Czokosz
Użytkownicy
-
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Obecnie
Przegląda stronę główną forum
Treść opublikowana przez Czokosz
-
Cyfrowe zakupy growe!
Takie okazje na Gogu, że aż żal było nie skorzystać.
-
Horizon Hunters Gathering
Concord ich niczego nie nauczył.
-
własnie ukonczyłem...
The Talos Principle 2 Jakiś czas temu przez chwilę grałem w pierwszą odsłonę, ale miałem akurat taki okres w życiu, że ciężko mi się było skoncentrować i szukałem raczej czegoś przy czym będę mógł się odmóżdzyć. Rozwiązałem parę łamigłówek, w końcu zaciąłem się na którejś z nich i stwierdziłem, że to chyba nie dla mnie, a przynajmniej nie w tym momencie. Pierwszego Talosa ogrywałem w abonamencie i z drugim również tak się złożyło, że w ubiegłym miesiąc pojawił się w GP. Nastąpiła szybka spontaniczna decyzja, że warto dać jeszcze jedną szansę, a w razie czego odinstaluje i zagram w coś innego. Tak się wszystko szczęśliwie potoczyło, że rozwiązałem te 100 ileś zagadek w 40 godzin i postanowiłem zakupić pierwszą odsłonę na Gogu do nadrobienia w przyszłości. Cały konstrukt gry opiera się na przemierzaniu 12 lokacji, w których leniwy mózg zmuszany jest non stop do znajdowania rozwiązań prowadzących do umiejscowienia wszystkich dostępnych gadżetów w odpowiedniej pozycji. Trzeba ustawiać lasery, konwertery, korzystać z teleportacji, platform, dżwigni, sprzętu, który potrafi wydrążyć dziurę w ścianie i przepuścić przez nią kolorową wiązkę. Po rozwiązaniu trzech prostszych zagadek nagle trafia się taka, przy której trzeba pomyśleć inaczej, nie szablonowo. Musiałem walczyć ze swoją upartą mózgownicą, która próbowała znależć najprostszy możliwy wzór, a tu nieraz warto złapać głęboki wdech, zostawić te wszystkie graty samopas, stanąć nieco dalej i spojrzeć na cały problem z innej perspektywy. Uczciwe przyznam, że zdarzały się momenty, w których myślałem "to już chyba koniec, na to jestem za głupi" ale próbowałem dalej i w końcu coś zaskoczyło. Te chwile nagłego oświecenia po dłuższym namyśle to jest piękno tej gry. Bywało też tak że zostawiałem jakąś łamigłówkę i szedłem do innej, żeby umysł się nieco rozgrzał i wskoczył na odpowiednie obroty. Potem powrót i nagle skostniały sposób myślenia stawał się bardziej elastyczny. Wielki szacunek dla twórców za to, że każda lokacja wprowadza nowe rodzaje łamigłówek i nowe rodzaje gadżetów przez co stare schematy myślowe trzeba zastąpić nowymi. Nie ma tak, że człowiek wyuczy się wcześniej jak coś działa i będzie odhaczał kolejne zadania na chama bez większego pomyślunku. Po dotarciu do następnego obszaru najpierw musiałem nauczyć się jak się obchodzić z tym całym sprzętem. Oczywiście pewne punkty styczne istnieją, ale na przestrzeni całej gry twórcy ciągle modyfikują mechaniki rozgrywki, żeby co jakiś czas pojawiały się pożądany dyskomfort, który można streścić słowami "wiele się już nauczyłeś, ale w tej lokacji gówno ci to da". Poza tym są różnego rodzaju poboczne aktywności, które odhacza się na otwartej mapie w postaci ukrytych laboratoriów, audiologów, łamigłówek związanych z jakimiś monumentami, jest też ekipa androidów z którą podróżujemy i wspólnie eksplorujemy te dzikie tereny. W którymś momencie zdecydowałem, że nie chce mi się tego robić i olałem wszystkie wypełniacze. Jedynie poboczne, nieobowiązkowe zagadki robiłem (na każdej mapie jest 8 głównych, 2 poboczne i jedna złota, ta najtrudniejsza) jakbym chciał wszystko zaliczyć, to bym chyba z 60/70 godzin spędził z tym tytułem, a tu jeszcze są dodatki