Treść opublikowana przez Wredny
-
Horizon: Zero Dawn
To jest punkt wyjścia. "Superancka fabuła" to sposób, w jaki dookoła tego pomysłu zbudowali całkiem sensowną opowieść i jak podali to graczowi, by ten chciał odpalać misję za misją, byle tylko dowiedzieć się "co było dalej".
-
Deus Ex: Mankind Divided
Jak już coś kupuję, to zostaje w kolekcji, więc dzięki za radę, ale nie skorzystam :) Tylko kiedy w to wszystko grać, jak takie sztosy w tym roku wyszły? Ech...
-
NieR: Automata
No ja się spiąłem na zaliczenie poprzednika i nie żałuję, dzięki temu zupełnie inaczej odbieram Automatę, nawet jeśli wspomniane wyżej występy znajomków to w pierwszym przejściu zaledwie coś na zasadzie Easter Egga (być może w następnych przejściach będzie tego więcej - nie potwierdzać i nie zaprzeczać - sam chcę się dowiedzieć). W każdym razie znajome nazwy surowców, różne smaczki w lokacjach, samo to wystarczy, bym mógł stwierdzić, że z ogranym poprzednikiem Automata zyskuje dość znacznie. Teraz lecę drugie przejście, ale strasznie tęsknię za , gdybym był księdzem to pewnie bym się ze . No i czy 9S ma możliwość używania drugiego miecza? W sensie, że brakuje mi mocnego ataku.
-
Deus Ex: Mankind Divided
Wiem, wiem, lekki trolling :) Przed NieR Automata poświęciłem ponad 70h na pierwszego NIERa, więc w przypadku Deusa też na pewno nie zagram w drugą część, zanim nie ogarnę poprzednika :)
-
Deus Ex: Mankind Divided
To i ja mam pytanie - zrywać folię z Mankind Divided, jeśli wciąż nie ukończyłem Human Revolution? :P
-
Jaką grę wybrać?
No bo to NIE JEST WIESIEK... To typowy RPG od Bethesdy, oparty na eksploracji, często podobnych miejscówek, czytaniu masy notatek i zbieraniu ton żelastwa, które później sprzedajemy u kupców. Jeśli wcześniej zagrałeś w W3 to... małe szanse, że SKYRIM zrobi na Tobie pozytywne wrażenie. Ja miałem to szczęście, że najpierw ograłem grę Bethesdy, więc byłem zachwycony, ale po Wieśku już bym się na pewno nie jarał :)
-
NieR: Automata
Ha! Opłaciło się przerwać granie w Automatę na rzecz poznania poprzedniej części (i to w odpowiednim momencie fabularnym, gdy jeszcze nic się nie działo). Właśnie spotkałem trójkę starych znajomych. Najpierw w zarośniętym centrum handlowym , a przed chwilą, w obozie ruchu oporu, Kuźwa, no przecież gdybym nie zagrał w starocia, to te dwa spotkania spłynęłyby po mnie, jak po kaczce, a tak morda mi się cieszy :)
-
Horizon: Zero Dawn
O "skipowaniu filmików" pisałem na zasadzie skrótu myślowego, ale jest tu parę takich ancymonów, co to "grają po nocach, gdy percepcja nie ta", połowy rzeczy nie przeczytają, nie wysłuchają, a później "gra dziurawa fabularnie", albo "to lekko bez sensu, a to niewyjaśnione".
-
Horizon: Zero Dawn
Narzekają tylko ci, którzy muszą na siłę się do czegoś przyczepić (że odtwórcze, że UBIszajs, że beka z fabuły, mimo że skipuję filmiki). Reszta prawilnie gra w jeden z klejnocików tej generacji i cieszy się każdą spędzoną tam chwilą.
-
Horizon: Zero Dawn
I to jest właśnie piękne - każdy gra jak lubi, bo gra oferuje sporo fajnych możliwości i masę przydatnych gadżetów. Ja też raczej z łukiem, ale uwielbiałem związywać linami, rzadko kiedy używałem natomiast jakiegoś elementala - chyba tylko zamrażanie na Rockbreakery, bo się wtedy wolniej pod ziemię chowały.
-
Horizon: Zero Dawn
Równie dobrze można napisać, że fabuła inspirowana "serią" NIER.
- FarCry 4
-
The Evil Within
Dalej będzie tak (moja opinia po ukończeniu):
-
inFamous: Second Son
Heh, nie spodziewałem się hiszpańskiej inkwizycji :) To nowe konto, stare zbanowali, bo komuś nie spodobał się użyty jako PSN ID cytat z polskiego przekładu Pulp Fiction :)
-
inFamous: Second Son
OK, historia była spoko, motyw z Kesslerem to niezły mindfu.ck i "na premierę" gra mogła "robić". Ja jednak ogrywałem ją dużo później, w międzyczasie zaliczając naprawdę ładne i rozbudowane sandboxy, stąd pewnie moje wrażenie "amatorszczyzny".
