Treść opublikowana przez Czokosz
-
Lies of P
Ja tam wszystkie trzy pozycje lubię. Lordsy za klimat, lokacje, co-op dający możliwość dzielenia progresu, modyfikatory rozgrywki, które chciałbym widzieć w wielu innych grach z tego gatunku, przyjemną eksplorację, mniej za ledwie poprawny system walki i wielu słabych bossów. Khazan ma świetne walki z bossami i fajny combat będący mixem Sekiro z Niohem, ale sporo traci na kiepskim projekcie poziomów i powtarzalności mini bossów oraz zwykłych mobków. LoP jest najbliżej poziomem do gier od FS i zdecydowanie jest najlepszy z tych trzech pozycji, ale level desing wymaga jeszcze paru szlifów. Fajnie się ten rok zapowiada. Wyszedł już Nioh 3, przed nami druga odsłona Lordsów i Mortal Shell, do tego FPP soulslike Valor Mortis. W oczekiwaniu na kolejną grę od FS i LoP 2 będzie w co pograć.
-
Metro 2039
Bardzo lubię trylogię Metro (dużo bardziej mi leży niż Stalker) więc cieszy info, że seria dalej żyje. Oby tylko zrezygnowali z niemego protagonisty, bo strasznie to wybijało z immersji i sprawiało, że Artem jakiś taki obojętny mi był i nie potrafiłem go polubić. Na szczęście drugoplanowe postaci dużo dobrego wniosły i trochę zrekompensowały tego bohatera niemowę.
-
Onimusha: Warlords Remastered
Dodatkowo w scenie kąpieli pod wodospadem podkręcili mgłę, żeby nie było nic widać. Ogólnie głównie o cenzurę się rozchodzi, ale niektórzy coś tam narzekali jeszcze w komentarzach na steamie, że na odpierdol zrobili ten remaster i za dużo za niego wołają.
-
Właśnie zacząłem...
Lubię mieć taką grę, do której wracam na krótsze bądż dłuższe sesje w przerwie lub w trakcie ogrywania dłuższych tytułów. Ostatnio tę funkcję pełniło No Man's Sky, ale trochę się przesyciłem i potrzebowałem już czegoś innego. Na szczęście z pomocą przyszło Dead Cells, które sobie odpalałem przez ostatnie dwa dni na godzinę przed pójściem spać. Tu nie muszę śledzić jakieś skomplikowanej fabuły albo pamiętać działania różnych mechanik, więc mogę wracać gdy najdzie mnie ochota. Nieraz po robocie chce się takiej prostej rozrywki. Odpalam steam decka, kładę się do wyra, lecę przed siebie, dostaje wpierdol, kupuje różne wspomagacze, wzmacniam typka i powtarzam cały cykl od nowa.
-
STARFIELD
Parę rzeczy wyszło im dobrze. Gunplay jest całkiem przyjemny, podobał mi się design niektórych lokacji/planet, zadania frakcyjne może dupy nie urywają, ale jakiś tam poziom trzymają, kombinezony i statki są ładnie zaprojektowane. Najbardziej boli, że na minus wypada eksploracja, która była największym plusem ich poprzednich gier. Puste, jałowe planety, na nich te same powtarzalne aktywności i gówniane zadania do odhaczenia. Do tego masa nieciekawych postaci (Bethesda może sobie rękę uścisnąć z obecnym Obsidianem w tej kwestii) wkurwiający towarzysze, nudne dialogi, za duża skala i niepotrzebna próba zrobienia drugiego No Man's Sky zamiast pójść w stronę paru planet zaprojektowanych ręcznie bez zabawy w te proceduralnie generowane wydmuszki. Mogli zrobić coś w mniejszej skali, ale bardziej przyłożyć się do poszczególnych elementów, a nie tak to wszystko rozwadniać.
- Boomer Horror - hidden gemy & niszowe horrory
-
Cyfrowe zakupy growe!
Miał być tylko Doom, ale okazało się, że Silksong również jest na promce, więc wleciał do nadrobienia po ograniu pierwszej odsłony.
-
GOG.COM - Preservation Program
Kolejny Doom na Gogu.
-
Tainted Grail: The Fall of Avalon
Ponad 30 godzin na liczniku i muszę powiedzieć, że zakochałem się w tej grze. Pierwszy akt ukończony, większość drugiej mapy wyczyszczona (nadal jest parę zadań do zrobienia + główny wątek) teraz wjechałem sobie w dlc na 40 lvl, bo wyczytałem, że to dobry moment, żeby zdobyć parę ciekawych broni i zaklęć przed trzecim aktem. Może są niedociągnięcia wynikające z niższego budżetu, ale jest dużo fajnych rzeczy w postaci dobrego systemu walki, możliwości budowania różnorodnych buildów, wymagających starć, eksploracji nagradzającej zaglądanie w każdy możliwy kąt, ciekawej historii, lokacji utrzymanych w stylu dark fantasy. Wielki plus dla twórców, że po zakończeniu wczesnego dostępu nadal dodają nową zawartość i ulepszają każdy możliwy element. Spojrzałem na ostatnie aktualizacje na steam i w tym roku rozbudowali bardziej trzeci akt, doszły nowe lokacje, questy, przeciwnicy, dodali 21 magicznych broni, poprawili balans rozgrywki, AI przeciwników. Do tego wspomniane dlc fabularne dodaje nowe oddzielne drzewko rozwoju postaci, jest podwodny świat utrzymany w Lovecraftowskim klimacie. Graficznie też widać sporą różnicę na plus w porównaniu do podstawki. Ten tytuł zdecydowanie zasługuje na lepszą sprzedaż niż milion kopii. Chciałbym więcej takich erpegów AA, które mają tyle fajnej zawartości i potrafią wciągnąć na długie godziny.
