Treść opublikowana przez Suavek
-
własnie ukonczyłem...
Przechodzę sobie dalej Capcom Beat'Em Up Collection i obserwuję fajny kontrast pomiędzy niektórymi grami tego samego gatunku. The King of Dragons Nigdy wcześniej o tym tytule nie słyszałem. Nie kojarzę go też z salonów gier za dziecka. Generalnie jest to bardzo prosty beat'em'up w klimatach fantasy i zarazem swego rodzaju prekursor świetnego Dungeons and Dragons. Nawet widać to po designie przeciwników, czy ich wachlarzu ruchów, że sporo pomysłów wykorzystano ponownie lata później (np. stosujące mirage duo mrocznych elfów). Pięć grywalnych postaci, skromny zakres ruchów i ciosów. Ale w prostocie też można znaleźć urok i muszę przyznać, że bardzo dobrze mi się w ten tytuł grało. Kolejne poziomy nie są długie, ale jest ich dużo i są zarazem dość zróżnicowane. Niby pikseloza, a jednak miło się oglądało niektóre tła. Muzyka również niczego sobie. Plus można sobie zmienić grywalną postać pomiędzy kolejnymi levelami bez brania continue. Ale co mi się podobało najbardziej - szczególnie po nieszczęsnym Final Fight - to że gra była zwyczajnie sprawiedliwa. Kilka pierwszych poziomów przeszedłem bez straty życia. Większość bossów można było łatwo rozpracować. Przeciwników nie ma dużo, więc nie jesteśmy osaczani ze wszystkich stron bez możliwości obrony. Nie było też żadnych perfidnych zagrywek, pokroju atakujących w ułamku sekundy spoza ekranu wrogów, albo spadających nam na głowę beczek. Całość ukończyłem biorąc Continue około 10 razy. Może koneser gatunku określiłby to po prostu mianem "niskiego poziomu trudności", ale dla takiego amatora jak ja była to po prostu dobrze skonstruowana chodzona bijatyka, a co za tym idzie po prostu przyjemna i zabawna. Coś, czego nie mogę powiedzieć o kolejnym tytule tego pakietu, który ukończyłem... Captain Commando Że tak się wyrażę w miarę dyskretnie, cytując przy tym klasyka - "gówno obesrane"... Gra mnie wymęczyła sto razy bardziej, niż Final Fight, do którego jest bardzo podobna mechanicznie. Na nic się zdał wybór zręczniejszej postaci. To właśnie beat'em'up z gatunku tych perfidnych, gdzie przeciwnicy otaczają nas w mgnieniu oka z kilku stron, spoza ekranu spadają na nas beczki, albo w ułamku sekund atakują szeregi wrogów z granatnikami i innym napalmem sięgającym połowy planszy. Ilości Continue nawet nie zliczę. Sam ostatni boss wymusił chyba kilkanaście, bo był to jeden z tych typów, co atakuje nas na kilometr, a sam lata po całej mapie i jeszcze jest w stanie usytuować się w miejscu, którego ciosy naszej postaci nawet nie sięgają. Frajda była znikoma nawet, gdy nie miałem problemów z pozbyciem się przeciwników. Coś w tej grze jest takiego, że w ogóle nie dawała satysfakcji z sieczki. Ciosy są bardzo słabe wizualnie i dźwiękowo i nie pomagał nawet fakt, że można wrogów np. przeciąć na pół. Do tego sama otoczka przedziwna, co widać już na ekranie wyboru postaci. Nie mam pojęcia kim one są, ale wyglądają komicznie. To samo tyczy się przeciwników, z których połowa wygląda jak kolorowe smerfy, jak i kolejnych poziomów totalnie z dupy i bez żadnego ładu i składu. Developerzy musieli mieć niezły odlot, kiedy to wszystko wymyślali. Nie jestem pewien, czy ta gra byłaby fajna nawet w co-opie. Nie mam zamiaru się przekonywać. Jest mnóstwo lepszych beat'em'upów, w które można pograć. Captain Commando sprawia wrażenie ówczesnego odpowiednika gry mobilnej - tj. chcesz grać dalej? Płać i płacz. Fakt, że teraz można grać z nieskończoną ilością żyć niestety wcale niczego tu nie poprawia. Gra jest słaba i męcząca, a przynajmniej tak ja ją odebrałem na świeżo, nie mając z nią nigdy wcześniej styczności. Nie polecam.
