Jako, że kot niedawno rozjebał mi plejstejszyn 4 skacząc na telewizor (który spadł z szafki i piociągnął za sobą konsolę) pomyślałem, że może dobrym pomysłem byłoby zainwestować w grę planszową, w którą będę sobie mógł sam albo ze znajomymi/rodziną pograć. Jako, że postanowiłem po 20tu latach wrócić do uniwersum Warhammera, mój wybór padł na Blackstone Fortress, które znalazłem w jednym ze sklepów za ok 370 zł.
Nie mam pojęcia jeszcze z czym to się je ale zdecydowałem, że zacznę od sklejania i malowania figurek.
I już kurwa wiem, że mogę się poddać bo wycięcie, wyczyszczenie, sklejenie, położenie podkładu i pomalowanie tej jednej figurki bohatera zajęło mi łącznie 10h. Pozostały jeszcze 43 postaci...