Treść opublikowana przez Czokosz
-
Resident Evil: Incydent Raccoon City
To na pewno był chat gpt, a nie redaktor Walkiewicz z filmwebu ?
-
Resident Evil 9 Requiem
Grace mogła się w końcu zdobyć na odwagę i rzucić do któregoś z tych złych skurwieli tekstem "you d-d-dirty f-f-f-fucking snake" w stylu tego jąkającego się gościa z RDR1, któremu dokuczał Irlandczyk. Mimo wszystko szacun dla niej, że tyle przeżyła i do samego końca zachowała kulturę osobistą nikomu nie ubliżając.
-
Czy ktoś poza Tadkiem Zielińskim pamięta taką grę jak Highguard ?
Czy ktoś poza Tadkiem Zielińskim pamięta taką grę jak Highguard ?
-
Resident Evil 9 Requiem
Z Grace dobrze to wyszło, bo do samego końca było czuć, że cała ta sytuacja ją przytłacza i musi mierzyć się z własnym lękiem. Nie jak z Ethanem w RE7, któremu podczas jednej z pierwszych scen: re7 spoiler Trzeba im przyznać, że odrobili lekcję i w końcu zbudowali postać, której reakcje są adekwatne do tego kim jest i w jakim miejscu się znajduje. Zawsze to jakiś kontrast dla Leona, dla którego wizyta w tego typu miejscach to jak wyjście rano po bułki na śniadanie.
-
Resident Evil 9 Requiem
Po 15 godzinach koniec pierwszego przejścia i myślę, że mogę wrzucić RE9 do mojego top 3 zaraz za RE2 i RE4. Kampania Grace jest super, ale cieszę się, że dodali dziadka Leona, bo gdy już byłem wymęczony tym ciągłym skradaniem i liczeniem każdego naboju, to w końcu przychodził czas wyżycia się. Zdaję sobie sprawę, że Grace mogłaby równie dobrze wystąpić solo i dalej byłby to świetny tytuł (na pewno bardziej spójny, bo tak jest wrażenie grania w dwie różne gry) no ale ja lubię jak są momenty, gdy jest trochę więcej akcji. Jedynie nie siadł mi: ten moment Niby 15 godzin, a się czuję jakbym z dwa razy tyle miał na liczniku. To mój pierwszy RE kupiony na premierę, bo wcześniej zawsze kupowałem albo przy pierwszej obniżce, albo starsze odsłony na większych wyprzedażach. To były dobrze wydane pieniądze i wezmę jeszcze od Japończyków Pragmate w kwietniu, bo po pierwsze lubię takie klimaty i mi się podobało demo, po drugie w podzięce za tak dobrą grę jaką jest RE9, a po trzecie żeby im się zwróciło za gaże dla Troya Bakera. Dychy nie dam, bo były drobne zgrzyty podczas tej przygody, ale 9/10 mogę dać z czystym sumieniem. Czekam na dlc i za jakiś czas wracam na drugie przejście w FPP dla odmiany.
-
Resident Evil 2 Remake
Tu bardziej chodzi o gameplay, klimat, ikonicznych bohaterów, z którymi się zżywasz z każdym kolejnym ogranym tytułem z tej serii. Fabuła i dialogi są na poziomie filmów porno (tu nie mam pewności czy nie przesadzam... RE to chyba jednak półka niżej pod tym względem) dla fabuły to można np odpalić remake Silent Hill 2 albo ten nowszy Silent Hill f. Na początku takie rzeczy mogą denerwować, ale z każdym kolejnym ogranym RE zaczynasz mieć na to wyjebane, bo rozumiesz, że taka jest konwencja. Podobny przypadek jak z jakimiś grami typu Elden Ring czy Bloodborne, które też się odpala dla zajebistej rozgrywki, a nie dla epickiej historii.
-
Resident Evil 9 Requiem
Podczas grania w tego residenta wzmaga się głód ogrania innych gier z serii. Nie tylko tych zaległych, ale też tych, które przeszedłem wielokrotnie. Już mi się zachciało RE1, RE2 i RE4, nawet bym wjechał jeszcze raz w RE wiocha i zagrał w TPP dla odmiany.
