-
CRONOS: The New Dawn
Na tę chwilę mają 270 osób w firmie, z czego najwięcej uwagi poświęcają rimejkowi Silent Hill 1, zespół od Cronosa dłubie nad nowym IP, a ktoś tam jeszcze finalizuje pewnie ten tajemniczy Projekt M na Switcha. Mają jeszcze zespoły tworzące te mniejsze indyki pod flagą "Broken Mirror Games" (np. ta gra "I hate this place") i ten zespół tworzy jakiś nowy tytuł. Z tego co czytam, Layers of Fear 3 powstaje raczej w innym studio, a Bloober jedynie nadzoruje prace, więc ta gra chyba nie zabiera dużo uwagi ludziom w studiu. Także mam wrażenie, że dobrze to ogarniają, bo w skrócie wygląda to tak: zespół od Silent Hill 2 robi Silent Hill 1 zespół od Cronosa robi nowe duże IP ktoś tam finalizuje Projekt M, który ma pojawić się w 2026 roku. Nie wiadomo co to za zespół. Projekt podobno ma mniejszy budżet niż SH/Cronos Broken Mirror Games (wewnętrzny odłam odpowiadający za niskobudżetowe produkcje) robi Projekt F Layers of Fear 3 powstaje w innym studio. Na "Born from a wish" bym jednak nie liczył. Zielone światło i tak musiałoby dać Konami, które może uznać, że lepiej jednak zrobić kolejną wielką produkcję niż rozdrabniać się na dodatek.
-
HORROR
A mnie się podoba to co widzę. Fajny motyw widoczny w 0:55 z lewitujących człowiekiem - przypomniały mi się duchy z SH4. Poprzedni Evil Dead Rise jakoś mnie nie porwał, ale po tej scenie widzę potencjał.
-
Czy Pragmata to element inżynierii społecznej mającej nakłonić wymierający naród japo
Czy Pragmata to element inżynierii społecznej mającej nakłonić wymierający naród japoński (i nie tylko) do posiadania dzieciorów? Jeśli tak, to lepsza taka moda niż martwy już woke.
-
Cinema news
Ten Eldenik może być super. Chyba najbardziej oczekiwana przeze mnie ekranizacja gry i wykazująca największy potencjał. Reżyser, będący fanem soulsów, ponoć napisał scenariusz sam z siebie, nie czekając na zamówienie od studia, po czym osobiście rozmówił się z Miyazakim, który dał mu swoje błogosławieństwo. Liczę na potężny klimat i epicką, a jednocześnie kameralną skalę. A w obsadzie Cailee Spaeny, na którą zawsze się miło patrzy.
-
własnie ukonczyłem...
Resident Evil 4 Remake - jak w to się świetnie gra! Pewnie, że ograłem dawno temu oryginał na PS4, ale nie zapałałem wtedy do niego miłością, bo chyba trochę się bałem i nie czułem klimatu. Teraz ta gra to jest czołówka giereczkowa. Przejście całości zajęło mi 22 godziny na trudnym poziomie. Chłonąłem powoli atmosferę tej gry, zaliczając maksymalnie jeden rozdział dziennie, z wyjątkiem ostatnich dwóch rozdziałów, które może były aż za bardzo przeładowane akcją, ale dostarczyły też sporo emocji i nie pozwoliły odłożyć gry na kolejny dzień. Rozgrywka, chociaż trudna, jest bardzo fair w stosunku do gracza jeśli chodzi o podrzucanie surowców i ogólne rozwiązania rozgrywki, jak np. sygnalizacja krzykiem zanim chłop(ka) rzuci w Leona siekierą lub strzeli z bazooki. Poza tym wszystko tu jest takie jakieś ergonomiczne, dopięte na ostatni guzik. Co mnie bawiło to moja nowa perspektywa na fabułę, która przypominała mi trochę Mario z jego "our princess is in another castle!", gdzie księżniczką jest tutaj Ashley, którą ktoś wciąż nam porywa i za którą wciąż trzeba gdzieś gonić (by później znów dała się porwać). Ale Ashley jest super. Zabawne jest też dla mnie, że tak po prawdzie to też historia o trójkącie miłosnym, tylko zamiast pojawiającego się zazwyczaj w popkulturze trójkąta kobieta+2 mężczyzn, tutaj mamy Leona, z odczuwalną chemią zarówno w stosunku do Ashley i do Ady. Podobały mi się teksty, często zabawne i tandetne, ale pełne uroku. Widać, że tworząc tę grę ktoś postawił sobie za priorytet dostarczenie jak największej ilości radochy z zabawy. Przede mną jeszcze "Separate Ways", ale to ogram sobie później, bo teraz wjedzie Pragmatka. Aiba eso!
