Treść opublikowana przez Ludwes
-
The Best of Wszystkie Czasy, 1/8 finału.
mgs3 nadal spoko, ale dwojeczka faktycznie lepsza Raiden, fajniejsze rozmowy przez Codec, ciekawsza historia i ta zajebista muzyka przy walkach z bossami
-
Dragon Quest XI
Jestem po napisach końcowych. Zapis mówi o 50h, xboksowa apka o trochę ponad 60 (troche się ginęlo i mi nie naliczało, a i raz czy dwa wczytalo sie grę, jak nie wyszlo w kuźni, hehe, ale żeby aż taka różnica?), jak na razie dobiłem do 46 poziomu postaci. No muszę przyznać, że takiej przygody w grach to nie doświadczyłem chyba od przejścia Okami. Pierwszy akt, który ukończyłem po prawie 30 godzinach, był absolutnie znakomity. Twórcy co chwilę żonglują nową historyjka, nowym regionem (te miasta, ja pierdole ) i nowymi potworami, a postacie, które do nas dołączaja, to jest coś pięknego. Ekipa jest tak zajebista, że az niekiedy smutno mi było, że można walczyć tylko czwórka, a reszta musi iść na ławę. Ciężko mi było z tego powodu uwierzyć, by drugi akt będzie równie dobry co pierwszy - no i się nie pomyliłem. Pierwsze kilka godzin jest dosyć ciężkie do przetrawienia (kto grał, ten powinien wiedzieć o co chodzi), ale na szczęście im dalej w las, tym gra coraz bardziej wraca do formy. Nie potrafię jednak zrozumieć, dlaczego każde nowe miasto (czy region ogólnie) nie ma swojego własnego motywu przewodniego. Szkoda, bo te, które są, są naprawdę okej (ten z Phnom Nonh to nucę jak głupi), ale po prostu zbyt często się powtarzają, a ten motyw podczas standardowej eksploracji to po tych kilkudziesięciu godzinach jest baaardzo ciezki do wytrzymania. Nie jest to jednak tak istotne, bo napierdalam w to jak głupi od tych niespełna dwóch tygodni i z tego, co się zdążyłem zorientować, to będę napierdalal przez jakiś kolejny tydzień, albo i dłużej, bo post game w tej grze to nie jest kurwa żaden post game, tylko po prostu ciąg dalszy. No chyba że jednak powinienem sobie zrobić z tydzień wolnego, tak profilaktycznie, by się jednak tego wspomnianego wyżej przez dee przesytu nie nabawić. Zobaczymy, ale pewnie nie.
-
NBA
rozjebał im drużynę i pewnie jako jedyny z tej wielkiej trójki zostanie i będzie sobie pykał jak gdyby nigdy nic, bo kto go teraz weźmie? szczególnie jak ma tylko rok kontraktu Nets chcą Bookera podobno, będzie ciężko zrobić paczkę która zadowoli Nets, oni wysłali picki nie chronione do Rockets, chyba do 2027 roku, wiec tankowac to nie chcą a no właśnie booker podobno nie może zostać wymieniony (podobnie jak choćby bam, tatum czy donovan mitchell) no nie wiem, może pelicans włącza się do gry i oddadzą biednego ingrama za 'Boga' koszykówki, hehe
-
NBA
gdzie on tam może iść, może do Phoenix? wrzuca im aytona i bridgesa tak na dobry poczatek
-
NBA
- TUNIC
sorki chłopaki, że widząc ogniska, z których skorzystanie resetuje wszystkich przeciwników i wiedzac, że po śmierci tracę walute, która mogę odzyskać tylko wtedy, gdy pójdę w to samo miejsce, gdzie zginąłem, pierwsza gra, o której pomyślałem, to soulsy nie ma opcji, że bardziej doświadczony gracz pomyślałby w podobny sposób, ale na szczęście zachowali się na tym forum prawdziwi zagrajmerzy, którzy pilnują porzadku, chwała im za to- Dawne (i dzisiejsze) pisma o grach poza PE (PSX Fan, P+, OPSM, i inne)
