Co ten Netflix to ja pierydole.
Lubiłem sobie do kotleta/prasowania puścić Designated Survivor, bo szło to w miarę w dobrym tempie, trochę twistów miało, lubię Baue... tfu, Kiefera, dodatkowo trochę kulis wielkiej polityki. Generalnie dwa pierwsze sezony oglądało się naprawdę spoko. Kiedy anulowali serial i przejął go Netflix to się ucieszyłem.
Dopóki nie zacząłem trzeciego sezonu..
Kilka pierwszych odcinków - w obsadzie połowa Mudżinów (z czego jeden gej, lizanko jest już w pierwszym odcinku żeby mocno zaznaczyć, że to gej), do tego oczywiście reprezentacja każdej mniejszości etnicznej. Każdy przeklina nawet kiedy nie musi, a zamiast polityki dostajemy gejowski seks oraz propagandę transgender i zmiany płci.