-
Piękny ten rok z Capcomem. Teraz kończę RE4R. W weekend wjeżdża Pragmata, na jesień p
Piękny ten rok z Capcomem. Teraz kończę RE4R. W weekend wjeżdża Pragmata, na jesień pewnie Onimusha. Zimowe wieczory planuję spędzić z Requiem. A we wrześniu w kinie Residencik od reżysera Weapons.
-
Bloodborne
W sumie jaranko. Animacja wydaje się idealnym medium dla tego świata, a Sony lubi eksperymentować ze stroną wizualną swoich filmów animowanych. Angaż steamera jako producenta filmu wydaje się dziwna, ale rozumiem, że potrzebują kogoś kto dobrze czuje klimat i zna lore, więc chłop się pewnie nada. Skoro film ma mieć kategorię R to można się spodziewać relatywnie niskiego budżetu, więc mam nadzieję, że nadrobią kreatywnością i dobrą historią.
-
HORROR
Mkay, to nie wiedziałem. Dzisiaj wszedłem z ciekawości i zobaczyłem, że jest synopsis. Prawda, reżyser to podkreślał w wywiadach. I tak jestem ciekaw czy pojawią się jakieś znane postaci, bo po opisie filmu mógłby to być każdy inny film o zombie.
-
HORROR
Na IMDB pojawił się zarys fabuły nowego Residenta w reżyserii Zacha Creggera: Premiera ponoć w połowie września.
-
Resident Evil 4 Remake
Oblężenie domu za mną. Bałem się tego momentu, bo pamiętam go jako dość straszny z oryginału. I teraz też dał mi w kość, ale satysfakcja z jego pobicia jest trudna do podrobienia, zwłaszcza, że gram na Hard, żeby nie przejść przez grę jak przez masło. Niewiele ostatnio gram, ale cieszy mnie, że w łapach nadal mam skilla.
-
Resident Evil 4 Remake
Też gram obecnie w RE4R i jest super. Mega miodna jest ta gierka. Za pierwszym razem jak grałem w 2008 roku na PS2 chyba nie załapałem jej fenomenu, bo też bałem się takich gier, ale teraz gra mi się w ten remake jak złoto. Super balans strzelanki, lite-horroru z simem (dzięki RE7 polubiłem zarządzanie ekwipunkiem. Nawet upgrejdy dają sporo satysfakcji). Grając na słuchawkach można docenić dźwięk 3D, dzięki któremu od razu wiadomo z której z strony nadlatuje siekiera albo dzika baba z widłami. W ogóle udźwiękowienie jest tip-top. Zwiedzam obecnie mapę w 4 rozdziale i chcę wyczyścić ją ile się da przed pójściem dalej.
-
HORROR
Fascynujący koncept. I kolejny horror w reżyserii faceta z Youtuba. Polecam filmy found-footage z kanału Kane Pixels, który jest też reżyserem powyższego filmu. Straszne w swej prostocie, i niezwykle pobudzające wyobraźnię.