-
Cyfrowe zakupy growe!
-
Konsolowa Tęcza
EA to jest zawsze niezadowolone ze sprzedaży. Sprzedaliby 40 mln egzemplarzy Battlefielda 6, a i tak by płakali, że liczyli na 45 i przez to osiągnięty wynik nie spełnił ich oczekiwań.
-
Ninja Gaiden 4 -- Platinum Games
Chciałem to obejrzeć, ale nie jestem w stanie przepalić tego co ten typ gada i w połowie odpuściłem. Gość odejmuje jeden punkt od końcowej oceny, bo w opcjach można włączyć automatyczne parowanie, leczenie, poruszanie itd. Taka przypierdolka na siłę do rzeczy, które są opcjonalne i jakieś 99 % graczy z nich nie skorzysta. Tak samo czepianie się, że Ryju Hayabusa nie jest głównym bohaterem i został w tej roli zastąpiony przez Yakumo.
-
Właśnie zacząłem...
Tainted Grail The Fall of Avalon Łupałem w to wczoraj po robocie jak zły. Może Avowed lepiej prezentowało się od strony graficznej, ale pod kątem samego designu lokacji i klimatu Tainted zjada tę kolorową gierkę od Obisdianów na śniadanie. Tak samo bardziej podoba mi się eksploracja, historia, drzewko rozwoju postaci. Walka jest nieco drewniana i animacje też nie należą do najpiękniejszych, ale i tak mam dużo radości z ubijania kolejnych mobków i bossów na mapie. Na plus wypada też to, że trzeba ciągle ulepszać ekwipunek, odpowiednio rozwijać postać i kombinować podczas starć, bo wyzwań nie brakuje.
-
Resident Evil 9 Requiem
Wchodzisz do menu, w wyzwaniach klikasz na "demon prędkości" i masz podany czas.
-
Indyki & ukryte perełki, które warto znać
Chuj wie co to w ogóle jest, ale ciekawie się zapowiada.
-
własnie ukonczyłem...
Gears of War Reloaded Jakieś dwa lata temu zaliczyłem pierwsze Space Marine, w zeszłym roku pękło ponad 100 godzin w Space Marine 2 licząc kampanię i multi. No i tak zachciało mi się ostatnio gry podobnego typu, więc zastanawiałem się nad powrotem do SM, ale przeglądałem sobie ofertę zielonych w GP i wpadło mi w oko Gears of War. Nigdy nie grałem w żadną grę z tej serii, więc postanowiłem spróbować. Konstrukt jest podobny, bo są zbombardowane i zdziesiątkowane kolonie ludzkie, inwazja obcych, oddział złożony z wielkich chłopów mających za zadanie uratować ludzkość. To gry stworzone dla prostych ludzi mojego pokroju, którzy lubią mało gadania (chyba że to gadka jakości trzeciego Wieśka albo Kingdom Come, to mogę słuchać) i kampanię nafaszerowaną akcją bez zbędnych dłużyzn. Pierwsze co mnie zdziwiło to przeładowywanie broni na drugie tempo. Nie zliczę ile razy mi się pojebało i po prostu raz nacisnąłem klawisz R czekając aż Marcus wymieni magazynek. Po jakimś czasie się z tym oswoiłem i dbałem o to, żeby kliknąć szybko drugi raz w odpowiednim momencie zatrzymując przesuwający się suwak u góry ekranu, bo dzięki temu broń jest szybciej przeładowana i zadaje minimalnie większe obrażenia. Oczywiście były momenty, w których się zapominałem i musiałem czekać nieco dłużej, ale na szczęście rzadko się zdarzały. Niby taka niewinna mechanika, której idzie się szybko wyuczyć, ale wprowadza coś ciekawego do rozgrywki, bo ciągle angażuje uwagę. Co do lokacji, to są naprawdę fajnie zaprojektowane i zróżnicowane. Udało się zwiedzić muzea, kopalnie, fabryki, opuszczone ulice, stację kolejową itd. Nareszcie było na co popatrzeć po Ninja Gaiden 4, w którym wszystko się zaczyna szybko zlewać w jedną wielką bezkształtną masę. Lubię jak twórcy w tego typu grach nie traktują mapy jako miejsca do kasowania hord wrogów bez dbania o to jak wyglądają wizualnie. Do samego końca przyjemnie przemierzało się te wszystkie post-apokaliptyczne miejscówki. Wiadomo, że to jednak remaster remastera i dużo rzeczy pod kątem graficznym doczekało się odświeżenia. No ale chodzi mi ogólnie o sam zamysł artystyczny, a nie jakieś tam tekstury, oświetlenie itd. Na to samo liczę w starszych odsłonach na X360, które zamierzam ograć jeszcze w tym roku. Przechodząc do rozgrywki to