Treść opublikowana przez Josh
-
Zakupy growe!
Dzisiaj zaczynam, przez weekend ostro szarpnę i dam znać co i jak. Z tego co widzę społeczność fanów gier residentopodobnych dosyć ciepło przyjęła tę gierkę, więc nastawiam się pozytywnie.
-
Właśnie zacząłem...
Pograłem w demko Echoes of the Living wrzucone na Steama. Coś tam pobiegałem, coś postrzelałem i doszedłem do pierwszego save roomu. Wizualnie poziom zbliżony do Tormented Souls, postacie i ich animacje nieco kulawe, ale lokacje bardzo ładne: pełne detali, klimatycznie oświetlone (gdzie ma być jasno, jest jasno, gdzie ma panować półmrok to panuje półmrok), z zastosowanymi różnymi efektami, aby zbytnio nie raziły statycznością (np. ogień buchający z rozbitego samochodu, para unosząca się nad ziemią lub liście szalejące na wietrze). Klimat genialny. Stosy trupów walające się na ulicach, pełno juchy, wszędzie ślady walki, w skrócie jeden wielki SYF i CHAOS, tak żeby gracz nawet przez moment nie zwątpił, że znajduje się w samym sercu zombie-apokalipsy. Po prostu Raccoon City v.2.0. Zresztą na lokacji i zombiakach podobieństwa do Residentów się nie kończą, bo i sam gameplay to wypisz-wymaluj stare dobre RE: tank controls (można zmienić w opcjach na bardziej nowoczesne sterowanie), ograniczone miejsce na przedmioty, a więc ciągłe dylematy co ze sobą w danej chwili zabrać, gubienie się po labiryncie korytarzy i trochę walki z truposzami przerywane okazjonalną zagadką. Ba, nawet leczenie się roślinkami, łączenie prochu czy zapisywanie gry za pomocą specjalnych dyskietek (zamiast szpulek) chamsko zajumano od Capcomu Tak więc wiele nowego od siebie ta gra nie daje, ale szczerze? Chyba nikt tego od niej nie oczekuje. Osobiście zmniejszyłbym nieco ilość walającego się wszędzie ammo, bo jest trochę zbyt łatwo i mało survivalowo, ale poza tym jestem grą zachwycony i nie mogę się doczekać pełnej wersji.
-
Zakupy growe!
RE4 remake killer w końcu wylądował
-
The Legend of Heroes Trails of Cold Steel
GOTY 2023 wylądowało. Tylko najpierw muszę skończyć Zero i Azure
- STARFIELD
-
STARFIELD
To nie IGN narzekało, że w jakiejś grze jest za dużo wody i przez to redaktor odjął kilka punktów od oceny końcowej? To tym razem może napisać, że jest za dużo planet i z tej siódemki uszczknąć jeszcze ze 3 oczka. Tak, to było aj dżi en: https://knowyourmeme.com/memes/too-much-water
- STARFIELD
-
Anime - temat ogólny.
Oglądałem ten film lata temu i dużo już z niego nie pamiętam, ale kojarzę że oglądało się go ok. Zdecydowanie nie poziom serialu (a już na pewno nie pierwszego sezonu), sama intryga bez szału, klimat kompletnie inny, ale miło było zobaczyć Tsunemori i Kogamiego razem i samej akcji też nie brakuje.
-
Hogwarts Legacy
Niestety, lewaków nie da się w żaden sposób zadowolić, bo ci ludzie sami z siebie nienawidzą wszystkich i wszystkiego, nawet samych siebie. Czytałem, że deweloperzy specjalnie wrzucili do gry postać Sirony, żeby trochę udobruchać tęczowe towarzystwo i uniknąć bojkotu z ich strony. I co? No i to, że kolorowi zamiast się z tego cieszyć, to wkurzyli się jeszcze bardziej, bo imię SIRona źle im się kojarzy. Nożeszjapierdolę.gif.
-
Hogwarts Legacy
Jak tak patrzę po multikulti w Hogwarcie i postaci Sirony, to chyba właśnie lewaki powinny najbardziej się jarać tą grą.
-
Hogwarts Legacy
The End. Kompletnie nie rozumiem zachwytów nad tą grą, ani tym bardziej tak wysokiej sprzedaży zważywszy na fakt, że to po prostu kolejny generyczny Ubirak, tylko w nieco bardziej atrakcyjnej otoczce: przez jakieś 70% gry powoli snujemy się po dosyć nudnym i smutnym open-worldzie lejąc wielkie pająki w jaskiniach i trolle w kopalniach, milion razy powtarzając tę samą minigierkę z otwieraniem zamków oraz zbierając multum niepotrzebnych śmieci w rozsianych wszędzie skrzyneczkach. To co z początku wydaje się fajne, czyli klimat książek Harry'ego Pottera totalnie rozpływa się po opuszczeniu murów Hogwartu i zabrnięciu dalej w fabułę: bajkowości nie ma tu niemal wcale, zamiast tego mamy bardzo przewidywalną, pozbawioną zwrotów akcji historyjkę pełną postaci, o których zapomina się zaraz po wyłączeniu konsoli. Końcówka gry to totalne rozczarowanie, zero pompy i kiepskie starcie z final bossem. Dziwi mnie też pójście w nieco mroczniejsze rytmy np. wątek z zabijaniemmagicznych zwierząt przez kłusowników albo w dalszej części gry radosne rzucanie na wszystkich avady kedavry. Nie tak zapamiętałem książki Rowling Dam plusika za dynamiczny system walki, można się pobawić w fajne, długie combosy. Niektóre questy też były spoko, ten z Sebastianem i jego siostrą wkręcił mnie dużo bardziej niż główny wątek. No i motyw z pracownią, w której możemy sobie siać roślinki był ok, tak samo jak zajmowanie się zwierzakami i pozyskiwanie z nich materiałów do upgrade'u ciuszków, nie powiem, ciekawy bajer. Ogólnie gra nie jest zła, da się w nią w miarę przyjemnie pograć, ale bardzo szybko wypstrykuje się ze swoich najlepszych sztuczek i nie rozwija w należyty sposób uniwersum, a momentami wręcz można odnieść wrażenie, że mało co ma z nim wspólnego. 6/10
-
Resident Evil HD Remaster
Tryb Invisible Enemy jest bardziej irytujący niż faktycznie trudny. Najważniejsze, to pamiętać w jakich pomieszczeniach pojawia się ten palant obwieszony granatami, żeby przez przypadek do niego nie strzelić (strzał albo nawet wyrwanie się za pomocą broni defensywnej = game over).
