Skończyłem, trochę wymęczyłem. I w sumie nie wiem, komu polecić tę gierkę - chyba tylko dla wygłodniałych fanów Dżakuzi, jak to wspomniał gdzieś bodaj @ping
Dla fanów starej chińskiej bajki? Trochę średnio. Owszem, gierka bierze elementy fabuły oryginału i bawi się nimi po swojemu. I niby nawet niczego zbytnio nie kaleczy, pod koniec wywołuje nawet jakiś tam grymas wzruszenia, ale koniec końców warstwa fabularna sprawia wrażenie okrutnie uproszczonej i spłyconej względem oryginału. Tytuł okrutnie na tym traci, ale inaczej pewnie nie dałoby się tu sensownie zaszyć yakuzowego szkieletu rozgrywki.
Lost Paradise choć relatywnie krótki (krótszy od przeciętnej odsłony Dżakuzi), to i tak momentami sprawia wrażenie przeciąganego na siłę - a to się zdarzy jeżdżenie samochodzikiem w te i nazad bo tak, a to czasem bieganie tam i z powrotem po mieścinie bez większego sensu, jakby nie dało się przyśpieszyć akcji "teleportując" bohaterów w dane miejsce i czas cut-scenką
System walki po paru apgrejdach nabiera nieco głębi, ale mam wrażenie, że i tak jest biedniej niż w Yakuzach. Finisherów jest niby sporo, ale szybko przestają cieszyć michę. Tłuczenie mobków z również nie sprawia za wiele frajdy, za to bossowie nawet potrafią stanowić jakieś tam wyzwanie na ich tle. Szkoda jedynie, że nie czuć w ich trakcie epickości i "wagi" znanej z oryginału
Reasumując: 7=/10. A zupełnie niezaznajomieni z lore Hokuto no Ken mogą w sumie spokojnie zjechać na 6. Odhaczone i raczej do zapomnienia.
Szkoda, że nawet nikt na Pchlim tego nie chce