-
Resident Evil 9 Requiem
Tak sobie czytam parę recenzji z ciekawości i najlepsze minusy w cda "nijaka Grace" i "to wszystko już gdzieś widzieliśmy" xD Jest jeszcze poemat i recenzja w jednym autorstwa redaktora Walkiewicza na filmwebie: "W poprzedniej grze cyklu, "Resident Evil Village" nie brakowało jaskrawych symboli życia: krwi wysysanej prosto z tętnic, ciał ożywianych maszynami i prądem, morderczych laleczek napędzanych duchową energią. Tematem "Requiem" jest natomiast rozkład: erozja tkanek, rozpad świata, zmierzch starego porządku. Nic więc dziwnego, że cały drugi akt przypomina elegię." Ani razu podczas drugiego aktu nie pomyślałem "cóż za erozja tkanek, rozpad świata... elegia jednym słowem" tylko miałem myśli typu "ale rozpierdol, tego było mi trzeba". Szczerze mówiąc czuję się teraz jak prymityw.
-
Resident Evil 9 Requiem
W RE2 było to samo. To jest taki przyśpieszony trucht jak u człowieka którego na dwójkę ciśnie gdzieś poza domem. Nie możesz biec za wolno, bo nie zdążysz, ale też nie możesz się za bardzo rozpędzić, bo biegniesz ze ściśniętym zwieraczem i przez zbyt szybkie tempo może nastąpić przedwczesne zwolnienie blokady przed dotarciem do kabiny.
-
chłopcze idż upolować jakiegoś jelenia na kolację ojciec ma kilka ważnych spraw do om
chłopcze idż upolować jakiegoś jelenia na kolację ojciec ma kilka ważnych spraw do omówienia na osobności
-
Resident Evil 9 Requiem
Próbowałem na VR i dla mnie jest to niemożliwe do ukończenia w tej wersji. Jak mnie zaczął gonić ten stary chłop po domu, to aż musiałem usiąść, bo mi się słabo zrobiło. Póżniej jeszcze pograłem kawałek, ale w końcu dałem sobie spokój, bo bym pierdolnął na zawał przed ekranem i byłoby po chłopie. Ogrywając potem zwykłą wersję byłem mocno obsrany, ale jakoś dałem radę, bo i tak nie był to taki hardkor jak ten cholerny VR. Zresztą paradoksalnie RE7 to jedna z moich ulubionych odsłon, bo żadna część póżniej nie była dla mnie tak stresogenna. Fani serii chyba rzadko ją jakoś mocniej wyróżniają, a w moim rankingu residentów siódemka jest w top 3 obok rimejków RE2 i RE4.
-
Resident Evil 9 Requiem
Ja też przerwę robię, bo już dupa boli od siedzenia, jak po jakimś gang bangu od zmutowanych tubylców rodem z murzyńskiej wioski w RE5. Po pierwszej połowie gry dałbym 9/10. No ale piszecie, że druga połowa też dowozi mocno, więc finalnie może będzie dycha. Z goty 2026 się nie będę rozpędzał, bo jeszcze trochę gier wyjdzie w tym roku, ale w top 3 będzie na pewno.
-
Ale grają na nostalgii skurczybyki
Ale grają na nostalgii skurczybyki
-
Resident Evil 9 Requiem
Im się przypadkiem licznik nie spierdolił na tym steam charts ? od dłuższego czasu czytam, że gry singlowe to relikt przeszłości z coraz gorszą sprzedażą i coraz mniejszą bazą graczy.
-
Resident Evil 9 Requiem
Za dużo tych pochwał, trzeba się do czegoś na siłę przyjebać tak z przekory.
-
Pragmata
Do 10 godzin byłoby optymalnie. Też ograłem dzisiaj demo i jestem zdania, że jak do końca gierka utrzyma taki poziom, to będzie solidny kandydat na forumowego średniaka roku. Teraz wleciał świetny RE, zaraz Pragmata, potem jeszcze Onimusha... trzeba przyznać, że coś tam się starają te chińczyki z Capcomu.
