Lecimy. Postaram się streszczać, bo pracuję nad zwartością przekazu. Tysiąc znaków utnę tu, tysiąc znaków utnę tam i może treść będzie przystępniejsza? Chciałbym wyeksponować rzecz, która rzadko kiedy jest tutaj doceniana. Mianowicie otwartość Pereza, by w zasadzie w dowolnym momencie dorzucić dodatkowe 8 stron, jeśli numer tego akurat potrzebuje (albo jest dużo reklam, niech się wiedzie!). Teraz tak po prostu dostajemy 124 strony zamiast tradycyjnych 116. I nikt nawet nie doceni, nie pochwali. Pochwalę więc ja. Doceniam. Okładka? Nieoczywista i niespodziewana, ale ja nie mam jej nic do zarzucenia. Schludna, wstydu nie przynosi, trochę jak z jakiegoś specjala PC Extreme. Okładki Roku nie zdobędzie, ale w sumie cieszy oko, jak sobie tak leży na pralce. Co nowego. Trochę dziwne, że Summer Game Fest otrzymało tyle stron w numerze, a jeden z ciekawszych tytułów tam pokazanych - Crossfire - został wypchnięty poza tamten przegląd gier. Podobnie Blood Message. Nie wiem co stoi za tymi decyzjami, ale na pewno nie logika i konsekwencja. Poza tym brak cytatu numeru, a z racji komentarzy wokół SGF pewnie było co wybierać (choćby David Jaffe srający się o GoW: Laufey pięknie by tutaj pasował). Co natomiast najbardziej rzuciło mi się w oczy, to news pt. Wielkie historie i wielkie dodatki. Nie wiem kto to pisał, ale jest złe. “Zagramy w 20 godzin przyjemności”? Podobnie jak news dotyczący Persony 6 (Krótka seria), gdzie ktoś pisze, że “na deser zagramy w Persona 4 Revival”. Jaki z tego deser, skoro dostaniemy go przed daniem głównym? Bez sensu. Ohayo Nippon i Dobre, bo polskie. Mazzi równa, wysoka forma, ale Kroolik od kilku miesięcy też wysoko i naprawdę fajnie się czyta jego kącik. Zgrabnie ujęty zestaw wątków z rodzimego pierdolnika branżowego, ostatnio mało tutaj nudnych wyliczanek, a dużo więcej łakomych kąsków. Cronos to gra z mojego TOP 3 2025 r. (nie oczekiwałem wiele, dostałem dużo ponad to), więc dodatek biorę na premierę, niech mają Bloobery. W tym roku nie oczekuję wiele od Valor Mortis, jeśli wiecie co mam na myśli. Thorgala szkoda, ale patrząc na zakulisowe perypetie Mighty Koi to pewnie najlepiej dla wszystkich, że tego nie dowiozą. Kingdom Hearts IV. Coś czuję, że “darmowe NTE” będzie od teraz przywoływane na równi z “darmowym Genshinem”. Thief: The Dark Project Remastered. W okolicach premiery oryginału próbowałem w Thiefa grać na PC szwagra, ale oczywiscie gra była dla mnie za trudna, bo dzieciakowi wychowanemu na Pegasusie brakowało cierpliwości. Nie wiem czy Zabłocki dobrze zachęca, bo mnie nie musi i ja już od zapowiedzi podjąłem decyzje, że remaster Thiefa biorę w ciemno na premierę, bo akurat Nightdive Studios raczej wie, co robi i uwielbiam ich odświeżenia. Testy sprzętów. Te tęczowe wstawki (szczególnie “oceniaczka” Spectruma) robią okropne wrażenie. Poza tym ta podstawka chłodząca do konsoli… Za mocne. Relacja z Summer Game Fest. Tutaj mam mieszane uczucia. Jeśli dobrze liczę, to aż 34 strony zapowiedzi. Ćwierć numeru. Niby fajnie, ale niektórym tytułom wystarczyłaby 1/3 strony (albo potraktowanie ich jak Crossfire w Co Nowego), bo gówno pokazano, a rozpisujemy się o nich na całą stronę, powtarzając to, co nagadali marketingowcy. Marnotrawimy miejsce, a potem jakąś perełkę w recenzjach musimy upychać na 1/3 strony, bo “papier nie jest z gumy”. Generalnie relacja fajna, ale zdecydowanie zbyt rozwleczona i najzwyczajniej w świecie rozdmuchana (np. cała strona dla REVeronica, gdzie