wersja cyfrowa za 15 zł- Nintendo Switch - temat główny
przeczytałem kilka komentarzy pod tym podobnym tweetem i się nimi zasugerowałem, mój błąd pupcio, nie jest, ale chyba Nintendo to wydaje, więc dlatego- Nintendo Switch - temat główny
oby pokazali bayo 3 i oby się okazało, że wygląda fajniej niz ostatnim razem- Doom Eternal
- Dragon Quest XI
trudno nie jest, choć z drugiej strony do dwóch ostatnich bossów musiałem podchodzić kilka razy, więc jak na pierwszy raz z tym gatunkiem, to myślę, że ten standardowy poziom trudności jest w sam raz- Dragon Quest XI
zajmę się, zajmę się - jednak co japońskie gry, to japońskie gry- Dragon Quest XI
Nigdy wcześniej nie grałem w jakiegokolwiek jrpga (no może za wyjątkiem kilkunastu minut w Chrono Triggerze), więc pomimo tego, że bardzo chciałem polubić tę grę, to obawiałem się, że się odbije. No i tak też się stało, choć początek był obiecujący. Wróciłem jednak po roku i chyba się wkręciłem, bo przez ostatnie dwa dni wykręciłem jakieś 15h w tym Dragon Queście. Czy się tą grą końcu nie znudzę, zanim ją ukończę (ciągle słyszę o tym jak długa to gra), to nie wiem, ale mam nadzieję, że jednak nie, bo bardzo lubię tę grę i nie chciałbym jej znowu porzucić. No w każdym razie nadal biegam sobie ekipą, której członkowie mają pełno wolnych punktów potrzebnych do nauczenia nowych zdolności, ale przy większości postaci nie mogę się zdecydować w co te punkty ładować. Choć Erikowi kupiłem ostatnio dual wield, a głównym bohaterem poszedłem w swordy i jeszcze chwila i będę miał ten podwójny atak do wykupienia, więc jakiś tam postęp chyba jest, hehe. Nadal nie wiem, czy opłaca się kupować sprzęt w sklepach, nawet pomimo faktu, że takich zbroi jak te w sklepie to nie ma żadna z moich postaci, więc nadal ciułam te pieniądze i w sumie na nic nie wydaję. No ale gra nie jest specjalnie za trudna, więc można i tak. Miałem się brać w końcu za Valkyrie Chronicles, ale wychodzi na to, że ta będzie musiała poczekac, bo ten DQ to wyjebista gra i w sumie jedyne, co robię, to albo w nią gram, albo myślę o tym, żeby w nią pograć. Od czasu spędzenia ponad 100h w Wiedźminie 3 w lato sprzed kilku lat czekałem aż zagram w podobną grę - chyba się w końcu doczekałem.- The Best of Wszystkie Czasy
Bloodborne vs Vice City- własnie ukonczyłem...
ten błąd z brakiem checkpointa po zabiciu wszystkich pojawiał się już demie, więc widocznie tego nie naprawili- Małe smaczki/mechaniki które tarmoszą siusiaka
fajna rzecz, ale kurcze widzialem to gdzies juz wczesniej, ale no od kilku minut nie moge sobie przypomniec gdzie rzadkie to, ale musialo to juz byc wczesniej- TUNIC
Dobra, jestem już chyba (mam nadzieję) pod koniec gry i czy ktoś mógłby powiedzieć mi, co się odpierdala w walce ze No ogólnie fajna gierka, ale jestem już mocno zmęczony tą soulsową formułą. Mam wrażenie, że niemal każda gra musi mieć coś z Dark Souls i nie ukrywam - przeszkadza mi to coraz bardziej. Ja nie mówię, że każda gra musi być łatwa, ale kurczę - jest to kolejna gra, która byłaby fajniejsza, gdyby tak mocno się grami From Software nie inspirowała, przynajmniej w mojej opinii. Walka, czyli tak naprawdę trzon tej gry, no nie? Fajna jest, no nie? No, hehe, nie za bardzo. Ja wiem, że to gierka w rzucie izometrycznym i w ogóle, ale masz tu, ile, dwa