Treść opublikowana przez JaskinieTerrigenoweMarvela
-
Co ostatnio jadłeś/piłeś?
Krutacko! Zakup w jednym ze sklepów z cyklu ,,kuchnia/smaki świata". Było tego więcej, ale najważniejsze z zakupionych rzeczy wrzucam właśnie w tej fotce. xD. To był tego typu ,,wjazd" do sklepu z rozmaitą żywnością, gdzie idziesz po jakąś bułkę i masło, a wychodzisz bez nich, ale z masą innego ,,świństwa, którego nie potrzebujesz" - jakby powiedział Klo: ,,żyćko"! Cenę tych dwóch napojów... chyba pominę, bo dla takich rarytasów każda cena jest warta wydania!
-
-==Pochwalcie się :)==-
,,Pierwsze kroki" - teoria ewolucji, neodarwinizm - jedne z najbardziej zagadkowych teorii (niektórzy uważają, że Teoria Ewolucji i jej pochodne się nie sprawdzają, albo są pełne luk i niedopowiedzeń) w dziejach. Ta książka to czysta konieczność! ,,Oko w oko ze śmiercią" - wiadomix, psychokryminologia, medycyna sądowa - gałęź moich zainteresowań... nie mogłem się oprzeć ,,Zakazane Impierum" - konkret, bo: oglądam drugi sezon "Zakazane Imperium" od HBO; jestem w jego połowie, a przede mną jeszcze ,,w srocz" odcinków do finiszu całości tytułu. Blichtr, Establishment, łamanie tabu i wszelkich zasad, no i również ultra-klimatyczna opowieść o ultra-klimatycznych czasach pierwszych 30 lat XX wieku w USA. Pierwsze trzy książki, oprócz Nesbo, którego tytułów nie miałem przyjemności doświadczać, to bardzo dobre wybory. I zgadzam się z innymi: Bradbury i Zelazny - ich książki przetrwają jeszcze wiele pokoleń!
-
Apple TV +
Jakby to powiedział Rocket ze Strażników Galaktyki ,,krutacko" się robi z AppleTV+: to taki coraz bardziej dynamicznie się rozwijający gracz na rynku platform streamingowych. To, co robi: jakie seriale, filmy i z jaką jakością twórczą (scenariusz, zdjęcia, pomysł na fabułę, zdjęcia, dźwięk i różne aspekty wizualiów) realizuje, to aż mega ,,zdziwko" bierze. Tak się zastanawiam, czy platforma Apple dorówna popularności wśród widzów, ilości kupionych abonamentów/subskrypcji i ilości oraz jakości filmów i seriali przez siebie tworzonych, także programów dostępnych w swojej ofercie, temu co analogicznie robi Netflix, Disney. Kiedyś Apple słynęło z bardziej ,,koneserskich" treści, teraz to już jest bardziej ogólnodostępna platforma. W ogóle nie wiem czy powinno się porównywać Disney+ z AppleTV+: inne podejście do tworzenia produkcji na ten rynek rozrywki, inne cele i zasoby. Apple to taka ,,cicha woda brzegi rwie"... "Tetris", "Ted Lasso", "Fundacja", wiele animacji pełnometrażowych i jeszcze więcej seriali do ogarnięcia, ale tych mocno nietuzinkowych jak m.in. "See" i ten ciekawy tytuł z Elbą. Za kilka lat z tą platformą będzie jeszcze lepiej! Keep going!
