Treść opublikowana przez Josh
-
Magiczne drzwi w Capcomie, From Software i Sandfall
Magiczne drzwi w Capcomie, From Software i Sandfall
-
Silent Hill f
IGN: not enough geh and blecks, 2/10
-
Platinum Club
Żebym to ja jeszcze coś z tej gry pamiętał (poza tym, że jest trudna ). Grałem krótko po premierze i nie kojarzę, żeby dało się ją wtedy jakoś ułatwić tanimi sztuczkami, raczej tytuł na zasadzie "git gud". Misje VR sprawiły mi najwięcej kłopotu, Revengeance dopiero na samym końcu (ostatniego bossa męczyłem kilka godzin). Na pewno bardzo pomaga fakt, że w przypadku fuck'upu można po prostu resetować od ostatniego checkpointu, jakby trzeba było grać całe levele bez skuchy to chyba bym nie dał rady.
-
Platinum Club
O to chodziło, chciałem sprawdzić czy w wieku 35 lat potrafię jeszcze robić w grach takie rzeczy jak kiedy miałem ich 20. Póki starczy skilla to nie ma się co oszczędzać Sekiro nie było takie trudne, ale platyna w MGR to powód do dumy, bo to ścisła topka chorych wyzwań w Giereczowie. Skoro to dałeś radę wymasterować, to z DMC5 tym bardziej sobie poradzisz. Tak dla porównania, jeżeli chodzi najtrudniejsze komplety dzbanków, które wbiłem (ogólnie, nie tylko w slasherach): DMC5 bez cheesów > Max Payne 3 > MGR > The Evil Within > DMC5 z cheesami > Ninja Gaiden > DMC4 > Vanquish > The Evil Within 2 (przed patchem z ułatwieniami) > Cuphead > Sekiro, Nioszki itp. Coś mi mówi, że wkrótce do tego zaszczytnego grona dołączy Ninja Gaiden 4 i pewnie dwójeczka, która za mną chodzi od dłuższego czasu.
-
Platinum Club
#175 Devil May Cry 5: Special Edition Ninja Gaiden za mało mnie przeorało, więc trzeba było zapodać coś na dobitkę. A pamiętam jak 6 lat temu wbiłem platsa w waniliowej wersji DMC5, to sobie obiecałem, że nigdy więcej nie wrócę do tej katorgi W gruncie rzeczy było to drugi raz to samo, czyli znalezienie wszystkich niebieskich i fioletowych orbów (łatwizna, bo nie ma ich zbyt dużo), odblokowanie każdego skilla u każdej z postaci oraz szereg popierdółek w stylu "zabij x przeciwników jednym ciosem" + dodane wyzwania z DLC. Problem z czerwonymi orbami koniecznymi do zakupy wszystkich umiejętności rozwiązuje trik z Wergiuliuszem na drugim levelu - dobrą godzinę musiałem poćwiczyć zanim udało mi się go wykonać, ale 99999999 zdobytych pln było tego warte, nie dość że kupiłem za to wszystko co było do kupienia, to jeszcze sporo zostało Vegilowi w kieszeni na spłacenie zaległych alimentów na Nero Kolejnym krokiem było skończenie Bloody Palace wszystkimi czterema postaciami, czyli w sumie 404 piętra wypełnione coraz to potężniejszymi przeciwnikami do pokonania. I tu pojawił się mały dylemat: zrobić to zwykłymi bohaterami czy ich potężniejszymi wersjami z nieograniczonym devil triggerem? Niby druga opcja wydaje się łatwiejsza, ale haczyk polega na tym, że korzystając z tego modyfikatora nie regeneruje się HP podczas korzystania z DT, więc i tak trzeba grać dosyć uważnie i przesadnie nie szarżować. Fuck it, uznałem mimo wszystko w ten sposób będzie szybciej, Sin Devil Trigger Dantego albo nieskończone Judgment Cut Vergila były zbyt kuszące, żeby z tego nie skorzystać. Pomijając jeden zgon jako Nero na 101 piętrze (pad prawie wyleciał przez okno), to poszło na luzie. No i została wisienka na tym krwawym torcie, swoisty platinum breaker dla większości śmiałków, czyli wymasterowanie każdej misji, na każdym poziomie trudności na ocenę S, bagatela 100 etapów. Easy, normal i hard pękły bez żadnych problemów, można wręcz powiedzieć, że to był speedrun. Prawdziwa zabawa zaczęła się dopiero na Dante Must Die i Hell&Hell. Jeżeli ktoś nigdy nie miał styczności z tą serią: na DMD przeciwnicy są potężnie podkręceni, też umieją korzystać z Devil Trigger, a damage jaki zadają bohaterowi potrafi osiągnąć wartość 600% względem tego co kroją na