Treść opublikowana przez Czokosz
-
CRONOS: The New Dawn
Nie zasnę dopóki nie dowiem się co potężne Bloobery tworzą.
-
Crisol: Theater of Idols
U mnie drugi rozdział, 9 godzin na liczniku i muszę przyznać, że sporym zaskoczeniem jest dla mnie ta gra. Podoba mi się estetyka i wizja artystyczna, walka jest naprawdę spoko i w ruchu prezentuje się znacznie lepiej niż na materiałach przedpremierowych, są też puzzle, przy których trzeba chwilę pogłówkować, eksploracja wciąga (na początku można mieć wrażenie, że to mocna korytarzówka, ale potem pojawiają się większe mapy) znajdżki też są fajnie zaprojektowane i warto się za nimi rozglądać, bo zdobywa się itemy do zwiększenia hp, do otwierania skrzynek w głównej bazie oraz potrzebną walutę do ulepszania broni albo do zakupu specjalnych umiejętności typu ostatni pocisk w magazynku zadaje większe obrażenia, szybsze leczenie itd. Wiele osób się zachwyca ubiegłorocznym Routine, a mi kompletnie nie siadła ta gra. Zdecydowanie bardziej wolę Crisol, który jest to dla mnie jednym z ciekawszych horrorów AA na przestrzeni ostatnich lat. Najlepsze jest to, że tyle tu dobrego, a cena na pc to ledwie 60 zł, na konsolach 80 zł (za ten sam tytuł w cyfrze dwie dychy drożej, bo czemu by nie xD) moim zdaniem twórcy spokojnie mogli krzyknąć więcej za swoją pracę, bo jest tu zawartości na 15-20 godzin na pierwsze przejście. No ale nie będę narzekał, że cena jest za niska, bo to zawsze więcej kasy w portfelu. Mam tylko nadzieje, że skusi to więcej graczy do zakupu i liczba sprzedanych kopii sprawi, że to studio zrobi kolejne gry, bo mają duży potencjał. Jak ktoś nie grał w Cronosa i korzysta ze steam, to jest fajny pakiet, w którym jest Cronos + Crisol za 160zł.
-
There was a bike here, it's gone now
There was a bike here, it's gone now
-
Crisol: Theater of Idols
W tej historii ciągle się coś dzieje od samego początku. Są jakieś retrospekcje pokazujące co się wydarzyło w tym miejscu, pojawiają się kolejne tajemnicze postaci, gdzieś tam w tle są jakieś bóstwa, sekty, kontakt głównego bohatera z bytami z zaświatów itd. Mam dopiero trzy godziny na liczniku, więc ledwo musnąłem ten tytuł, ale póki co jestem zadowolony. Nie ma zamuły, jest dobre tempo, dialogi, konstrukcja postaci i zarys fabuły mocno mi przypominają wspomniany Bioshock. Ciekawe jak to dalej się potoczy, ale start jak najbardziej na plus.
-
Lords of the Fallen II
Dobrze to wygląda, oby tylko stan techniczny na premierę nie był tak tragiczny jak w przypadku poprzedniej części.
-
Crisol: Theater of Idols
To jest Bioshock w wersji survival horror. Po trzech godzinach jestem totalnie kupiony. System walki naśladujący ten z RE2R, gdzie trzeba wrogów pozbawiać kończyn, żeby ich spowolnić i nie dać się osaczyć, fabuła to taki mix motywów z Bioshocka i Lovecrafta (szczególnie przychodzi mi na myśl Widmo nad Innsmouth) jest religijna symbolika, rytuały i jakaś sekta, która przejęła władzę nad tym miejscem. Polecam jak ktoś ma ochotę na dobrą przystawkę przed daniem głównym w postaci RE9 pod koniec miesiąca. Tyle czekałem na nowego Bioshocka i go dostałem od Hiszpanów za 60zł.
-
Prime Video
- Blades of Fire
- HORROR
Obejrzałem zeszłoroczny Together na prime o parze, który przeżywa kryzys w związku i postanawia przeprowadzić się na wieś licząc na to, że zmiana środowiska dobrze im zrobi. Na miejscu podczas spaceru po lesie wpadają do tajemniczej podziemnej groty i od tamtego czasu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Na początku myślałem (nie czytałem żadnych opisów przed seansem) że to będzie taka klasyka gatunku, gdzie okazuje się, że na miejscu grasuje jakiś pojeb, ale myliłem się. Ogólnie jest to body horror, który może nie straszy jakoś mocno, ale ma parę fajnych, niepokojących scen. Parę razy pojawiają się również tak abstrakcyjne sytuacje, że ciężko się nie zaśmiać. Po obejrzeniu sprawdziłem oceny i oscylowały w granicach 6-7/10, moim zdaniem ocena adekwatna do zawartości. Może z kapci nie wyrywa i jedynie pod koniec pojawiło się jakieś napięcie, ale dobrze mi się to oglądało. Jak ktoś lubi klimaty z deformacją ciał i odrobiną czarnego humoru to polecam na wieczorny seans.- Silent Hill 2 Remake
@Bud a historię Angeli jak zrozumiałeś ?- Cyfrowe zakupy growe!