-
FIA Formula One World Championship
,,Logan Sargeant zostaje na 2024 rok w Williams F1 Team" - gdy zobaczyłem mniej więcej tak brzmiący tytuł noty/artykułu na ,,Parcferme", i gdy potem zapoznałem się z jego treścią... również i ja zacząłem się zastanawiać ,,no ale po co?" Możliwa przyczyna, i to chyba najlepsza, takiego stanu rzeczy jest takowa: - NIKT albo żadne z lepszych nazwisk na rynku kierowców ze stajni IndyCar, Nascar (teoretycznie), czy klasy wyścigowej z serii F nie chce i nie zamierza rozpoczynać współpracy z Williamsem w Formule 1 - dodatkowo mógłby na niekorzyść zespołu przeważyć tu fakt, że ponoć ,,góra" nie za dobrze płaci kierowcom. Z drugiej jednak strony Sargeant aż tak tragiczny nie był/ nie jest: popełniał za dużo prostych błędów, poza tym miał do dyspozycji w sezonie 2023 taki bolid, jaki miał, więc pozostawienie Amerykanina na stołku, chociażby na ten jeden rok, jest w miarę zrozumiałe. Teraz to tylko czekać na ruchy HAASa - ,,Hulk" niech zostanie; ,,Kev"... nie sądzę. P.S. Koc właśnie doszedł - jest dobrze. Stylizacja prawie ukończona.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Disney +, Seria ,,Planeta Małp", film: W podziemiach Planety Małp, 1970 rok - sequel dość dobrego startu filmowego do jednej z najbardziej zasłużonych w historii kina sci-fi, post-apo, form przygodowych, fantasy z elementami akcj etc. serii filmowej; w ogóle Uniwersum to sprzed 50 lat to bodaj... pierwsze w historii kina rozrywkowego Uniwersum w ogóle, jako cykl tematyczny rozgrywający się w tym a tym świecie, z takim a takim założeniem fabularnym. A wracając do samego obrazu z 1970 roku, moja jego ocena: 9/10. To zdecydowanie o wiele lepszy całościowo film niż pierwsza "Planeta Małp" z 1968 roku. Proste zdjęcia, realizowane w logicznie dobranym do gatunku, fabuły, wizji twórców plenerze. Ale za to, jak to hipnotyzująco kadr po kadrze wyglądało, jakie fantastyczne wrażenie robiło! W kwestii ról: główny angaż postaci męskich, aktorzy Franciscus i Heston, spisali się tak jak do ich sylwetek w filmie przystało - oni, jak i te postaci pasowali do całej historii filmu i Uniwersum. Bohaterki ,,małpoludy" i jedna ludzka kobieta, były do tej dwójki nieco przygasłe, ospałe. Na pewno cholernie zapadające w pamięć jest niespodziewane zakończenie, które daje do myślenia... bo w końcu przed nami jeszcze trzy tytuły z cyklu ,,Planety Małp", a tu taki plot-twist. Damn it!
-
Godzilla
Gitarka! Czyli z odbiorem najnowszego ,,pozaamerykńskiego!" godzillowego filmu jest bardzo dobrze. Damn it! ,,Pomidory" nadzwyczaj dobrze z perspektywy widza i recenzenta oceniają ,,Minus One". Łej, lepiej: ,,filmweby", które mają w czterech literach randomowego czytelnika i forumowicza i oceniają jego recenzję dopiero po 9 miesiącach od wysłania do sprawdzenia, o dziwo wskazują na powiedzmy: wysokie powodzenie ,,Minus One" wśród około 190 oceniających na tym portalu ów film, dając mu notę w okolicach 8,3/10. Nawet jeśli wartość ta spadnie, i tak będzie wybornie! Japonia zawsze potrafi! W końcu tam to wszystko się zaczęło! Panie Honda, dziękujemy! Ciekawe: patrząc się na zdjęcia z "Godzilla Minus One", aż można zdębieć i brwi ze zdziwienia podnieść na amen do góry wobec tego, jak kapitalnie wygląda monstrum w tym filmie: w bardzo oświetlonych lokacjach, czy też w obszarze, gdy pada sporo naturalnego światła w okolicy (lub na nie) stworzenia, lub gdy jest widno (środek dnia) bądź panuje lekkie zachmurzenie! Tak zaprezentowana Godzilla, w takiej korelacji światła i ciemniejszej tonacji barw robi jeszcze większe wrażenie, niż to boostowanie kontrastu i ostrości w kadrach, na których stwór pojawia się w filmie w obrazach o tym kultowym ,,jaszczurze" z ramienia Hollywood, od końca lat 90-tych aż do czasów obecnych. Mogę śmiało, na razie po cichu, stwierdzić, że to najlepsza, najpełniejsza, najprawdziwsza wizualnie Godzilla w historii światowego kina; obejrzę film wtedy ostatecznie to potwierdzę.
-
Apple TV +
Każdy, no prawie każdy, bo co drugi serial lub film akcji z różnymi podgatunkami, stylizacjami etc., czy jakikolwiek twór sensacyjny, sci-fi etc., gdzie wszystko to ma być opowiedziane dynamicznie i szybko, z w miarę przystępną logiką (w końcu to kino rozrywkowe), aby scalała się ona z tym jakie jest tempo narracji takiej produkcji, zawiera (konieczne!) skróty fabularne i głupotki logiczne. Nawet nie chce mi się podawać przykładów tego typu ,,fenomenu", no podam choć jeden: pierwszy film "Transformers" Baya, scena gdzie jakiś informatyk albo specjalista od ,,hakowania" zostaje zwerbowany przez Rząd USA do odszyfrowania ,,super tajnego" cyber-języka obcych. I co się dzieje? Wpada ten ktoś, dostaje się do komputera Agencji, kilka chwil czasu ekranowego i najtrudniejszy, najbardziej zaawansowany szyfrowany kod i język zostają złamane. xD. Łej, a całe te seriale typu "CSI", tam też jest tego sporo. Czasami twórcy takich produkcji nie chcą tego robić, jakby wszystko to dopiero ciął montaż w post-produkcji. Raz to coś jest zamierzone, a raz nie - tak mi się wydaje. W przypadku ,,Monarcha" w ogóle nie odczuwam tego typu wady - jeśli to można określić wadą. To jest płynne, fajnie montowane, i wszystko idzie gładziutko jak burza - wsiąknąłem w serial i nawet się nie zastanawiam, czy to co oglądam w tym a tym odcinku ,,Monarcha" jest logiczne, spójne, czy nie.
