Treść opublikowana przez stoodio
-
STYGIAN: Reign of the Old Ones
Dobra, dzisiaj sobie zrobię przerwę od gierki i spiszę zgromadzone do tej pory wrażenia. Na wstępie otwarcie zaznaczę - gra ma problemy. Głównie chodzi o stronę techniczną - zdarzają się bugi, freezy oraz crashe (jeden był wyjątkowo uciążliwy), ale ostatecznie grę można ukończyć na 100%*. Ja osobiście nie mam z tym problemu, biorąc pod uwagę garstkę ludzi zaangażowanych w produkcję - z pewnością nie jest to bubel pokroju bethesdowych produkcji. Wspomnę także o systemie zapisu - jest zwyczajnie źle zaprojektowany; brakuje oddzielnych profili dla danej postaci, wszystko się nadpisuje - co gorsza nie mamy manualnego zapisu w danym momencie (autosave'y + quit save). Po prostu cieszę się, że projekt nie został skasowany - i lepszy w takim kształcie niż w żadnym. Dodam jeszcze, że twórcy śledzą na bieżącą sugestie od graczy i szykują tłustą łatę z początkiem listopada. Tyle złego. Cała reszta to absolutnie najwyższa półka - zaczynając od oryginalnej oprawy audiowizualnej a na samym rołlplejowym mięsiwie kończąc. Widać, że gra robiona przez sympatyków-fanatyków. Czuć lovecrafta na każdym kroku - ba, nawet w pewnym momencie... chociaż nie - nie będę wam psuł zabawy. "Cieszy" klimat - ciężki, duszny, przepełniony poczuciem beznadziei (świetnie wkomponowany system "sanity"); intrygują postaci - kapitalny Outsider, Nieumarły Żołnierz (reszta obsady niestety mniej dopracowana); dialogi/opisy przedmiotów sporządzone przez kompetentną osobę - to się, cholera, naprawdę dobrze czyta (zwłaszcza jak się nabawimy jakiejś schizofrenii czy innej choroby psychicznej). Świat jest wykreowany zgodnie z literą Mistrza Grozy - niemal każdy detal jest "skonsultowany" z książkowym źródłem. Możliwości w kreacji protagonisty mamy naprawdę wiele - na początek stworzyłem takiego oto awanturnika (Taboo anyone): Dosłownie udało mi powołać do życia postać graną w serialu przez Toma Hardy'ego - jakież było moje zdziwienie, jak się okazał, że jako arystokrata mam u swojego boku lokaja! Do tego szczypta okultyzmu, rewolwer w łapie oraz rozwinięta gadka. Wczuwka na 100% (ten cylinder ). Kolejne postaci to Alfie Solomons oraz Freedie Thorne z Peaky Blinders (teraz gram jako Polly Grey). Praktycznie każda umiejętność znajdzie zastosowanie w grze - choć standardowo krasomówca ma łatwiej w życiu (ale okultyzm, nauka oraz medycyna również są dobrze wykorzystane). Zadania są różnorodne - jedne krótkie, inne bardziej rozwinięte. Na pewną są ciekawe, o nudzie nie ma mowy. Sama fabuła jest piekielnie intrygująca, niejednoznaczna (fajne twisty) - choć niestety urywa się w ciekawym momencie... Walka z początku wydaje się być niedopracowana - jawi się jako surowa, bardzo wymagająca. Z czasem jednak gracz z taktycznym sznytem zacznie czerpać sporo radości z możliwości systemu (czary są niezwykle interesujące). System craftingu, snu oraz podróży ma ogromny potencjał i jest czymś naprawdę oryginalnym. Fajne są artefakty, które oprócz zbawiennych właściwości mają także negatywny wpływ na naszą postać. Ten charakterystyczny dla gry dualizm wprowadza fajny powiew świeżości - walka przyniesie nam przydatne punkty doświadczenia, ale jednocześnie zwiększy poziom niechcianego współczynnika ANGST. Obecnie podczas czwartego podejścia delektuję się mnogością możliwości - tu naprawdę spisano się na medal. Jest to materiał na absolutnego klasyka - możemy jedynie ubolewać, że zabrakło czasu oraz funduszy na urzeczywistnienie pełnej wizji tej garstki zapaleńców. IN PROGRESS... * - no może nie na 100%, bo sami twórcy przyznali, że z uwagi na brak funduszy historia ucina się w pewnym momencie.
- STYGIAN: Reign of the Old Ones
- STYGIAN: Reign of the Old Ones
- STYGIAN: Reign of the Old Ones
- STYGIAN: Reign of the Old Ones
- STYGIAN: Reign of the Old Ones
- STYGIAN: Reign of the Old Ones
-
Sekiro: Shadows Die Twice
Pierwsza ciekawostka rzeczywiście mocna DLC w formie retrospekcji z dzwonka z czasów Tomoe bym przyjął z otwartymi rencyma i nogyma...