dla tych, którzy grają poza abo i kupią wersję deluxe, więc spokojnie można się zakręcić nawet koło 100 godzin. To nie jest jedna z tych gier logicznych na kilka-kilkanaście godzin do skończenia w ekspresowym tempie. Na koniec zostawiłem fabułę pełną filozoficznych dylematów, pytań o AI, człowieczeństwo i różne inne głębsze tematy. Nawet spoko mi się to wszystko rozkminiało przez jakiś czas, ale póżniej już byłem tym trochę znużony. Nie to że nie lubię takich kwestii i spoko jak się pojawiają w grach, literaturze, filmie, ale wszystko zależy od tego jak są podane i w jakiej dawce. Talos Principle to trochę taki interaktywny traktat filozoficzny, który może być super dla takich notorycznych przekminiaczy, którzy wybierając kolor farby do pomalowania ściany albo stojąc w kolejce w piekarni myślą nad sensem ludzkiej egzystencji. Dla innych może to być dawka uderzeniowa, ale może się mylę i jestem w mniejszości. Zresztą te zagadki są tak dobrze skonstruowane, że chce się jak najszybciej do nich wrócić, a tu jeszcze trzeba słuchać po co ten świat w ogóle powstał i czy jego istnienie ma jakikolwiek sens. Talos Principle polecam również tym, którzy nie są miłośnikami gier logicznych, bo sam się do nich nie zaliczam. Po prostu co jakiś czas lubię zagrać w gatunek, który wydaje się, że jest nie dla mnie. Nie zawsze dobrze się to kończy (ostatnio próbowałem w gry typu beat’em up i porzucałem jeden tytuł po drugim) ale Talos to na szczęście historia z happy endem.
-
Resident Evil 9 Requiem
Oby tylko Leon zdążył spłodzić syna z Adą zanim umrze... Do RE15 dorośnie i zastąpi starego.
-
Split Fiction
U mnie niestety doszło do fatalnego przejęzyczenia po grze w SF... a miałem tylko poprosić o sól : (
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Oby jednym z tych wniosków było wywalenie scenarzystów na zbity pysk i zastąpienie ich ludżmi, którzy znają się na swojej robocie. Ciężko o bardziej bezbarwne postaci i nudne dialogi niż w grach obecnego Obsidianu.
- Xbox Game Pass - gry w abonamencie
-
Resident Evil 8 Village
RE4 to ta gra, w której Leon wyrusza do hiszpańskiej wiochy odnależć swoją siostrę i na miejscu okazuje się, że jest tam również ich ciotka Ada Wong ? przecież to prosta fabułka do ogarnięcia z podstawowym angielskim. No ale i tak plus dla nich za dodanie polskich napisów.
-
Jaki masz backlog?
Ja do jego zarzutów chciałem dodać, że nie dość, że poświęciłeś tyle godzin na położenie tapety, to jeszcze zrobiłeś to na odpierdol...
-
Jaki masz backlog?
Warto pozbyć się presji na kończenie rozpoczętych gier. Jakiś czas temu czytałem jakieś artykuły na zagranicznym portalu i jeden z nich był właśnie na ten temat. Była wypowiedż Josha Saywera (ten scenarzysta od New Vegas, Pillars of Eternity, Pentiment itd) i on powiedział, że nie ma nic do tego, że według statystyk większość graczy nie kończy gier, bo on sam jako gracz gra dopóki dany tytuł mu sprawia frajdę i nieraz rzuca go w kąt przed dotarciem do napisów końcowych, bo uznał, że już się nasycił i potrzebuje czegoś innego. Sam zacząłem to praktykować jakiś czas temu i podoba mi się to podejście. Trzeciego Wieśka ogrywałem trzy miesiące i dotarłem do napisów końcowych, bo nie mogłem oderwać się od tego świata, a takie Ghost of Tsushima rzuciłem w pizdu po 60 godzinach. Dobrze się bawiłem w GoT, ale w którym momencie stwierdziłem, że przesyciłem się tym typem rozgrywki i nie chce mi się dalej. Za krótkie mam życie, żeby siadać przed ekranem jak za karę i cisnąć byle do napisów końcowych. Nieraz