- From
-
Pokemon - Karcianka
Wczoraj był wielki dzień dla karcianki: kończyły się regionalsy w Pradze i dwóch Polaków zajęło 1 miejsce w dwóch kategoriach wiekowych: w masterach Mateusz Łaszkiewicz (który na poprzednich mistrzostwach świata zaszedł również bardzo daleko; jest uznawany za najlepszego gracza w Polsce; wygrał regionalsy w Stuttgarcie w 2023 r.) z Trójmiasta i w seniorach Tomek Ch. z Warszawy (jego DRUGI tytuł mistrza na regionalsach w tym sezonie, to jest naprawdę niezły wyczyn, tym bardziej że chłopak ma tylko ~14 lat). Wygranie regionalsów daje zaproszenie na worldsy (nie trzeba zbierać punktów Championship Points, tylko od razu dostaje się kwalifikację, choć akurat dla chłopaków to żaden problem bo i tak by je zebrali). Warto wspomnieć że w kategorii juniors Franek R. też zajął wysokie miejsce i odpadł w półfinałach. Zdominowaliśmy to regio :D
-
Pokémon Champions
W drugiej generacji Pokemonów (czyli dobre 27 lat temu) twierdzono, że pokemony w wersji shiny mają wyższe staty, ale nie jest to prawdą, przynajmniej teraz. Fikuśne pokeballe czy inna forma graficzna to tylko kosmetyka (ludzie lubią np. mieć pokemony typu Dark w Dusk Ballu, czy coś). Są też formy regionalne, no ale to są wtedy inne pokemony de facto.
-
Pokémon Champions
Teraz Charizard od ponad roku już słabo sobie radził, aż ostatecznie wyrotował 10 kwietnia (mowa od Darkness Tera Charizardzie ex) ;) Ja akurat kulką dobrze w niego miałem jak grałem tamtym deckiem. W sobotę zaczynają się Regionalsy w Pradze, pewnie będą jakieś side eventy na Championsach, ciekaw jestem jak dużo ludzi przyciągną.
-
Pokémon Champions
Ja najpiękniejszy okres w TCG miałem, kiedy grałem offmeta deckiem, ale takim, który nieźle sobie radził na te metowe. Był fajny, szybki, aggro i był po prostu fun z samego grania nim. Ech, od 2 lat nie mogę znaleźć żadnej talii dla siebie :/
-
Pokémon Champions
Niestety, tak jak w karciance i generalnie grach z deckbuildingiem czy teambuildingiem: zawsze trafisz na prosików, którzy na tej serii gier zjedli zęby, więc z jednej strony liczy się skill i doświadczenie, a z drugiej masz utartą metę w danym momencie i grając czymś off meta zazwyczaj jesteś na straconej pozycji. W karciance też możesz sobie złożyć deck jaki chcesz z dostępnych kilku tysięcy kart, a tak naprawdę gra się 10 archetypami talii, z których każdy ma solidną bazę, którą stosuje się w każdej talii tego archetypu, bo po prostu dobrze działa.
-
Pokémon Champions
No zawsze tak było i w sumie cała koncepcja walk Pokemon polega na tym, że możesz sobie je wytrenować i przenieść z gry do gry, żeby dalej ich używać. Te darmowe rekrutacje i inne bajery to tylko dodatek tak naprawdę na zachętę dla casuali, a pro gracze będą opierali się dalej na pokemonach z gier, w których je zdobyli i wytrenowali najpewniej. Pamiętaj, że to co było Championsami, kiedyś po prostu odbywało się w samej grze głównego nurtu (do SV), więc był ostry paywall, bo trzeba było mieć konsolę i grę (niedługo każdy zagra na telefonie). Ja jednak dalej jestem team karcianka :D
-
NETFLIX
Obejrzałem wczoraj "Ktoś musi wiedzieć" - chilijski miniserial na faktach dot. sprawy zaginięcia młodego chłopaka w 1999 roku. Generalnie wszystko toczy się wokół śledztwa i tego, co się z gościem stało: jest mnóstwo poszlak, ale żadne nie są twardymi dowodami. Bardzo mało satysfakcjonujące zakończenie, kurna mać, ale z tego co czytałem, to sprawa niestety nadal nie jest wyjaśniona i pewnie nigdy nie będzie. Szkoda tylko, że w serialu tak dużo czasu poświęcono jednemu wątkowi, który ostatecznie został w rzeczywistej sprawie potwierdzony jako nieprawdziwy trop.