-
Silent Hill: Townfall
Ale jak to? Ten "fenomen Silent Hill" chyba pierwszy raz pojawił się w SH: The Short Message. Fenomen SH to trochę jak midichloriany z Gwiezdnych Wojen, tłumaczące coś, co być może nie powinno być tłumaczone, ale w tym przypadku otwierające furtki do wielu potencjalnych spin-offów. Nie chcę być aż nadto markotny, bo Townfall może być naprawdę spoko i jeśli użyją motywu morza, to byłoby naprawdę ciekawie. W zeszłym roku byłem nad Bałtykiem i pewnego dnia na plażę przyszła gęsta mgła. W środku lata! Na prawo i lewo widoczność ograniczona była do 50 metrów. Pomyślałem sobie wtedy, że byłby to dobry pomysł na wstęp do gry, więc trochę jara mnie osadzenie akcji Townfall w takim wyspiarskim, nadmorskim otoczeniu. I cieszę się, że będzie w nim więcej gameplayu niż w TSM, ale gdzie to rycie bani znane z poprzednich gier? Gdzie te popieprzone potwory, niepodobne do niczego co świat widział? I dlaczego nikt jeszcze nie wziął na warsztat bardziej zwierzęcych potworów? Nie jestem Masahiro Ito, ale boli mnie, że mamy kolejną część z potworami, które dopadła kreatywna impotencja (nie mam na myśli SHf, które wprawdzie nie miało Silent Hillowych potworów, ale trudno im zarzucić odtwórczość). Bonusowa żyrafa ode mnie
-
Silent Hill: Townfall
No właśnie. Pies zdaje się pogrzebany w tym, że charakter serii został aż nazbyt naznaczony przez SH2. Każda kolejna część błądzi wokół traum jednostki, i każdy już oczekuje, że nowa odsłona będzie analizować krzywdy/winy zadane lub doświadczone przez głównego bohatera (Hinako trochę się z tego wyłamała, ale nie do końca). Nawet w swych zamysłach kolejne gry są bardzo przewidywalne i nie mają podjazdu do ’elevator-pitchu’ dwójki: "James Sunderland travels to Silent Hill after receiving a letter from his wife, who passed away three years prior." Człowiek to czyta i już jest zaintrygowany. A co jest takiego kuszącego w Townfall? Facet budzi się w mieście z wenflonem na ręce i ma "naprawić rzeczy". To nie jest coś, co zachęca człowieka do poznania tej historii i moim zdaniem oczywiste jest, że słabość tego zamysłu wynika z faktu, że to kolejna część serii, wobec której wielka grupa odbiorców ma już pewne oczekiwania, więc nie trzeba się aż tak bardzo starać, aby było intrygująco. Gry powstałe po SH2, a wciąż tworzone przez oryginalnych twórców serii (SH3 i SH4) nie były aż tak przywiązane do motywu analizowania psychiki i nawet jeśli to robiły, były w tym mniej oczywiste (SH3). Skupianie się na analizie psychologicznej głównego bohatera nie miało miejsca w SH1 i SH4, które raczej zmuszały protagonistę do przemierzania czyichś koszmarów, lecz kiedy seria została rozdysponowana do firm third-party, stała się więźniem mitu SH2 i po dziś dzień w nim tkwi. Kolejne gry zdawały się być oparte na historiach z forów fan-fiction, biorąc na warsztat bohaterów, którzy po powierzchownej charakterystyce byli idealnymi kandydatami do przeanalizowania (weteran wojenny, więzień, a teraz pacjent szpitala, który pewnie trafił do swojej wersji zamglonego miasteczka po nieudanej próbie samobójczej po której serce mu stanęło), by w jednej z nich być dosłownie poddanymi psychoanalizie (SH:SM). Nie twierdzę, że teraz Silent Hill ma zamienić się w musical albo mówić o motylkach czy globalnym ociepleniu, ale widać, że trochę kręci się w kółko. A może po prostu marzę o tym, żeby powstała pełnoprawna kontynuacja dziejącą się w Silent Hill, pod artystycznym okiem Masahiro Ito, pod batutą Akiry Yamaoki, bezczelnie nazwana przez Konami Silent Hill 5.
-
Reanimal
Ja zdecydowanie czekam na dobrą promkę. Gry najlepiej smakują kupowane poniżej stówki. A jak tutaj przygody jest na 4 godziny, to proszę Was, szanujmy się. Inna sprawa, że o ile stylistyka mi się bardzo podoba, to po ograniu dema uznałem, że w sumie to kolejne Little Nightmares, tylko nieco bardziej 3D.