Opublikowano 2 stycznia2 sty A może gra jest nadal "zbyt trudna" i szykują poziom trudności dla totalnych ofiar losu?
Opublikowano 2 stycznia2 sty 19 minut temu, KrYcHu_89 napisał(a):To na pewno Half Life 3.IMO bardziej remake Bloodborna.
Opublikowano 3 stycznia3 sty 9 godzin temu, Agent_Man napisał(a):A może gra jest nadal "zbyt trudna" i szykują poziom trudności dla totalnych ofiar losu? O tym to już w grudniu wiedzieliśmy:
Opublikowano 2 godziny temu2 godz. Skończyłem i ja. Ten czas to dziwnie liczone bo spokojnie grałem więcej, ok. 20h myślę, zapewne liczy bez filmików, loadingów, siedzenia w menu i innych pierdół. Śmierci niby 5 ale dwie były bardzo głupie i do uniknięcia. Jedno jest na walce z ostatnim bossem i to był jedyny zgon z jakimkolwiek bossem.To teraz krótka opinia w punktach:Miałem straszny problem z historią. Sam pomysł na historię i punkt zaczepienia uważam za interesujące ale przez to że samej treści fabularnej nie ma zbyt wiele ciężko mi było jakoś mocniej zainteresować się historią. Uważam że przez to jak rzadko są wartościowe wstawki fabularne historia w tej grze się rozmywa. Tym bardziej ciężej było mi się wciągnąć kiedy słyszałem ten ponglish a same postaci są średnio przekonujące i charyzmatyczne. Owszem, jest wiele notatek ale to jest lore świata a nie trzon historii. Główna niespodzianka dosyć przewidywalna. Sam projekt świata gry i pomysł na umieszczenie go w Polsce uważam za świetny. Nowa Huta, polskie napisy na budynkach i inne akcenty, wysokie bloki z wielkiej płyty, klimat PRL. No w tym aspekcie Bloober ponownie błyszczy.Klimat zaszczucia w tej grze i grozy jest fenomenalny. Niemal przez całą grę czułem niepokój i zagrożenie czy to przez wszędobylskie głosy czy, mimo tego że wiedziałem że zaraz może być jakiś atak, przez to że nie wiedziałem czy na kolejną większą walkę starczy mi amunicji oraz zasobów.Postać porusza się jak wielki kloc i troszkę mi to ciążyło. Dead Space pokazał że postać w ciężkim kombinezonie może się sprawnie poruszać, szczególnie w kwestii biegania a tutaj nie zostało to wykonane zbyt dobrze. W końcowej walce też dopiero zobaczyłem jak mało zwrotna jest nasza postać. No i momentami brakowało mi jakiegoś uniku, ale tylko momentami. Walka wręcz jest w tej grze bezużyteczna, nawet z esencją na większe obrażenia. Użyłem tego na początku tylko aby sprawdzić i jak zobaczyłem że to nic nie daje to dałem sobie spokój. Ponownie, Dead Space pokazał jak to zrobić a dodatkowo rozgniatanie zwłok wrogów sprawiało ogrom satysfakcji.Bardzo nie podobała mi się zagrywka w kwestii esencji a mianowicie że gra wymusza na nas ekstrakcję fabularnych esencji działając na naszą niekorzyść. Otóż miałem dwie fabularne esencje i jedną poboczną która była całkiem dobra i pasowała mi pod moją rozgrywkę. Następnie doszedłem do momentu fabularnego w którym musiałem zebrać esencję fabularną a więc musiałem też pozbyć się jednej esencji. Esencja była beznadziejna i musiałem ją wymienić za esencję która dawała mi przydatne rzeczy. A kto grał ten wie że jak usuniesz esencję to jest ona usuwana na zawsze. Dla mnie ogromny minus i uważam że esencje fabularne powinny mieć osobne sloty albo nie być traktowane jako esencje działające w obrębie mechaniki tylko jako znajdźki. Strzelanie jest mocno średnie. Podstawowy pistolet był dla mnie beznadziejny, obie strzelby tak samo - w ogóle nie czułem tam mocy i brakowało mi jakiejś satysfakcji we wpakowywaniu ołowiu we wrogów. Drugi pistolet uważam że jest świetny i szybko zmieniłem podstawowy na ten drugi właśnie. Karabin maszynowy przypadł mi do gustu, miło było pakować naboje w głowy wrogów a kusza to potężna i widowiskowa broń. Niemniej jednak uważam że właśnie część broni nie daje żadnej satysfakcji lub daje jej bardzo mało jeżeli chodzi o strzelanie.Starałem się zwiedzać wszystkie możliwe zakamarki. Zabrakło mi jednego kota, jednego komiksu oraz jednego Traveloga aby zdobyć odpowiednie osiągnięcia. Miło że gra, na wzór ostatnich Residentów, ma boczne odnogi, zamknięte pomieszczenia czy tajne przejścia i tylko od nas zależy czy je zbadamy czy nie. Często się to opłacało.Jeżeli chodzi o samych przeciwników to ich projekt i kwestia mutacji jest na pewno czymś co wyróżnia grę na tle konkurencji - zwłaszcza Dead Space'a. Walki z bossami, poza tą w kościele oraz ostatnią, uważam za przeciętne z jednego powodu: większość z nich polega na tym samym schemacie - bieganiu dookoła, strzelaniu w beczki aby stunować przeciwnika a następnie pakowania ołowiu w ich głowy. Brakowało mi tutaj jakiejś różnorodności, jakiegoś unikalnego podejścia do każdego wroga w kwestii jego pokonania. To co mi się przypomina jako dobry przykład to The Evil Within. Odnośnie poza końcową walką uważam że pojedynki z bossami były dosyć łatwe. Poziom trudności oceniam pozytywnie. Jest wymagająco, trzeba często podchodzić taktycznie do starć i obserwować otoczenie, ale jakbym miał się do czegoś przyczepić to do systemu lootu. Podobno gra ma zaimplementowany system że zależnie jak nam idzie i co mamy w ekwipunku takie przedmioty będą wypadać z wrogów czy skrzynek. No to ja miałem naprawdę kilkanaście momentów kiedy nie miałem praktycznie żadnej amunicji, granatów czy kapsułki podpalającej a gra z kilku kolejnych skrzynek wyrzucała mi okrągłe NIC albo walutę (tej to w ogóle momentami leciała ogromna ilość). A momentami gdzie miałem całkiem sporo amunicji to dostawałem jej jeszcze więcej. Chyba nie tak to powinno działać. Ogólnie to uważam że Bloober nie do końca dowiózł z Cronosem. Spodziewałem się że gra może konkurować z Residentami czy Dead Space ale niestety jest w niej za mało szlifów, a jednak od studia które wydaje swoją grę kilka(naście) lat po topie gatunku oczekiwałbym że podpatrzą od konkurencji rozwiązania które się sprawdziły. Można powiedzieć że jestem dosyć rozczarowany końcowym produktem ale godzin spędzonych nie żałuję. To dalej jest całkiem niezły tytuł.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.