ataki na krzyż? Jakiś kurwa unik na 10 cm, no nie, i co tam jeszcze, jakiś dynamit, co jest słaby nawet na typów z początku gry. Fajnie, że możesz levelowac postać i fajnie po kilku godzinach rozpierdalac jednym ciosem przeciwników, których na początku musiałeś bić kilka razy. Wtedy gra robi, czujesz, że stałeś się silniejszy, no o to chodzi w grach. No ale później przychodzą bossowie. Ja wiem, że sterujemy tylko małym liskiem i szefowie są od nas dużo więksi, ale kurczę - te walki w ogóle nie są ekscytujące. Ja nie wymagam od gry robionej przez jednego typa emocji, jakich doświadczyłem w Bloodborne, no bo z czym do ludzi (choć byłoby fajnie), ale no cholera jasna - jak teraz się napierdalam z jednym typem i pomimo zadania kilkunastu ciosów nie odebrałem mu nawet 25% życia, a on dwoma czy trzema zadaje mi 2/3 mojego paska, to zaczynam się frustrować (bo przecież tak dobrze mi szło!) i ciężko mi nie dojść do wniosku, że cholera jasna - te walki tu są po prostu nudne. Zadaj mnóstwo ciosów i nie daj się trafić tym jednym ciosem bossa, który zadaje bardzo duże obrażenia, powtorz i tak kilka razy. Pewnie, nie pierdol, tylko wez sobie ludwes doleveluj postać, ale tu oprócz hajsu potrzebne są do tego też przedmioty, które są poukrywane. No serio, o ile fajniej by się walczyło, gdyby postać zadawała większe obrażenia, a ataki bossów nie tyle zadawały ogromne obrażenia, co były szybkie, trudne do przewidzenia i w ogóle, a nie takie, no, 'tanie'. Teraz to wygląda na zasadzie 'zaatakuj raz i od razu spierdalaj', bo często się tu zdarza, gdy grasz trochę ofensywniej, że zaczynasz atak, który za dwoma poprzednimi razami zadziałał, ale akurat tym razem przeciwnik nie tyle nie otrzymuje żadnych obrażeń, co też przerywa twój atak, żeby wyprowadzić swój, bo tak, lol. W ogóle ten lisek wszystko robi tak cholernie wolno, wcale nie tak rzadko zdarza mu się zaciac przy ścianie, gdy w tym czasie boss ładuje cię w dupę, a to chodzenie po omacku jak w Fezie, tylko bez zmiany perspektywy jak tam, jest momentami cholernie uciążliwe, bo ja wiem, że tam poza kadrem jest przejście albo skrzynia ze skarbem, ale nie do końca wiem gdzie, bo przecież kurwa nie widze. Jasne, doceniam muzyczkę, bo jest zajebista, doceniam zbieranie instrukcji (fantastyczna sprawa!) i tajemniczość wlasciwie wszystkiego, bo tutaj gra rzadko mówi ci co jest do czego, ale kurczę - im dłużej gram, tym bardziej mi się nie chce jej kończyć i coraz więcej rzeczy zaczyna mi przeszkadzac. Pewnie teraz, jak już wszedłem na forumek, nazwałem bossa chujakiem nie do przejscia, to rozwalę go za pierwszym czy drugim razem (edit: poszło, ten sposób zawsze działa xd), ale w ogólnym rozrachunku nie rozumiem aż tak wysokich ocen. Nie to, że zwracam aż tak na to uwagę, bo z reguły patrząc na metacritic trzeba obniżać średnia każdej gry o 10 punktów procentowych, by było wiarygodniej, ale no - solidna to gra, ma swoje momenty, ale też w wielu momentach ciężko nie odnieść wrażenia, że Tunic składa się z kilku elementów, których jakość nie stoi na najwyższym poziomie, delikatnie mówiąc.- Hades
- NBA
