Sekiro: Shadows Die Twice - dobra, nie ma co pisac, to jest najlepsza gra od From w jaka gralem. Demonsy zawsze bede stawial jako pierwsze bo przechodzenie ich bylo niesamowitym doznaniem, ale ku.rwa Sekiro rozbilo bank. Doslownie kazdy jego aspekt trafil w moje growe gusta. Skradanie, parowanie, linka, szybkie poruszanie, feudalna Japonia, zima. Wszystko kliknelo. Wiedzialem czym ta gra mnie wiecej moze byc, ale nie spodziewalem sie, ze wykonanie bedzie (prawie) perfekcyjne. Juz Bloodborne (na szczescie) pokazal odejscie od formuly miliarda buildow naszej postaci. Zawsze cenilem sobie bardziej gry z jedna postacia i najlepiej jedna glowna narzucona z gory bronia (GoW, DMC) no ale rozumiem, ze ludzi tez jara eksperymentowanie w Soulsach, plus musialo gdzies zostac rozrzucone cale to pogmatwane lore. Sekiro jeszcze bardziej oddala sie od tej formuly, co jest dla mnie na plus. Jeden chlopek, jedna bron (ze wspomagaczami jesli chcemy ich uzywac), brak tego uczucia w polowie gry, ze a ku.rwa ten mieczyk/zbroja/tarcza to moze nie byl najlepszy wybor, albo ze przed nami level z lawa i przydaloby zmienic ciuchy na ognioodporne. Postac opisuja dwie statystyki i nie da sie ich podniesc farma bo zaleza od pokonania bossow, mini-bossow i znajdziek (czyli w sumie tez walki). Bo tutaj akcent zostal przeniesiony na inne mechaniki. Git. A te to walka 1-1 i ciche zabojstwa. Z kupa wrogow nie mamy szans (chyba, ze z koncowki gry wrocimy na sam poczatek) wiec dobrze jest ich zaje.bac zakradajac sie od tylca. Bedzie to nawet wymagane przy niektorych minibossach. A jak sie juz nie da. to trzeba walczyc i o jezu ku.rwa zolty ryzowy jaka ta walka jest zaje.bista. Opiera sie duzej mierze na parowaniu ciosow i zbijaniu paska postury, ktora kiedy sie zalamie daje okno do calkowitej kasaci paska zdrowia. W tym pomagaja tez nabywane za xp skille oraz wspomniane wspomagacze czyli bron w protezie lewej reki. Szczerze mowiac jednak te ostatnie przydaja sie w okreslonym momencie i oprocz parasolki to moze jeszcze topor byl przydatny, reszta jest albo spoko (gwizdek) albo raczej zbedna (wiatr). Takze wariancje skili i protez nadaja jako taki posmak "builda" jednak to juz troche naciaganie. Sa jeszcze techniki, cos na ksztalt specjala, ale uzywalem tylko jednej po zdobyciu czerwonego miecza. Wygladaja efektownie ale, tak samo jak walka, to nie nabijacze miliona comb i feeri rozblyskow. Tu jest spokojnie, co nie znaczy ze mniej dynamicznie. Wszystkie te klamoty, mimo ze trzeba je umiescic w ekwipunku, mozemy uzywac od razu za sprawa braku skrzynki i braku pauzy. Tak, pierwszy raz w soulsach mozna zapauzowac w trakcie walki gre, wejsc do menusow i poprzestawiac sobie takie czy inne wspomagacze w zaleznosci od sytuacji i potrzeby. Troche mnie ta decyzja zdziwila, ale ogolnie widac w Sekiro trend iscia w uprzyjemnienie rozgrywki, a poza tym nie ma tu trybu online. Widac to tez po "ogniskach", niekiedy umieszczanych bardzo blisko aren z bossami, mimo ze akurat w tej grze przebieniecie na drugi koniec planszy i slalom miedzy wrogami to zaden problem z powody predkosci poruszania sie. Bloodborne i DS3 robilo to przez odblokowywanie skrotow, tutaj pare krokow i probujemy od nowa (acz trzeba powiedziec, ze wszystko wydluzaja loadingi po zgonie). Jedynie w etapie ze swiatynia mnichow cos tam powialo starymi klimatami (rzadkie ogniska, przegiety gangbang przed jednym z nich po dlugiej trasie). Jesli juz o lokacjach mowa to jest to najbardziej spojna kraina ze wszystkich soulsow. Wszystko mozna powiedziec dzieje sie po prostu w Japonii. Bedzie wiec charakterystyczna "pagodowa" zabudowa, zamek, jakis loch, dolina za zamkiem, wioska gdzies w dole czy niebianski wymiar. I to wszystko do siebie pasuje. Nie ma jakichs zje.bany etapow z lawa bo te musza byc w kazdej grze i juz. No jest zima, wszystko posypane sniegiem, otoczone gorami, lasami bambusowymi, jest zamek i jest zaje.biscie. Klimat Japonii tamtych czasow na pelnej. Kto czytal albo ogladal Shigurui (polecam) bedze wiedzial o co chodzi. Same levele sa tez mocno wertykalne po to zeby moc uzywac linki, okrazac wroga albo spier.dalac jak cos pojdzie nie tak (agro szybko mija, nikt nas nie goni przez pol planszy). Lokacje tez nie sa przesadnie rozlegle i nie ma ich wiele. Fabula w grach od From to wiadomo jaka jest, intro, kilka NPC a potem sklejanie o co chodzi jakby z opisu widel. Bloodborne dal troche nadziei bo na poczatku bylo wiecej cutscenek, ale wszystko