nawet nie wiadomo czy to będzie FPP czy TPP, bo nie pokazano ani sekundy rozgrywki), czasami czuć też w treści odrobinę pośpiechu. Plus za dużo Gruchy i Zaxa (Microsoft Flight Simulator, darmowe NTE, Genshin Impact, rudymentarne, wróciło też nieco zaniedbane Mount & Blade 2, ale niektórych jego tekstów nawet nie czytałem), więc sorry, ale trudno mi wykrzesać większy entuzjazm. Przeczytać i zapomnieć. Kilka(naście) gier mnie interesuje, o innych mam już wstępne wrażenia i oczekiwania, ale spokojnie poczekam na premiery, bo dopiero one zweryfikują. Trochę w tym towarzyszy mi taki vibe Konsolite - czas pokaże, co ostatecznie z tego wyjdzie, nadzieja to pierwszy bla bla bla [odpala szluga, zanosi się kaszlem]. Hype 2 / 5. I cyk, już jesteśmy na 50 stronie numeru, ale zleciało! Hyde Park i Headshot. Adamus dobrze wie, że czytelnicy pragną smaczków zza kulis i nam je dostarcza. Myślę, że Roger nie zamierza się z tego powodu dąsać, skoro sam zaczął tę wojnę. A propos Rogera i jego HP, to nie da się nie zauważyć, że od kilku lat branża gier chwieje się pod własnym ciężarem. Najwyraźniej rozrosła się tak, że teraz nie jest w stanie sama siebie udźwignąć. Ten statek tonie, więc ci najwięksi bez skrupułów wyrzucają mniejszych za burtę. Zwolnienia, kasowanie projektów, całych zespołów i oddziałów, teraz ubicie fizycznych nośników, śmietnik na cyfrowych sklepach, stale rosnące ceny podzespołów, rozdmuchane budżety, drożyzna, remasteroza, pożądliwe spojrzenia w kierunku wdrażania AI, jak to się mówi - Andrzej, to jebnie. To, że wciąż ukazuje się tych kilkanaście dobrych gier w roku jest pocieszające (grać jest w co), ale nawet one nie gwarantują twórcom przetrwania. Branża zgniła od środka, pozostaje wygrzebywać te pojedyncze perełki. Konsolite w Headshocie docenia dema. I słusznie. Każdy powinien, tymczasem reszta redaktorów zwykle je ignoruje i nawet nie da czytelnikowi wskazówki: “hej, nie musisz wierzyć mojej recenzji - sprawdź samodzielnie darmowe demo!”. Jedno zdanie, a taka cenna informacja, która otwiera możliwości przed odbiorcą. Ja wiem, że dema nie zawsze są dostępne w momencie pisania recenzji, ale często jednak są (wiem, bo niektóre recenzowane tytuły testuję regularnie na miesiąc przed premierą), a zauważyłem, że tylko Darek fatyguje się, by to sprawdzić i “dać cynk” czytelnikowi. Przyznaję, że czasami po prostu omijam demo. Robię to w przypadku gier, na które jestem i tak zdecydowany, a chcę w nie wejść “w ciemno”. Taki kaprys. Nowa Onimusha jest jednym z tych tytułów i nawet chłodna opinia Darka tego nie zmieni. Najwyżej się lekko rozczaruję, ale po Capcomie nie spodziewam się kompletnej porażki. Oczekuję gry - w najgorszym przypadku - zaledwie dobrej. Nie mam w sobie tyle entuzjazmu co Koso, ale w jednym się zgadzam - jeszcze dużo dobrego przed nami. Recenzje. Obraz nędzy i rozpaczy ten dział w tym miesiącu, skoro na podium najlepszych gier miesiąca jest m.in. gra na 6-/10 i siedmioletnia bijatyka w swojej kompletnej formie. Nikt nie informuje o możliwości przetestowania wersji demo recenzowanych gier i zgodnie z tradycją często nie zgadzają się podane ceny gier albo platformy. Gothic Remake. Jestem miło zaskoczony, że recenzję napisał Kochaniec. A przecież to duży tytuł. No dobra, może niekoniecznie duży, ale o dużym znaczeniu kulturowo-nostalgicznym, hehe. Nie jestem Gothicowcem, nigdy nie byłem, więc jakiejkolwiek polemiki z treścią się nie podejmę. Aczkolwiek Sebastian wywiązał się