-
Resident Evil 9 Requiem
Ten segment z Grace w ośrodku to złoto. Jeszcze go nie ukończyłem, ale lwią część mam już odhaczoną i bawię się świetnie. Udało się jakoś bez zgonu na razie, ale nie podniecam się, bo to początki. W sumie na tym najtrudniejszym poziomie jest łatwo póki co. Amunicji nie brakuje, w miarę regularnie znajduje szpule do zapisu, parę krzaków do leczenia udało mi się zmagazynować w skrzyni na gorsze czasy. Raz mnie prawie zaciukali podczas gry Leonem, bo byłem za bardzo flegmatyczny i stałem jak kołek. Dopiero jak pasek zdrowia się skurczył do niebezpiecznie niskiej wartości to mnie otrzeżwiło i wpadłem na genialny plan, że może zacznę być trochę bardziej w ruchu i nieraz odbiegnę na bezpieczną odległość, żeby oddać strzał. Teraz gram TPP Leonem i Grace, ale na drugie przejście zmieniam kamerę. Już się nie mogę doczekać, żeby zajebać zombiakowi z półobrotu Leonem w FPP.
-
Resident Evil 9 Requiem
Ta cześć RE to dobry przykład tego, że wystarczy wziąć najlepsze elementy z poprzednich części, odpowiednio je zbalansować i dać fanom serii sprawdzoną formułę, a nie próbować wymyślać koło na nowo i robić z survival horroru jakiegoś soulslike jak w przypadku Silent Hill f.
-
Resident Evil 9 Requiem
A czemu nie ? co się będę czaił, żaluzje do góry i lecę z tematem. Słońce świeci centralnie w ekran, chuja widać, ale tak jest dobrze, bo wyzwanie większe i muszę polegać na słuchu. Trzeba umieć wykorzystać niekorzystne warunki na swoją korzyść, a nie zabijać okna deskami na weekend, bo nowy resident wyszedł.
-
własnie ukonczyłem...
Nightmare Creatures II Jako 8/9 latek pierwszy raz wziąłem się za bary z tym tytułem i poległem. Z tamtego okresu w pamięci utkwiła mi pierwsza cutscenka, w której to główny bohater na zmianę kręci się w kółko po pokoju i siada ze zwieszoną głową na łóżku. Wtedy jeszcze nie rozumiałem angielskiego, ale po jego zachowaniu wydedukowałem, że chłop przechodzi przez jakieś załamanie nerwowe. No ale jak wiadomo cutscenki w tamtych czasach długo nie trwały i szybko trzeba było przejść do konkretów. Biorę siekierę w łapy, wychodzę przez drzwi i ginę raz za razem finalnie nie kończąc pierwszego poziomu. 20 lat póżniej nadal wraca do mnie ta gra we wspomnieniach. Oczywiście raz na jakiś czas, bo to nie było tak, że przez tyle lat nie mogłem spać po nocach przez podrażnioną ambicję i nie mógłbym umrzeć szczęśliwy bez dotarcia do napisów końcowych. Jednym z powodów było również to, że w końcu mój ojciec złapał za pada i postanowił spróbować swoich sił. Jego wcześniejsze doświadczenie to zagranie kilku meczów w Fifę, więc ciężko było być optymistą. No ale ku mojemu zdumieniu ubił parę maszkar więcej, pokonał większy dystans, potem go niestety zaciukali kilka razy i trzeba było zaczynać cały etap od nowa. Więcej prób nie podejmował, bo już dalej nie chciało mu się grać. To był ostatni dzień w moim życiu, w którym widziałem starego... z padem w ręku, najwidoczniej nie złapał bakcyla, a szkoda, bo radził sobie nieżle. Wróciłem po tylu latach i pierwsze co mnie uderzyło to fakt, że design lokacji i potworów nadal robi wrażenie. Lokacje są mroczne i różnorodne (jakieś cmentarze, kino, paryskie i londyńskie uliczki, kanały, szpital psychiatryczny) bestie też są niczego sobie i dobrze się prezentują. System walki jest mocno ograniczony i niewiele oferuje z dzisiejszej perspektywy, ale