jest na Austrii. Na Zenit chodzi kilkanaście tysięcy, co jest dość niesamowite, jeśli o tym pomyśleć. Zenit kupuje piłkarzy za 40 mln, a chodzi na LM mniej ludzi, niż by chodziło na Śląsk Wrocław, dla którego 0,5 mln to by była wielka kwota. Messi "obudził się" i był o jednego spalonego od niezłego hat-tricka, z nieuznaną bramką najwyższego piękna. Pozostałe trzy ekipy wszystkie mają szanse na awans, ale nie prezentują się zbyt pasjonująco, brakuje im zawodników, którzy by ekscytowali. Milan ma za sobą dwumecz z Barcą i najwięcej punktów, więc jest zdecydowanym faworytem.