-
Gry planszowe
Monolith Arena to taka Neuroshima tylko że fantasy, z tego co kojarzę.
-
Pokémon Champions
Ale na tym przecież polega granie w VGC od zawsze. Łapiesz swoje Pokemony w grze (wcześniej trzeba było złapać perfect IV, trenować EV; teraz po prostu możesz albo perfekcyjnego sobie przesłać albo zmienić staty za walutkę), przesyłasz do gry, która teraz obsługuje turnieje (wcześniej gra najnowszej generacji, teraz Champions) i walczysz. Tam zawsze był kamień-papier-nożyce, bo typy tak działają. Po prostu wcześniej trzeba było się napocić, a teraz można albo się napocić i przesłać swojego Pokemona, albo zrekrutować go w Championsach i pozmieniać statystyki i ataki. Ja sam nie rozumiem VGC i generalnie jestem z tych co zawsze uważali, że "jak atak nie robi damage, to do śmieci", a tu się okazuje, że w grze najważniejsze są ruchy takie jak Protect czy Rain Dance xd Polecam pooglądać filmy Wolfe'go i zobaczyć, jak to działa. On sam mówi, że często kompetytywnie wcale nie ustawiasz statystyk na maksa, tylko właśnie czasem chcesz mieć trochę mniej, żeby jakiś ruch wszedł itd. Jest w tym taktyka, po prostu poziom wejścia jest dość wysoki. Teraz chcieli go obniżyć, ale nie wiem czy nie zamotali jeszcze bardziej.
-
NETFLIX
Po obejrzeniu "Radioaktywnego kryzysu" Netflix uznał, że jestem fanem takich seriali i dosłownie zalał mnie propozycjami. Fajnie, bo temat ciekawy, ale uznałem, że spróbuję nie atomu i nie Ameryki (bo taka była pierwsza propozycja), a Indii i zatruciu gazem, w którym zginęło 15 000 osób. I tak trafiłem na "Kolejarzy: Katastrofę w Bhopalu". Generalnie jest to też miniserial zamknięty w 4 epizodach, ale czuję, że możnaby to zrobić w dwóch. Jest kilka wątków, które są zupełnie niepotrzebne: a to mordy na Sikhach, a to złodziej, który chce obrobić stację, a jednak pomaga z ratunkiem itd., a to rząd nie chcący wysłać pomocy). Ze względu na te wątki obyczajowe mam wrażenie oglądało mi się to gorzej niż "dokumentalny" Radioaktywny Kryzys. Raczej dla fanów takich akcji.
-
NETFLIX
Obejrzałem brazylijski "Radioaktywny kryzys" – miniserial o skażeniu promieniowaniem cezu-137 w Goianii w 1987 roku. Był to największy incydent związany z promieniowaniem poza elektrowniami atomowymi – ot, dwóch złomiarzy na terenie dawnego szpitala znalazło głowicę od aparatu do radioterapii. A że był to stary model, to zawierał on w sobie cez-137 w formie proszku. Generalnie niezła jazda. Serial też nakręcony bardzo fajnie – przyglądamy się losom rodziny, od której wszystko się zaczęło, ale też naukowcom, którzy starają się ten kryzys zażegnać. Nie było to oczywiście tak dobre jak Czarnobyl, ale IMO jest to naprawdę solidna produkcja i bardzo fajnie przedstawiona katastrofa radiologiczna, o której z początku nikt nie ma pojęcia i sobie żyje z radioaktywnym pierwiastkiem pod jednym dachem.
-
Pokopia
Stardew Valley to gra zupełnie innego typu: masz dni w grze, które nie lecą zgodnie z naszym zegarem i kalendarzem – mają kilkadziesiąt minut, masz pewne "wątki fabularne" do obskoczenia, żonę/męża do wyrwania i w ogóle. Moja żona, która uwielbia Pokopię, od SV się odbiła właśnie przez presję czasową.
-
Pokémon Champions
Brać sędziowska gra i póki co to fakt, mało poksów dodano, ale mają po kolei wrzucać kolejne. Z tego co chłopaki piszą, to poszło też sporo nerfów i zmian w statystykach/atakach/abilitkach, a to może wywrócić metę.
-
Another Eden
Generalnie AE jest fajne, taki troszeczkę nowoczesniejszy (ale systemem walki bardziej prostacki) Chrono Trigger, bo w końcu twórca ten sam, no i fabuła jest mocno oparta na podobnych motywach. I to jest w tym super. Ciekawe, czy bedzie gdzieś kolekcjonerka do kupienia (liczę na Czezkiego).