Treść opublikowana przez Czokosz
-
CRONOS: The New Dawn
Skoro wygrał Bloober, to konkurencja nie mogła być zbyt mocna. Przynajmniej patrząc na tamten okres, kiedy nie mieli w cv nic poza średniakami.
-
Silent Hill f
No jak się okaże, że wydali bengier, to im się dorzuci na kolejne Silenty. Chyba, że będzie lipa, to albo czekanie na grubą promkę, albo klucz się kupi taniej. Dla fabuły na pewno będzie warto, ale coś czuję, że walka może mocno wymęczyć na dłuższą metę. Ceni się to Konami, to im trzeba przyznać.
-
Silent Hill f
https://allegro.pl/oferta/silent-hill-f-day-one-edition-playstation-5-ps5-pudelkowa-pl-17851698031 Pudło już za niecałe 270zł. Na pc chciałbym ograć i za cyfrę 340 zł trzeba dać. Chyba trzeba przeprosić się z konsolą w końcu, ale trochę szkoda tej kasy co poszła na upgrade kompa : (
-
CRONOS: The New Dawn
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że de facto Bloobery tworząc Cronosa nadal uczyli się jak zrobić survival horror. Przecież to nie jest gra, która wyszła 3-4 lata po SH2, tylko powstawała równolegle i miała premierę kilka miesięcy później. Progres to Blooberki dopiero zaliczą w przyszłych produkcjach bogatsi o doświadczenie, które wynieśli z prac nad Cronosem i Silentem. Oby wyszli na plus, rośli w siłę i robili kolejne gry, bo potencjał jest ogromny. Nie samym RE człowiek żyje i fajnie, że w końcu wracają Silenty czy pojawia się na rynku taki Cronos. Konami dało Blooberkom zrobić SH, bo Medium udowodniło im, że dobrze czują te klimaty. To niech teraz ea da mistrzom z Krakowa zrobić Dead Space 4, bo Cronoskiem udowodnili, że potrafią zrobić dobry horror sci-fi. I to jeszcze im zrobią za połowę budżetu (albo i 1/3 xD) który trzeba przeznaczyć na produkcje takiej gry w Stanach albo Europie zachodniej.
-
CRONOS: The New Dawn
Gość z supportu od Blooberów pisał, że patch jest testowany i niedługo będzie do pobrania. Ten dotyczący zgliczowanych trofek, rzecz jasna, bo o tym na ps5 pro nic nie wspominał : ( W ogóle zdziwiło mnie to, że tutaj rangi wpadają na koniec. U mnie wpadło C, więc bez szału. Zresztą te rangi w horrorach to zawsze wiążą się jakoś pośrednio z tym w jakim czasie ukończy się grę. Mnie przebieganie gry byle wyrobić się w jakimś konkretnym czasie nigdy nie interesowało. Nawet jak gram któryś raz, to wolę pograć na spokojnie. Te wszystkie speedruny i śrubowanie rekordów, to nie dla mnie. No ale jak ktoś lubi takie rzeczy, to Blooberki zadbały i o to. Z tym, że tu nie ma żadnych pucharków za rangi jak w Residentach i jedynym wymogiem jest przejście gierki na hard.
-
CRONOS: The New Dawn
No to wychodzi na to, że to rekord Blooberków, jeśli chodzi o ich autorską produkcję. W sumie sprawdziłem przed chwilą z ciekawości jak to było ze SH2 i tam sprzedaż na pc to niecałe 30%, a reszta to konsole. Pecetowi gracze dalej mają w dupie horrory, tylko wolą gry typu counter strike/fortnite albo jakieś symulatory wędkarza, czy innego hodowcy drobiu : ( Swoją drogą robię teraz run pod platynę i pucharek za spalenie biomasy pożogą mam zgliczowany. Patrzyłem na forum psn i ludzie tam mają podobne problemy, ale podobno już Blooberki pracują nad rozwiązaniem. Jeszcze coś tam było z bronią, że niektórzy zebrali wszystkie siedem sztuk, a i tak gra nie zaliczała osiągnięcia. Niech łatają Blooberki takie rzeczy, bo platyna w takiej perełce jak Cronos to fajny skalp do kolekcji.
-
CRONOS: The New Dawn
Całe życie Blooberom wytykali, że robią nudne walking simy, a tu proszę. Zrobili wreszcie pełnokrwisty survival horror i mierne zainteresowanie. W końcu się Blooberki wkurzą, rzucą to wszystko i wrócą do tworzenia symulatorów otwierania drzwi.