ze swojego zadania na tyle umiejętnie, że zakiełkowała mi w głowie myśl, by kiedyś tego całego Gothica spróbować. Ale nawet jeśli, to pewnie dopiero za około rok, gdy dziada solidnie połatają. Jest demo. Realm of Ink. Nieco zazgrzytał mi w zębach fragment: “Rozwój postaci i elementy roguelike nie oferują nic oryginalnego, ale wystarczają, by bawić się naprawdę dobrze. Same ataki Red to standard, czyli szybki bądź silny, ale więcej nie trzeba, by świetnie się bawić”. Ja wiem, że pół strony to nie przestrzeń na literackie uniesienia, ale czasami wystarczy raz albo dwa razy przeczytać całość, by wychwycić mało atrakcyjne kompozycje zdań (jak tutaj z tym bawieniem się linijka po linijce). The Adventures of Elliot. Gra ma demo na chyba wszystkich platformach. Gobliiins Collection. Tutaj już zauważono, że chochlik coś przychochliczył, bo fragment recenzji brzmi: “Kiedyś były książecak nawet skanów czy tutoriala”. Wyraźnie zjadło kilka słów. Necrophosis. Zeszły miesiąc zawiódł pod tym względem, ale ty razem jest i on - tradycyjny horror FPP 6/10. Fani gatunku mogą już pobierać. Coffee Talk Tokyo. Gra ma demo (Switch 2 i PS5, możliwe że na pozostałych platformach też). Copa City. Gra kosztuje 134 zł. 180 zł to edycja Deluxe. Starfox. Na eShopie jest demo. Farming Simulator 26 Nintendo Switch Edition. Żadnego screena, cena się nie zgadza. Recenzent zresztą też nie wygląda mi na Pereza. Replay. Cieszy, że dział najwyraźniej się przyjął wśród redaktorów, mniej cieszy, że ponownie mamy w nim taki mocny mainstream i raczej tylko najgłośniejsze tytuły (no, może poza Directive 8020). Mógłbym jakoś skomentować występ Butchera, ale tego nie zrobię, bo niezależnie od mojej opinii o Mixtape (której tak naprawdę wciąż nie mam) nie lubię takiego bucowatego tonu wypowiedzi w czasopiśmie. Retrorecenzja. Need for Speed Underground 2. Przede wszystkim odetchnąłem, że jednak są w tym dziale jeszcze jacyś inni autorzy! Graba miesiącami trzymał go przy życiu, ale teraz mógł zasłużenie odpocząć. I chociaż bardzo bym chciał podzielać entuzjazm Kacpra do gry, to zrobić tego nie mogę, bo ominął mnie obszerny fragment historii marki NFS. Po ograniu tych z pierwszego PlayStation miałem przestój i wróciłem dopiero przy okazji trzeciego PlayStation. Nigdy więc nie udzieliła mi się faza na te najbardziej kultowe odsłony, ale i tak z wielką przyjemnością przeczytałem historię fascynacji Adamusa Undergroundem 2. U autora zawsze dostrzegam idealne, albo prawie idealne proporcje sentymentalnych wątków i rzeczowości. I zawsze się to po prostu dobrze czyta. Do reszty autorów apel: nie dajcie temu działowi umrzeć. Publicystyka. Inne czasy, inni Avengersi. Mam poczucie, że temat Marvela wraca na łamach PE odrobinę zbyt często. Trochę jak z widzami kinowego/serialowego uniwersum, którzy na pewnym etapie byli po prostu zmęczeni brakiem umiaru, tak w sumie podobnym próbom wytrzymałości poddawani są czytelnicy. A Jutrzen to pewnie aż się zachwieje od “avengersi” w tytule, więc to już podchodzi pod zamach na życie i zdrowie. Ostatnio było o Daredevilu i podobało mi się skupienie na pewnym konkretnym wycinku uniwersum. Teraz dostajemy tekst ogólny i mam wrażenie, że kręcimy się w kółko. Nie wiem czy Marvel budzi w czytelnikach jeszcze jakiekolwiek emocje i choć czytało się go miło, to trudno mi sobie wyobrazić, by wielu czytelników zakrzyknęło: “o, tekst o MCU, ekstra!”