-
DC Cinematic Universe
,,Baby-boomowych" efektów specjalnych VFX w "The Flash", sądzę, nie dało się zrobić inaczej - do koncepcji bardzo rozszerzonej wizji ,,flashtime", gdzie Barry będąc w tej sferze stykał się z licznymi multiplikacjami wariantów danych postaci, zdarzeń z różnych Wszechświatów Multiświata... To albo miało tak całościowo w "The Flash" wyglądać, albo reżyser miał zbyt wymagającą wizję i graficy nie dali po prostu rady technicznie wykonać to tak, aby to wyszło ,,ładnie na ekranie" i nie kuło w oczy. Swoją drogą, ciekawa wypowiedź Nicolasa Cage'a na temat jego ,,cameo" w "The Flash"... Cameo, które wcale nie było takie oczywiste. Niby trochę sytuacja Cage'a w tej specyficznej roli w tym obrazie DCEU się wyjaśnia, to i tak się zastanawiam, czy w ogóle tak abstrakcyjna interpretacja postaci Kal-Ela w historii kinowego Uniwersum DC (dobrze, że faktycznie do niej nie doszło... xD - Superman z Cage'em, ależ by to było kuriozum xD), nawet w tak minimalnej roli w obrazie "The Flash" była temu widowisku potrzebna. Znam wiele osób, które pamiętają "The Flash" za te nie tyle co efekty z nimi związane, ale za całą długą sekwencję z pierwszej części "The Flash", z bobasami właśnie, oraz za rolę Cage'a i ten mały psikus w postaci Cloney'a na końcu. P.S. Jak najbardziej na tak... ale taka interpretacja graficzna w całej szacie elementów obrazu (od stylu, przez tła, podejście do konturów, koloru etc.) jednego z największych najbardziej przełomowych w historii komiksów wydarzeń, cóż, jakby to powiedzieć: ,,raczej tu kurłaaaa" nie przejdzie, raczej to nie pasuje. Ostatnio animacje pełnometrażowe z ramienia DC/DCEU dostają jakiegoś graficznego ,,odjebca"; forma opowieści: wątki, cała fabuła, postaci etc. w każdej z animacji - ten element produkcji animowanej z tego Świata jest bardzo w porządku: są pomysły, jest jakiś motyw, wokół którego twórcy chcą w DC pracować. No, ale... ta animacja. Ta animacja! Łej...
-
NBA
Odzież odzieżą, ale myślę że cholerną kwestią czasu będzie, że podczas zakupów np. w USA, gdy zahaczy się o jakieś miasto, które znane jest ze swojego klubu w NBA, oprócz koszulek wybierze się też coś ,,mocniejszego" do koszyka. W Polsce, sądzę, też ten nazwijmy to ,,ruch" powinien się przyjąć: idziesz po bluzę Hornets do Sklepukoszykarza, a wychodzisz z bluzą, koszulką i flaszką jakiegoś winka od Anthony'ego czy Parkera, albo czegoś mocniejszeo. Swoją drogą, "Lobos 1707" od Króla Jamesa, to ponoć świetny, wysokogatunkowy alkohol; sprawdzałem dostępność Lobosa w Polsce - niektóre firmy poprzez Czechy mogą sprowadzać taki trunek (tak było rok temu; teraz jest bardzo ciężko dostać ten alkohol przez Polskę), gdzie koszt ostateczny po odliczeniu podatków, cła i całej reszty plus transportu, za jedną butelkę wyjdzie około 500 zł. W większości przypadków "Lobos 1707", bez względu jaki profil alkoholu ma ta marka: jaki gatunek czy podgatunek ,,alko" sygnowanego przez Jamesa chodzi, nie da się go dostać / ściągnąć do naszego kraju. Jeśli się człowiek uprze, to w ostateczności można zamówić 700 ml któregoś z wariantów tequili Jamesa za... od 700 do 1100 zł. Możliwe że gdzieś znajdzie się taniej, gdzieś poza USA. Z USA nie wszyscy chcą sprzedawać ten trunek poza kraj, jakby był zakaz exportu. A tu... rewelacja. Caruso, który ma rzekomo odejść z Bulls do Lakers (wraz z DeRozanem?), robi coś takiego, czyli coś bardzo mocno w swoim stylu:
-
Star Trek
Ach, te ,,złote czasy" startrekowości! Oczywiście ,,złote" w krzywym zwierciadle! Bo jak się patrzę na te screeny - jednocześnie chciałbym mieć takie figurki w swojej kolekcji; jak w ogóle te rasy Obcych się nazywają?! Bo ten drugi jaszczuroid to chyba Gorn - z przykładowych odcinków pierwszego "Star Trek" w historii, i chyba akurat był to pierwszy sezon, to ciężko obiektywnie jest ocenić serial, który niedługo będzie miał 60 lat, który ma dwa razy więcej lat niż ty. Inne ery, inna kultura, styl, technika. To jest tak archaiczne - od realizacji, po fabułę, efekty wizualne i montaż etc. - że tylko nostalgia fana popkultury i gatunku sci-fi nie pozwala na słabą ocenę serii. Śmiech, fantasmagorie, momenty żenady, nawet zachwyt. Jestem na s03e02 serialu; nie wiem, jak to się zakończy (oczywiście z punktu widzenia treści małoekranowych, bo są jeszcze filmy, które kontynuują dziedzictwo oryginalnego cyklu odcinków tego Uniwersum, ale to już inna bajka), ale więcej niż 6,5-7/10 temu StarTrekowi nie dam. Chcę te figurki, a nie jakieś Enterprisy!