trzeba oddać twórcom, że to jedna z tych gier, przy której trzeba trzymać nerwy na wodzy i nie napalać się zbytnio, bo jeden cios za dużo i można dostać kontrę, środki lecznicze są ograniczone, wrogów jest sporo. a i pasek hp nie należy do najdłuższych jakie widziałem, więc każdy błąd boli podwójnie. Nieraz było tak, że modliłem się o apteczkę i leciałem na oparach pokonując kilku oponentów po drodze walcząc maksymalnie zachowawczo byle nie dać się trafić. Dodatkowym ułatwieniem jest to, że co jakiś czas można znależć zaklęcia albo amunicje do broni palnej i skasować jakiegoś bydlaka bez wchodzenia z nim w walkę w zwarciu. Zawiodły na pewno bossy, ale też biorę poprawkę na wiek produkcji. Praktycznie każdy z nich to leszcz na jedną próbę (jeden z nich poszedł na trzy hity i cała walka trwała może z pół minuty) a ostatni to już w ogóle zrobiony przez twórców na szybko byle skończyć grę i pojechać na urlop. Czasówka w stylu podłóż dwie bomby, masz na to ileś tam sekund, potem cutscenka jak skurwiel wylatuje w powietrze, a główny bohater znajduje w końcu swoją zaginioną partnerkę i to by było na tyle, dziękujemy za uwagę. Pomimo tych wszystkich archaizmów kocham ten tytuł i muszę przyznać, że jest tak dobry jak go zapamiętałem. Za dzieciaka pokochałem go za klimat, a znienawidziłem za poziom trudności. Teraz w końcu mogłem się nim cieszyć bez większej frustracji, bo mój skill nareszcie pozwala mi grać w coś trudniejszego niż kangurek kao. Po ukończeniu poczytałem trochę na temat dalszych losów tej marki i okazało się, że trzecia część została skasowana (urywki z intro trójki wyglądają jak jakiś Resident Evil Village demake) potem jeszcze w planach był remake/reboot, ale finalnie projekt został porzucony. Ktoś może powiedzieć, że póżniej nadszedł Bloodborne, więc głód na grę w podobnych klimatach został zaspokojony, ale i tak szkoda, że tak to się wszystko potoczyło. Jakoś 3-4 lata temu skończyłem pierwszą odsłonę (w nią akurat nie grałem za dzieciaka, zacząłem od dwójki) dzisiaj drugą i chciałbym jeszcze, ale niestety nie można mieć wszystkiego. Może gdzieś w alternatywnym wszechświecie cieszą się 10 odsłoną Nightmare Creatures, która robi furorę jak u nas seria RE albo Silent Hill.
-
Resident Evil 9 Requiem
Niech chociaż odejdzie z przytupem po rozwaleniu kolejnych setek skurwieli, a nie w stylu: TLoU2 spoiler Życzę Leonowi, żeby przeżył, ale już jak ma odejść, to niech to będzie piękna śmierć, w której wysadzi pół miasta w powietrze.
-
XBOX (Series X|S, on PC, Cloud) - komentarze i inne rozmowy
Istnieje, phil poprzez symboliczny uścisk przekazał jej władzę nad xboxem.
-
Resident Evil 9 Requiem
Nie ma co się dziwić, że chłop jest straumatyzowany po wizycie w Raccoon i hiszpańskiej wiosce. Taki typ człowieka już zawsze będzie wracał do tego typu miejsc, bo w nich czuje się najlepiej. Jakbym przeżył to co Leon, to na zakupy do Lidla szedłbym z toporkiem, pistoletem i shotgunem i tylko czekałbym na info o kolejnym zarażonym miejscu, żeby w końcu wyrwać się z trybów normalnego, jałowego życia.
-
Resident Evil 9 Requiem
Graczdari w komentarzu na ppe napisał, że dla niego 8/10 i lepiej się grało Grace, a Leon ponoć tylko męczy bułę i lepiej jakby go nie było.
-
Resident Evil 9 Requiem
Co się stało z tymi graczami, że obstawiają oceny na meta... a zapominają o peaku na steam, ja obstawiam 180k.