Treść opublikowana przez Tokar
-
Puchar Narodów Afryki 2010
Dziwne, że jeszcze nikt nie założył takiego tematu. Jakby ktoś nie widział, dzisiaj zaczyna się święto radosnego futbolu bez grama dyscypliny taktycznej. http://www.eurosport.pl/pilka-nozna/puchar-narodow-afryki/2010/eventnews.shtml?menu=24754 Póki co już przed samym turniejem dzieje się dużo. Najpierw zamach na piłkarzy Togo i decyzja o wycofaniu się Adebayora i kolegów z zawodów, a teraz podobno wycofać chce się też Ghana. Znając realia afrykańskie, to nie zdziwiłbym się, gdyby w ostatniej chwili zostały rozdane dzikie karty Swoją drogą, to tylko w Afryce gospodarzem największej na kontynencie imprezy piłkarskiej może zostać kraj, w którym wojna domowa skończyła się tylko na papierze. No w każdym razie, dzisiaj meczy otwarcia Angola - Mali. Teoretycznie dużo silniejsza jest ekipa Kanoute, ale od czego są sędziowie. W PNA gospodarze powinni być od razu rozstawieni w półfinale, żeby nie trzeba ich było przepychać siłą :potter: Ghana mogłaby sobie jednak darować fochy, bo w piątek zapowiadał się hit fazy grupowej z WKS.
-
Koszmar z Ulicy Wiazow
No niestety, niektóre rzeczy powinny zostać w latach 80-tych ; /
-
Avatar
No, zabrakło tylko Edyty na mikrofonie http://www.youtube.com/watch?v=3MMsyD_ShMc
-
Clash Of The Titans
To akurat jest ekranizacja jakiegoś amerykańskiego klonu Pottera. A co do Clash, to bardziej chyba chcą wykorzystać popularność, jaką zyskało 300 i modę na Worthingtona, niż premierę gierki na plejstejszen :potter:
-
Forumowy Oscar 2009
Poproszę swojego rzecznika, żeby to skomentował, bo sam chyba nie dam rady O_O A tak dla odmiany serio , to bardzo bym się cieszył, gdyby w tym roku wreszcie animacja dostała coś z najważniejszych kategorii, bo Pixar ewidentnie zasłużył. Przy Wall-E nie do końca wszystko zagrało, ale Odlot to już mistrzostwo świata.
-
Forumowy Oscar 2009
Waham się między Underworld ileśtam a 2012. Ewentualnie Avatar za scenariusz.
-
Avatar
No może nie gów/no, ale naprawdę druga połowa filmu mnie strasznie zmęczyła i powaliła dziecinadą. Przy czym kasy wydanej na bilet nie żałuję. Tutaj warstwa wizualna naprawdę w dużym stopniu nadrabia braki merytoryczne. To nie Transformers 2 czy 2012 z nieustającą biegunką efektów specjalnych, wychodzących bokiem po 15 minutach seansu. No i też to nie jest tak, że film jest zryty od początku do końca. Jest parę zabawnych scen, jest dobra rola S. Waver no i generalnie do momentu ogląda się to całkiem sympatycznie. Niestety, dalej Cameronowi wyłączyło się poczucie obciachu i przywalił kilkoma niezłymi rodzynami. Punkt kulminacyjny w postaci bitwy między ludźmi i smerfami też rozczarowuje. Ot, kolejna batalijka, jakich już wiele przewinęło się przez holyłódzkie blockbusterki. Gdybym miał oceniać, to w kategorii kina rozrywkowego, Avatrowi 3D należy się trochę naciągane 7/10. Jeżeli obedrzeć by go z rewelacyjnej warstwy wizualnej, to byłby po prostu zwykły przeciętniak.
-
Avatar
Przybyłem, zobaczyłem jak Bóg przykazał w wersji cyfrowej 3D. Trójwymiar momentami naprawdę czochra wory. Co najważniejsze, został zastosowany ze smakiem i wyczuciem, bez nachalności i wciskania 3D wszędzie byle by było.Design Pandory też jak najbardziej na plus. Niestety, jak bardzo by się nie nastawiać na "pocahontas w kosmosie", to i tak gdzieś mniej więcej od połowy filmu natężenie naiwności, infantylizmu i przewidywalności scenariusza zaczyna osiągać dawkę śmiertelną dla komórek mózgowych. Sprawy nie polepsza fakt, że jedyną w miarę ciekawą postacią jest pani doktor grana przez S. Weaver, która koniec końców i tak robi za To ma być to wspaniałe uniwersum tworzone przez 12 lat ? Może po dodaniu nastu gier, książek, komiksów, animowanych krótkometrażówek czy czego tam jeszcze takim się stanie. Póki co mamy naiwną i momentami durną do granic możliwości bajkę, w której zabrakło tylko markerów z napisem "badguy" nad głowami złych panów, "greenpeace" nad głowami dobrych smerfów i wielkiego, migającego (W 3D!) napisu "heroic act" podczas ratowania drzewek i krzaczków przed złymi panami.