-
Godzilla
"Godzilla Minus One" (2023) - nieoczekiwany, jeśli chodzi o polskie realia premier kinowych, film. O takim specyficznym, i to nie amerykańskim, nie hollywoodzkim obrazie, to można by powiedzieć ,,Świętej Pamięci". A to dlatego, że filmy azjatyckie z gatunkiem fantasy/fantastyczno-naukowym w tle przeważnie schodzą na bardzo, bardzo daleki plan, jeśli chodzi o tę emisję kinową w Polsce, nawet jeśli chodzi o dostępne u nas stacje/platformy VOD/Streamingowe. Na tego rodzaju usługach, to widz globalny raczej uświadczy więcej polityczno-dramatycznych lub horrorowych filmów bądź seriali, a najwięcej ,,dram" i obyczajówek azjatyckich: koreańskich, chińskich, japońskich. Nie powiem, jaram się jak Fretka Jeremiaszem tą jaońską kinową "Godzillą", tym bardziej, że film zadebiutuje również w polskich sieciach kinowych, ale z tego, co się dowiedziałem: na razie jedynie w Multikinie, i to w wąskim oknie emisji (pewnie 2, 3 dni i po sprawie), potem zapewne w jakichś pokazach typu ,,wydarzenia specjalne", ,,Offowe czwartki" etc. w tej sieci i Heliosie również. Jakby się udało to ogarnąć, wstrzelić z planami w wypad na ten film! Ale by to było! Skoro zwiastun robił kapitalną robotę, to sam film (idą opinie, że jest to naprawdę kawał widowiska!) musi być wyjątkowy! Przykładowy piątek 1 gr.2023, w Multikinie. Sprawdźcie sobie w okolicy u Was, czy nie grają tego filmu!
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
"BurtonVerse" czy też "BurtonVersum" składa się w miarę spójną koncepcyjnie (świat przedstawiony, oś czasu, stylizacja wynikająca z pracy kamerą montażu, trzon gatunkowy, charakter postaci etc etc.) opowieść, którą stanowią cztery filmy o Mrocznym Rycerzu w DC, a którą właśnie w takiej koncepcji rozpoczął swym wyjątkowo pamiętnym "The Batman" z 1989 roku Tim Burton. To ,,burtonowskie" coś, jego wizje danych tematów, te kreacje, których się podejmuje - w tym pierwszym ,,Batku" spod jego skrzydeł to było tu widoczne, raz się zakorzeniło i tak stylistycznie burtonowsko pozostało (licząc w tym rozumieniu jako podejścia do całości, 4-ech filmów; reżyser ,,Forever" i B&R wnieśli coś do tej wizji jeszcze, ale to rozmowa na inny dział. xD) do końca ,,kwadrologii Batmana" (sam nie wiem czemu w niektórych społecznościach mówi się na te cztery obrazy, od 1989-1997, kwadrologią Burtona!). Najbardziej wyjątkowe Uniwersum filmowe o Mrocznym Rycerzu ever! Najbardziej klimatyczne, w tym sensie, że o atmosferze i klimacie tych dzieł ciężko jest zapomnieć, ciężko jest opisać to dlaczego są tak niemożliwie wyjątkowe, co nie oznacza, że najlepsze; ,,wyjątkowe" bardziej w ujęciu subiektywnym. Kwadrologia Burtona w jakiś sposób zachwyca i rządzi. P.S. Widziane kinowo ostatnio: "Chłopi" 2023; wielce potężny audiowizualny byt! Byt, bo to nie jest zwykły film animowany, ani jakiś tam twór filmowy, który ma zapewnić tylko i aż rozrywkę! Nie, to kultura, dziedzictwo, dojrzałość obyczajowa, niezapomniana, przebijająca wszystko siła folkloru! To ta mała, ale wielka sercem i historią ojczyzna! Za to ponad wszelką miarę należy docenić ów abstrakcyjnie wizualny, subtelnie przeciągany ,,kreską" film. Pełna satysfakcji ocena dla tego filmu, ode mnie: 9/10. "The Hunger Games: The Ballad of Songbirds and Snakes" 2023 - totalnie totalne pozytywne zaskoczenie! A taka olewka była na te całkowicie ,,Young Adult" filmy z Uniwersum IŚ. Damn it! Klimatyczna historia, pełna własnej, wyspecjalizowanej specyfiki Świata, polegającej na połączeniu orwellowskiej antyutopii, z dobrym post-apo oraz z lekką baśniową opowieścią! Uzależnia! Ocena: 9/10.