Treść opublikowana przez Czokosz
-
Resident Evil 9 Requiem
Niech chociaż odejdzie z przytupem po rozwaleniu kolejnych setek skurwieli, a nie w stylu: TLoU2 spoiler Życzę Leonowi, żeby przeżył, ale już jak ma odejść, to niech to będzie piękna śmierć, w której wysadzi pół miasta w powietrze.
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Istnieje, phil poprzez symboliczny uścisk przekazał jej władzę nad xboxem.
-
Resident Evil 9 Requiem
Nie ma co się dziwić, że chłop jest straumatyzowany po wizycie w Raccoon i hiszpańskiej wiosce. Taki typ człowieka już zawsze będzie wracał do tego typu miejsc, bo w nich czuje się najlepiej. Jakbym przeżył to co Leon, to na zakupy do Lidla szedłbym z toporkiem, pistoletem i shotgunem i tylko czekałbym na info o kolejnym zarażonym miejscu, żeby w końcu wyrwać się z trybów normalnego, jałowego życia.
-
Resident Evil 9 Requiem
Graczdari w komentarzu na ppe napisał, że dla niego 8/10 i lepiej się grało Grace, a Leon ponoć tylko męczy bułę i lepiej jakby go nie było.
-
Resident Evil 9 Requiem
Co się stało z tymi graczami, że obstawiają oceny na meta... a zapominają o peaku na steam, ja obstawiam 180k.
-
Romeo is a Dead Man
No hejka @Szermac co tam się z tobą dzieje ? Skąd to zwątpienie ? Dlaczego chcesz teraz się poddać, tylko dlatego, że tysięczny czy tam dwutysięczny raz musisz powtarzać to samo combo ? To nie jest żaden powód. Musisz iść i walczyć. Osiągniesz cel. Prędzej czy później dotrzesz do napisów końcowych, ale musisz iść do przodu, przeć, walczyć o swoje. Nie ważne, że wszystko dookoła jest przeciwko tobie. Najważniejsze jest to, że masz tutaj wole zwycięstwa. To się liczy. Każdy może osiągnąć cel, nie ważne czy taki czy taki, ale trzeba iść i walczyć. To teraz masz trzy sekundy żeby się otrząsnąć, odpalić Romeo, powiedzieć sobie "dobra basta", pięścią w stół, idę to przodu i osiągam swój cel. Pozdro.
-
Resident Evil 9 Requiem
Jakby Nick dorwał się do serii RE, to w ciągu pierwszej godziny Chris Redfield skończyłby z czaszką rozłupaną kijem golfowym (i mniej takich gagatków w serii, tym więcej czasu ekranowego dla silnych kobiet) Leon spotkałby się z Barrym podczas misji w Raccoon i skończyłoby się na wspólnej konsumpcji truskawek. Grace w jednym z kryzysowych momentów powiedziałaby do siebie "jak tylko ten koszmar się skończy, to obiecuje, że pierwsze co zrobię, to poddam się tranzycji... za długo udawałum kogoś, kim nie jestum". Jeszcze na koniec dojebałby do pieca łysą Adą Wong po kuracji sterydowej. Tu już nawet nie chodzi o to, że w grach pojawiają się takie wątki, ale o to ile ich jest i w jaki sposób są podane.
-
Resident Evil 9 Requiem
Ta sama aktorka u Druckmanna Jeszcze obowiązkowo mina typu bitch face, opcjonalnie jakaś kuracja sterydowa modelu postaci i dopiero można zacząć pracować.
-
PlayStation 5 - komentarze i inne rozmowy
No to koniec marzeń o rimejku Concorda.
-
Wiedźmin 3: Dziki Gon
A to nie było przypadkiem tak, że najpierw był ten serial z Żebrowskim i na jego podstawie Sapkowski napisał książki, a potem dopiero Redzi stworzyli gry ? Prawda jest taka, że polski serial i gry Redów zrobiły robotę, a Sapkowski swoimi książkami i Netflix z tym swoim śmiesznym serialem narobili im mnóstwo smrodu i gówna.
-
Resident Evil 9 Requiem
Dlatego wam zazdroszczę, że mieliście wczesny start z tą serią i ogólnie z tym gatunkiem. Na pewno coś mnie ominęło z racji tego, że zacząłem póżniej, ale z drugiej strony dobrze się bawiłem przy wszystkich wspomnianych tytułach, więc i tak wyszło na plus. Takie RE3 OG ogrywałem dopiero 2 lata temu, a nie mogłem się oderwać od ekranu. Dla mnie to najlepszy dowód, że to na tyle dobre gry, że ktoś bez sentymentu do tej serii potrafi się przy nich dobrze bawić wiele lat póżniej.
