Treść opublikowana przez ogqozo
-
Tak zwane indie
Edge dał stosunkowo chłodną recenzję ("tylko" dobra gra), ale zachęcił mnie opis gry jako "a puzzle game built around existential despair (...) structured like a Metroid title". Będzie trza się zainteresować.
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
W epickim, korespondencyjnym starciu o brązowy medal Śląsk przegrywa z Legią 0-5, a Piast z GKS-em 0-3. Nie ma niestety minusowych punktów za styl, więc Śląsk osiąga podium trzeci sezon z rzędu.
-
Bundesliga
Bayern chyba miał kaca po imprezowaniu, bo mecz chyba w najlepszym razie można uznać za wyrównany, chociaż Stuttgart zdobywał bramki późno. Mimo wszystko, sezon dominacji i niespotykanej regularności, miażdżyli słabych, pokonywali średnich, przetrzymywali Borussię. Heynckes oznajmił, że we wtorek ogłosi swoją The Decision. Myślę, że w paru klubach może liczyć na ogromny kontrakt, aczkolwiek te według plotek wolą Mourinho czy Ancelottiego.
-
NBA
Już dzisiaj może dobiec końca ta genialna seria i możemy poznać skład finałów. Jednak Indiana ciągle zaskakuje czymś nowym i wcale nie musi tak być. Dodatkowo zawieszony został Chris Andersen (15-15 z gry w tej serii), oczywiście za to: http://www.youtube.com/watch?v=WzaNPLq-nvc LeBron dokonał w trzeciej kwarcie srogiej zemsty i z wyższością patrzył w czwartej, jak Lance Stephenson schodzi za faule. Dziś będzie więc napięta atmosfera, prawdopodobnie będzie się działo.
-
Luźne gadki
Wydaje mi się, że każdy zmienia co jakiś czas. Generalnie jakoś raz na dekadę czy dwie się unowocześnia, siłą rzeczy co roku kilka klubów uzna, że nastał moment.
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
Mila jest ponad trzy lata młodszy niż Andrea Pirlo (włoski Sebastian Mila). Jest ciągle wiele wart.
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
Sebastian Mila, który od pół roku powtarzał, że temat Śląska jest zamknięty i pójdzie do Azerbejdżanu, ewentualnie do Wisły... dzisiaj podpisał trzyletni kontrakt ze Śląskiem. To w ogromny sposób zwiększa szanse, że przez te trzy lata Śląsk, jak przez trzy ostatnie, będzie na podium, bo Mila + dowolny szrot to generalnie przepis na podium polskiej ligi.
-
TRANSFERY
Jak na razie po prostu jakiś dziennikarz napisał, że Real podpisał z Suarezem, tak samo jak ktoś napisał to o dwudziestu piłkarzach w tym miesiącu. Oficjalnie zaś stało się tyle, że Suarez powiedział, iż chce odejść z Anglii. On i Bale to najlepsi gracze ligi angielskiej, którzy grają w daremnie słabych zespołach, więc to w sumie oczywiste, że gada się o transferze do Realu. Ale gdyby Real miał kupować wszystkich piłkarzy, z którymi uzgodnił kontrakt według Mirror, to pół Europy by w nim grało... Zobaczymy, na razie bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że to raczej Liverpool nakręca sytuację, bo chce się go pozbyć.
-
NBA
Ta seria generalnie jest bardzo brzydka, oczywiście fascynująca swoją zaciętością, ale momentami wyczerpująca i irytująca. Heat wzbudzają sporo hejtu, ale powiedzmy wprost - to jest narzucenie stylu przez Indianę, bo Heat wcale nie pomaga taki sposób toczenia się serii. Oni mogliby spokojnie wygrać przy bardziej otwartej grze, ale i Indiana, i ostatnio sędziowie powodują taki sposób. I jest to bardzo słuszna decyzja Indiany, tak jak była słuszna w przypadku Bulls, którym jednak brakowało ludzi do wykonania roboty. Czy to naprawdę jedyny możliwy sposób? Powiem tak... póki co z Chrisem Andersenem Heat na 55 meczów przegrali 6, z czego 5 było z Bulls i Indianą, a w tym szóstym nie grał LeBron. To może być jedyny sposób. Miami odleciało w trzeciej kwarcie za sprawą... tak, wiadomo kogo. Miał udział w niemal każdym punkcie zdobytym przez Heat w kwarcie wygranej 30-12. To doprawdy zabawne, jeśli przypomnieć sobie niektóre uwagi po skonstruowaniu Big 3, że to już kolejna seria, w której Bosh i Wade w zasadzie częściej zawodza niż coś fajnego grają, a najlepszym sposobem na zwycięstwo jest po prostu LeBron, trochę walki pod koszem (Birdman, Haslem) i strzelcy. Wade i Bosh to najmniej przydatny typ gracza w tym wszystkim, dodatkowo irytująca jest niestałość ich formy, czasem można zobaczyć od nich niezłe rzeczy, ale ostatnio dość rzadko. Czy po playoffach zacznie się gdzieś głośno mówić, że dla Heat najlepsze sportowo byłoby nieprzedłużanie kontraktów Wade'a i Bosha? Oczywiście to herezja. Ale myślę, że może być słuszna, choć nie ma co przesądzać, jaka będzie sytuacja za rok po playoffach.