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
"Batman & Robin" z 1997 roku, tak z tego dość dobrego kinematograficznie 1997-ego, kiedy debiutowały uważane dzisiaj za klasyki filmy takie jak "Faceci w Czerni", "Park Jurajski: Zaginiony Świat", "Kontakt", "Ukryty Wymiar", "Żołnierze Kosmosu". W takim towarzystwie ostatni z obrazów Batmana ,,BurtonVerse", jest bardziej osobliwym guilty pleasure wśród filmów sci-fi czy superbohaterskich, i to takim wykolejeńcem tylko dla wybranych, niż przykładem świetnego hitu z uznaniem widowni. Mało tego, a co tam, kupiłem tytuł w wersji pudełkowej 4K, z polską opcją językową; oczywiście, żeby nie było... jeszcze w Steelbooku. Najbardziej dynamiczny, najbardziej... groteskowy, najdziwniejszy pod względem budowy świata przedstawionego obrazem (efekty specjalne praktyczne, komputerowe, scenografia, kostiumy etc.) film z wszystkich ,,Batków" ever! Ten eksperyment, owszem jest kiczowaty, ale w tej kiczowatości turbo-fantastyczny i zawsze, naprawdę zawsze podczas jego seansu, od pierwszych do ostatnich minut mam mega rogal zadowolenia na twarzy. Z racji osobistego guilty pleasure, B&R dostaje ode mnie: 7/10. "Spider-Man: Homecoming" - film z własnej kolekcji pudełkowej produkcji w jakości 4K i Blu-Ray, kupiony niedawno, w dość satysfakcjonującej kwocie, w edycji (okładka, język) polskiej. Dołącza do niego niedługo "The Amazing Spider-Man" z 2012 roku - również w pudełku, również jak Homecoming Hollanda w jakości obrazu i dźwięku 4K, Dolby Atmos i w opcji językowej polskiej. A wracając do Spidey'ego z 2017 roku - najlepszy Spider-Man w wykonaniu Hollanda we wszystkich jego angażach do tej postaci; drugi najlepszy, zaraz po "Spider-Man 2" spider-manowy film Marvela w całej historii obrazów z tego typu postacią, licząc w tym seriale animowane, filmy MCU i nie-MCU. XD. Zasłużone w ocenie: 9/10. P.S. Skorzystam z okazji, co do klimatów około-spidermanowych: To pewien kadr, złapany przypadkiem!, z ,,wyjątkowej inaczej" produkcji serialowej, z cukierkowych i mocno konsumpcyjnych lat 80-tych XX wieku, i to animowanej. "Spider-Man" z 1981 roku, serial animowany nadawany przez NBC; dostępny na Disney+. Kurłaaaa... 5/10 - nie dam wyższej oceny, ani niższej temu... czemuś?! Sentyment, nostalgia i szacunek do animacji superbohaterskiej w ogóle, uratował ten serial od niższej mojej ewaluacji jego całości. 26 epizodów tak archaicznych, tak kurniaaa źle napisanych, tak dziecinnych nawet w kreacji Villainów, że... nie znając historii komiksu amerykańskiego, ewolucji treści superbohaterskich, istniała by duża szansa, że przy pierwszej lepszej okazji, po pierwszym odcinku można by rzucić ten serial w cholerę! Hue hue.