-
Figurki kolekcjonerskie
http://dalong.net/reviews/kotobukiya/rex/rex_i.htm#m Sam oceń. Większość sprowadza się do obrazków. Kruczki można rozgryźć, albo użyć tłumacza w telefonie. Co do zakupów zza granicy, to się nie wypowiem. Modele zamawiałem tylko z Hobby Link Japan, lub polskich sklepów, ale tam Rexa obecnie nie mają. Weź poprawkę, że bez malowania to może trochę monotonnie wyglądać - http://dalong.net/reviews/kotobukiya/rex/rex_p.htm
-
własnie ukonczyłem...
Sprawdź mimo wszystko Move It. Dwie strony wcześniej opisałem swoje wrażenia. Trzeba się trochę poruszać, ale po tym co piszesz myślę, że odbiór będzie dużo lepszy. W Get It Together jeszcze nie grałem, ale też mam trochę obawy, że przekombinowali z tym sterowaniem postaciami.
-
Wasze komiksy
Powiedzmy, że to samo, tylko więcej. Są całe rozdziały i wątki, których w anime nie było. No i kilka zmian na potrzeby "streszczenia". Przykładowo, niektóre postacie drugo/trzecioplanowe z anime w mandze mają dużo większe role i znaczenie.
-
seria final fantasy
Żadnych więcej mobilek, powtarzam sobie... Już i tak pół sukcesu, że odstawiłem na dobre Project Sekai. Daily i FOMO z czasem wykańczają człowieka i zabijają frajdę z gry. Zakładam, że z Ever Crisis będzie podobnie. No ale póki co jeszcze się loguję. Skusiłem się na banner, bo jednak w Lucię dość już zainwestowałem i w sumie miałem szczęście, bo zamknąłem się w 18k dobijając do kostiumu. Będzie Ada Wong. Broń też fajna, bo podwójny debuff. Dziś wpadł kolejny epizod Crisis Core.
-
własnie ukonczyłem...
Final Fight (Capcom Beat'Em Up Collection PC) Bez nostalgii, sentymentu i temu podobnych ukończyłem grę po raz pierwszy w życiu. Owszem, kojarzę, że grałem na automatach za dziecka, ale może raptem parę razy i oczywiście szybko ginąłem. Poza tym miałem jeszcze wtedy w domu na Pegasusie Mighty Final Fight, ale to jest właściwie cała moja styczność z serią do dziś. I tak prawdę mówiąc chyba przy wersji NES bawiłem się lepiej, niż przy oryginale. Być może zrobiłem błąd wybierając Haggara jako postać do gry solo, bo miałem wrażenie częściej widziałem poniższy ekran, niż w przeciwników: Ok, FF to klasyk. Typowy beat'em'up z automatów mający na celu wyciągnąć od dzieciaków jak najwięcej żetonów. Tym samym zginąć łatwo, a gra jest pełna tanich zagrywek oraz perfidnych ruchów przeciwników, których nie sposób przewidzieć, albo w porę zareagować bez wcześniejszej wiedzy. Natomiast wspomniany Haggar był tak powolny, że czasem nie byłem w stanie zareagować na kolejne pułapki i tylko kolejne 'darmowe' continue pozwalały mi grać dalej. Niby całość to raptem godzinka, ale i tak szybko miałem dość i kończyłem grę trochę na siłę. Nie wiem w sumie, jaką gra ma opinię pośród graczy i fanów, ale choć są beat'em'upy do których wracam regularnie, tak tutaj nic nie bawiło na tyle, żebym chciał grę przejść ponownie. Tj. spoko na raz, może do co-opa, jak na swój wiek gra ładna artystycznie i fajnie że nadrobiłem taką zaległość, ale to by było na tyle. Timer fajnie się zgrał z 'akcją' ...