-
TRANSFERY
No cóż, perspektywa bycia podstawowym napastnikiem (innymi słowy, kolesiem od dość ważnego elementu gry jakim są gole) w być może najlepszej ekipie w historii musi być kusząca. Styl załatwiania tego wszystkiego jest żałosny. Borussia nie otrzymała żadnej oferty za Lewandowskiego i nie chce go oddawać, ale agent i Bayern bez pytania już rozpowiadają, że sprawa jest pewna. No i raczej jest pewna, bo z niewolnika nie ma pracownika, niestety. Nie ma sensu marnować sobie i jemu tego sezonu, teraz puszczą go za grosze. Taki już jest Bayern. No ale oddajmy im, że nie są Monaco, Anży czy jakimiś angielskimi klubami. Pewnie nie daliby rady przekupić Biebera i Lewandowskiego samymi pieniędzmi, najpierw bez podkupywania pokazali wyższość na boisku. Lewandowski mógł przejść do wielu klubów, ale tylko jeden jest na ten moment lepszy od Dortmundu. I przeszedł właśnie do niego. A propos Monaco - dziś podobno na testach medycznych stawili się Victor Valdes oraz Ricardo Carvalho.
-
NBA
Za faworyta meczu stawiano Pacers, ale gdy Heat rzucili w pierwszej połowie 70 pkt. (w pierwszej połowie... w plaoyffach... najlepszej defensywie w lidze...), to nagle wszyscy się kapnęli, że ta ekipa od jakiegoś czasu zawsze, gdy ją przycisnąć, odpowiada ze zdwojoną siłą. Że w zeszłym roku wygrała jako jedyna w historii mistrzostwo po trzech seriach, w których przegrywała, i już raz w tym sezonie. Haslem zagrał najlepszy mecz od paru lat, a Chris Andersen rzuca 15-15 w ostatnich czterech spotkaniach. Czy Indiana jeszcze wygra mecz? Dziś mecz Grizzlies-Spurs, no i, hm, jest 0-3. Czy nadejdzie niespodziewany przed serią sweep? Duncan wyraźnie się ożywił i coraz głośniej mówi o tęsknocie za wygrywaniem mistrzostwa. LeBron ma z nim rachunki w finałach. Marc Gasol jest załamany:
-
NBA
To niezwykłe, jakimi fanami rankingów są fani i dziennikarze i jak jeden mecz potrafi ciągle rewaloryzować wieloletnią karierę. Po kolejnej dominacji Tim Duncana w dogrywce znów słychać głosy, że może jednak Duncan to najlepszy koszykarz od czasów MJ-a, a nie Kobe. Oczywiście się z tym zgadzam, ale nie od dziś... Tim niemalże przesądził tę serię, zwłaszcza gdy dostrzeżemy jego niezwykłą przez cały sezon robotę w obronie i zniwelowanie Zacha Randolpha, który jednak - te playoffy to udowodniły - pozostaje najważniejszym zawodnikiem w Memphis. Gasol jest podstawą, ale Zach musi zbierać w ataku i trafiać, jak to on potrafi, żeby ten zespół faktycznie był wielki. Duncan przez wiele lat pozostaje co najmniej bardzo dobry po obu stronach parkietu i w tym sensie nadal niewielu graczy daje całościowo tak wiele, jak on. Ludzie lubią gwiazdy, więc oczywiście dzisiejsze hitowe starcie w Indianie jest często przedstawiane jako George-LeBron. Oczywiście LeBron był w obu meczach najlepszym zawodnikiem na boisku, a George mógł liczyć choćby na wielce efektywnego Roya Hibberta, ale i tak wkroczył już do grona gwiazd. Dopiero skończył 23 lata, więc jeśli teraz wygra serię z mocarnym faworytem i mistrzem z Miami, hype rozpęta się nieziemski. Słusznie. Jeszcze dwa lata temu, po debiutanckim sezonie, był wyceniany niżej niż Landry Fields czy Wesley Johnson... Ten mecz to test dla Spoelstry, który musi wykombinować na nowo, jak ożywić strzelców. Obecne Miami, z Wade'em w takim stanie, nie ma innej metody na wygranie serii niż trójkami. Mają wielu strzelców i co najmniej jednego wielkiego dystrybutora - nadal mają wszystko, by spokojnie wygrać tę serię. Na razie uznaję poprzedni mecz za rzadki przypadek, chociaż wybitna obrona Indiany na pewno pomogła. W ogóle obie te serie są na razie niesamowicie dobre. Te playoffy sprawiają, że człowiek żałuje bycia Europejczykiem. Przez tę chwilę.
-
Filmy i zdjęcia z wydarzeń sportowych
No w zasadzie to w momencie zdobycia gola przez Robbena było na liczniku 88:21.