-
Teenage Mutant Ninja Turtles: Shredder's Revenge
"Teenage Mutant Ninja Turtles: Shredder's Revenge" - w kolekcji growej (pudełko) na Ps5. Rozpoczęte ogrywanie tytułu; na nextgenie od PS wygląda on dość dobrze. W końcu to ,,pikselówa" oddająca hołd pegasusowym czy flipperowym platformówkom sprzed dekad, więc nie oczekuję tu hiperrealizmu w wersji 2D, i to z sztuczną ograniczoną rozdzielczością, jako formą stylu wizualnego. xD. 40% całości za mną; bez ogródek i kiszenia barszczyku zapytam się: Ps4 czy Ps5, wersja gry dla mnie nieistotna, czy w ogóle w tej grze na PlayStation da się wbić to krutaczne ,,100% wszystkiego", czyli splatynować całość tak, aby nie siedzieć przy grze z dżylion godzin i nie grindować poziomów czy leveli postaci bez końca? ,,Miszczem" gierkowania w platformówki nie jestem, więc mega frustrujące są te zadania, które gracz dostaje na każdym z poziomów rozgrywki: mamy ich bodaj 3 albo 4. Dziwnie się robi, gdy przy mocno wyboostowanej postaci w jednym z zadań masz nie zostać rannym ani razu na całej długości niekrótkiego poziomu! Kurłaaaa, nie da się! To tylko przykład tego, co trzeba zrobić, aby jakiś jeden z ,,pucharków" z dżyliona wpadł do Platynki. xD. Ktoś coś... w tym względzie już osiągnął? Jakieś tricki, skróty, żeby zaliczyć wszystkie trofki w tej grze?
-
Cyfrowe zakupy growe!
Cyfrowy zakup growy? Ostatni, i to w miarę szczęśliwy i udany? Pomyślmy... kupna konkretnych, za określoną kwotę gier, czy to w cenie regularnej, czy to w promce Black Friday na PS Store czy na Androida z Google Play lub przez kupno jakichś ,,kluczy" na Allegro czy gdziekolwiek indziej nie było. Zdecydowałem się na zaopatrzenie się w roczny abonament PS Plus Extra (370 zł - coś koło tego) oraz roczną subskrypcję EA Play na PlayStation (80zł). Źle na tym, tak sądzę, na razie nie wyjdę, sporo tytułów do ogrania, a około 15 (a to zaledwie początek! XD) dodałem do listy ulubionych. Jeśli dany tytuł uda mi się ,,splatynować" to jeśli będzie on w wersji pudełkowej dostępny do kupna, to wtedy go sobie po prostu zakupię - to jest taka dziwna zasada jeśli chodzi o kolekcje gier video: tylko gry splatynowane na konsoli PlayStation posiadam w swojej kolekcji pudełkowej gier Ps4 i Ps5. To jedynie screenshot z tego, co kupiłem cyfrowo na PsStore - z racji obu subskrypcji, o których wspomniałem - i jako tako zacząłem już grać
-
Figurki kolekcjonerskie
Jak to się mówi: ,,Szał ciał!". No ale bez przesady i tak. Bez przesady... No bo nie jest to - patrząc się na wasze kolekcje figurkowo-statuetkowe - istna wybitność, czy cokolwiek z wyższej półki. I tak, stałem się w miarę szczęśliwym posiadaczem: Lord Freeza a.k.a. Golden Freeza; 28,5 cm, około 270 zł. Jakość wykonania: wysoki standard tworzywa sztucznego; jakiś plastik czy coś podobnego. Jest trwałe, wiernie odzwierciedla fizyczność i potęgę Freezy. Nie narzekam jakobym przepłacił czy też stracił troszku mamony za taki gadżet z DB Super. Zamówione na Amazon, dostawa gratis z programu ,,Prime".