-
CRONOS: The New Dawn
Tu jeszcze dochodzi to, że horror sci-fi, jak dobry by nie był ogólnie sprzedaje się gorzej. Nawet tak krytykowane RE6 sprzedało więcej kopii niż cała trylogia Dead Space + DS1 remake łącznie, więc o czym tu mowa. Właśnie największym utrudnieniem w Cronosie jest to, że ludzie, przez to że to horror sci-fi z automatu porównują go do Dead Space pod kątem rozgrywki i walczą z każdym napotkanym wrogiem. Jakiś recenzent narzekał, że całe ammo poszło mu na pierwszego stwora i rozgrywka jest źle zbalansowana, a tymczasem wystarczyło go ominąć i po kłopocie. To tak jakby w RE2R ładować ołów we wszystkich wrogów, potem dziwić się, że magazynek jest pusty i jechać po grze za to, że jest źle zaprojektowana. Im wcześniej przestawi się myślenie na to, że Cronos to gra bardziej zbliżona do RE2R niż Dead Space, tym lepiej.
-
CRONOS: The New Dawn
Jakby teraz w tym gorącym okresie premierowym wyszedł taki Resident Evil, to spokojnie by sobie poradził, ale tu mamy nowe IP, które musi walczyć o uwagę graczy. Nie dość, że wyszedł Hollow Knight, to jeszcze zaraz będzie premiera Borderlands 4. Mogli przełożyć premierę na spokojniejszy październik, a tak wbili się między dwie znane marki, które wychodzą w zbliżonym czasie. No ale mimo wszystko Cronos może mieć długi ogon sprzedażowy, więc nie skreślałbym go za szybko. Dochodzi jeszcze sprzedaż na konsolach, więc finalnie w przeciągu najbliższych paru miesięcy mogą wyjść na swoje. Oby tak było, bo Cronos zasługuje na większą uwagę.
-
CRONOS: The New Dawn
Fajnie, że gracze chociaż docenili Cronosa. Inna sprawa, że i tak Bloobery przy budżecie w okolicach 25–30 mln dostali lepsze recenzje od dziennikarzy niż Callisto przy budżecie 160 mln. Oficjalnie potwierdzili, że w produkcji jest kolejny autorski projekt z większym budżetem niż Cronos. Już się nie mogę doczekać kolejnego Silenta od Blooberków i następnej gry z ich stajni. Oby tylko akcja też działa się w Krakowie to może miasto Blooberków w świadomości graczy w końcu stanie się równie popularne co Raccoon City czy Silent Hill.
-
Wrzuć screena
-
CRONOS: The New Dawn
Lecę teraz na NG+ i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że za drugim razem Cronos smakuje jeszcze lepiej. Na NG+ dochodzi wybór poziomu trudności normal/hard. Wiadomo, że jest trochę łatwiej, bo już zna się zachowania wrogów, miejsca, gdzie można spokojnie ich wyminąć i różne patenty, jak ich pokonać w efektywny sposób nie tracąc przy okazji dużo amunicji. No i bronie zadają większe obrażenia (maksymalnie ulepszony shotgun sieje spustoszenie) tak samo wzmocnienie kombinezonu na full procentuje. Najlepsze są te recenzje od dziennikarskich portali i minusy typu „za mały ekwipunek, za mało zasobów, przez co starcia są zbyt frustrujące”. Później ludzie traktują oceny na Meta jako jakiś wyznacznik dobrej gry. Tymczasem jadą po grze za to, że posiada mechaniki, które są podstawową składową tego gatunku. Można było się spodziewać, że jak nie dadzą wyboru poziomu trudności od początku, to wielu się obrazi, bo używanie mózgu podczas rozgrywki to dla nich za duże wyzwanie. A trzeba nadmienić, że Cronos to nie jest żaden hardcore zarezerwowany dla największych wymiataczy. Tu rozgrywka jest tak zbalansowana, że jeśli gra się ostrożnie i odpowiednio eksploruje otoczenie, to na pewno nie będzie frustracji. Szacun dla Blooberów za to, że poszli pod prąd i oby w przyszłości nie ugięli się pod presją tych wszystkich płaczków, którzy liczyli na kolejny samograj do odhaczenia, a tymczasem dostali od naszych mistrzów z Krakowa plaskacza w pysk w postaci staroszkolnej rozgrywki wymagającej czegoś więcej niż bezmózgiego parcia naprzód.