-
seria final fantasy
-
Shin Megami Tensei V
- Wasze komiksy
Jedna z moich ulubionych chińskich bajek. Dość się chyba o niej napisałem na forum, zarówno o anime, jak i mandze. Co prawda mam już wydanie polskie od Kotori, ale jak zobaczyłem tę "kolekcjonerkę", to nie mogłem się oprzeć. Nie żałuję zakupu. Nie tylko ekstra wydanie o dużym formacie w twardej oprawie, ale też w środku dość sporo bonusów, wywiadów z autorką, oryginalny short-story, oraz kilka kolorowych stron. Papier też fajny, gładki, nawet jeśli lekko prześwitujący. Chętnie sobie odświeżę po latach. Przy okazji raz jeszcze polecam, czy to mangę, czy anime. Bardzo fajna i życiowa historyjka z ciekawymi postaciami. Wbrew pozorom wcale nie kolejne ckliwe romansidło.- Lollipop Chainsaw RePOP
Będzie cyfra PC/Steam, to wątpliwe. Prędzej w bundlu za grosze się wyrwie i prawdę mówiąc tak też chyba grę zakupię.- Lollipop Chainsaw RePOP
Zmieniali tu silnik, czy to dalej UE3? Bo nadal wyprane z kolorów się wydaje.- Retro handheldy do emulacji
To już serio tyle lat ma...? Leci czas. Pamiętam recenzję Ashena jak jeszcze go oglądałem, to wtedy taki sprzęcik był marzeniem. Ale jeśli dobrze kojarzę import był dość kosztowny.- Inne serwisy dystrybucji cyfrowej (GOG, GMG, Origin i inne)
Tu też wrzucę, bo naprawdę świetny bundle z grami Capcom na Steam - https://www.humblebundle.com/games/capcom-summer-2024 Ghost Trick: Phantom Detective The Great Ace Attorney Chronicles Capcom Fighting Collection Phoenix Wright: Ace Attorney Trilogy Capcom Beat 'Em Up Bundle Dead Rising 4: Frank's Big Package Street Fighter V - Champion Edition Street Fighter 30th Anniversary Collection Dead Rising 3: Apocalypse Edition Dragon's Dogma: Dark Arisen Dead Rising 2: Off the Record Dead Rising 2 A tu jeszcze bundle w bundlach, te bijatyki i beat'em'upy. Większość gier miałem na wishliście, to za taką cenę naprawdę super okazja.- PERSONA 3
- własnie ukonczyłem...
Chciałbym sobie kiedyś przypomnieć obie części, jeśli czas pozwoli, ale faktem jest, że po latach jedynkę wspominam jakoś milej, jeśli chodzi o klimat i ogólną atmosferę. Dwójka była większa, bardziej rozbudowana i przede wszystkim usprawniona pod kątem udogodnień dla gracza, oraz miała więcej zapadających w pamięci wątków i bohaterów, ale zarazem były chwile, że ten klimat post-apo gdzieś się ulatniał, a dużo lokacji było znacznie bardziej 'cywilizowanych'. Oczywiście miało to sens, biorąc choćby pod uwagę przeskok czasowy, ale jednak grając w grę post-apo te ruiny, wszechobecny brud, zniszczenia i anarchia pośród ocalałych też tworzyły jedyną w swoim rodzaju atmosferę. Fallout 3, jaki by nie był, też klimacik miał fajny od strony designu, ale stety-niestety reszta to już typowa Bethesda i biegające manekiny.- Konsolowa Tęcza
Nieironicznie, bardzo chętnie bym przyjął remaster oryginalnego FFVII w stylu graficznym Ever Crisis. Tj. taki remaster 1:1 gameplay'owo, tylko w nowej oprawie. Te wszelkie mody graficzne na PC stworzone przez fanów nieszczególnie do mnie przemawiają w tym przypadku.- własnie ukonczyłem...
