Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Czokosz

Użytkownicy
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Czokosz

  1. No ja już siedzę z popcornem i co minutę odświeżam steam charts... cóż za emocje.
  2. Czokosz odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    F.E.A.R 3 Fear 3 to jedna z tych gier, w których od pierwszych minut czujesz, że smutni panowie w garniturach położyli łapska na kultowej marce. Gdyby to było zupełnie nowe IP, to nawet mogło by się wybronić, bo feeling strzelania jest przyjemny, kampania jest krótka i intensywna, czasem nawet robi się klimatycznie (nie na długo, ale jednak) i może nie podbiłoby rynku, ale uplasowałoby się gdzieś wśród solidnych strzelanek mieszczących się w widełkach 6-7/10. Niestety w przypadku tytułów tego typu zawsze porównujesz go do poprzedników. Tak samo było z Resident Evil 3 remake, który nie jest złą grą w porównaniu do innych tytułów z gatunku survival horror, ale na tle wydanego rok wcześniej Resident Evil 2 remake... Dla mnie Fear to nie tylko gra pełna wymagających starć, w której AI przeciwników mogłoby zawstydzić wiele współczesnych tytułów, ale również mroczna i samotna wędrówka pełna niepokojących motywów. Druga odsłona stopniowo zaczęła przesuwać akcenty w stronę większego nastawienia na elementy akcji, ale nadal była klimatyczną produkcją potrafiącą budować napięcie. Z kolei trzeci Fear tak zagapił się na większe i bardziej dochodowe marki, że gdzieś po drodze zgubił tożsamość całej serii. Jedną z przyczyn było prawdopodobnie to, że ś.p Monolith nie pracował nad tą grą i wzięło się za nią inne studio. Sprawa wygląda tak, że mamy solową kampanię, ale tak krótką że spokojnie można ją skończyć w jeden wieczór. Fear 3 był głównie projektowany pod tryb kooperacji dla dwóch graczy i myślę, że sporo traci podczas samotnej rozgrywki. Dorzucono dodatkowo rankingi, punkty, co chwilę pojawiające się komunikaty w stylu "ukończono wyzwanie zabij 3 przeciwników granatem elektrycznym". Dwa punkty z listy "co jest teraz modne na rynku gier" zostały odhaczone, ale trzeba było wprowadzić dalsze korekty. Przede wszystkim nie może być za ciemno. Wszystko musi zostać tak rozjaśnione, że nawet lokacje pozbawione innych żródeł światła poza latarką są tak jasne, że w sumie można wyłączyć samą latarkę, bo i tak wszystko doskonale widać. Są pastelowe kolory, generyczne lokacje, więc można dać pegi jak w przypadku kangurka kao, poszerzyć potencjalną liczbę odbiorców i sprzedać więcej kopii... a nie, czekaj...fear 1 i 2 sprzedały się lepiej. Jebany Excel znowu oszukał biedne korpo. Przeciwnicy to sekciarze, którzy biegną okładać uzbrojonego gościa pięściami albo dokonać allahu akbar w jego obecności z podpiętymi do klatki piersiowej ładunkami wybuchowymi. Są jeszcze wyszkoleni żołnierze, mechy będące gąbkami na pociski i jakieś potwory poruszające się na czterech łapach. Na plus to, że strzela się przyjemnie (jest regres w porównaniu do 1 i 2 części pod wieloma względami, ale nadal jest to dobry poziom) a sama gra jest na tyle krótka, że nie zdąży zmęczyć powtarzalnością starć. No i jest jeszcze jedyny, ostatni boss (są też mini bossy, ale tak gówniane, że równie dobrze mogłoby ich nie być) który został zrobiony kompletnie na odpierdol. Gigantyczne monstrum, które ma kilka krótkich sekwencji polegających na machaniu łapą w lewo i prawo, potem puszcza wiązkę laserową przez środek, na chwilę znika po władowaniu w niego kilkudziesięciu nabojów, pojawiają się trzy moby, trzeba się ich pozbyć... powtórz razy 20, teraz cutscenka, liczymy punkty do rankingu, dziękujemy za uwagę. Ogólnie jest to taki typowy, solidny i krótki akcyjniak dający trochę satysfakcji podczas tych 5-6 godzin rozgrywki. Na wyższych poziomach trudności przydaje się bullet time, trzeba korzystać z osłon, przeciwnicy nie są w połowie tak kumaci, jak ci w pierwszej odsłonie Fear, ale nadal stanowią wyzwanie. Taka tam gra bez większej historii, ale chciałem ją ograć, żeby domknąć trylogię i nie zostawiać niedokończonych spraw. Boli mnie w niej jeszcze to, że gdyby tam był jakiś dobry scenarzysta, to jest wątek Almy, eksperymentów, różnych nadprzyrodzonych/horrorowych motywów, które można byłoby wykorzystać w ciekawy sposób, a nie potraktować je po łebkach i stworzyć takie sztampową, nijaką opowiastkę, którą masz kompletnie w dupie na długo przed dotarciem do napisów końcowych. Jako gra FPS to 6/10, jako Fear 4/10.