-
CRONOS: The New Dawn
-
CRONOS: The New Dawn
No i finito po 17 godzinach spędzonych z Cronosem. Na początku tej przygody myślałem, że wtopiłem 280zł, ale na szczęście póżniej gra rozwija skrzydła i dostarczyła mi kilkanaście godzin wspaniałej rozgrywki. Oczywiście na bilet do pierwszej ligi Blooberki muszą jeszcze zapracować, ale udowodnili, że są na dobrej drodze. Po Silencie mają kolejny udany tytuł w swoim portfolio i przy okazji żywy dowód na to, że sami również potrafią stworzyć coś, co jest w stanie prezentować odpowiednią jakość. Najbardziej bałem się o walkę, bo już na materiałach przedpremierowych pojawiały się sygnały ostrzegawcze w postaci topornych animacji przeciwników i słabych reakcji na zadawane obrażenia. Niestety Cronos pod tym względem to bardziej półka AA i obawy okazały się w pełni uzasadnione. Tak samo broń mogłaby mieć większego kopa, choć tu należy dodać, że później pojawiają się bardziej dynamiczne rodzaje broni oraz te, które potrafią huknąć odpowiednio. Nadal są pewne braki i do ideału daleko, ale z czasem system walki nabiera kształtów poprzez dodanie mechaniki scalania się wrogów i uczynienie z ognia równie ważnego zasobu, co amunicja do broni palnej. Trzeba cały czas obserwować otoczenie, bo kreatury lubią wykorzystywać naszą nieobecność do łączenia się z poległymi ziomkami. Sytuacji nie ułatwia też to, że zasobów ciągle jest na styk i chwilowy nadmiar może szybko zmienić się w niedobór. Dodatkowo mamy do dyspozycji mocno ograniczony ekwipunek, który co prawda można powiększać, ale po pierwsze jest to czasochłonny proces, po drugie musimy to zrobić kosztem wzmocnienia kombinezonu, i po trzecie co najwyżej lekko poprawia to sytuację, bo gra jest tak zaprojektowana, żeby ciągle stawiać nas przed wyborem, co jest naprawdę niezbędne do dalszej podróży, a co lepiej zostawić w skrzyni. To nie jest kolejna wesoła strzelanka, która pozwala na zbytnią brawurę. Zresztą liczebność i rozmieszczenie przeciwników zostały przemyślane w taki sposób, żeby w odpowiednich momentach narzucić presję na graczu, nie powodując jednocześnie przesytu ilością toczonych starć. Nie jest to w żadnym stopniu akcyjniak, tylko bardziej tytuł, który chce nam opowiedzieć ciekawą historię nie tylko poprzez interakcje ze spotykanymi postaciami, ale również poprzez eksplorację. A eksplorować jest co, bo mamy parę miejscówek do odwiedzenia i zapewniam, że początkowe lokacje to dopiero przedsmak. Niektóre z nich mają bardziej korytarzową strukturę, ale nie zabraknie też takich, gdzie gracz dostaje większą swobodę i może zboczyć z głównej ścieżki. W mojej opinii, tak jak w Silencie, znowu króluje szpital : ) Co do bossów, to niektórzy się powtarzają, ale są to jednokrotne powtórki. Ogólnie nie są to ciężkie starcia, o ile jest się w ruchu i odpowiednio korzysta z otoczenia. Mój numer 1 to ostatni boss, którego ubiłem co prawda za trzecim razem, ale dosłownie jakimś cudem, bo miał mnie na hita. Design oczywiście lepszy był w Silencie, ale jak na standardy gatunku Cronos nie ma czego się wstydzić. Myślę, że na NG+ (szczególnie z tym ostatnim) może być fajne wyzwanie. Fabularnie to zdecydowanie najlepsza gra Blooberów. Nie jest to poziom SH, ale na pewno zanotowali progres, bo z uwagą śledziłem wydarzenia na ekranie do samego końca. Warto nadmienić, że dostajemy również możliwość podejmowania