. To raczej taki bezpieczny wybór tematu, gdzie większość odbiorców reaguje zwykłym “meh”. Ibru, czyli opowiem Ci bajkę. Oczywiście, że dołączam do pochwał naszego bibliotekarza na śledczym tropie. To tekst jednocześnie bardzo intrygujący i pouczający, bo to zadziwiające, że do tej pory nikt specjalnie się nad tymi wątkami nie pochylił. Gdzieś tam pojawiała się Tokarczuk, potem temat zamierał na miesiące czy lata, progresu żadnego jak nie było, tak nie ma, w końcu noblistka taktycznie się z projektu wymiksowała, natomiast z informacji zdobytych przez Kochańca wyłania się obraz kompletnej prowizorki (w najlepszym przypadku), albo zwykłego scamu (bardziej prawdopodobna opcja). Daję całości jeszcze rok mylenia tropów, potem informacja, że w sumie nic z tego nie będzie, a sama Tokarczuk oczywiście będzie już na tyle długo niezwiązana z projektem, że dla niej i jej pijaru wszystko się rozejdzie po kościach. Niemniej Kochaniec dostarczył fajny, cenny tekst, szturchając kijkiem tam, gdzie trzeba. Nie dostajemy w prasie wielu tego rodzaju tematów “śledczych”, więc miałem też w trakcie lektury poczucie, że “to jest świeże”. Efekt całości psuje parę literówek. W galaktyce “Androbiedy”. Pora na tradycyjne wyznanie. Przeszedłem tylko pierwszego Mass Effecta. A i tak z poślizgiem, bo dopiero na PS4. Do “dwójki” wciąż się zbieram, bo zawsze znajduję coś, w co pragnę zagrać bardziej. Więc nawet jeśli kiedyś dobrnę do końca trylogii, to prawdopodobieństwo zagrania w Andromedę oceniam na 1,45%. Chcę przez to przekazać, że w tym miesiącu Kacper minął się z tematyką, która we mnie rezonuje i zamierzałem być surowy. Ale potem trafiam na fragment, gdzie autor nazywa potężnego Starfielda 9/10 “kosmiczną wydmuszką” i moja surowość ulatuje jak powietrze z otwartej śluzy. Generalnie nawet jeśli nie jest to mój temat, Adamusa ględzącego o grach po prostu uwielbiam czytać. Lekkość, ale i wyczuwalna staranność treści. Gdzieś tam majaczy humorek, gdzieś pojawiają się subtelne wątki osobiste, zaangażowanie czuć za każdym razem, więc dla mnie to zawsze “highlighty” numeru. Do tej pory trzyma mnie zachwyt po tekście o Sekiro. Kacper (albo też inny chętny autor, bo jakościowych mamy kilku) - wyzwanie - dawaj teraz Armored Core 6. Też FromSoftware i też dużo odmienne podejście od formuły, a jednak widać tutaj mocne tropy Miyazakiego. I nie przejmuj się jeśli mechy to nie Twój temat - moim też nie był (i nadal nie jest), ale o AC6 do dzisiaj nie mogę przestać myśleć. Aliens, więcej niż sequel doskonały. Ostasz w tym miesiącu trafia w miękkie. Bo markę Obcego uwielbiam. Jest w tym nieco nostalgii, bo pamiętam, że za małolata kilka razy się na filmy natknąłem w TV, ale tak naprawdę całość doceniłem dopiero jakieś kilkanaście lat temu. Chyba dopiero wtedy dotarła do mnie pewna ponadczasowość tych dzieł i ich potencjał. Generalnie nie ma czego roztrząsać, bo Michał (wiedzieliście, że - jeśli wierzyć stopce - Ostasz ma tak na imię?) ma już raczej wyrobioną i zasłużoną renomę, więc tutaj nie będzie zaskoczenia, że tekst mi się podobał. Nieustannie podoba mi się też, że autor trzyma wątki growe nieco na uboczu i w ramkach, bo wtopione w główny tekst nie zawsze dobrze wpływały na całość i wydawały się wciśnięte nieco na siłę. A czasami po prostu gry były tak słabe, że nie warto było o nich wspominać, ale Ostasz najwyraźniej czuł się zobligowany, skoro pisze do magazynu o grach. Ramki to odpowiedni i schludny kompromis, tak trzymać. I na kolejny temat polecam Event Horizon, bo kilka dni temu z racji odejścia