sie zje.balo w polowie. W Sekiro mamy fabule, ktora rozumiemy i bohatera ktory mowi. Nie jest ona wyszukana, taka opowiastka o niesmiertelnosci z woja w tle, jakies dwa plottwisty i tyle wystarczy zeby sobie latac po tej japonce i delektowac sie systemem walki. Mi w zupelnosci wystarczyla. Nie mozna mowic o soulsach bez wspominania o bossach. Ogolnie znaczna wiekszosc to tacy, ktorzy uzywaja jakiegos ostrego narzedzia. Co nie dziwi bo praktycznie wszystko w tej grze da sie sparowac. Nie wiem czy dla mnie sie kotrys wybija. Niby jest ta slynna palpa, ale niestety znalem myk z nia wczesniej, a po ograniu DS3 by mnie to pewnie nie zdziwilo. Oczywiscie z kilkoma sie meczylem, najbardziej z ta laska z karabinem i pierwszym pijusem (ale tutaj jeszcze nie wiedzialem jak grac), choc ci to mini bossowie. Natomiast bardzo szybko zaczyna sie widziec patterny i tylko od naszego skila i cierpliwosci zalezy sukces. Jak pisalem tutaj nie da sie wyfarmic wiekszej sily wiec wszystko spoczywa na naszej katanie. Idealnie. Pomiedzy duzymi szefami sa tez wlasnie rozni miniszefowie w postaci dowodzcow, ninjow i innych siepaczy i generalnie wszystko to, wszyscy przeciwnicy maja nas przygotowac na finalny pojedynek gdzie juz serio trzeba wiedziec co i kiedy robic bo nawet pomimo maksymalnych statystyk i po jednym bledzie bedzie zgon. W tym ostatnim czasmi udawalo mi sie zrobic jedna albo dwie fazy "na perfecta" jedynie uzwajac miecza i statysfakcje z tego mialem niesamowicie duza. No ale ja lubie mechnizm parowania. Trzeba tez powiedziec, ze na tym diamencie jest dla mnie kilka rys. Pisalem, ze mamy duzo uproszczen wzgledem poprzednikow. Dostajemy jasny samouczek, opisy mechanik (tak jasne, ze zniknal help spod wcisniecia R3), jest mozliwosc podsluchania rozmow co tez uzbraja nas w wiedze a nawet mamy manekina do treningu walki. Niestety jednak jest tu ten fromowy czynnik, ze jak cos pominiemy, czegos nie uzyjemy w jakims miejscu to nie pchniemy questow dalej. I tak, zeby zobaczyc inne zakonczenia, to albo trzeba by w te gre grac dlugo i eksperymentowac albo przeczytac poradnik. Sam tez nie dopatrzylem jednej rzeczy, ktora w ogole nie byla zasugerowana i wraz z pchnieciem progresu zablokowalem sobie droge do dwoch boss i dwoch ostatnich itemow potrzebnych do podwyzszenia statystyki zycia. Z powodu dosc malej ilosc lokacji mamy ich recykling, jednej nawet potrojny. Zmieniaja sie warunki i gra sie jakby inaczej ale fakt jest faktem. Tak tez bywa z minibossami, ktorzy sie dubluja. Nie do konca mi tez lezy system kary za smierc. Tracimy polowe kasy i polowe xp (na szczescie tylko w obrebie jednego poziomu, te wbite juz sa na stale), co zmusza nas tego ze jak juz mamy pasek w jakis stopniu zapelniony to oplaca sie dofarmic do jego zapelnienia. Kase za to musimy trzymac w portmonetkach, ktore z kolei kupuje sie od sprzedawcow, ktorych trzeba znalesc a potem do nich sie teleporotwac. Wielokrotnie. No i na koniec taka nowosc, ze po kazdej smierci czesc npcow zaczyna chorowac. Im czesciej giniemy tym wiecej chorujacych. Przez to blokuja sie ich opcje dialogowe. Ale jest na to item ktorym kasujemy cala chorobe. Wprawdzie rzadki ale nie na tyle zeby sobie z tej smierci robic stres, wiec wystarczy po bossie go zjesc i mozemy pchac questy dalej. Troche wiec na wyrost. Moglbym pewnie jeszcze pisac dalej i rozplywac sie na ta gra rozbijajac ja na czynniki pierwsze, ale nie ma to sensu. Sekiro to jest moja topka gierek, pewnie zycia, na pewno od From. Tytul z tych, o ktorych sie mysli w szkole/pracy/podczas ruchania (ja w pracy oczywiscie, w sensie myslalem). A jak lubisz wku.rwiac ludzi w internecie, to spokojnie mozesz napisac, ze to gra typu nie nazywaj sie graczem jesli jej nie ukonczyles. Doslownie wszystko mi tu spasowalo i nic mnie nie stresowalo jak to bywalo w reszcie Soulsow. Gralem sobie bez patrzenia w poradniki bo po prostu samemu chcialem to wszystko chlonac (dobra raz zajrzalem jak sie zablokowalem). I jak DS3 juz nie chcialem platynowac bo mnie formula Soulsow wymeczyla tak Sekiro bede robil na kilku podejsciach, pewnie jeszcze odpale na PS5 za 15lat. Nie wiem czy bede chcial/umial grac w inne tytuly o tym okresie w dziejach Japonii bo czuje w kosciach, ze nic sie nawet nie zblizy do tego dziela. Kontynuacja BB? Bruh. Elden Ring? Nie ciagnie mnie do przygod anonimowego chlopka na koniku. Dziekuje Pann Turek Pann i dziekuje Miyazaki Sensei za umozliwienie mi grania w Sekiro. Sayonara. 10-/10.