są tytuły do których wracam po jakimś czasie i finalnie je kończę, niektóre ogrywam ratami przegryzając je jednocześnie innym, krótszym tytułem, a do innych w ogóle nie wracam, bo nie mam chęci. Dobrym przykładem jest dla mnie zeszłoroczne Avowed, przy którym już byłem na ostatniej mapie i miałem taki odruch wymiotny na myśl o następnej sesji, że postanowiłem odstawić ten tytuł. Niby mógłbym docisnąć te parę godzin do końca (oczywiście pomijając poboczne aktywności i skupiając się na głównej fabule) tylko po co ? żeby zaliczyć i mieć poczucie, że nie zmarnowałem 50 godzin rozgrywki ? dla mnie to nie był zmarnowany czas, bo bawiłem się dobrze (chyba że zaczynał się dialog, to nie bawiłem się dobrze) przez kilkadziesiąt godzin i nie mam poczucia porażki, bo nie dobrnąłem do końca. W którymś momencie chęć do gry zastąpiło znużenie i to był dla mnie sygnał, że warto odpalić coś innego. Pozbądż się tego myślenia, że gra której nie ukończyłeś, to jakiś zmarnowany czas i twoja porażka jako gracza. Graj dopóki masz ochotę, a nie dopóki nie zobaczysz napisów końcowych. Tytuł niezaliczony, ale taki, który dał ci ileś godzin frajdy nadal jest grą wartą świeczki. Poza tym co znaczy termin "rozsądny czas gry" ? to masz wyznaczony jakiś czas na ukończenie danego tytułu ? niektórzy mają 20000 godzin w jakieś grze i cisną w nią latami, bo sprawia im frajdę i nie przejmują się, że ich czas gry nie jest rozsądny. Raz się przejdzie 10 krótszych gier w 3 miesiące, a innym razem tyle zajmie jeden tytuł i nie ma w tym nic złego. Jebać ten backlog i presję od odhaczania kolejnych tytułów z listy. Graj w to co chcesz i pogódż się z tym, że większości pozycji i tak nie zaliczysz, bo życia nie starczy.
-
CRONOS: The New Dawn
Prezes Blooberów napisał, że to żaden remake, więc Silent też odpada. Jakaś nowa marka najwidoczniej, ciekawe czy to ten projekt dla Nintendo.
-
Platinum Club
Ten patent uratował mój run w trybie bez szans i co najlepsze przez całą grę grałem mega ostrożnie, nie zginąłem ani razu aż do ostatniego rozdziału. Tam jest jeden taki banalny moment, że trzeba przelecieć przez 3 albo 4 wiatraki, które trzeba spowolnić za pomocą stazy po uruchomieniu jakiegoś generatora. Zamyśliłem się, bo myślałem o tym co zjem na kolację i nagle bach, wpadłem w ten wirnik, Isaac już był rozrywany na strzępy, więc szybkie wyjście do menu, a potem modlitwa, żeby stan gry nie został nadpisany. Na szczęście się udało, bo to był ostatni pucharek do wbicia i już myślałem, że będę musiał od nowa zasuwać. Żaden nekromorf nie mógł mnie zajebać... zrobiłaby to myśl o cholernej kolacji. No ale to jest właśnie urok Ishimury, że na moment stracisz czujność i po zawodach.
-
Indyki & ukryte perełki, które warto znać
Dla kogo jest ta gra ? dla 53 osób (plus inne platformy, ale raczej szału tam też nie ma) po prostu niektórzy wyjebane mają na jakieś steam charts i na to, czy gra w jakąś grę 5 milionów czy 5 osób. Też kupiłem, dwie godziny nabite i spoko mi się w to gra. Pod względem mechanik to kopia Darkwood - rozbudowa bazy, crafting, szukanie schematów broni, gotowanie żarcia, stopniowe zapuszczanie się coraz dalej, eksploracja nowych miejsc, polowanie, ostrożna walka przeplatana ze skradaniem, bo przeciwnicy są mocni i często lepiej ich po prostu unikać. Pewnie wrzucili z jakiejś rezerwy zakumulowane środki i próbują szczęścia. Na tym polega biznes, że mają kasę, którą mogą zaryzykować na mniejsze projekty i nawet jak nie wypali, to na dno nie pójdą, a jak zażre, to otworzą szampana.