Lakers nie mają nikogo do handlu. Clippers mają pełno solidnych zawodników na dobrych kontraktach, Ty Lue jest tu trenerem, maja też kilku asystentów, z którymi Kyrie już w przeszłości pracował. Jak ktoś tu z Los Angeles realnie ma szansę dorzucić Irvinga do swojej drużyny, to tylko LAC. No chyba że go wymienia bezpośrednio za Westbrooka, no ale nawet z tymi jego dziwnymi zachowaniami poza boiskiem, to ciężko mi sobie to wyobrazić, bo to nadal wyraźnie lepszy zawodnik od Russella.- Teenage Mutant Ninja Turtles: Shredder's Revenge
w szóstkę jest chaos jak skurwysyn xd- NBA
Ale dlaczego mamy sobie przypominać raport z 2018 roku? I co to oznacza, że nie trzyma się kupy? Bo to by oznaczało, że ten raport może nie do końca być prawdziwy? Nie wiem, no jak dla mnie słowa Draymonda sprzed kilku dni czy nawet Andre Iguodali sprzed kilku miesięcy, gdzie powiedzial: 'That was all I needed to hear to be honest, because Jimmy doesn't like anybody," Iguodala said. "So when Jimmy said he liked Wiggs, I kind of started looking at it different'. sprawiają, że może trochę inaczej trzeba spojrzeć na ten raport. Nie mówię, że nie było tak jak podają w tym raporcie, ale dobiegają różne sprzeczne informacje, więc prawda pewnie leży gdzieś po środku.- NBA
Wiggins wygląda bardzo dobrze w tych finałach. Jest drugim najlepszym graczem Warriors, ciężko mu się tu nie zgodzić. Ale wiesz, nawet jak wspominasz o tym, jak wiele on teraz zbiera - nie zrozum mnie źle, masz rację, bo faktycznie zdobywa średnio 9 na mecz w finałach i 8 przez całe playoffy, ale z drugiej strony patrzysz na jego zbiórki na mecz na przestrzeni całej kariery i widzisz, ze on zdobywa 4,4 zbiórki na mecz. W poprzednim sezonie dla GSW zdobywał 4,9, a w tym 4,5. W jedynych playoffach, jakich był przed tym rokiem (sezon 17-18) zdobywał co prawda trochę ponad 5, ale to tylko 5 meczów, więc ciężko powiedzieć, czy jemu się teraz po prostu bardziej chce, czy po prostu nie miał wcześniej zbyt dużo okazji, by to pokazać. No już pisałem o tym wyżej, ale jak dla mnie to jego rola wygląda na zasadzie 'wez tu całą energię włóż w grę w obronie, pozbieraj co nieco, a jak dorzucisz te 15-20 punktów, to jest luksus'. Oczywiście to bardzo solidny gracz, ale ja jestem jednak bardziej po stronie 'to ten sam zawodnik co kiedyś, tylko rola mniejsza i otoczenie inne' niż 'Andrew Wiggins next level player'. weź sobie może zobacz ostatnia wypowiedź draymonda greena na temat wigginsa, butlera i thibsa:- NBA
Ale czy ten Wiggins serio wkroczył na jakis wyższy poziom? Gość był jedynka w drafcie, miał kilka sezonów, gdzie zakręcił się w okolicy 20 punktów na mecz, a nawet ja kilka razy przekroczył (w 16/17 zdobywał blisko 24 punkty na mecz), zawsze był solidnym obrońca. No jak dla mnie to jemu po prostu łatwiej się gra, jak nie jest pierwszą czy druga opcja, która zawsze musi produkować, tylko na spokojnie w całości może się skupić na grze w obronie i dorzuceniu tych 17 punktów, bo ci z większą odpowiedzialności zrobią swoje. No i na to mu Warriors pozwolili. Jak dla mnie to tu bardziej zadziałała zmiana otoczenia i przede wszystkim jego roli w drużynie, o żadnym wchodzeniu na wyższy poziom bym nie pomyślał.- Konsolowa Tęcza
to jeszcze niech dorzuca remaster shadow of the damned i będzie luksus- Resident Evil 4 Remake
jest wieczór chwilę przed tym jak wchodzi do pierwszego domku, ale jest też ujęcie na wiochę i pora jest podobna do tej z oryginalu - TUNIC