Treść opublikowana przez triboy
- Ghost of a Tale
-
Pan Złota Rączka - czyli, co dziś zmąciłeś?
W myśl zasady "Zero waste", wymodziłem taką kuchnię błotną: Niestety miałem pod ręką tylko wkrętarkę i starą piłę do bloczków Trzy palety, deski ze starej piaskownicy, kawałek linoleum i miska. Ważne, że mała zadowolona Wyszedł patch. Tablica do rysowania kredą. I zamiast linoleum, panele winylowe. Trwałe i estetyczne.
-
PlayStation 5 - komentarze i inne rozmowy
Wybierasz kafelek z grą i ściągasz
-
PlayStation 5 - komentarze i inne rozmowy
Neo, który jeszcze nie wie, że jest Neo? Czy mamy na forum jakiegoś Morfeusza?
-
PlayStation Plus (PS+ Collection, PS+ Premium)
Yakuza 3-5 wyszły na ps3.
-
Temat ogólny.
Dzięki za zangazowanie Kmiot. Raczej mało pisałem, ale starałem się zawsze zagłosować. Świetna robota
-
Platinum Club
No właśnie u mnie problem polegał na tym, że do trofika trzeba 1000 mil, a ja myślałem o kilometrach. To w sumie po zaliczeniu ostatniego wyścigu miałem ponad połowę wymaganego przebiegu. To musiałbym specjalnie przegrywać
-
Platinum Club
Oki, prawda jest taka, że platyna wpadła tylko dlatego, że miałem w domu gumkę receptutkę... Nie myślałem o platynce. Odpaliłem tak dla zabicia nudy. No, ale grało się dość dobrze, to grałem dalej. Trasa za trasą, event za eventem, no przyznaję, że nawet relaksujace. Gdzieś kiedyś mignęlo mi, że jest trofik za przejechany 1000. Tak się złożyło, że po skończeniu ostatniego wyścigu miałem ok 950 km na liczniku. No to przejechałem jeszcze te 50 i... i chuj, zglichowany trofik, no nie wyskakuje. Czytałem, że niby nie ma takiej opcji, pisali, żeby odpalić grę ponownie. Nie, nie działa. No to odpuszczam. Tylko jeszcze coś zobaczę. Poszukam informacji o zglichowanych trofikach. Nie ma. Nie ma zglichowanych trofików. A już na pewno nie ma zglichowanego trofika za 1000 km. Nie ma, bo jest za 1000, ale pierdolonych MIL. 1609 km. Ja jebię. Dobrze, że miałem tę gumkę. Aha, trofea wpadają praktycznie same. Jeśli komuś braknie kilometrów, to hop do warzywniaka po pęczek koperku, dadzą go z gumką recepturką. Trudność platyny: 1/10
-
GTA VI
Ciekawe czy jak w tym Mesjaszu zrobią Bonnie&Bonnie + całe to LGBT, to czy też bedzie nagonka jak na TLoU2
-
Konsolowa Tęcza
https://en.m.wikipedia.org/wiki/Category:Video_games_set_in_Africa
-
The Best of Wszystkie Czasy, Grande Finale!
Aidindunotin'
-
The Best of Wszystkie Czasy, Grande Finale!
Zależy gdzie będzie ten Qtas. W buzi? W rączce? To ważne. Może zrobią z niego afroamerykanina i
-
PlayStation 5 - komentarze i inne rozmowy
Czy jest możliwość ukrycia gier na innych kontach na konsoli, tak, żeby nie były widoczne na ekranie głównym?
-
Zakupy growe!
-
Promocje na PS Store
Warto warto. Kawał soczystego strzelania. Poezja.
-
Może coś byśmy zrobili?
No, pamiętam jak zapodałem zagadkę, to pół forum chciało mnie ubić
-
Star Wars Jedi Survivor
Warto, bo to kawał dobrej przygody.
-
własnie ukonczyłem...