-
Champions League
- Champions League
To Tymoszczuk. Chociaż rozważałem też możliwość, że to przebrany Schmelzer, który po meczu ogłosi, iż już dawno razem z Bieberem podpisał kontrakt z Bayernem.- Champions League
Hm, jeśli agent mówi prawdę i Lewandowski chce iść do Bayernu, to myślę, że chamskie deptanie po ich graczu nie było najlepszą metodą zaskarbienia sobie sympatii.- Champions League
Czekam na dobre zdjęcie, jak Robben wykańcza, a z tyłu trzech położonych na kolana obrońców Borussii.- Champions League
W sumie trudno powiedzieć, co się stało, ale był tam Robben i to wykorzystał. No cóż, w końcówce Bayern miał przewagę i wynik chyba oddaje najlepiej przebieg meczu. Oczywiście Dante powinien dostać czerwoną, ale to detal. Dawno wyczekiwany triumf dla Robbena, Ribery'ego, Schweiniego, Lahma i paru innych.- Champions League
Dortmund rozpuścił się w obronie, kontrowersyjna sytuacja z Suboticiem i Muellerem.- Champions League
Subotić przyprawia kibiców Bayernu o zawał.- Champions League
Kop karate w klatę, Olszesky znowu napisze, że karny z kapelusza.- Champions League
Robben jest szybki do kontr, ale zawsze próbuje kończyć zamiast odegrać na środek. System dwóch napastników jest bez sensu w takiej sytuacji, Heynckes powinien to zmienić już teraz. W drugiej części połowy gra się rozciągnęła i Bayern wyglądał mocniej. Tak że ogólnie cała połowa raczej dość wyrównana, Neuer i Boateng najlepsi na boisku, wśród Dortmundu doceniłbym na razie głównie Piszczka i Grosskreutza, który potwierdza, że w "trybie defensywnym" jest bardzo przydatnym piłkarzem. Najsłabszy? Hummels miał ze dwa momenty, kiedy przeraził, ale Robben go za to na razie nie skarcił...- Champions League
Spodziewałem się wyrównanego meczu, no cóż, na razie taki nie jest. Bayern mega dominuje (60% posiadania), ale de facto głównie widoczni są na razie Neuer i Boateng. 27. minuta to pierwsza jakakolwiek okazja Bawarczyków, po co najmniej pięciu Dortmundu. Nie były to jednak żadne świetne, podarowane okazje, bo obie strony stawiają na razie bardzo wysokie warunki w obronie. Mecz dwóch kapitalnie dopracowanych drużyn.- Champions League
No z "megadominacją" Bayernu to bym nie szalał. Dobrych okazji było tyle samo generalnie, Bayern "dominował" tak jak w każdym meczu ligowym, miał dużo więcej piłki, ale to zawsze będzie, taki mają styl gry. Borussia zaś gra szybko i bezpośrednio. Zwłaszcza dzisiaj, bez kontuzjowanego Biebera, można spokojnie stawiać co najmniej 60% posiadania piłki dla Bayernu. Będą mieli ze dwie akcje, że Reus albo Lewandowski dostanie prostopadłą i będzie zależeć od wykończenia. Co do jarania się sukcesami polskich piłkarzy to samo w sobie jest zrozumiałe, w końcu żaden polski piłkarz w zasadzie nie był w takiej sytuacji (Boniek nie był liderem Juve), mnie tylko żenuje sposób tego jarania, mianowicie żadne większe medium nie pisze w zasadzie o poziomie sportowym gry, tylko jest jaranie się popularnością. Rafał Stec dziś w gazecie już kolejny raz liczy, ile głosów dostanie Lewandowski na Złotą Piłkę, na litość Boską... Wszędzie albo widzę teksty o Złotej Piłce, albo jakie ma szanse przejść do wielkiego United, jedynej kolebki prawdziwej cywilizacji. Tak naprawdę to wszystko wygląda na to, że właśnie dziś jest najwyższy moment w jego karierze, jest główną postacią ekipy walczącej w finale LM, szanse że on czy jakikolwiek polski piłkarz to powtórzy są mikre. Oczywiście zawdzięcza to Kloppowi. Z moich planów na miasto nic nie wyszło, więc możecie oczekiwać relacji play-by-play na forumku. Dawaj Juergen! Korzyścią oglądania w necie jest niepolski komentarz (na Sky też się jarają Robertem, ale jakoś spokojniej).- NBA
Nie pomogło to... Jeśli Paul George robił zbyt często rzeczy takie jak... http://www.youtube.com/watch?v=6e81Zvp1gPc Indiana wygrała na wyjeździe i mamy serię. Mało brakowało, a Indiana prowadziłaby 2-0! Pacers naprawdę wyglądali na lepszy, bardziej kompletny zespół, tracąc przewagę tylko gdy grali zmiennicy. Jednak podstawowa piątka grała po 40 minut i każdy spisał się dobrze. Zaszalał oczywiście Roy Hibbert. Heat dostali wielki mecz od LeBrona, który jednak w przeciwieństwie do poprzedniego zostanie zapomniany, bo reszta ekipy sobie nie radziła, Indiana ich przycisnęła. Chris Andersen parokrotnie nie wyrabiał w obronie, a strzelcy nie trafiali trójek (poza LeBronem i Boshem, Heat mieli 2-10 z dystansu). Mamy serię. - Champions League