-
Resident Evil 9 Requiem
To był mój pierwszy kontakt z serią, a nie jedyny. Za dzieciaka i w nastoletnich latach wolałem platformówki, strategie, erpegi. Dopiero w dorosłym życiu (miałem może z jakieś 19/20 lat) odpaliłem Dead Space, bo mnie brat namawiał, że zajebiste i że koniecznie muszę sprawdzić. No i tak się zakochałem w tym gatunku, potem były gry z serii RE, Silenty i dużo innych tytułów typu Alien Isolation, The Evil Within, seria Amnesia itd.
-
Resident Evil 9 Requiem
Bardzo wam zazdroszczę, bo moja pierwsza styczność z tym uniwersum to film Resident Evil 2 Apokalipsa, który obejrzałem za dzieciaka...
-
własnie ukonczyłem...
Crisol: Theater of Idols To gra z gatunku tych, które gdzieś tam miałem na oku przed premierą, ale nie robiła na mnie większego wrażenia i traktowałem ją w kategorii "może zagram kiedyś na jakieś większej przecenie". No ale wchodzę na steam/ps store i widzę dobre opinie, niektórzy nawet zwiastują nadejście nowego Bioshocka skrzyżowanego z grami z serii Resident Evil (jak się okazało to taki mix RE Village pod kątem estetyki i z walką inspirowaną bardziej RE2 remake) finalnie skusiła mnie niska cena, która wynosiła na pc 60 zł i 80 zł na konsolach. Spodziewałem się, że to musi być jakiś krótki tytuł na parę godzin, a tymczasem po napisach końcowych miałem 16 godzin na liczniku. Za sześć dych dostałem grę z rozbudowaną eksploracją, dobrymi łamigłówkami, fabułą inspirowaną Bioshock Infinite, walką polegającą na pozbawianiu morderczych kukiełek kończyn, które po odstrzeleniu nóg będą się czołgać, po odstrzeleniu rąk będą próbowały podejść i zasadzić kopa (po odstrzeleniu łba i tułowia były sytuacje, że same nogi szły w moim kierunku) także przeciwnicy są zawzięci i walczą do samego końca. Dobrze wypada również projekt lokacji i wizja artystyczna. Widać, że twórcy postanowili się nieco bardziej przyłożyć do tego aspektu, a nie zaserwować kolejny generycznie wyglądający survival horror. Są wyczuwalne inspiracje Bioshockiem, RE Village i może w jakimś niewielkim procencie Blasphemous w kwestii religijnej symboliki. Najciekawszym patentem jest to, że krew w Crisol jest nie tylko żródłem życia, ale również amunicją. Każda pukawka ma igły, które należy wbić w skórę i wypełnić magazynek krwią do pełna jednocześnie obserwując jak pasek hp się kurczy. Utraconą krew można pozyskiwać z truchła martwych zwierząt, z ludzkich zwłok albo ze strzykawek. Nie wiem czy hemofobia dotyczy widoku krwi również w filmach, serialach i grach wideo, ale jeśli tak jest, to w tym uniwersum ludzie z tego typu fobią mieliby przejebane oglądając po wielokroć animacje ładowania juchą krwiożerczych spluw. Walka w Crisol oferuje sześć różnych broni (podstawowy zestaw typu nóż, pistolet, shotgun, snajperka, karabinek i harpun z mocą rażenia bazooki) co rozdział dochodzą jacyś nowi oponenci, ale ich różnorodność nie powala na kolana. Są również potyczki z bossami, które tak samo jak starcia ze zwykłymi przeciwnikami może mają swoje mankamenty w postaci nieco zbyt niskiego poziomu trudności nawet na hardzie, ale jednocześnie oferują solidny poziom gier z segmentu AA. Bronie są dobrze udżwiękowione, jakiś tam odrzut jest, nie ma poczucia walenia z kapiszonów. Jedyne co bym zmienił na miejscu twórców, to nieco przyśpieszyłbym ruch przeciwników, żeby byli bardziej agresywni i stawiali gracza pod większą presją. Momentami zwiększyłbym również ich liczebność, ale oprócz końcówki, bo tam już przegięli pałę w drugą stronę. Fabuła nie jest jakoś przesadnie skomplikowana, ale są w niej sekty, bóstwa, lokalny konflikt i miejsce na jakieś plot twisty im bliżej końca. Dla mnie to takie połączenie Widma nad Innsmouth ze wspomnianym Bioshock Infinite. Nie jest to najwyższy możliwy poziom z jakim zetknąłem się w grach wideo, ale też nie męczy i czuć, że twórcom chciało się coś dać ciekawego od siebie pomimo ograniczonego budżetu. Bez rewelacji, ale mimo wszystko całokształt wypada na plus. Crisol to dla mnie topka survival horrorów AA na przestrzeni ostatnich lat. Życzę z całego serca twórcom, żeby wyniki sprzedaży były satysfakcjonujące i żeby kontynuowali swoją działalność, bo mają naprawdę spory potencjał. Do samego końca bawiłem się dobrze i nie miałem ani jednego momentu znużenia i poczucia, że chciałbym już zagrać w coś innego.