Jest fajny mod, który pozwala grać w F1 na silniku F2. Czyli ze wszelkimi udogodnieniami i usprawnieniami, bez których oryginał był nieco toporny. Polecam gorąco, bo klimat jedynki moim zdaniem był zdecydowanie cięższy, nawet jeśli nie wszystkie wątki tak zapadają w pamięci, jak sequel.- Seria Megami Tensei
Negocjacje z demonami w Nocturne to są przyjemne i sensowne w porównaniu do tych starszych megatenów. W pierwszym SMT nawet z wykorzystaniem save state emulatora wydają się one totalnie przypadkowe i nielogiczne. Ten sam dialog w tej samej walce może mieć zupełnie inny rezultat. Plus ten, że dużo łatwiej wyciągnąć od demonów kasę czy magnetite. W Nocturne, gdy grałem za pierwszym razem, było to irytujące, owszem, ale jakoś uznałem to za celowy zabieg. Świat po zagładzie opanowany przez próbujące przetrwać demony o różnych charakterach, więc jakoś nie dziwiło mnie, że część ras bardzo chętnie robiła mnie w konia i jeszcze na odchodne wyzywała od frajerów i naiwniaków.- Transformers Cinematic Universe
- Retro handheldy do emulacji
Z poziomu samego GMenu2X nie wiem. Na próbę usunąłem po prostu emulator z karty (plik opk), to zniknęła i ikonka. Możesz spróbować, jeśli masz zamiar korzystać tylko z kilku sprzętów. Chyba też sobie trochę posprzątam, bo i tak nie będę z połowy emu korzystał. Ale ogólnie konsolka strzał w dziesiątkę. Serio coraz bardziej mi się podoba. Dziś w pracy...- Seria Megami Tensei
Pisz. Nie mogę być jedynym co "jęczy" o serii na forum. Ja obecnie rozgrzebałem dwa klasyki na Anbernicach. Na RG Nano pogrywam (bardzo) małymi partiami w Megami Tensei Gaiden: Last Bible z GameGear. Klasyczny do bólu oldschoolowy jRPG w stylu pierwszego Final Fantasy. Toporny mechanicznie, ale jak na serię przystało są negocjacje z demonami i fuzje. Ogólnie nie ma tu nic szałowego, ale pogrywam w ramach ciekawostki, bo dla zabicia 5-10min czasu sprawdza się nieźle. Tylko trzeba przeboleć bardzo częste random encountery oraz błądzenie, żeby pchnąć fabułę pojedynczym dialogiem z przypadkowym NPC. Zacząłem też pierwszego Shin Megami Tensei na RG35XX. Super sprzęcik do takiej gry. Pierwotnie myślałem grać na Steam Decku, ale tu będzie wygodniej. Klimat gry bardzo obiecujący, ale pewne archaizmy mimo wszystko bolą. Głównie błądzenie po monotonnych labiryntach. No zobaczymy, bo jestem ciekaw. Na handheldy może będą to dobre tytuły.- Gry za darmo na PC
- Gundam Breaker 4
Kolejny Open Network Test 10-11 sierpnia na konsolach. Chyba dobra okazja, żeby sprawdzić gierkę, jeśli ktoś nigdy nie miał styczności.- Zakupy growe!
W sumie wrzucę zakupy z ostatnich miesięcy. Ogólnie skromnie, ale backlog już i tak za duży. Trochę staroci. Samolociki głównie. Zachodni AC3 mocno na siłę, bo to okrojona wersja oryginału, ale niech już uzupełni zbiór serii do "kompletu". W ubisoftowy klon nie grałem nigdy i w sumie nie wiem, czy się przekonam, sądząc po recenzjach, ale dam szansę w wolnej chwili. Tym bardziej, że obie gry kosztowały grosze. Unreal Championship 2 chodził za mną odkąd kupiłem x-klocka do wstecznej. No ale nie mogę powiedzieć, żeby było to to, na co liczyłem... Nie jestem przekonany do tej walki melee, a muzyka jest wyjątkowo słaba, jak na serię. Zrobię jeszcze kilka prób i zobaczymy, czy przejdę, czy porzucę ostatecznie. Bo jednak bardziej mnie korci teraz wrócić do klasycznego UT, albo 2004. Na DS pierdoły. Transformersy wiem, że nijak się mają do wersji z dużych sprzętów, ale jako ciekawostka przejdę. Bo ogólnie