konkretnych wyborów, które mają wpływ na zakończenie gry. Nadal mam w głowie dużo pytań, pomimo tego, że zakończenie nie było jakoś specjalnie enigmatyczne i zagmatwane. Na pewno trzeba przejść grę więcej niż raz, żeby lepiej zrozumieć, co twórcy mieli na myśli. Ogólnie to taki mix motywów związanych z epidemią, podróżami w czasie, spotkania dwóch obcych sobie ras. Niestety momentami odzywały się stare bolączki Blooberów, związane z tym, że pojawiało się za dużo tych nagłych, psychodelicznych wizji. Niekiedy miałem też wrażenie, że za dużo emocji jest włożonych w niektóre sceny, żeby podkreślić tragizm sytuacji. Czasem takie zabiegi narracyjne są potrzebne, ale bywa też tak, że lepiej lekko stonować atmosferę, bo jak zaczyna robić się za bardzo histerycznie, to wcale nie buduje odpowiedniego klimatu. Nieraz lepiej zagrać odpowiednio dobraną muzyką, jakimś niedopowiedzeniem, spokojnym dialogiem, w którym postaci nie muszą drzeć gęby na cały głos, żeby przekazać odpowiednie emocje. Jeśli chodzi o optymalizacje to nie napotkałem na większe problemy (grałem na pc) nieraz zdarzało się, że coś tam przycięło, ale przez lwią część gry wszystko chodziło płynnie. Z błędów uniemożliwiających dalszą rozgrywkę raz postać zaklinowała się w miejscu, ani razu nie wywaliło mnie do pulpitu. Ogólnie jestem zadowolony i nie mam większych zastrzeżeń. Widzę w Cronosie spory potencjał na kolejne przejścia, bo jest trochę nowych broni do ulepszenia i przetestowania. Przy okazji porobi się kolejne zakończenia, dozbiera znajdźki (tu występują w postaci komiksów i kotów do uratowania), no i została mi jeszcze jedna broń do odblokowania z dostępnych siedmiu. Może nawet pucharki dozbieram, chociaż od jakiegoś czasu nie bawię się w ten sport, chyba że wyjątkowo polubię jakiś tytuł, jak w przypadku Cronosa. Nie ma co zakłamywać rzeczywistości, że to topka w tym gatunku, ale jest to gra zrobiona z pasją i miłością do klasycznej survivalowej formuły. Może nie ma tu dużego budżetu (mały też nie jest, ale raczej daleko mu do tych pełnoprawnych AAA), ale tak samo nie było go w moich ulubionych grach typu Amnesia The Bunker, Tormented Souls czy The Evil Within. Pod pewnymi względami odstają od największych branżowych tuzów, ale potrafią wyróżnić się klimatem, historią, ciekawymi pomysłami na rozgrywkę. Branża gier ma do siebie, że miejsce przy stole jest nie tylko dla tych najbogatszych, grubych ryb. Jest też przestrzeń dla takich Blooberów, którym jedna czy druga rzecz nie wyjdzie jak trzeba, są pewne niedociągnięcia czy braki warsztatowo-budżetowe, ale są też mocne strony, które potrafią zrekompensować te wszystkie niedogodności i sprawiają, że człowiek nie może się oderwać od ekranu. Po Cronosie czekam nie tylko na SH1, ale również na ich kolejne autorskie projekty. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałem tak, żeby jakiś tytuł na początku mnie rozczarował, a później zmienił moją opinię o nim o 180 stopni. Jak ktoś lubi klimaty sci-fi i doświadczenie w stylu RE2R, gdzie zasoby są na wagę złota, to polecam z czystym sumieniem. Bloober you made me happy
-
CRONOS: The New Dawn
Z tym, że Cronos debiutuje dopiero za 2 godziny, a to są statystyki dotyczące wczesnego dostępu. Myślę, że dla nich liczy się bardziej sprzedaż na konsolach, jak w przypadku SH2R. Na PC jak sprzedadzą 200–300tys to będzie dobrze.