Takie okazje na Gogu, że aż żal było nie skorzystać.- Horizon Hunters Gathering
Concord ich niczego nie nauczył.- własnie ukonczyłem...
The Talos Principle 2 Jakiś czas temu przez chwilę grałem w pierwszą odsłonę, ale miałem akurat taki okres w życiu, że ciężko mi się było skoncentrować i szukałem raczej czegoś przy czym będę mógł się odmóżdzyć. Rozwiązałem parę łamigłówek, w końcu zaciąłem się na którejś z nich i stwierdziłem, że to chyba nie dla mnie, a przynajmniej nie w tym momencie. Pierwszego Talosa ogrywałem w abonamencie i z drugim również tak się złożyło, że w ubiegłym miesiąc pojawił się w GP. Nastąpiła szybka spontaniczna decyzja, że warto dać jeszcze jedną szansę, a w razie czego odinstaluje i zagram w coś innego. Tak się wszystko szczęśliwie potoczyło, że rozwiązałem te 100 ileś zagadek w 40 godzin i postanowiłem zakupić pierwszą odsłonę na Gogu do nadrobienia w przyszłości. Cały konstrukt gry opiera się na przemierzaniu 12 lokacji, w których leniwy mózg zmuszany jest non stop do znajdowania rozwiązań prowadzących do umiejscowienia wszystkich dostępnych gadżetów w odpowiedniej pozycji. Trzeba ustawiać lasery, konwertery, korzystać z teleportacji, platform, dżwigni, sprzętu, który potrafi wydrążyć dziurę w ścianie i przepuścić przez nią kolorową wiązkę. Po rozwiązaniu trzech prostszych zagadek nagle trafia się taka, przy której trzeba pomyśleć inaczej, nie szablonowo. Musiałem walczyć ze swoją upartą mózgownicą, która próbowała znależć najprostszy możliwy wzór, a tu nieraz warto złapać głęboki wdech, zostawić te wszystkie graty samopas, stanąć nieco dalej i spojrzeć na cały problem z innej perspektywy. Uczciwe przyznam, że zdarzały się momenty, w których myślałem "to już chyba koniec, na to jestem za głupi" ale próbowałem dalej i w końcu coś zaskoczyło. Te chwile nagłego oświecenia po dłuższym namyśle to jest piękno tej gry. Bywało też tak że zostawiałem jakąś łamigłówkę i szedłem do innej, żeby umysł się nieco rozgrzał i wskoczył na odpowiednie obroty. Potem powrót i nagle skostniały sposób myślenia stawał się bardziej elastyczny. Wielki szacunek dla twórców za to, że każda lokacja wprowadza nowe rodzaje łamigłówek i nowe rodzaje gadżetów przez co stare schematy myślowe trzeba zastąpić nowymi. Nie ma tak, że człowiek wyuczy się wcześniej jak coś działa i będzie odhaczał kolejne zadania na chama bez większego pomyślunku. Po dotarciu do następnego obszaru najpierw musiałem nauczyć się jak się obchodzić z tym całym sprzętem. Oczywiście pewne punkty styczne istnieją, ale na przestrzeni całej gry twórcy ciągle modyfikują mechaniki rozgrywki, żeby co jakiś czas pojawiały się pożądany dyskomfort, który można streścić słowami "wiele się już nauczyłeś, ale w tej lokacji gówno ci to da". Poza tym są różnego rodzaju poboczne aktywności, które odhacza się na otwartej mapie w postaci ukrytych laboratoriów, audiologów, łamigłówek związanych z jakimiś monumentami, jest też ekipa androidów z którą podróżujemy i wspólnie eksplorujemy te dzikie tereny. W którymś momencie zdecydowałem, że nie chce mi się tego robić i olałem wszystkie wypełniacze. Jedynie poboczne, nieobowiązkowe zagadki robiłem (na każdej mapie jest 8 głównych, 2 poboczne i jedna złota, ta najtrudniejsza) jakbym chciał wszystko zaliczyć, to bym chyba z 60/70 godzin spędził z tym tytułem, a tu jeszcze są dodatki dla tych, którzy grają poza abo i kupią wersję deluxe, więc spokojnie można się zakręcić nawet koło 100 godzin. To nie jest jedna z tych gier logicznych na kilka-kilkanaście godzin do skończenia w ekspresowym tempie. Na koniec zostawiłem fabułę pełną filozoficznych dylematów, pytań o AI, człowieczeństwo i różne inne głębsze tematy. Nawet spoko mi