Amon Amarth - Poszedłem na ten koncert chociaż tak naprawdę nie słucham żadnego z tych zespołów i nie znam ich twórczosci. Publika bawiła się jednak wspaniale. Z tego co kojarzę zagrali kilka kawałków z ostatniej płyty. Było nawet dwóch kolesi wychodzących co jakis czas na scenę w zbrojach imitujących przebrania wikingów. Walczyli na miecze, potem jeden poderżnął drugiemu gardło i wyciagnął ze sceny. Później jeszcze wrócili żeby stać i prężyć się w tle. Był też Loki. Ogólnie super show, ludzie szaleli. Wokalista tu trochę zgrzytu bo co chwila znikał chyba żeby zetrzeć pot z ryja albo przyjąć strzała. Niemniej pozostał mały niesmak jak po odwiedzinach u damy lekkich obyczajów, która przy tobie odpisuje na smsy. Najbardziej z tego wszystkiego spodobał mi się moment kiedy tuż przed wyjsciem AA jakis młody chudy Janusz z piwkiem w dłoni stanął na srodku sali tuż przed sceną i czekał na występ. Nawet nie zdążył się tego browarka napić kiedy z przerażeniem zrozumiał, że znalazł się w oku cyklonu Bisów nie było.
Najmilszym zaskoczeniem był występ Grand Magus. Nie słucham takich rzeczy i omijam je szerokim ruchem myszki ale bardzo mi się ich występ spodobał. Bez fajerwerków, wystarczyła sama moc muzyki. Chyba sprawię sobie ich ostatni krążek. Chciałbym móc przespać tydzień bo w następną sobotę Metalowa Wigilia w Wawce. Nie mogę się tego doczekać. Nie będzie skakania bo przy tym się nie da szaleć ale dla mnie możliwosć wysłuchania tych dwóch albumów w całosci będzie historycznym wydarzeniem. Ave Imperator!