-
CRONOS: The New Dawn
U mnie trwa eksploracja ostatniej lokacji, chwilowa przerwa i jadę dalej. Dziś już raczej skończę (obecnie na liczniku 15 godzin) pewnie jeszcze ze 2–3 godziny do finału. Jest spory potencjał na kolejne przejścia, bo są inne zakończenia, wpadają nowe bronie (póki co 6 odblokowanych) na NG jest wyższy poziom trudności, a już ten bazowy momentami stanowi wyzwanie, więc będzie ciekawie. Najbardziej z tych wszystkich broni zdziwiła mnie kusza. Pierwszy raz użyłem jej na bossie i myślałem, że wyleci jakaś drobna wiązka laserowa, a tu dupnęło jak z bazooki. Początkowo można odnieść wrażenie, że Cronos pod kątem dostępnego arsenału nie oferuje nic ciekawego, ale później pojawiają się fajne pukawki. Jeszcze co do eksploracji, to czuję mocny vibe tych wszystkich wschodnich produkcji postapo typu Stalker czy seria Metro. Niektóre lokacje, jak szpital, są bardziej silentowe (swoją drogą jest tam zabawny easter egg związany z SH), no ogólnie fajnie im to wyszło. Oj, mocno Blooberki sobie u mnie zaplusowały tym Cronosem i udowodniły, że potrafią coś więcej poza remakiem znanej marki. Jak się wyrobię, to jeszcze dziś po zakończeniu zrobię jakieś dłuższe podsumowanie.
-
CRONOS: The New Dawn
U mnie już po szpitalu, trzeci boss ubity (najtrudniejszy póki co) fabuła się zagęszcza powoli. Zasobów cały czas starcza na styk, ale jak się gra ostrożnie, to raczej nie ma takich sytuacji, żeby trzeba było korzystać z pięści i stompów. Jak dla mnie Cronos to spore zaskoczenie pod względem tego, jak dobrze udało im się zbalansować rozgrywkę. Sam szpital to była głównie eksploracja z rzadka przerywana jakimś starciem. Z tym, że nawet podczas potyczek nie ma dużych ilości wrogów. To po prostu klasyczny survival horror (no, może poza zagadkami) i fajnie, jakby team od Silenta poszedł podobnym tropem przy projektowaniu rozgrywki w SH1. Sam rozmiar ekwipunku jest utrudnieniem, zważywszy na to, że miejsce zajmują nie tylko zasoby potrzebne do przetrwania, ale również kluczowe przedmioty fabularne, czy materiały potrzebne do ulepszania kombinezonu i miotacza ognia. Jak dodać do tego przecinak do łańcuchów, który przydaje się podczas eksploracji i jeszcze jakieś inne pierdoły, to się zaczyna przypominać RE0 z wyrzucaniem przedmiotów, żeby jakoś pomieścić ten cały szajs. Odblokowałem dodatkowe 3 sloty, a i tak często mam sytuacje, że brakuje miejsca, więc moja porada dla tych, co jeszcze nie grali, żeby w przypadku ulepszania kombinezonu skupić się na tym, bo dodatkowa przestrzeń jest na wagę złota. Branży są potrzebne gry pokroju Tormented Souls, The Evil Within czy właśnie takiego Cronosa. Może nie ma tam dużych budżetów, ale te braki budżetowe są amortyzowane ciekawymi pomysłami, klimatem, dobrze zaprojektowaną rozgrywką, fabułą, którą chce się śledzić do samego końca. Już nie żałuję ani złotówki, którą wydałem na Blooberków.
-
CRONOS: The New Dawn
Jak dasz im się połączyć (więcej niż raz podczas jednego starcia to już w ogóle kaplica) to zasoby szybko się skurczą. Ogólnie, jak eksplorujesz, to zbierasz nie tylko amunicję, ale i materiały potrzebne do wytworzenia amunicji (możesz to zrobić w każdej chwili otwierając ekwipunek), z tym że tu dochodzi decyzja, czy chcesz ammo, apteczkę, czy może bardziej przyda ci się ładunek do miotacza ognia. Miejsca w ekwipunku jest cholernie mało (zresztą tych materiałów też) więc trzeba główkować. Ogólnie staram się zachować balans między amunicją, paliwem do miotacza i granatami podpalającymi, bo jednak ogień w tej grze jest kluczem do zwycięstwa. Blooberki tak wszystko policzyli, że jak będziesz grał ostrożnie i szybko się zaadaptujesz do warunków gry, to nie będzie frustracji. Chyba że poczujesz się zbyt pewnie, jak ja momentami, to gra szybko daje po łapach. Najlepsze jest to, że tę dodatkową amunicję z edycji deluxe straciłem w drugim albo trzecim starciu, bo dałem się jednemu stworowi połączyć dwukrotnie : ( No ale teraz gra się łatwiej, bo zbytnie rozluźnienie szybko minęło. Mimo wszystko na nadmiar ammo nie choruję i z tyłu głowy jest ciągła presja, że może zabraknąć. U mistrzów z Krakowa nie ma zabawy w Rambo.