Sama Neilla zrobiłem sobie ponowny seans. Star Fox. Nie wiem, tekst chyba ok? To znaczy nie mam do Star Foxa żadnego sentymentu. Jego powrót nie sprawił, że mocniej zabiło mi serce, bo Nintendo przez dekady chyba samo nie wiedziało co chce ta marką osiągnąć. A teraz jakby powoli kończyły się marki/tytuły do odświeżenia i ktoś tam sobie przypomniał, że “przecież mieliśmy takiego lisa, co latał samolotem czy coś”. I trochę dla mnie za wcześnie, by ogłaszać jakikolwiek powrót Star Foxa, ale Komodo mocno zaplusował cytatami z rewelacyjnego filmu. Potrzebowałem dłuższej chwili by sobie przypomnieć “skąd ja to kurwa znam?!”, a przecież oglądałem go z 5-7 razy (z tym że ostatnio z 10 lat temu). Gothic, historia, którą pokochali Polacy. Jak już wspomniałem przy okazji recenzji remaku - nie jestem i nigdy nie byłem Gothicowcem. Więc już tutaj Graba trafia na twardą ziemię, bo jestem najgorszym odbiorcą tekstu - żaden ze mnie zaślepiony sentymentem fan gry, w dodatku mój stopień ignorancji pozwala mi bezczelnie krytykować coś, o czym nie mam zielonego pojęcia. I moje odczucia są takie: za duży nacisk na historię powstania gry, te wszystkie kombinacje ze studiami, nazwiskami autorów ich przynależnościami i perypetiami. Za mały nacisk na naturę i specyfikę kultu, jakiego Gothic doczekał się w naszym kraju (a to poniekąd sugerował podtytuł). Naprawdę niewiele tutaj o samym odbiorze gry, analizy z czego wynikał jej fenomen. Jest dedykowany temu fragment i jego czytałem z największym zainteresowaniem, więc pragnąłbym aby był nieco bardziej rozbudowany, ale może to tylko ja. Yakuza. Kubica, czyli poziom równy i wysoki, ale ponieważ żaden ze mnie fan Yakuzy (choć Zero i Kiwami przeszedłem), a autora i tak tutaj nie ma, to nie będę się silił na opinie. Extreme Plus. Asha Sharma. Nie no, nie chce mi się tego czytać, bo od razu dostaję przebłysków z Wietn… z okresu, gdy Zabłocki upodobał sobie biografie nie zawsze ciekawych osobistości branży. Mógłbym nawet odnieść wrażenie, że autor tylko czekał na okazję, by móc się rozpisać na temat “tożsamości Xboxa”, ale tym razem ja nie o tym. Chciałbym zwrócić uwagę na coś innego. Bo czystym przypadkiem wyciągnąłem z kupki PSX Extreme numer dokładnie sprzed 5 lat (#287) i rzucił mi się w oczy tamtejszy Extreme Plus dotyczący He-Mana (autor: Konsolite). To, że Darek potrafi pisać całkiem sprawnie jeśli dostanie odpowiednio dużo miejsca udowadniał już wielokrotnie (ostatnio w tekście o Stargate), ale uderzyło mnie też zupełnie inne przywiązanie do oprawy graficznej. Ten Extreme Plus o He-Manie w zasadzie cały wypełniony jest adekwatnymi i przemyślanymi “obrazkami”, zwykle podpisanymi co prezentują i po prostu stanowiącymi “wartość dodaną” do tekstu. Te teksty dużo bardziej przypominały to, co widzimy w tradycyjnej publicystyce PE. Extreme Plusy od Zabłockiego zawsze są nieco oderwane. Wyraźnie czuć w nich, że istnieje tylko tekst, a grafiki dobiera Romek wpisując słowa kluczowe w przeglądarce i jeśli akurat mowa o Ashy Sharmie, to tam wrzucimy jakieś jej zdjęcie, tam joypada do Xboxa, tam siedzibę Activision, gdzieś indziej jakąś grafikę z Gears of War, albo Forzy i jebać, jakoś to będzie. Kompletnie na odpierdol i pod tym względem widać ogromny zjazd jakości. Kąciki i felietony. Region Filmowy. Sam wstęp uzmysłowił mi marnowany potencjał kącika w tym miesiącu. Można było połączyć recenzje w pary - Bliskie spotkania trzeciego stopnia skonfrontować z Dniem objawienia, a