-
Apple TV +
MonsterVerse w wydaniu ,,Monarcha", jak widać zaczyna rozwijać się coraz intensywniej, coraz lepiej radząc sobie na tle innej serialowej konkurencji w gatunku akcja, thriller, sci-fi i temu podobne. To zdecydowanie najlepszy jakościowo wewnętrznie (fabuła, wątki, sposób na montaż osi czasu, postaci etc.) i zewnętrznie (efekty specjalne komp. i praktyczne, scenografia, plener - za wybór lokalizacji: premia dla producenta wykonawczego, bo to co naturalne, wygląda w każdym z odcinków serialu wyjątkowo) produkt małoekranowy w tych kategoriach/gatunkach w ciągu ostatnich 3-5 lat. Tytuł, cóż, na pewno ciągnie i ciągnie dobytek MonsterVerse od Legendary/Warner Bros. ku lepszemu, ku ewolucji i rozszerzeniu treści. ,,Monarch" jest drugim najlepszym tworem wyprodukowanym spod znaku Uniwersum, zaraz po "Godzilla" z 2014 roku. O ile dobrze kombinuję serial
-
NBA
Gdy nie ma się okazji - mimo iż się bardzo tego chce! - obejrzeć mecz ligi NBA pomiędzy dwiema drużynami, do których ma się ogromny szacunek i wdzięczność za swą całą historię i doświadczenie w NBA, zawsze znajdzie się ktoś lub jakiś zespół ludzi, którzy zrobią skrót najważniejszych momentów takowego spotkania, który będzie trwał ani nie za długo, ani nie za krótko, i który na chillu będzie można sobie obejrzeć. I tak, Lakers bez bodaj 4 graczy, którzy dopełniają tą główną rotację podczas sezonu, potrafili może nie wybitnie, ale skutecznie i czujnie zagrać w obronie i dać łupnia Cavs na atakowanej tablicy (Davis!), na tyle, że zdołali inteligentnie wyczuć spotkanie i wygrać końcówkę. Śmieszność - nawet zapomniałem, że trwa ten dziwaczny turniej, którego celu do tej pory nie rozumiem. I w tym NBA Cup LeBron, który gra w swym 21-sezonie tak, jakby był na mega modach z GTA II albo po zjedzeniu z tysiąca grzybków z Mario Brosa, nagle jest jednym z kandydatów do MVP turnieju! ! A, mamy i Hailburtona, który prowadzi w stawce o MVP NBA Cup - chłop osiągnął błyskawicznie poziom All-Stara w NBA. To taki ,,Jokic wśród rozgrywających i obrońców", kosmiczne statsy, prawie zero strat, inteligentna wyrachowana gra! Be proud! Jestem w stanie zrozumieć brak dyspozycji Pistons w tym sezonie, nawet i Wizards (Poole nie jest temu winien; gra jak może. Czasami co prawda na siłę, ale aż tak źle u niego z formą nie jest) i Grizzlies, ale Spurs już nie. Nie wiem, co ,,Pop" ma w głowie - jakie plany co do przyszłości ekipy ma zarząd i główny coach. Tankowanie? Ale po kogo, i po co? Żeby... za rok znowu tankować? Wemby stąd s*******i, każdy mu to powie za rok, zapewne już mu ktoś natrętnie to mówi zakulisowo. xD
-
HORROR
Pszeniczne lub owocowe napoje wyskokowe... do tego horror na wieczorny seans? No proszę! Trochę jest to niezbyt pasujące do siebie połączenie; chyba że będzie to w twoim przypadku seans horrorku w nurcie sci-fi czy z dodatkiem komedii (parodii i kiczu) lub fantasy - najlepiej aby to było coś krótkiego, do 100 min czasu trwania, wyłączając napisy końcowe, a wtedy piwerko będzie odpowiednio smakować. Do klasyków pokroju "Omen" z 1976 roku czy "Noc żywych trupów" z 1968, na pewno ,,promilowy nastrój" nie będzie odpowiedni. xD. Proponuję więc w tej opcji jedynie: "Resident Evil: Wyspa śmierci", "Duchy w Wenecji" (już dostępne na Disney+), "Dziwak" (Netflix), genialne "Tucker and Dale vs. Evil" z 2010 roku. Reszta propozycji... meh, nie chcę podawać, gdyż nie będą one do browarka zbytnio pasować.
-
Wycieczka do Japonii
Globalizacja! Płatność kartą to podstawa. Szczerze: możecie to uznać za jakąś radę, zwykłą opinię, zdanie czy posta, ale nigdy, ale to nigdy nie bierzcie ze sobą na wycieczki zagraniczne, nieważne czy w Europie czy w Japonii lub gdzieś w USA, karty kredytowej. Przez taką głupotę coś popartoliłem sobie w limicie kredytowym, mniejsza o to, dobrze że to mam już zamknięte. Zmierzam do jednego: debetówkę zwykłą możecie brać gdziekolwiek chcecie - w Chinach, z tego co słyszałem, płatność kartą jest standardem (ChRL to taka dyktatura technologiczno-cyfrowa 5.0; jest książka o podobnym tytule, którą polecam), i jest to dość bezpieczne. Jeśli nie, to mnie w tym aspekcie poprawcie. Najlepiej iść do jakiegoś banku typu BNP Paribas i założyć sobie konto z kartą ,,otwartą na świat" (chyba tak to w BNP się nazywa), gdzie będziecie mogli, oczywiście z ustalonymi warunkami opłat za kartę i konto co miesiąc lub na rok, za darmo i bez prowizji korzystać z wypłat oraz transakcji w bankomatach i dowolnych punktach płacenia kartą debetową na całym świecie. Tak, też się dziwiłem, że takowa oferta, z tego co pamiętam całkiem korzystna (byłem, pytałem w BNP, w miarę możliwości zostałem usatysfakcjonowany), jest dostępna pośród polskich banków, i to nie tych głównych. Polska ma dziwny przelicznik PL-JPY. Niby jest korzystnie brać troszku grosza do tego kraju w gotówce, ale tam jest wielokrotny mnożnik - czyli sporo płacenia w banknocie. Na 2 tygodnie wypadu do JPN ile bralibyście Jenów, z uwzględnieniem średniego szaleństwa zakupowego i wycieczkowego (nie liczę tu podstaw za nocleg, transport)? P.S.