-
CRONOS: The New Dawn
U mnie zaraz wjazd na szpital, 10 godzin na liczniku, trochę już pograne, ale lecę dalej, bo nie mogę się oderwać. Ogólnie Cronos wcale nie jest tak mocno nastawiony na akcję, jak mi się wydawało, że będzie i daje sporo przestrzeni na eksplorację i poznawanie historii. Na samym początku można odnieść mylne wrażenie, że w końcu podkręcą tempo i walki będzie sporo, ale na szczęście dobrze to zbalansowali i w późniejszych etapach nie ma przesytu. Lepiej im to wyszło niż w SH2, gdzie momentami czuć było, że przedobrzyli z zagęszczeniem przeciwników. Przed premierą obstawiałem, że pójdą bardziej w kierunku Returnala/Dead Space/RE4, a tu wyszło im coś zbliżonego do RE2R. Historia też nabiera tempa i póki co fabularnie to najlepsza gra Blooberów, z jaką miałem do czynienia. Zobaczymy, jak to się później potoczy, ale na razie jestem zaciekawiony co będzie dalej. Na pewno jest lepiej niż w Medium, przy którym od połowy gry usypiałem i zaczynałem się gubić o co tam w ogóle chodzi. Coś czuję, że Cronos zostanie mocniej doceniony przez graczy niż przez recenzentów za poziom trudności i bardziej klasyczną formułę, gdzie zasoby są na wagę złota i trzeba umieć działać pod presją. To jest po prostu list miłosny do czasów, gdzie gracz nie był traktowany jak matoł, który musi potykać się o amunicję, bo inaczej sobie nie poradzi. Nie jest to też jakiś hardkor (taki poziom ponoć przygotowali na NG, więc się sprawdzi), o ile jest się w ciągłym ruchu i dba się o to, żeby wrogowie nie zdążyli się scalić. Oj, zaskoczyli mnie Blooberki, bo już zwątpiłem w ich umiejętności, a tu się okazało, że to tytuł, który potrzebuje trochę czasu na rozbieg. Już było blisko linczu na mistrzach z Krakowa, że lepiej niech przy tych Silentach zostaną i nie przynoszą wstydu. Tymczasem okazuje się, że lepiej spożytkowali te 25-30mln dolców budżetu niż Callisto 160.
-
CRONOS: The New Dawn
Przy Callisto było za dużo popisywania się, a za mało czystego gameplayowego mięska. Tak się zachwycili tymi animacjami przy waleniu rurą, że postanowili uczynić z tego główną metodę eliminacji wrogów, żeby gracze podziwiali ich kunszt przez resztę gry. Niestety, fajne to było tylko przez jakiś czas, bo później to już tylko męczyło bułę. Graficznie też wszystko wymuskane do perfekcji, lokacje ładnie porobione, ale co z tego, skoro to nudne korytarze ze szczątkową eksploracją. Ciekawe, czy ktoś (nie wiem, może jakiś tester albo współpracownik) próbował zasugerować Glennowi, że ten system jest do dupy i będzie nużył na dłuższą metę, ale Glenn przegrał walkę z własnym ego i uznał, że co mu tam będą pieprzyć, przecież on projektował Dead Space, więc to, co wymyślił teraz, musi być równie zajebiste. Bloobery, w przeciwieństwie do Callisto, wymyśliły coś nowego, ale ciekawego jednocześnie. Ta mechanika scalania się wrogów niby była w Dead Space, ale tam polegała na tym, że stwór ożywiał martwego kumpla i przez to zwiększała się liczebność naszych oponentów. U Blooberów jeden stwór nie ożywia drugiego, tylko łączy się z nim, żeby zyskać większą odporność i dodatkową umiejętność, przez co sam staje się groźniejszy jednocześnie nie zwiększając liczebności swojej grupy.