-
Avatar
W imaxach dyskryminują kalekich i nie mają okularów z jednym szkiełkiem ;(
-
Californication
No, wreszcie dobrze zakończyli sezon. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się tego po przesłodzonych, bajkowych happy endach z poprzednich 2 sezonów. A tym bardziej po w większości nijakim trzecim sezonie.
-
Fullmetal Alchemist
Eclipse ostatnio ostro w pręta leci <_<
-
Avatar
Kolega napomknął też o płytkim przekazie. Czyli jednak "bądźcie mili dla zwierzątek i roślinek" będzie biło z ekranu przez 3 godziny ; /
-
Cinema news
Neeson jakoś tak gejowo wygląda przebrany za Zeusa.
-
Harry Brown - 2009 - Daniel Barber
Po waszych świńskich orgazmach trochę się zawiodłem na tym filmie ; ( Początek faktycznie dobry, pierwsza scena dosadna i z pomysłem, zapowiada się mocno. Później następuje zwolnienie tempa i ukazanie życia starszego gościa zmagającego się z samotnością. Miałem nieodparte skojarzenia z pixarowskim Odlotem, ale to raczej komplement. W tej konwencji Caine sprawdził się bardzo dobrze. Niestety, jak tylko film przechodzi do głównego wątku czyli supergrandpa kontra kwiat młodzieży angielskiej, klimat powoli zaczyna się sypać. Najpierw we wszystko wpier/dala się megawkur/wiająca pani inspektor zakonnica matka teresa z kalkuty. Rita z Dextera to była przy niej wyuzdana suka. Do tego jej partner wyglądający i gadający jak kierowca śmieciarki. ZHP byłoby dumne z prowadzonego przez nich śledztwa. Samo mięso czyli akt zemsty staruszka też jakoś nie porywa. Co prawda akcja u narkusów jest niezła, ale na tym się zaczyna i kończy. Reszta konfrontacji nie robi szczególnego wrażenia. Pewno przez to, że jakoś nie widać po Cainie tej wściekłości i zaciętości. No taki prawilny dziadzio, który się zdenerwował i postanowił postrzelać do złych chłopców. W ogóle cały problem agresywnego gówniarstwa został ukazany trochę karykaturalnie. Wyglądało to tak, jakby na tym osiedlu nie mieszkał nikt poza dziadkiem i stadem zaćpanych gimbusów. Swoją drogą gdyby policja była tak (pipi)owata jak w tym filmie, to faktycznie mogłoby to tego dojść. Od momentu zamieszek robi się już w ogóle dramatycznie głupio. Superdziadek biega slalomem między koktajlami mołotowa, zresztą chyba z sonarem pożyczonym od batmana za pazuchą, bo w całym tym bajzlu cudownym zbiegiem okoliczności odnajduje, wspomniany już, najbardziej niedoyebany duet policyjny w historii kinematografii, a później to już tylko tona moralizatorstwa i zagrywki rodem z kina akcji klasy B. No, to tyle jeśli chodzi o minusy. Na plus na pewno tematyka, odpowiednia dawka przemocy (chociaż krew to chyba w Paintcie robili, mogli już zdecydować się na tradycyjny ketchup) i mimo wszystko charyzma Caina, która trochę niweluje wrażenie nijakości i bezpłciowości bijące od całej reszty towarzystwa (poza świetnym osiedlowym narko-bossem). Ale to wszystko wystarcza raptem na film ledwo powyżej przeciętnej z paroma dobrymi momentami. Takie 6,5 / 10.
-
Cinema news
Fakt, że ktoś biega w rajtuzach nie czyni z niego superbohatera ;( A trailer nowego Rabina całkiem, całkiem. Film z Costnerem miał zabarwienie komediowe, więc trudno oczekiwać powtórki z rozrywki, tym bardziej po Skocie. Morda Russela na ogół mnie drażni, ale tutaj akurat nieźle go wkomponowali w krajobraz.
-
PSX Extreme #148
Zakładamy fanklub Kosa ? Może grupowiec jakiś ? A tak serio, to ja też w PE z niekłamaną przyjemnością czytam już tylko teksty pyry. Jeszcze Mysz jak mu się czasem uda opamiętać z "ghe ghe", staruchami z lochów i jaworem to też widać, że ma dryg do pisania. Ale Koso wyraźnie odstaje na plus od reszty i bez niego pismo sporo by straciło.