normalu (bossowie included), samemu otrzymując ledwie 1/4 obrażeń. Hell&Hell z kolei polega na tym, że demony mają tyle samo żyćka co na hardzie, ale jest jeden twist: nasz hiroł ginie po JEDNYM uderzeniu i nie ważne czy zgarniemy wielką kulą ognia czy małym pierdnięciem od najmniejszego wroga w grze. W teorii mamy trzy kontynuacje, więc możemy oberwać do trzech razy, ale w praktyce żeby zdobyć najwyższy rank za etap nie można sobie pozwolić na żaden błąd, bo wtedy punktacja leci na łeb. Ilość resetów i kolejnych siwych włosów na głowie? DUŻA. W tym miejscu od razu przyznam bez bicia: korzystałem z cheesów, żeby łatwiej przebrnąć przez to piekło, konkretnie z Fausta na wyposażeniu Dantego. Sześć lat temu grając day 1 w podstawową wersję DMC5 nie miałem pojęcia jak bardzo można sobie ułatwić tę platynę, więc męczyłem się srogo, pociłem się, płakałem, z nerwów nie spałem po nocach, nawet rozdupiłem jednego pada i naprawdę nie miałem ochoty znowu tego powtarzać. Tak więc tym razem Faust wleciał jak złoto i pomógł mi przebrnąć przez najtrudniejsze etapy jako Dante rozprawiając się z każdym przeciwnikiem w kilka sekund (również na DMD). Nie wiem czy ktoś tam w Capcom w ogóle testował tę broń, wątpię xD Stety czy niestety, jako V i Nero dalej trzeba było się wykazywać małpią zręcznością i tu już nie było jak pójść na skróty, aczkolwiek i tak poszło szybciej niż się spodziewałem, około tygodnia mordęgi i miałem wszystkie "Ski". Czas potrzebny na zdobycie wszystkich dzbanków: mocno zależny od skilla, ale przyjmijmy że będzie to od 50-100 godzin. Trudność: bez cheesowania Faustem solidne 9.5/10, Z tymże ułatwieniem 8.5/10, więc i tak nie mówimy o spacerku po parku. Raczej odradzam tę mordegę ludziom dla których japońskie slashery to nie jest ulubiony gatunek i nie czują się w nim mocni. Dla mnie ta platyna miała podwójne znacznie, bo była ostatnią jakiej mi brakowało do wbicia kompletu w tej serii (w sumie 11 soczystych, platynowych dzbanuszków). Teraz czas na trochę odpoczynku i pewnie pocisnę Bayonettę, bo dalej mi mało stresu
-
Silent Hill f
Ale więcej trailerów to już nie ma co oglądać, bo zaraz zapoznam się z całym bestiariuszem i nie będzie żadnego zaskoczenia w grze. Oby były jakieś dobre bossfighty, może jakieś stalkujące nas po osadzie gówno w stylu Nemesisa
-
Metal Gear Solid Δ: Snake Eater
Multik to będzie chyba jedyny dobry powód, żeby to kupić. Uwielbiam takie PvP z zabawą z przyczajki.
-
007 First Light
Gierkę klepią goście od Hitmanów, więc nie wierzę że nie podobają. Btw, chyba można już mówić o małym renesansie shooterów TPP, najpierw Mindseye, teraz to, ja tam jestem na tyle wyposzczony że nawet jeżeli wyjdzie "średniak 7/10", to i tak kupię. Bond wygląda zawadiacko, mocne skojarzenie z Nathan Drakiem, podoba mi się że to będzie prequel (nie kojarzę, żeby w filmach kiedykolwiek pokazywali jego początki), do tego seksowne dupeczki, gadżety, motor z miotaczem ognia i jestem kupiony jak żelki Haribo.
-
Silent Hill f
Obejrzałem jeszcze raz trailer. W sumie ten makabryczny design bardziej podchodzi pod The Evil Within niż pod Fatal Frame/Siren.
-
007 First Light
Byłeś blisko Nikt, nic? Jak dla mnie naprawdę spoko się to zapowiada: młodszy Bond bardziej w stronę klasyków niż ery Craiga, TPP, sporo ładnych widoczków, będą szybkie bryki, skradanko i strzelanko. Jest szansa na poziom najlepszej IMO gry z agentem 0,7 czyli Everything or Nothing.
-
Właśnie zacząłem...
NG2 w Master Collection jest tak samo zwalone czy trochę lepsze?
-
Metal Gear Solid Δ: Snake Eater
No trochę żałośnie to wygląda, straszny kontrast między całkiem ładną grafiką, a animacjami rodem z PS2, drętwota aż bije z ekranu. Zrobiliby pełnoprawny remake i rozbiliby bank (a może nie), a tak to mogą się wypchać. Rozumiem, że to będzie sprzedawane za 150zł max?