-
CRONOS: The New Dawn
U mnie już trwa eksploracja huty zbrodniarza Lenina. Im dłużej gram, tym jest coraz lepiej. Walka się rozkręca przy większych zadymach, dochodzą nowe gadżety, łączenie się przeciwników to naprawdę fajny patent, a nie jakaś wydmuszka, która dobrze wygląda na papierze, a w ruchu okazuje się kompletnie zbędna. Raz nie zdążyłem i się skurwiel połączył ze swoim ziomkiem, a potem, na domiar złego połączył się z kolejnym, bo zapomniałem o nim walcząc z innymi i w sumie wyhodowałem sobie mini bossa do ubicia : ( Całe ammo na niego poszło, został mi jeden nabój do strzelby i na szczęście padł po tym ostatnim, bo już myślałem, że będę musiał go ładować z piąchy. Na plus, że fajnie udało im się zbalansować rozgrywkę i jest ciągła presja zasobów. Trzeba decydować, jakie przedmioty chcemy wytworzyć kosztem innych. Coś się znajdzie podczas eksploracji, można też dokupić amunicję i apteczki w sklepie, ale trochę szkoda waluty, bo lepiej ją spożytkować na upgrade broni. W ogóle w osiągnięciach jest pucharek za zebranie wszystkich 7 broni. Po 6 godzinach nadal mam tylko pistolet i shotguna, plus ręczną wyrzutnię ładunków wybuchowych (pożoga to się chyba nazywa, już nie pamiętam dokładnie), które można ulokować na przeciwniku, żeby go podpalić, gdy bak miotacza ognia jest pusty. Także Blooberki zadbały o różnorodny arsenał do eliminacji wrogów. Dla mnie Cronos ma podobny vibe do pierwszego The Evil Within, gdzie były pewne ograniczenia i braki, ale jednocześnie czuć było, że ekipa włożyła całe serduszko w to, żeby fani gatunku byli zadowoleni. Naprawdę nie warto skreślać Blooberków tylko dlatego, że nie wyszedł im drugi Dead Space. Sam początkowo miałem pewne wątpliwości, ale po drugiej godzinie mocno zażarło i teraz nie mogę się doczekać kolejnej sesji. Dobrze, że do 10 wolne, to będzie sporo czasu na ogrywanie Cronoska. Nawet słońce nie pokrzyżuje moich planów. Zaraz rolety pójdą w dół, wszystkie koce, jakie mam na stanie zniosę i wzmocnię osłonę przeciwsłoneczną, żeby było ciemno jak w jaskini prawdziwego zagrajmera, bo coś czuję, że do wieczora nie wytrzymam.
-
CRONOS: The New Dawn
Wyłączyłem na godzinę i zaczęło mnie z powrotem ciągnąć przed ekran, więc nie jest tak źle z tym Cronoskiem. Chyba im ten Silent zaszkodził, a raczej kolejność, w jakiej wyszły te gry, bo jakby Cronos wyszedł wcześniej, to by wyglądało jak naturalna ewolucja Blooberów od gry 7–8/10, ale w końcu coś innego niż walking sim do takiego mocarza jak remake SH2. A tak Silent wyżyłował oczekiwania względem Blooberów i człowiek oczekiwał czegoś na podobnym poziomie przynajmniej pod kątem rozgrywki, bo z fabułą to wiadomo, że do japońców im daleko. Póki co pierwszy boss ubity, następna lokacja napoczęta nieco i coś czuję, że to będzie mocne 8, co i tak jest progresem, patrząc na ich poprzednią twórczość, bo dwie gry, które najbardziej lubię od nich, czyli Medium i Layers of Fear, to dla mnie takie 6/10. Atmosfera się zrobiła jakby wyszedł jakiś crap i rozczarowanie pokroju Callisto, a tu oceny 80/100, więc tragedii nie ma. Jakby nie to nieszczęsne SH, to może byśmy się teraz podniecali, że Bloobery jednak coś potrafią i zrobili duży progres od The Medium. No i w sumie tak jest, jakby tak trzeźwo na to spojrzeć, bo sam podczas grania w Cronosa łapię się na tym, że momentami nie mogę uwierzyć, że to ci sami ludzie, którzy zrobili kiedyś symulator otwierania drzwi w Blair Witch. Cronos udowadnia, że jeśli chodzi o ich własne IP, to może wskoczyli półkę wyżej od swoich poprzednich produkcji, ale nadal muszą doszlifować wiele rzeczy, żeby następne gry przeskoczyły barierę 8/10 i dołączyły do tych najlepszych w gatunku. Także apeluję przy okazji do tych, co jeszcze nie nabyli swojego egzemplarza, żeby nie czekali na nie wiadomo, jak duże obniżki, bo to naprawdę nie jest zła gra i warto dać jej szansę. Niech Blooberki też coś zarobią, to może po nadchodzącym SH1R wysmażą jakiś własny tytuł, który w końcu przebije magiczną barierę 80 na meta.