-
inFamous: Second Son
Może i tak, ale "delivery" było mierne - jakieś statyczne obrazki (mam gdzieś, że to było "klimatyczne", na kilometr waliło niskim budżetem), generyczny projekt głównego bohatera, nijakie miasto i "różnorodność" misji godna pierwszego Assassina (do tego przez brak cut-scenek każda z nich przypominała jakiś side-quest robiony na generatorze misji rodem z inFamous 2). Zdecydowanie bardziej podobał mi się rozmach i dopracowanie dwójki - od razu widać, że ludzie z Naughty Dog udzielili sporo pożytecznych rad Suckerom, bo marka tą odsłoną weszła do segmentu AAA.
-
Uncharted 3: Oszustwo Drake'a
O to to to! Nic dodać, nic ująć - ten filmik to dokładnie moje odczucia po przejściu U3. Mylisz się. A powody zawarte są w filmiku powyżej - w skrócie - zły pacing i brak scenariusza. U3 to fajny teledysk, ale jako całość nie trzyma się kupy, więc porównywanie go do IDEALNIE wyważonej pod każdym względem "dwójki", jest nie na miejscu.
-
inFamous: Second Son
Jeszcze [PROTOTYPE], no i SpiderMany :)
-
Dying Light
Dla mnie największy ból, że The Following nie można zacząć jakąś defaultowo dopakowaną postacią, jak dodatki w Wieśku - uwielbiam Dying Light, ale nie mam czasu ponownie jej przechodzić, by poznać dodatek, który bardzo chciałbym poznać...
-
inFamous: Second Son
No ja wtedy pierwszy raz z tak bliska widziałem tak ostrą rozdziałkę na moich 55" :D
-
inFamous: Second Son
Pomiędzy jedynką a dwójką jest przepaść w każdym aspekcie i to na korzyść tej drugiej - silnik, miasto, konstrukcja misji, sposób narracji, ba! - nawet bohater, który w jedynce był tylko placeholderem na jakiś konkretny projekt (ale najwyraźniej zapomniano go podmienić i tak już został), w dwójce zyskał wygląd Jasona Stathama i jakoś od razu go polubiłem. Nie wspomnę już o angielskim dubbingu, bo to chyba dzięki temu poczułem do niego natychmiastową sympatię (w jedynce Sony Polska "uszczęśliwiło" graczy obowiązkowym polskim dubbingiem). W każdym razie jedynka to taki na szybko klecony projekt, który sprawiał wrażenie naprędce kleconego w jakimś edytorze dla amatorów. Dopiero dwójka to prawdziwa produkcja AAA i to właśnie pomiędzy tymi częściami nastąpił prawdziwy skok jakości. Second Son to tylko zmiana bohatera, wyższa rozdzielczość i więcej polygonów. Porównanie do GTA chybione, bo tam mnogość atrakcji, a także rozbudowanie miast wraz z terenami przyległymi to poziom dla serii inFamous nieosiągalny. Po prostu jak w każdej części robisz dokładnie to samo (czyść sektor po sektorze, osłabiaj wrogie siły, na końcu przejmij jakiś generator, który oczyści ten fragment mapy - powtórz razy 20), to naprawdę mam gdzieś, że w jednym mieście było molo i kawałek morza, a drugie to Seattle z tą słynną wieżą widokową.
-
inFamous: Second Son
A teraz wywal słowo "inny" i masz dokładnie to samo. Co z tego, że podmienili assety na inne modele, jak cała reszta to dokładnie to samo? To ja już wolę Assassiny, w których oprócz miast, przynajmniej zmieniają się czasy. Co to za różnica, po jakim amerykańskim city biegam? :)
-
Dying Light
Niestety, ale tak to nie działa, a wielka szkoda, bo kiedyś byłem zmuszony sprzedać premierówkę, którą zdążyłem splatynować. Po jakimś czasie odkupiłem sobie wersję Enhanced i... muszę grać od nowa, bo save niekompatybilny :(
-
inFamous: Second Son
Jak na moje pierwsze zetknięcie z PS4, Second Son był ok, ale po przywyknięciu do tej ostrej jak żyleta grafy, zaczęła mi doskwierać straszna sterylność otoczenia. No i to był już czwarty taki sam inFamous (bo jeszcze Festival of Blood grałem), co powodowało lekkie mdłości. Dobrze, że gra krótka, więc skończyła się, zanim zaczęła konkretnie przymulać. Z tego też względu do dziś nie odpaliłem First Light, mimo że stoi na półce, bo formuła zdecydowanie się przejadła.
- NIER