do dnia dzisiejszego jest bardzo satysfakcjonująca. Przyjemny gunplay, fajne bronie do przetestowania, kompani u boku, których nieraz ponosi brawura i lecą do walki w zwarciu, a potem trzeba ich podnosić z gleby. Bywało też tak, że na co się przydali, bo raz Dom uratował mi dupę przecinając piłą obrzydliwca, który prawie mnie skasował atakując z partyzanta. Misje są krótkie, ale na tyle fajnie skonstruowane, że nie ma zamuły. Nieraz trafią się szarżujące ścierwojady, innym razem uzbrojone oddziały albo przeciwnicy, na których nie działa broń palna i trzeba wywabić ich na zewnątrz atakując ich tam czymś w rodzaju wysokoenergetycznej wiązki laserowej. Mało gadania, dużo strzelania, ograniczona eksploracja liniowych lokacji sprowadzająca się do znalezienia skrzynek z amunicją. Dużo fajnych rzeczy udało się zmieścić twórcom w tych 7 godzinach, które potrzebowałem na ukończenie gry. Niczego więcej nie było mi trzeba w tym momencie. Na pewno ważne jest to, że oceniam ten tytuł z perspektywy świeżaka, a nie kogoś, kto musi po raz kolejny grać w to samo. Na tyle mi siadło, że zamówię pudła 2 i 3, a 4 i 5 nadrobię w GP. Oczywiście wszystko rozkładając w czasie, żeby się nie przesycić. Obym się wyrobił do premiery nowej odsłony. Jak się nie uda, to się na spokojnie nadrobi poprzednie części i dopiero w nią wjedzie. W ogóle jakie piękne czasy nastały, że w produkcji jest Space Marine 3 i Gears of War E-Day.
-
Crimson Desert
Jakiś bezdomny kotek też pogłaskany i nakarmiony ? czy w rzece pływa ? : )
-
Ogólne pecetowe pierdu-pierdu
Może na pustyni mieszkasz i to dlatego tak jest.
-
Wiedźmin 3: Dziki Gon
Wiemy Podczas drugiego przejścia już o tym wiedziałem i nie dałem się złapać po raz kolejny na romans z Tomkiem Keirą.
-
Ogólne pecetowe pierdu-pierdu
Jak tylko wyłączą ten DLSS to otoczenie od razu przestaje być prześwietlone i ma przyjemniejsze dla oka bardziej stonowane barwy. Twarze wyglądają lepiej (to akurat ciężko byłoby zjebać bardziej niż Bethesda) ale też są zbyt rozjaśnione, jakby ktoś ustawił blisko nich jakąś jaskrawo święcącą lampę.
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
W czwartek pokaz. Oby The Expanse dostało datę premiery, bo jest w moim top 3 gier, na które najbardziej czekam w tym roku.
-
Growe Szambo
Dałem szansę, bo jakiś czas temu odpaliłem demo. Lokacje z generatora średniowiecza, wszechobecne bugi i glitche, chujowy system walki, wkurwiająca kamera ulokowana zbyt blisko postaci, brzydkie animacje. Na plus jedynie voice acting (szczególnie Jennifer English, ale to do przewidzenia było) no i to tyle z plusów. Jakby to była dobra gra, to bym sobie pograł i lesbijką rycerzem, bo co mi szkodzi. Po prostu zjebali każdą możliwą rzecz i zganiają na ideologię. Jako dowód niech posłuży to, że usunęli tag lgbt na steam.
-
własnie ukonczyłem...
Arkham Asylum i Arkham City miały jeszcze ten komiksowy vibe, za to Arkham Knight już bardziej przypominał filmową, nolanowską trylogię. Nadal dobra gra, ale mogłaby być dużo lepsza gdyby nie jakiś zajebany fan world of tanks pracujący w tym studio, który wpierdolił niepotrzebnie te potyczki z czołgami i to jeszcze w nadmiernej ilości. Klimat i fabuła na poziomie Arkham Asylum/Arkham City, bossy fighty w stylu tych z Arkham Origins, mroczne Gotham i system walki z Arkham Knight, wyjebanie do kosza walki batmobilem i powstałby Gacek idealny.
- Też macie moral dilemma ?
-
Ninja Gaiden 4 -- Platinum Games
Jestem świeżo po ukończeniu gierki i muszę przyznać, że też się tego obawiałem, a wyszło tak, że póżniej nawet lepiej mi się grało, bo zacząłem bardziej ogarniać system walki i byłem w stanie więcej z niego wycisnąć. Chyba tylko te lokacje najgorsze w tym wszystkim, bo strasznie męczą oczy na dłuższą metę swoją brzydotą. Fabuła i dialogi nie lepsze, ale tu jest chociaż taki plus, że można na Seori popatrzeć.