-
Tormented Souls II
Większość jest. Z tej listy to mam jeszcze nadzieję że Echoes of the living zaszczyci swoją obecnością nasze piękne maszynki pod telewizorami, ale to pewnie będzie zależeć od tego czy sprzeda się wystarczająco dobrze na PC. O i jeszcze Post Traumę bym poprosił
-
Tormented Souls II
Tormented Souls, Song of Horror, Them and Us, Echoes of the Living, Signalis - cudowne to są czasy, żeby być fanem klasycznych survival horrorów. Pierwsze TS splatynowałem z dziką przyjemnością, głowiąc się srogo nad trudnymi łamigówkami i chłonąc genialny klimat, toteż nie mogę się doczekać sequela.
-
Naruto (uwaga spoilery)
Boruto olałem po jakichś 30 odcinkach i od tego czasu unikam anime jak ognia. Manga słyszałem, że lepsza ale jakoś mnie do niej nie ciągnie, mimo że Naruto to jeden z moich ulubionych komiksów. Dla mnie ta historia jest już zakończona i mam w dupie wkład Kishimoto w przyszłe wydarzenia, wszystko po wydarzeniach z Shippudena to zwykłe fillery.
-
Bleach
Wszystko lepsze niż Aizen transformujący się w nietoperza i ginący od jednego machnięcia Getsuga Tenszoł. Chyba nigdy nie byłem tak bardzo rozczarowany walką w anime
-
Bleach
Czytałem mangę z 8 lat temu, ale niektórych scen to kompletnie nie kojarzę. W każdym razie elegancka akcja się dzieje, tak jak byłem rozczarowany walką z Espadami, bo zbyt lekko sobie z nimi poradzono, tak tutaj Shinigami obskakują srogi wpierdol, a przecież jeszcze nie pokazali na co stać tych silniejszych Quincy. Nie mogę się doczekać jak w anime pokażą kolejne dopałki naszych hirołów, ależ to będzie sztos
-
Black Myth: Wu Kong
Fajnie to wygląda, aczkolwiek czuję już mocny przesyt soulsami, zwłaszcza w takich azjatyckich klimatach. Kupi się za pisiont złotych kiedyś.
-
One Piece
Dla mnie efekt jest tragiczny, ale jeżeli to było zamierzone przez autora, to ok przynajmniej wiem że to nie wina gości od anime. Nie podoba mi się też to jak Luffy zachowuje się w trakcie Gear 5 i sama "taniość" tej dopałki nagle zamieniająca go praktycznie w boga. Zaśmierdziało ostatnimi rozdziałami Naruto lub niektórymi chapterami Bleacha. Jeden gostek na YT zresztą fajnie to podsumował i zgadzam się z nim w 100% eh...
-
One Piece
Tyle czasu hajpowali to Gear 5, ale szczerze mówiąc mam mieszane odczucia co do nowego odcinka. Syf na ekranie taki, że nie wiadomo co się dzieje, a animacja bardziej przypomina Zwariowane melodie niż typowe anime
- Anime - temat ogólny.
-
Resident Evil Cinematic Universe
Goście z Residence of Evil odwalają kawał dobrej roboty ze swoimi materiałami. Ostatnio nawet samo Capcom ich wyróżniło zapraszając ekipę na przedpremierowy pokaz Death Island. W sumie zazdro jak cholera, pocykać sobie fotki z obsadą filmu i obejrzeć tę animację na wielkim ekranie.
-
Resident Evil Cinematic Universe
W serialu czekają na Ciebie takie atrakcje jak: - zmutowany krokodyl przytulający się do dzieci - gość kasujący dr. Salvadora jednym strzałem z pistoletu - antagonistka tańcząca jak robot do piosenki Duy Lipy - Lance Reddick z tupecikiem wyglądający niczym niedorozwinięty kuzyn Blade'a - dwie absolutnie najbardziej irytujące główne bohaterki w historii tego uniwersum Krótko: Jeżeli ekranizacje Andersona lub Welcome to Raccoon City uważane są za kiepskie filmy, to miej na uwadze, że ten serial jest O WIELE gorszy.
-
Resident Evil Cinematic Universe
Nisza jak cholera, wielu fanów RE nawet nie wie, że jest coś takiego. A to jedyna animacja, która w pełni oddaje klimat pierwszych trzech Residentów. Dzisiaj niestety okropna wizualnie (poziom psx'owych FMV), jednak atmosferą zjada wszystkie pozostałe animacje i live-actiony
-
Resident Evil Cinematic Universe
Anderson strasznie się zeszmacił, ale za pierwsze RE oraz za Ukryty wymiar i tak będzie miał mój szacun.