-
CRONOS: The New Dawn
Nie powiedziałbym, że walka jest jakoś totalnie skopana. Bardzo podoba mi się mechanika łączenia się wrogów, bo faktycznie wymusza presję podczas starć, żeby obserwować otoczenie i w razie czego szybko dobiec do tego, który próbuje scalić się ze swoim martwym ziomkiem. Broń na pewno mogłaby mieć większego kopa, a ciała wrogów mogłyby być bardziej podatne na trafienia i lepiej na nie reagować. Rozgrywka wygląda tak, że w kółko się celuje albo w łeb, albo wali po nogach, żeby podbiec, zasadzić ze dwa stompy, potem odbiec i strzelić jeszcze raz tym mocniejszym, ładowanym strzałem. W ogóle ta mechanika ładowanych ataków jest o tyle głupia, że taki pocisk zadaje większe obrażenia jednocześnie zużywając tyle samo amunicji co zwykły strzał. Nieładowany atak nie ma żadnego sensu, poza sytuacją, w której przeciwnicy znajdują się przy butli z gazem i trzeba szybko strzelić, żeby wysadzić ich w powietrze. Do najlepszych sporo brakuje, jeśli chodzi o system walki, i jest na pewno gorzej niż w SH2R, ale też nie powiedziałbym, że to jakaś totalna lipa i nie idzie czerpać z niego satysfakcji. Po trzech godzinach rozgrywki uważam, że to po prostu średnia półka w tym gatunku. Dodatkowy arsenał w późniejszym etapie na pewno nieco pomoże (może jeszcze starcia z bossami dowiozą, jestem teraz przed tym pierwszym), ale na cuda nie ma co liczyć. Do Dead Space to są lata świetlne i tu nie ma co się oszukiwać. Za to eksploracja coraz bardziej wciąga, miejscówki są klimatyczne, chociaż Silent lepiej wypadał pod tym względem (nadal to początek gry, więc może gierka się wybroni jako całokształt) o fabule nie ma co pisać, bo na tym etapie to są ledwie jakieś skrawki informacji. Optymalizacja jest git na PC. Bałem się, że będą problemy, a póki co jest masełko. Raz czy dwa coś przycięło, ale poza tym bez problemów. Wydupczyłem na tego sztosa od Blooberów 280 zł i w tej cenie bym odradzał póki co. Sam nie żałuję zakupu, bo bawię się dobrze i myślę, że tak zostanie do końca, ale trzeba też zachować jakiś obiektywizm. Jak ktoś nie ma takiego parcia na ten tytuł, to lepiej wydać te 5 dych mniej na premierę, zaczekać na jakąś promkę albo polować na pudło na konsolę, bo tam widziałem, że i poniżej 200 zł można wyrwać. Swój wydatek uzasadniam tym, że horror sci-fi to mój ulubiony gatunek i po prostu byłem głodny kolejnej dobrej gierki po Dead Space Remake i takich grach, do których wracam cyklicznie, typu Alien Isolation. Cronos trochę tę pustkę wypełnił i stawiam go wyżej niż Callisto, ale do pierwszej ligi to jeszcze nie teraz, a przynajmniej nie z tytułem własnego autorstwa. Nadal jestem dobrej myśli, bo przede mną kilkanaście godzin rozgrywki. Jeszcze wierze w Blooberów, ale z tymi "potężnymi" to muszę wyhamować póki co : (
-
CRONOS: The New Dawn
Ja tam odpalam, walić tych recenzentów z meta, co dają 82 jakiemuś Dragon Age, które większość graczy ma w dupie, a naszym Blooberkom dają oceny poniżej 80. Nadal wierzę, że to będzie kawał dobrej gry, ale po prostu potrzeba prawdziwych zagrajmerów naszego pokroju, żeby odpowiednio docenili to, co przygotowali mistrzowie z Krakowa.
-
CRONOS: The New Dawn
Cd action 6, ppe 7... Polak Polakowi wilkiem, a Starfieldowi 10/10 dali : ( Trzeba poczekać na więcej recenzji, bo na razie dorzucają kolejne na bieżąco. Średnia bliska 80 to nadal gra warta ogrania, prawdziwe rozczarowanie to było Callisto, ze średnią poniżej 70, a czekało się jak na godnego następcę Dead Space. Zresztą zaraz samemu sprawdzę z czym to się je, bo już gierka się instaluje i dziś z parę godzin posiedzę.