-
Silent Hill f
Trochę się bałem, że gra będzie aż za bardzo podobna do tych dwóch serii. W sensie z ograniczonym gore i walką na dalekim piątym planie, ale ten trailer rozwiał moje wątpliwości: starć trochę będzie, a makabra wcale nie odbiega jakoś znacząco od reszty Sajlentów (te powyginane, związane sznurami dupeczki niezłe fetysze mają Japońce). Jeszcze niech dadzą jakieś dobre łamigłówki + trochę swobody w zwiedzaniu wioski i będę bardzo zadowolony.
-
Pragmata
No kurde średniawka, takie trochę Death Stranding + bieda Vanquish. Po panie Capcomie spodziewałem się czegoś więcej niż łażenia po betonozie z dzieciakiem na plecach i siermiężnie wyglądającej walki. Mimo dasha postać sprawia wrażenie ciężkiego kloca (młoda pewnie też swoje waży), a ja nie jestem fanem shooterów pozbawionych dynamiki. Może kolejne trailery bardziej mnie przekonają. Animacja włosów 10/10, jedyna rzecz która zrobiła na mnie wrażenie.
- Romeo is a Dead Man
- Romeo is a Dead Man
-
Silent Hill f
Syto, design urywa łeb.
-
Resident Evil 3 Remake
PEAK I tak lepszy dub niż w nowym Assassynie.
-
The Last of Us - HBO
Bardzo możliwe. Tę samą strategię stosują co do The Last of Us 3.
-
Wiedźmin 4
- Resident Evil 3 Remake
Gameplayowo Survivor mocno dzisiaj kuleje (wtedy raczej też ), ale klimat ta gra ma genialny. No i jest do skończenia w 30 minut, więc warto nawet na emulku sobie odświeżyć.- Wiedźmin 4
To samo chciałem napisać. Pokażcie mi bardziej słowiańską grę (poza Kingdom Come i Farming Simulator), poczekam. Pomijając polsko-średniowieczny klimat i typowo wiejski design, to przecież nawet niektóre stwory zostały albo wprost zaczerpnięte albo chociaż w jakiś sposób wzorowane są na potworach i duchach z naszej mitologii (Leszy, Baba wodna, Poroniec).- Resident Evil 3 Remake
Wiadomo, gra sama w sobie dobra, tyle tylko, że nie udźwignęła ciężaru zajebistości starego RE3. Ja to w sumie lubię wszystkie Residenty poza tymi multiplayerowymi srakami, nawet pierwsze Gun survivor i RE6 czasem sobie odpalę.- Resident Evil 3 Remake
Szkoda, że typ, który użyczał mu głosu w OG już nie żyje (ciekawostka: ten sam aktor podkładał głos pod Dario). Ogólnie to już lepszy ten v-a w RE3R niż w takim Umbrella Chronicles czy ORC (tam brzmiał jak robot), no ale i tak jestem zdania że tak ikoniczny potwór zasługiwał na lepsze potraktowanie. Przetrącony kinol i zęby jak klawisze na fortepianie też nie pomogły mu lepiej straszyć, a już totalnym failem było zrezygnowanie ze sceny przed komisariatem. W klasyku już sama rozmowa z Bradem w pubie mocno nakręcała na spotkanie z Nemesisem (w sensie: jeszcze zanim się zdążył pojawić, wiedziałeś że masz przejebane), a scenka chwilę później demolowała nerwy po całości. Pamiętam tę traumę za dzieciaka (miałem wtedy 9 lat), nie mogłem spać po nocach xD- Resident Evil 3 Remake
W oryginale pojawiał się częściej, ale tam miał milion razy lepszy design, świetny podkład dźwiękowy (jego "STARS!!" autentycznie mroziło krew w żyłach), genialne wprowadzenie przed komisariatem RPD i potrafił wyskoczyć tak nagle z dupy, że można było dostać zawału. No i w zależności od wyborów dokonywanych podczas gry i kolejności znajdowania kluczowych itemów Nemek nawiedzał nas w innych miejscach, więc nawet przy 5 czy 10 podejściu do gry można było się zdziwić jak nam bez żadnej zapowiedzi skoczył na łeb z dachu budynku. W remake'u wszystkie jego występy są potężnie oskryptowane i sprawiają wrażenie jakby były wcięte z hollywoodzkiego akcyjniaka, bo towarzyszy im masa wybuchów, rozwalane ściany i efektowne cutscenki, co kompletnie kładzie jakiekolwiek napięcie, Jill też trochę zepsuli niepotrzebnie robiąc z niej przesadną twardzielkę rzucającą fucki na lewo i prawo. W klasyku nie dość, że samo Raccoon jest bardziej upiorne, to jeszcze twórcom perfekcyjnie udało się oddać uczucie bycia zaszczutą ofiarą, na którą poluje coś z czym nie mamy żadnych szans i nigdy nie wiemy czy nie pojawi się w następnej lokacji, żeby rozsmarować nas na ścianie bazooką albo zrobić deepthroat swoją macką. Serio, zagraj kiedyś w oryginał i sam sobie to porównaj. - Resident Evil 3 Remake