sama mechanika i oprawa graficzna są zaskakująco dobre, jak na DSa. Natomiast WarioWare DIY ciekawostka. Myślałem, że wyczyszczę dane po poprzednim użytkowniku, żeby zacząć na czysto, ale widzę zrobił on tam kilka mini-gierek wspólnie z dziewczyną i jakoś żal mi to teraz kasować, więc chyba zostawię i pogram na tym, co jest. Nie żebym planował spędzać z tym więcej czasu. Big Boxy PC. Co prawda nie mam tyle miejsca, żeby zbierać i kolekcjonować takie pudła, ale dla dwóch gierek zrobiłem wyjątek. Baldurek 3 wiadomo. Ktoś powie, że beka, bo klucz Steam, a nie gra na płycie, ale ja bym już nie tragizował. Dla mnie platforma docelowa, kolekcjonerka z soundtrackiem i bajerami na półkę. No i pudełko moim zdaniem ładniejsze od konsolowych, bez wielkich pasków na górze, ani znaczka USK. Grę kiedyś przejdę zapewne, ale chyba rozważę najpierw upgrade PC. Trafiła mi się za niewielkie pieniądze pudełkowa edycja jednej z moich ulubionych starych gier Star Trek w bardzo dobrym stanie. Mocno rozbudowana strategia turowa od Microprose, twórców m.in. Civilization, czy X-Com, w świecie Star Trek. Zagrywałem się w to jak głupi za młodu, zamiast w Cywilizację, jak reszta graczy. Pamiętam, że miałem nawet problem znaleźć w tamtych czasach jakiegokolwiek pirata (choć oryginału w rodzimych sklepach chyba też nie było). Z początku grałem w jakiegoś ripa bez muzyki, bo tylko taki byłem w stanie zdobyć. Dopiero później znalazłem kompletne iso i byłem zachwycony muzyką. Oczywiście nie bez znaczenia pozostaje to, że byłem i nadal jestem dużym fanem Star Treka. Niemniej jednak gra miała bardzo dobre recenzje. Honorowe miejsce na półeczkę już się znalazło, tym bardziej, że okładka fajna. Niewykluczone, że ostatnia, czy jedna z ostatnich gier kupionych na Switcha. Tak, wiem . I wali mnie to. Nie ma od lat nowych gier z serii Project Diva, to chociaż w takie coś pogram. Grałem już w Fitness Boxing 2 i prawdę mówiąc sam koncept mi się bardzo podobał, bo to tak naprawdę gra rytmiczna, ale muzyka była słaba i może raptem dwa kawałki mi się podobały. A ileż można wałkować w kółko to samo. Tutaj właściwie to nadal ta sama gra, z tą różnica, że postacie w tle to Vocaloidy, a jeden z etapów dziennego "treningu" można zastąpić j-popem z syntezatora. Niektóre kawałki są na tyle dynamiczne, że nie sposób przy nich bawić się w boksowanie, bo są zwyczajnie zbyt szybkie. I przy takich nawet można się zmachać, na wyższych poziomach trudności. Utworków jest sporo, więc coś tam sobie pomacham łapami na rozruszanie. Przynajmniej nieco to 'zdrowsze', niż wciskanie kciukiem przycisków na padzie i cieśń nadgarstka. I jeszcze nowa konsolka retro od Anbernica. Nawet nie taka wcale mała... Więcej pisałem w odpowiednim temacie, więc nie będę się powtarzał. Wbrew pozorom fajny gadżet i nawet zmotywował mnie, żeby sięgnąć po kilka gier z GBA, GBC, czy GameGear. A że zajmuje tak mało miejsca, to mogę śmiało mieć go w torbie, czy grać jedną ręką. W pracy to nawet nikt nie zauważy, że coś trzymam w dłoni. Obecnie gram w Last Bible oraz pogrywam WarioWare Inc. i chętniej sięgam właśnie po ten sprzęcik, niż po RG35XX.- Piwo
Kurde, znowu w sobotę to robią. Najgorszy dzień na zakupy... Aczkolwiek ostatnio zasmakowały mi NEPO, a akurat mój lidl ma często puszkowe. No może się zmotywuję i pójdę z rana, jeśli będą. Tak jak za piwem smakowym nie przepadam, tak Nepo Smoothie w taką letnią pogodę jest świetne do sączenia. Ale inne Nepomuceny też bardzo dobre. - Wasze komiksy