się to wszystko rozkminiało przez jakiś czas, ale póżniej już byłem tym trochę znużony. Nie to że nie lubię takich kwestii i spoko jak się pojawiają w grach, literaturze, filmie, ale wszystko zależy od tego jak są podane i w jakiej dawce. Talos Principle to trochę taki interaktywny traktat filozoficzny, który może być super dla takich notorycznych przekminiaczy, którzy wybierając kolor farby do pomalowania ściany albo stojąc w kolejce w piekarni myślą nad sensem ludzkiej egzystencji. Dla innych może to być dawka uderzeniowa, ale może się mylę i jestem w mniejszości. Zresztą te zagadki są tak dobrze skonstruowane, że chce się jak najszybciej do nich wrócić, a tu jeszcze trzeba słuchać po co ten świat w ogóle powstał i czy jego istnienie ma jakikolwiek sens. Talos Principle polecam również tym, którzy nie są miłośnikami gier logicznych, bo sam się do nich nie zaliczam. Po prostu co jakiś czas lubię zagrać w gatunek, który wydaje się, że jest nie dla mnie. Nie zawsze dobrze się to kończy (ostatnio próbowałem w gry typu beat’em up i porzucałem jeden tytuł po drugim) ale Talos to na szczęście historia z happy endem.- Resident Evil 9 Requiem
Oby tylko Leon zdążył spłodzić syna z Adą zanim umrze... Do RE15 dorośnie i zastąpi starego.- Split Fiction
U mnie niestety doszło do fatalnego przejęzyczenia po grze w SF... a miałem tylko poprosić o sól : (- Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Oby jednym z tych wniosków było wywalenie scenarzystów na zbity pysk i zastąpienie ich ludżmi, którzy znają się na swojej robocie. Ciężko o bardziej bezbarwne postaci i nudne dialogi niż w grach obecnego Obsidianu.- Xbox Game Pass - gry w abonamencie
- Resident Evil 8 Village
RE4 to ta gra, w której Leon wyrusza do hiszpańskiej wiochy odnależć swoją siostrę i na miejscu okazuje się, że jest tam również ich ciotka Ada Wong ? przecież to prosta fabułka do ogarnięcia z podstawowym angielskim. No ale i tak plus dla nich za dodanie polskich napisów.- Jaki masz backlog?
Ja do jego zarzutów chciałem dodać, że nie dość, że poświęciłeś tyle godzin na położenie tapety, to jeszcze zrobiłeś to na odpierdol...- Jaki masz backlog?
Warto pozbyć się presji na kończenie rozpoczętych gier. Jakiś czas temu czytałem jakieś artykuły na zagranicznym portalu i jeden z nich był właśnie na ten temat. Była wypowiedż Josha Saywera (ten scenarzysta od New Vegas, Pillars of Eternity, Pentiment itd) i on powiedział, że nie ma nic do tego, że według statystyk większość graczy nie kończy gier, bo on sam jako gracz gra dopóki dany tytuł mu sprawia frajdę i nieraz rzuca go w kąt przed dotarciem do napisów końcowych, bo uznał, że już się nasycił i potrzebuje czegoś innego. Sam zacząłem to praktykować jakiś czas temu i podoba mi się to podejście. Trzeciego Wieśka ogrywałem trzy miesiące i dotarłem do napisów końcowych, bo nie mogłem oderwać się od tego świata, a takie Ghost of Tsushima rzuciłem w pizdu po 60 godzinach. Dobrze się bawiłem w GoT, ale w którym momencie stwierdziłem, że przesyciłem się tym typem rozgrywki i nie chce mi się dalej. Za krótkie mam życie, żeby siadać przed ekranem jak za karę i cisnąć byle do napisów końcowych. Nieraz są tytuły do których wracam po jakimś czasie i finalnie je kończę, niektóre ogrywam ratami przegryzając je jednocześnie innym, krótszym tytułem, a do innych w ogóle nie wracam, bo nie mam chęci. Dobrym przykładem jest dla mnie zeszłoroczne Avowed, przy którym już byłem na ostatniej mapie i miałem taki odruch wymiotny na myśl o następnej sesji, że postanowiłem odstawić ten tytuł. Niby mógłbym docisnąć te parę godzin do końca (oczywiście pomijając poboczne aktywności i skupiając się na głównej fabule) tylko po co ? żeby zaliczyć