nowych Władców Wszechświata zestawić z recenzją Władców Wszechświata sprzed blisko 40 lat. Byłoby to… nie wiem… zaskakujące? Komiczne? Refleksyjne? Intrygujące? Comix Zone. Doceniam, że kompletnie odbiliśmy od Marvela i DC w tym miesiącu (a jednak da się znaleźć cztery komiksy niezwiązane z tymi stajniami), ale znając życie w kolejnym numerze dostaniemy tylko Marvela i DC, więc nawet się nie nastawiam na pozytywny trend. BAKA. Intrygujące, ale oczywiście, że nie obejrzę, bo w ogóle mało oglądam. A nawet jeśli włączam, by obejrzeć, to zasypiam w trakcie. Niemniej kącik czytam regularnie, w przeciwieństwie do kącika Myszaqa, którego od lat nie czytam wcale. Zax. Uf. Przeczytałem wstęp i szczerze mówiąc, miałem dość. Resztę tekstu tylko przeczesałem wzrokiem w poszukiwaniu stałych punktów programu (znalazłem NTE i Genshin Impact, ale byłbym zaskoczony, gdybym nie znalazł). Trochę jestem już chyba znudzony i wysrywy Zaxa budzą we mnie coraz mniejsze emocje, bo na podobne zbyt często trafiam w internecie, więc pewnie nabieram jakiejś odporności. Możliwe, że to jeden z ostatnich momentów, gdy daję autorowi nieco atencji. Adamus. W pierwszej chwili zacząłem się zastanawiać na ile sensownym jest zestawianie literackich wzorców z bohaterami gier. W wymianę argumentów nie planuję wchodzić, bo Kacper dużo bardziej oczytany ode mnie, więc w kompromitację pchał się nie będę. Inna kwestia jest taka, że o ile w przypadku God of War z 2018 forma “jednego ujęcia” działała i nadawała opowieści intymnego charakteru, tak w God of War: Ragnarok wydawała się tylko niepotrzebnym ograniczeniem, odbierającym całości oczekiwanej epickości. Nie oferowała już świeżego spojrzenia, ale jej “kajdany” sprawiły, że niektórym sekwencjom brakowało rozmachu. Graczpospolita. Gdyby ktoś się zastanawiał, co ma na myśli Mazi pisząc, że morderca “sprawiał wrażenie, że na bieżąco wchodzi w interakcje z widzami”, to prawdopodobnie nie miał na myśli nic konkretnego. Powiedział, że ma kłopoty z wyświetlaniem live chatu, więc nie będzie się do niego odnosił. TUTAJ nieco więcej na ten temat. “Podczas hardkorowych maratonów przekraczających trzy godziny dziennie” - No to muszę przyznać, że zdarza mi się być hardkorowym maratończykiem. Mazzi. Proszę Was, nie idźcie w generowane przez AI - nawet tak nieistotne - elementy graficzne. Za dużo ich widzę w sieci, niedobrze mi. Głos Ludu. Szermaca nawet nie wołam, bo już wie. Poza tym to cyfrowy nawiedzeniec, hehe. No i kupiłem grę, którą poleca, ale trzeba przyznać, że treść dość obszernej recenzji zredagowano bezwzględnie. Listy. Trochę przewróciłem oczami na wytłumaczenie HIVa, że “felietonu nie popełnił z przyczyn obiektywnych”, co oznacza tyle, co nic. Poza tym nie chcę się zbyt często powtarzać, ale skoro już tutaj jestem to potwierdzam, że dział Listy nadal słaby. W ramach podsumowania napiszę jedynie, że to był mało ekscytujący numer. Całość mocno do góry ciągnie publicystyka, ale na nią zawsze mogę liczyć. Poza tym dział recenzji raczej zasysa (ale to już nie jest wina redakcji), a poświęcenie 1/4 numeru relacji z SGF w moim odczuciu jest przestrzelone, bo wiele gier i prezentacji jeszcze nie zasłużyło na tyle miejsca czy wiary. Tym bardziej, że zaraz Gamescom i co? Powtórka z rozrywki? Niezmiennie dzięki za kolejny numer, bo to moja życiowa rutyna i trudno mi sobie wyobrazić miesiąc bez czytania regularnej prasy growej, a na tę chwilę wyłącznie PE umożliwia mi utrzymywanie tej tradycji.