-
Wieści, zapowiedzi
,,OpenBeta" to wydawnictwo, które dla graczy i przede wszystkim graczy, a także miłośników historii gier komputerowych jest jedną z najlepszych rzeczy, jaka mogła się wydarzyć, czy pojawić na rynku wydawniczym w Polsce. Cholibunia! Suto zakrapiane totalną nerdozą i taką gamingową ,,guilty pleasure" dla wybranych są z OpenBeta (plus inne wydawnictwa, które wydawaniem tego typu pozycji się zajmują) te albumo-encyklopedio-przewodniki. Jest ich niewiele, ale to zawsze coś! Ogólnie mam swego rodzaju ,,kupkę wstydu" growo/growo-filmowych rzeczy do przeczytania, głównie z OpenBeta, począwszy od książki o ,,Doomie", GTA, a skończywszy na historii Resident Evil, polskich gier komputerowych i historii powstania serialu "The Office" i spraw zakulisowych z tą produkcją związanych. Najgorsze jest to, że ta ,,kupka wstydu" to w tym przypadku książki/albumy, które obiecałem, że sobie kupię i przeczytam, ale jak to w życiu bywa... nic na razie z tego nie wyszło.
-
MANGA&ANIME - News
Ghibli - magia, ta przekonująca, oczarowująca baśń, wymowa pro-ekologiczna, również kierująca człowieka do przemyśleń nad własnym życiem i jego miejscem na Ziemi. Piękna, drobiazgowa, pełna stylu, gracji, bogactwa barw animacja. Ach, całe Studio Ghibli! Tak, to są te elementy działalności twórczej tej marki, które niesamowicie doceniam oraz szanuję, które po prostu do mnie w swoich filmach przemawiają. Oczywiście w Polsce trochę po ,,cebularsku": premiera "Chłopca i Czapli", najnowszej produkcji Ghibli, jak zwykle hektar czasu po światowej premierze dzieła. Januszeria swoją drogą, ważne że ktokolwiek z rodzimych dystrybutorów ,,pokusił się" o wstawienie filmu do ramówki emisji Multipleksów na styczeń 2024 rok. Będzie seansik, oj będzie, tym bardziej, że pod koniec grudnia wchodzi do kin "Akira" z 1988 roku, i to w 4K i systemie DolbyAtmos. Must see! ASAP!
-
Dragon Ball (także Z, GT i Super)
Saiyanie to wraz ze smoczymi kulami, wątkiem walk w turniejach i z jakimś potężnym wrogiem przez naszych bohaterów, wraz z motywem ciągłego doskonalenia się i dążenia do perfekcji... najważniejsza rzecz, która definiuje Uniwersum Dragon Ball. Saiyanie to tak naprawdę Dragon Ball i na odwrót; nie ma innej alternatywy, innego wyobrażenia, na temat np. tego kto mógłby zastąpić Saiyan w tym Świecie, jako tych, którzy są najważniejsi w drodze do pozyskania smoczych kul czy w realizacji ciągłego samodoskonalenia etc. Nie, Saiyanie i tylko Saiyanie, rzecz jasna jako ci najistotniejsi. ,,Jeremy", przykładowo, ma lepsze i bardziej skondensowane treści niż
-
FIA Formula One World Championship
Może i to był dość ciekawy wyścig, z odpowiednią dramaturgią i widoczną ,,olewką" organizatorów (Liberty Media) tego wydarzenia na niektóre aspekty jego realizacji, ale to całe GP ,,Viva Las Vegas!", meh, tak nie do końca wyszło - widać że świeżynka te zawody. A to zdjęcie akurat wygląda jak... dzieci, które dostały ulubioną zabawkę i jadą ją odebrać w ogromnym Centrum Handlowym; wizualnie prezentują się na 14-latków, wyglądają tak młodo, jak typowe gimbuchy i trzech Richie Millionerów w jednej zajebiaszczej limuzynie. xD Na następnych, ostatnich w sezonie GP, Leclerc w końcowych modyfikacjach bolidu - przynajmniej będzie przygotowany na starcie z ,,Versem" podczas wyprzedzania w newralgicznych zakrętach.
-
Dragon Ball (także Z, GT i Super)
Manga DB nie jest mi jakoś bardzo specjalnie znana. Kojarzę z Uniwersum niektóre wątki jak się okazyjnie ,,za dzieciaka" coś tam w mandze czytało.