Treść opublikowana przez Czokosz
-
The Blood of Dawnwalker
Właśnie dobrze, że robią sobie teraz promo na "robiliśmy Wiedźmina" a potem jak już zbudują markę i zarobią dobre pieniądze to będzie czas na zbywanie pytań o Wieśka odpowiedziami w stylu "a to dawno było, my teraz swoje rzeczy robimy".
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Ja miałem ograć w GP pierwotnie, ale za powrót do console wars i uczynienie z Gearsów exclusiva biorę za trzy bomby na premierę. Wersję z wczesnym dostępem sobie daruję i zaoszczędzone 130zł odłożę do wirtualnej skarpety i dołożę za jakiś czas do zakupu kolejnego potężnego exa w postaci Clockworka xD Kurde ale serio mnie ten Clockwork interesuję bo lubię gry inXile.
-
The Blood of Dawnwalker
Ale kto ? Kondzio Tomaszkiewicz ? Kiedyś gadał na jakimś filmie też przy okazji promocji Dawnwalkera, że jego ulubione erpegi to Ultima, Baldury, Bloodlines, stare Fallouty. Nie dość, że ma dobry gust to jeszcze Cyberpunka i Wieśka w cv. Dla mnie brzmi prawilnie i widać, że się zna na rzeczy. Jak optymalizacji nie spierdolą i dowiozą fabularnie to będzie mocny tytuł.
-
The Blood of Dawnwalker
Drewnianego Gothica pokochaliśmy to i Dawnwalkera pokochamy. Szkoda tylko, że premiery na Gogu nie będzie, bo wydawcą są te japońce z Bandai, więc nie ma na to szans.
- Gothic Remake
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Prędzej nowych użytkowników przyciągnie nowa Forza, Fallout, Fable, Gearsy, Halo, a nie nordycka trylogia o kobiecie chorującej na schizofrenię albo gra o formowaniu dzbanków.
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Gearsy i Forza są zajebiste, więc nie rozumiem o co ta przypierdolka.
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Po tych wszystkich zwolnieniach będą wydawać tyle co Sony. Na każdą premierę trzeba będzie szampana otwierać z radości, że w końcu coś wyszło.
-
Pudziany z xboxa Pudziany od sonki
Pudziany z xboxa Pudziany od sonki
-
własnie ukonczyłem...
Ten soundtrack z Bramble piękny jest.
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Myślę, że nawet takie studio jak Owlcat spokojnie by dźwignęło temat i mogłoby dostarczyć izometrycznego Fallouta na wzór dwóch pierwszych odsłon.
-
Senua
Pierwsza Senua była super i na tym mogli zakończyć, bo finał tej historii miał piękną klamrę i tam już nie trzeba było nic więcej dodawać. W dwójce za to było czuć, że fabularnie jest to ciągnięte na siłę. Gameplay mogli chociaż rozbudować przez te kilka lat od premiery jedynki, a nawet tego im się nie chciało zrobić, bo lepiej było nagrywać w plenerze dźwięki strumienia i skanować islandzki krajobraz żeby widoczki były ładne w grze.
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Dobrze jest mieć za główną platformę pc i ogrywać wiele ciekawych indie/AA produkcji nie czekając chuj wie ile na port na konsole. Sonka przeszła na model produkcji dużych gier olewając kompletnie gry na kilka-kilkanaście godzin z mniejszym budżetem. Xbox teraz też zaczyna podążać tą drogą, a szkoda bo Pentiment, Hi-Fi Rush, Ori, South of Midnight itd. to były fajne gry.
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Za jaką minutę, on by w tej samej chwili spod biurka wylazł.
-
Gears of War E-Day
Było w tym wątku udawanie przez kultystów sonki, że ich nie obchodzi brak gearsów na ps5. Była dyskusja o tym jaki procent graczy stanowią kobiety, o powrocie exclusivów i wojnach konsolowych, teraz jest rozmowa o najlepszych murzynach w grach wideo. Codziennie dzieje się coś ciekawego. Nawet jak się wszystko kiedyś spierdoli (a spierdoli się bo to xbox) to Asia dała tę chwilę normalności i nadziei na lepsze jutro. Za rządów knura człowiek patrzył na konsolę z obrzydzeniem, a teraz nie ma tego uczucia.
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Jedynkę trzy razy przeszedłem i dla mnie jest zajebista. Zresztą każda część DMC jest co najmniej dobra oprócz tej zajebanej dwójki.
- Gears of War E-Day
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Podobno studio od South of Midnight idzie pod topór. Asia na dobre zakończy erę pentimentów, hi-fi rushów, keeperów i kasa będzie płynęła jedynie do większych i bardziej dochodowych marek. Ich to trochę szkoda jednak bo może walka była gówniana, ale sam klimat i eksploracja były super. Już mniej by mnie zmartwiło zamknięcie Double Fine, które mogłoby upakować te wszystkie dziwaczne pomysły do gry, która przy okazji miałaby jakiś ciekawy i zróżnicowany gameplay, a oni wolą zrobić jakieś gówno z formowaniem grywalnych dzbanków albo Keepera, w którym głównie idzie się do przodu i podziwia widoczki.
- Gears of War E-Day
-
Lords of the Fallen II
Ostatnie Lordsy przeszedłem trzy razy, więc w dwójkę wjeżdżam na premierę.
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Na sam koniec postawimy tę idealną konsolę na ziemi, zbierzemy się w kółeczku, złapiemy się za ręce i odprawimy wspólny taniec podczas którego będziemy wyśpiewywać pieśń o końcu exów i wojen konsolowych, a w tej samej chwili słoneczko wyjdzie zza chmur i na niebie uformuje się tęcza. W tej wojnie jest coś romantycznego i dobrze, że wróciła. Szkoda tylko, że jeszcze nie na pełnej i tylko część tytułów będzie only xbox.