-
Dexter sezon 4
No bo mimo swoich końskich rysów mimo wszystko jest A Rita była irytująca cnotką niewydymką. Szczerze nie dziwi się, że pierwszy mąż ją napier/dalał. Ona te dzieci to chyba z niepokalanego poczecia miała.
-
Dexter sezon 4
No A ja tylko dodam jeszcze, że bardzo rozbawiła mnie scena, gdy po całej awanturze z aresztowaniem, Rita odholowuje Dexa na parking przed Bankiem, ten mówi, że będzie tuż za nią, po czym w 2 sekundy po tym jak ona odjeżdża z miną mega cwaniaka zaczyna popier/dalać w podskokach na parking. Diagnoza: Rita doznała nagłego zaniku pamięci, miała flash forward, nie miała za to lusterka wstecznego. No ludzie, w Prizonie z tego typu motywów ryło całe forum, a tutaj już nie można uwagi zwrócić, bo to serialowa święta krowa i najlepiej pod karą chłosty udawajmy, że wszystko miało sens w tym odcinku. Apropos kolejnego sezonu, to coś czuję, że w morderstwo Rity zostanie wplątany Elliot. Może nawet za sprawą Dextera
-
Dexter sezon 4
On raczej nie po Miami jeździł, tylko spitalał w siną dal. Mnie bardziej zastanawia, jak scenarzyści wpadli na coś równie głupiego, jak Dexter schowany w bagażniku. Mega super hiper twist na koniec też osiągnięty kosztem cudownego zbiegu okoliczności. Nie wiem kiedy niby Trójkowy zdążyłby jeszcze wpaść pojechać po strunach Ricie, na dodatek idealnie wstrzeliwując się w okienko czasowe, kiedy akurat niby wracała z lotniska. Chyba że to naprawdę nie on, ale tutaj już wkraczamy na drogę totalnie absurdalnej teorii o jakimś naśladowcy dziadka... Finał lepszy niż w sezonie 3, ale parę spraw osiągnięto idąc po trupach fabularnych. Co by nie było, wyjściówka do kolejnego sezonu jest rewelacyjna i jedyne czego bym sobie życzył w s5 to mniej Harrego wyskakującego z doniczki i żeby nie łapali głupawki pod koniec sezonu, kiedy zdają sobie sprawę, jak wiele wątków muszą pozamykać, żeby nie było takich rodzynów jak w dwóch ostatnich odcinkach.
-
Avatar
Mi wystarczy, jak jakimś cudem się okaże, że to jednak jest coś więcej, niż Pocahontas w kosmosie. Szanse marne, ale może będę mile zaskoczony.
-
Wojna polsko-ruska
Forma całkiem ciekawa, ale raczej na zasadzie udziwniania, żeby było dziwnie, a nie żeby to służyło czemukolwiek. Treściowo to już niestety banał ukryty pod warstwą surrealistycznych jazd. Film o tym, że tępe dresy mają krzywy światopogląd, puste kur/ewki są puste, zje/bana polska rzeczywistość jest zje/bana itd. Stopień przerysowania wszystkiego podobny jak w Galeriankach, tylko tutaj jest to akurat efekt zamierzony, więc aż tak bardzo nie razi. Co nie zmienia faktu, że z automatu wyklucza ten film jako materiał do jakichkolwiek głębszych analiz. No w każdym razie dzięki paru ciekawym zabiegom narracyjnym, kilku niezłym dialogom i świetnej roli Szyca oglądało się to całkiem przyjemnie, ale na zasadzie dobrze zmontowanego, przelanego na taśmę filmową myślotoku o wszystkim i o niczym jednocześnie. Trzeba mieć naprawdę dużo wyobraźni, żeby nazywać ten całkiem efektowny i momentami nawet zabawny, ale jednak bełkot, jakimś pokoleniowym manifestem.
-
MOON - Duncan Jones
Zamień Mars na Księżyc i z grubsza by się zgadzało. Co nie zmienia faktu, że film jest świetny.
-
MMA
KARATE, (pipi)ens. Pan Miyagi go lowkicków uczył.
-
Dexter sezon 4
No dawka bobów w tym odcinku bardzo duża jak na ten serial. Ale i tak jest lepiej niż dobrze, sceny przesłuchań mistrzowskie były. ydaje mi się, że w tym odcinku zasugerowano, że Quinn od nowego sezonu przejmie schedę po Doakes'ie. Zobaczymy jak mu będzie szło prywatne śledztwo w sprawie Dextera i czy mu to wyjdzie na zdrowie
-
Flash Forward
No śledztwo jak ze scooby doo w Hong-Kongu cudne było :> Ale ten odcinek nawet nie taki tragiczny w porównaniu z ostatnimi. Pół roku przerwy ? Kur/wa, dopisują scenariusz na bieżąco xD Ładnie się pogubili z tym serialem.