-
Layers of Fear 3
„Layers of Fear to franczyza bardzo bliska mojemu sercu. To właśnie ten projekt ukształtował tożsamość naszego studia i ponad dekadę temu wytyczył drogę, którą podążamy do dziś, rozwijając serię i odkrywając nowe horyzonty w ramach gatunku. Minęło dziesięć lat, ale daleko nam do ostatniego słowa - teraz odsłaniamy coś nowego w ramach tej historii. To zdecydowanie nie będzie „walking simulator”. Nasze zespoły first party są obecnie obłożone innymi projektami więc siłą rzeczy tytuł będzie powstawał we współpracy z innym studiem, ale oryginalni twórcy są odpowiedzialni za pomysł, kreację i artystyczny nadzór. Layers of Fear 3 myślę, że będzie sporym zaskoczeniem, bo otworzy się na zupełnie nowych graczy. Wierzymy, że będzie pięknym zwieńczeniem naszej trylogii - Piotr Babieno, CEO Bloober Team. żródło https://strefainwestorow.pl/wiadomosci/20260216/bloober-team-zapowiedzial-layers-fear-3 Czyli nie będzie to symulator chodzenia i jest to poboczny projekt nie robiony przez ludzi z team Cronos, bo za to będzie odpowiedzialne jakieś zewnętrzne studio. W takim układzie spoko, bo już myślałem, że to ma być główne danie od Blooberów, a to jedynie przystawka. Potężne Bloobery nie oszaleli jednak.
- Growe Szambo
-
Growe Szambo
Miłosz to teraz poważny pan coach, który lata od podcastu do podcastu i trzepie dobrą kasę na opowiadaniu ludziom tych wszystkich głodnych kawałków o samorozwoju i transformacji duchowej. Z kolei Tadek zarabia na chleb pracując przy jakichś crapach, w które nikt nie chce grać, a potem wyzywa graczy, bo jest sfrustrowany tym jak potoczyła się jego kariera w gamedevie. Nie dziwię mu się, że jest wkurwiony.
-
Silent Hill: Townfall
No ja bym się nie obraził na taki kilkuminutowy występ jak w Alan Wake 2.
-
Layers of Fear 3
Lepiej jakby po Cronosie wzorem serii RE poszli w gry bardziej nastawione na akcję, bo ciekawych historii niestety nie potrafią opowiadać. Takie symulatory chodzenia mogą się obronić tylko ciekawą fabułą/klimatem czego najlepszym przykładem jest Soma albo Visage. LoF to taka wydmuszka dobra dla jakichś streamerów z twitcha, którzy się boją dwa kroki przed siebie zrobić, a przy skrzypnięciu drzwi drą mordę na cały regulator i podskakują na fotelu.
-
Cyfrowe zakupy growe!
Resident Evil at home:
-
Layers of Fear 3
No to jest ogólnie jakaś abstrakcja. Jak można po Cronosie i SH2 wracać do serii, która pod kątem rozgrywki nie ma nic ciekawego do zaoferowania i interesuje wąską grupę odbiorców. Mogli wymyślić jakąś nową markę, a nawet zrobić Medium 2 i pchnąć tę serię w kierunku survival horroru, to oni wracają uparcie do tego nudnego symulatora chodzenia. Jeszcze pierwszy LoF był ok jako kopia P.T, ale potem formuła się przejadła i nie powinni nigdy do tego wracać. Wczoraj wkurwili mnie nie tylko tym co zapowiedzieli, ale też tym jak to zrobili. Dwa miesiące budowania napięcia, a potem jedno odliczanie czasu po drugim, parę minut gadania o tym jak ważna dla nich jest ta seria, zapowiedż książki, jakieś piosenki, teatralne występy i do widzenia.
-
Layers of Fear 3
- CRONOS: The New Dawn
Nic nie pokazali z rozgrywki, bo na bank są na wczesnym etapie prac. Jedna ekipa pracuje nad SH1, druga dopiero co skończyła Cronosa, jeszcze jest ten projekt dla Nintendo. Nie wiem po chuj oni nakręcają ludzi przez dwa miesiące i finalnie nic nie pokazują poza nazwą gry i książką na podstawie poprzednich części.- CRONOS: The New Dawn
Wszystkiego mi się odechciało po tym pokazie.- CRONOS: The New Dawn
Jednak Layers of Fear Obstawiam Layers of Fear w wersji survival horror, bo jakiś czas temu zapowiadali, że już nie będą robić symulatorów chodzenia. Chyba że w chuja zrobili i wrócą do korzeni... ale to będzie zawód : ( - CRONOS: The New Dawn