-
Valor Mortis
Pierwsi uciekinierzy z zatłoczonego września.
-
własnie ukonczyłem...
Grim Dawn Po pierwszym Diablo szukałem kolejnego izometrycznego h'n's i początkowo zabrałem się za Torchlight II, ale kompletnie odrzuciła mnie oprawa graficzna przypominająca grę mobilną. Wiadomo, że koniec końców to gameplay jest najważniejszy, ale jednak wizualna strona też ma znaczenie, bo buduje klimat i uprzyjemnia długie godziny rozgrywki spędzone na eksploracji. Jako żółtodziób zacząłem od standardowego poziomu trudności, wybrałem klasę postaci i tu pierwsze zdziwienie, bo okazało się, że później muszę wybrać kolejną klasę. W Grim Dawn działa to tak, że są dwa równoległe drzewka rozwoju postaci (wybór padł na połączenia żołnierza z szamanem) + umiejętności specjalne i dodatkowe bonusy do statystyk odblokowywane poprzez zdobywanie punktów w kapliczkach i rozdzielaniu ich w konstelacji widocznej na poniższej grafice. Poszedłem w bonusy do obrażeń od błyskawicy, żeby działało to synergicznie z umiejętnościami rozwijanymi w drzewku szamana i jakoś ten amatorski build dobrze działał. Oczywiście musiałem go modyfikować, a raz nawet darzyło mi się zresetować atrybuty zupełnie, bo miałem wrażenie, że źle rozdzieliłem punkty i faktycznie okazało się, że była to dobra decyzja. Szybko uznałem, że poziom standardowy jest za łatwy nawet dla takiego żółtodzioba jak ja. Wbiłem na poziom weteran i w końcu zacząłem dostawać łomot za zbytnia brawurę podczas starć i za zbyt niskie odporności na dany typ obrażeń zadawany przez przeciwników. Chyba największa nauka wyniesiona z tej gry (grałem bez poradników i bez buildu gotowca) to jak niektóre bossy albo lokacje potrafiły pokazać mi słabość zbudowanej przeze mnie postaci. Pasek życia kurczył się w ekspresowym tempie do tego stopnia, że nie zdążyłem nawet łyknąć estusa. Zaczynało się wtedy dobieranie odpowiednich elementów uzbrojenia dających bonusy do obrażeń i odporności na konkretny typ żywiołów, na wykradanie witalności, chaos, krwawienie itd. Do tego jakieś pierścienie, medale, dodatkowe składniki, które dodaje się do pancerza. Trochę główkowania było i szukania odpowiednich komponentów, a potem spora satysfakcja, gdy w końcu udawało się pokonać szefa, który wcześniej kasowało mnie w ułamku sekundy. Ogólnie większy problem na przestrzeni całej gry miałem z defensywą niż z zadawaniem odpowiedniej ilości obrażeń. Po ograniu Grim Dawn zdziwił mnie fakt, że ludzie straszą żółtodziobów przestarzałą oprawą graficzną. Jak dla mnie to całkiem przyjemny dla oka tytuł z ciekawie zaprojektowanymi lokacjami. Może jakby wjechać w GD po ograniu jakiegoś Diablo IV (sam jeszcze nie grałem, ale widziałem co nieco na yt) to pewnie widać byłoby sporą różnicę, ale tak czy siak Grim Dawn nie jest brzydką grą. Tak samo zdarzały się sporadyczne głosy, że fabuła jest kiepska, ale nie wiem kto zwraca uwagę na takie rzeczy w grze, w której 99% czasu spędza się na walce i eksploracji. Na minus jest dla mnie brak możliwość stawiania znaczników na mapie, bo później chciałem wrócić do bossa na powtórne starcie, ale po kolejnych 15 godzinach zapominałem gdzie on w ogóle jest. Tak samo gra nie zaznacza lokalizacji bossów, na których jest zlecenie i często oszczędzałem sobie czas wchodząc na yt i oglądając film zdradzający ich położenie. Niby mapy dla poszczególnych regionów nie są duże, ale sam świat gry wcale taki mały nie jest i łatwo zapomnieć gdzie się z kim walczyło i gdzie była ta konkretna jaskinia albo piwnica, do której trzeba dotrzeć. Może to jakiś standard gatunkowy, a ja jako nowicjusz o tym nie wiem i brzmię jak ci ludzie, którzy narzekają, że w Residentach mają za mało naboi i za mały ekwipunek, ale no uwierało mnie to jakoś po prostu. Podstawka skończona w 50 godzin, pierwszy dodatek ukończony, drugi jeszcze rozgrzebany i będą go sobie ogrywał na spokojnie. Wiadomo, że w tego typu grach pierwsze przejście to bardziej nauka mechaniki gry i przygotowanie na wyższe poziomy trudności. Na pewno będę wracał na kolejne przejścia. Szczególnie, że w lipcu wychodzi dodatek i dojdzie sporo nowego kontentu. Nie będę się bawił w jakieś oceny liczbowe, bo za małe mam doświadczenie w tym gatunku. Mogę napisać tylko tyle, że jest to dla mnie wspaniała gra, od której ciężko mi się było oderwać. Jeszcze pewnie trochę gier ogram w tym roku, więc może być różnie, ale na ten moment to mój numer jeden w backlogowym goty.
-
LEGO Batman: Legacy of the Dark Knight
Wszyscy gracze niezależnie od wieku to dzieci.
-
GOG.COM - Preservation Program
Cóż za premiera na Gogu.