Remnant: From the Ashes To takie typowe 6/10. Nie jest to kiepska gra, ale też żadne sztosiwo. Dobre jest strzelanie. Jako czynność. Bo wrogowie to tępiutcy, biegną w naszym kierunku i giną od gradu kul (amunicji jest pod dostatkiem) albo od broni białej. Cała grę przeszedłem na podstawowym zestawie, jedynie ulepszony w trakcie rozgrywki. Rozgrywka to... meh... biegasz, biegasz, strzelasz, biegasz, strzelasz. Etapy są puste, nawet obszerne (albo to postać tak powoli biega...), momenatmi jest klimatycznie. Bossowie nie zapadają w pamięć. Większość pada za 2, max 3 razem. Jedynie motyle/ważki sprawiły mi jakaś trudność. No i ostatni boss. Tu faktycznie miałem problemy z brakiem amunicji. Do momentu aż przypomniałem sobie, że mam w plecaku zapasową... przez całą grę nie potrzebowałem używać nic z ekwipunku... Oki, grałem na normalu i solo, może w multi jest ciekawiej. Nie wiem, nie sprawdzałem. Aha, są jeszcze aktywności po endgame, ale już nie miałem ochoty grać. Można sprawdzić z ciekawości, może akurat komuś podjedzie.
-
Platinum Club
Nawet nie wiem czy multi działa, ale sama gra jest warta ogrania.
-
Platinum Club
Ostatnio wróciłem do Onrush, w którego przestałem grać, bo moja PS4 tak wyła, że nie dało się siedzieć nawet w słuchawkach... O samej grze wiecie wszystko, jest ładnie, szybko i przeważnie przyjemnie. Platyna wpada sama, jedyna trudność to trofik: Trzeba wygrać wszystkie wyścigi (co jest łatwe) i zaliczyć wszystkie zadania (no i tu już musiałem powtarzać niektóre wyścigi). Trudność platyny oceniam na 3/10.
-
Assassin’s Creed: Origins
Nie było. U mnie płytka czeka w szafce na patcha
-
Właśnie zacząłem...
Może tak być. Jeszcze nie próbowałem coopa. Jak nie będę w stanie przejść ostatniego to Motyle przeszedłem tak: Najpierw shotgunem tego pierwszego. Po chwili oba ładują specjalny atak i wtedy 2x shotgun + kilka strzałów z pistoletu w pierwszego - przerwie ładowanie i szybko to samo w drugiego. Tracą wtedy dużo energii. Z kolei jak ten pierwszy odpala taki "promień" na całą szerokość mostka, to uciekałem najpierw na jedną stronę, tarcza, shotgun w drugiego motyla, unik przed promieniem na drugą stronę i bach bach po motylach
-
Właśnie zacząłem...
Właśnie jestem na (chyba) ostatnim bossie i... No nie powiedziałbym, żeby jakikolwiek element tej gry był oczko wyżej od RE5. Strzelanie jest świetne, ale w RE5 również jest super. Bossowie to przy RE nawet nie stali. Dopakowany shotgun + leczenie + tarcza na strzały i praktycznie każdy leży za trzecim podejściem. Jedynie z motylami miałem problem, no i teraz ostatni szef. Na razie cztery razy padłem. Może na weekend spróbuję jeszcze raz. No i gram solo. A sama gra, to pomijając momentami klimatycznie wyglądające lokacje, to takie bieganie po pustych terenach. Dużo strzelania - wrogowie to "tempe dzidy". Wchodzą pod lufę, zero kombinowania. No i biegasz sobie po planszy od punktu A do B. Przenosisz się do kolejnej i znowu od A do B. I jeszcze raz. I Boss. I nowa plansza. A po niej kolejna. I Boss. Jakoś tak bez polotu. Niby wszystko jest na miejscu, ale czuć, że nie jest to AAA. Za mały budżet.
-
Rodzicielstwo
Powinieneś iść do jakiegoś specjalisty
-
Właśnie porzuciłem...
Tak, jedyna bolączka tego tytułu - loadingi.