- 3 924 odpowiedzi
-
-
-
- 2
-
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
-
Dawne (i dzisiejsze) pisma o grach poza PE (PSX Fan, P+, OPSM, i inne)
Kupuje ktoś to jeszcze poza mną? Mój egzemplarz nr 51 jest wadliwy - strony od 59-66 są mniejsze formatem, a co gorsza połączone są od góry
-
KoRn!!!!!!!!
Też mam na loopie - bardzo świeże brzmienie.
-
KoRn!!!!!!!!
Zero wrażeń po oficjalnej premierze? Odsłuchałem 3 krotnie cały album. The Nothing to najlepsze co nas spotkało po pierwszych czterech krążkach
-
Mutant Year Zero: Road to Eden
- Mutant Year Zero: Road to Eden
Ten trofik wpadł mi naturalnie jakoś po uwolnieniu Hammona, w obrębie podstawki. Zakładam, że coś u ciebie się popitoliło z uwagi na zawartość DLC (być może pucharek wymaga upgrade'ów, albo zlicza jeszcze łosia?). Ogólnie na ten moment nie ma żadnych poradników i platynę ogarnąłem sobie sam - co świadczy o tym, że nie występują jakieś krytyczne bugi (ja sam się z takowymi nie spotkałem). Jeśli będziesz miał jeszcze jakieś wątpliwości, to śmiało pytaj. Na ten moment kopsnę ci protipa:- Mutant Year Zero: Road to Eden
Odblokowałeś całej piątce wszystkie mutacje i nie pykło?- Mutant Year Zero: Road to Eden
Osobowość: "czarnuch pełną gębą". Dobre- STYGIAN: Reign of the Old Ones
- STYGIAN: Reign of the Old Ones
- Mutant Year Zero: Road to Eden
Big Khan jest alternatywą Farrow - opiera się na krytykach (ten sam pasek statów), ma nieco więcej życia, ale brakuje mu gulaszu z wrogów . Ma dwie nowe umiejętności: - zionięcie ogniem (razi kilku wrgów, ale jednak mało przydatne); - tupnięcie (odrzuca, ogłusza na turę i niszczy osłony, całkiem niezły zasięg); Osobowością nieco bardziej charyzmatyczny od drętwego Magnusa , ale bez szału - taki redneck samotnik.- Mutant Year Zero: Road to Eden
Ostatnio sobie właśnie eksperymentuję - 4 poziom vs 65: Dla chcącego nic trudnego Tak naprawdę jedyną sytuacją, w której nie jesteśmy w stanie w danym momencie nawiązać walki z przeciwnikiem, jest wspomniana para z tutoriala. Co nie znaczy jednak, że nie warto eksplorować lokacji z czachami - ba, nawet zalecam już od samego początku zapuszczanie się jak najdalej tylko się da. Czeka tam na nas sporo złomu oraz części broni, a co ważniejsze - niezwykle przydatny ekwipunek. Jeśli zatem często skaczemy po miejscówkach, to rzeczywiście gra mogłaby jakoś sygnalizować nasze dokonania w obrębie danej lokacji. Podobnie brakowało mi z początku zwykłej minimapki, żebym wiedział, że dany kąt już przetrzepałem - a tak chodziłem w kółko, aby się upewnić, czy nie pominąłem gdzieś jakiegoś żelastwa.- Konsolowa Tęcza
Dwójka była niezwykle dopieszczoną kontynuacją - animacje komandosów, jeszcze bardziej szczegółowe otoczenie, możliwość infiltracji budynków. No i ten genialny OST:- Mutant Year Zero: Road to Eden
Post pod postem, ale jest ku temu okazja: Tym samym wycisnąłem wszystkie soki z Mutanta (jest też 100% w SoE) Sama gra jest kapitalna - świetny humor, barwne postacie, intrygująca acz mało zawiła historia - wszystko to polane całkiem niezłym taktycznym sosem. Dodatek wydaje się być zwykłym odcinaniem kuponów (mało ekwipunku, przeciwnicy to praktycznie zmodyfikowane warianty już napotkanych niemiluchów, powroty do starych lokacji) , ale w jednym się sprawdza - wydłuża przyjemność z obcowania w wesołej kompanii humanoidalnego Dzika i Kaczki, dla których lalka Barbie to figurka bogini głodu a toster służy do ogrzewania rąk XD- -==Pochwalcie się :)==-
Historia Dooma oraz historia Korna (początki i najlepsze lata zespołu):- Zakupy growe!
Marzenia się spełniają:- Mutant Year Zero: Road to Eden
I'm still standing yeah yeah yeah...- Mutant Year Zero: Road to Eden
Tak się kończy zabawa w Rambo: 3 vs 10 (z tyłu kręci się jeszcze Medbot). Będę miał twardy orzech do zgryzienia wieczorem - jak zdechnę, to po zapisie - Mutant Year Zero: Road to Eden