i mieć poczucie, że nie zmarnowałem 50 godzin rozgrywki ? dla mnie to nie był zmarnowany czas, bo bawiłem się dobrze (chyba że zaczynał się dialog, to nie bawiłem się dobrze) przez kilkadziesiąt godzin i nie mam poczucia porażki, bo nie dobrnąłem do końca. W którymś momencie chęć do gry zastąpiło znużenie i to był dla mnie sygnał, że warto odpalić coś innego. Pozbądż się tego myślenia, że gra której nie ukończyłeś, to jakiś zmarnowany czas i twoja porażka jako gracza. Graj dopóki masz ochotę, a nie dopóki nie zobaczysz napisów końcowych. Tytuł niezaliczony, ale taki, który dał ci ileś godzin frajdy nadal jest grą wartą świeczki. Poza tym co znaczy termin "rozsądny czas gry" ? to masz wyznaczony jakiś czas na ukończenie danego tytułu ? niektórzy mają 20000 godzin w jakieś grze i cisną w nią latami, bo sprawia im frajdę i nie przejmują się, że ich czas gry nie jest rozsądny. Raz się przejdzie 10 krótszych gier w 3 miesiące, a innym razem tyle zajmie jeden tytuł i nie ma w tym nic złego. Jebać ten backlog i presję od odhaczania kolejnych tytułów z listy. Graj w to co chcesz i pogódż się z tym, że większości pozycji i tak nie zaliczysz, bo życia nie starczy.- CRONOS: The New Dawn
Prezes Blooberów napisał, że to żaden remake, więc Silent też odpada. Jakaś nowa marka najwidoczniej, ciekawe czy to ten projekt dla Nintendo.- Platinum Club
Ten patent uratował mój run w trybie bez szans i co najlepsze przez całą grę grałem mega ostrożnie, nie zginąłem ani razu aż do ostatniego rozdziału. Tam jest jeden taki banalny moment, że trzeba przelecieć przez 3 albo 4 wiatraki, które trzeba spowolnić za pomocą stazy po uruchomieniu jakiegoś generatora. Zamyśliłem się, bo myślałem o tym co zjem na kolację i nagle bach, wpadłem w ten wirnik, Isaac już był rozrywany na strzępy, więc szybkie wyjście do menu, a potem modlitwa, żeby stan gry nie został nadpisany. Na szczęście się udało, bo to był ostatni pucharek do wbicia i już myślałem, że będę musiał od nowa zasuwać. Żaden nekromorf nie mógł mnie zajebać... zrobiłaby to myśl o cholernej kolacji. No ale to jest właśnie urok Ishimury, że na moment stracisz czujność i po zawodach.- Indyki & ukryte perełki, które warto znać
Dla kogo jest ta gra ? dla 53 osób (plus inne platformy, ale raczej szału tam też nie ma) po prostu niektórzy wyjebane mają na jakieś steam charts i na to, czy gra w jakąś grę 5 milionów czy 5 osób. Też kupiłem, dwie godziny nabite i spoko mi się w to gra. Pod względem mechanik to kopia Darkwood - rozbudowa bazy, crafting, szukanie schematów broni, gotowanie żarcia, stopniowe zapuszczanie się coraz dalej, eksploracja nowych miejsc, polowanie, ostrożna walka przeplatana ze skradaniem, bo przeciwnicy są mocni i często lepiej ich po prostu unikać. Pewnie wrzucili z jakiejś rezerwy zakumulowane środki i próbują szczęścia. Na tym polega biznes, że mają kasę, którą mogą zaryzykować na mniejsze projekty i nawet jak nie wypali, to na dno nie pójdą, a jak zażre, to otworzą szampana.- Indyki & ukryte perełki, które warto znać
Za mała gra na średniaka roku. Do tej kategorii raczej będą aspirować tytuły w stylu Pragmaty, Fable, nowego Bonda itd. Gdyby to robiło potężne studio z Krakowa, to może bym uwierzył w taką możliwość, ale w tym przypadku są tylko wydawcą, więc trzeba obniżyć oczekiwania. Zresztą demo ograłem i dupy nie urywa, ale spoko się gra, więc jakiś tam potencjał jest na kilka przyjemnych godzin w tym świecie.- Indyki & ukryte perełki, które warto znać
Dziś premiera o 16 tego indyka od Blooberów. Na meta 68, więc szału nie ma, ale demo ograłem i mi się podobało, więc może łyknę. Dużo zależy od ceny, jak nie przeszarżują, to biorę na Gogu i wjeżdżam w to. - Blades of Fire