-
Indyki & ukryte perełki, które warto znać
Za mała gra na średniaka roku. Do tej kategorii raczej będą aspirować tytuły w stylu Pragmaty, Fable, nowego Bonda itd. Gdyby to robiło potężne studio z Krakowa, to może bym uwierzył w taką możliwość, ale w tym przypadku są tylko wydawcą, więc trzeba obniżyć oczekiwania. Zresztą demo ograłem i dupy nie urywa, ale spoko się gra, więc jakiś tam potencjał jest na kilka przyjemnych godzin w tym świecie.
-
Indyki & ukryte perełki, które warto znać
Dziś premiera o 16 tego indyka od Blooberów. Na meta 68, więc szału nie ma, ale demo ograłem i mi się podobało, więc może łyknę. Dużo zależy od ceny, jak nie przeszarżują, to biorę na Gogu i wjeżdżam w to.
-
CRONOS: The New Dawn
Może niech Bloobery skasują ten potężny projekt, bo forum jeszcze niegotowe.
-
CRONOS: The New Dawn
To jest na 99% Rule of Rose, ale żeby obniżyć nieco ciśnienie, to pewnie ten tytuł only switch, który zapowiadali jakiś czas temu : (
-
CRONOS: The New Dawn
Fabularnie podobny poziom, gameplay gówniany, zagadki mocno uproszczone, walka frustrująca. To nieoszlifowany diament, który w dobrych rękach może zdobyć znacznie większy rozgłos. W sumie dobrze, że to robią i to pewnie jeszcze team Cronos, który potrafi w gameplay, ale niekoniecznie w opowiadanie ciekawej historii, więc dostaną gotowca i będą mogli skupić się na tym co potrafią najlepiej.
-
GOG.COM - Preservation Program
- CRONOS: The New Dawn
Moje backlogowe goty zeszłego roku w rękach potężnych Blooberów Podobno prawa do RoR należą do Sony, więc ciekawe jak się tam dogadali (o ile to prawda, że to akurat o ten tytuł chodzi) oby się to zmaterializowało, bo to fabularnie taka perełka, że tylko dołożyć dobry gameplay i będzie hit.- Resident Evil 9 Requiem
UV też chwali, podobno prawie tak dobre jak asasyny od ubi.- PPE.pl - portal graczy
yyy... takie samo jak wcześniej ? To trochę tak jakbyś wszedł do speluny owianej złą sławą i zapytał właścicieli co zamierzają z tym zrobić, że przed chwilą dwóch najebusów dało sobie po mordzie przed lokalem, ktoś się zrzygał w łazience na podłogę, bo nie zdążył dobiec do kibla i cały czas panuje gwar, w którym "kurwa" z czyichś ust pada średnio co kilka sekund. Nie trudno się domyślić, że jedyne co możesz zrobić, to zmienić lokal, bo nikt nie będzie zmieniał dobrze prosperującego biznesu ze względu na twoją skargę. Z ppe jest to samo, bo poziom tego portalu dawno temu przebił dno, więc nie licz na to, że nagle milionowy gówno news wygenerowany przez AI doprowadzi do autorefleksji i zmiany narracji. Pismo + wydania specjalne warto kupować i wspierać takie inicjatywy, a ppe omijać szerokim łukiem i nie generować im ruchu na stronie. Tylko tyle można zrobić.- własnie ukonczyłem...
Ja po przejściu dwójki (pierwszy raz ogrywałem całą trylogię jakieś trzy lata temu) jeszcze bardziej doceniłem trzecią odsłonę. Projektanci DMC 2 stwierdzili, że wezmą każdy pojedynczy element z pierwszej części i go zepsują. Najbardziej zapamiętałem z tej gry chujowe starcia z bossami (szczególnie ten ostatni boss to jakiś pieprzony żart) i walkę z czołgami w jednej z lokacji xD Największy plus jest taki, że to krótka gra i nie trzeba się długo męczyć.- CRONOS: The New Dawn
Mam podobne zdanie. Chciałbym dlc i zapowiedż drugiego Cronoska. Niestety tylko pół miliona kupili i Bloobery pewnie sobie darują kontynuację i coś innego zmajstrują : (- Gans kiedyś cię znajdę Znajdę cię A w końcu znajdę Jestem coraz bliżej, wiem
Gans kiedyś cię znajdę Znajdę cię A w końcu znajdę Jestem coraz bliżej, wiem - CRONOS: The New Dawn