  3. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    Między premierą RE7/RE8 wyszły rimejki RE2 i RE3, więc już była taka sytuacja. Jak się spojrzy na premiery głównych odsłon serii, to przeważnie jest odstęp 4-5 lat, więc RE10 pewnie wyjdzie dopiero w 2030/2031. Ze dwa rimejki wydadzą w międzyczasie i każdy będzie zadowolony.
  4. Czokosz odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Przy grach typu Ninja Gaiden na wyższych poziomach trudności taki stan jest wskazany. Przeciwnicy są tak szybcy, że mrugniesz w złym momencie i całe podejście może chuj strzelić.
  5. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    Wszyscy czekają na kolejne przygody Grace w RE10, a tymczasem wjeżdża Chris rozwalający zmutowane, ożywione za pomocą wirusa t głazy. Capcom jest do tego zdolny.
  6. To na pewno był chat gpt, a nie redaktor Walkiewicz z filmwebu ?
  7. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    Grace mogła się w końcu zdobyć na odwagę i rzucić do któregoś z tych złych skurwieli tekstem "you d-d-dirty f-f-f-fucking snake" w stylu tego jąkającego się gościa z RDR1, któremu dokuczał Irlandczyk. Mimo wszystko szacun dla niej, że tyle przeżyła i do samego końca zachowała kulturę osobistą nikomu nie ubliżając.
  8. Czy ktoś poza Tadkiem Zielińskim pamięta taką grę jak Highguard ?
  9. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    Z Grace dobrze to wyszło, bo do samego końca było czuć, że cała ta sytuacja ją przytłacza i musi mierzyć się z własnym lękiem. Nie jak z Ethanem w RE7, któremu podczas jednej z pierwszych scen: re7 spoiler Trzeba im przyznać, że odrobili lekcję i w końcu zbudowali postać, której reakcje są adekwatne do tego kim jest i w jakim miejscu się znajduje. Zawsze to jakiś kontrast dla Leona, dla którego wizyta w tego typu miejscach to jak wyjście rano po bułki na śniadanie.
  10. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    Po 15 godzinach koniec pierwszego przejścia i myślę, że mogę wrzucić RE9 do mojego top 3 zaraz za RE2 i RE4. Kampania Grace jest super, ale cieszę się, że dodali dziadka Leona, bo gdy już byłem wymęczony tym ciągłym skradaniem i liczeniem każdego naboju, to w końcu przychodził czas wyżycia się. Zdaję sobie sprawę, że Grace mogłaby równie dobrze wystąpić solo i dalej byłby to świetny tytuł (na pewno bardziej spójny, bo tak jest wrażenie grania w dwie różne gry) no ale ja lubię jak są momenty, gdy jest trochę więcej akcji. Jedynie nie siadł mi: ten moment Niby 15 godzin, a się czuję jakbym z dwa razy tyle miał na liczniku. To mój pierwszy RE kupiony na premierę, bo wcześniej zawsze kupowałem albo przy pierwszej obniżce, albo starsze odsłony na większych wyprzedażach. To były dobrze wydane pieniądze i wezmę jeszcze od Japończyków Pragmate w kwietniu, bo po pierwsze lubię takie klimaty i mi się podobało demo, po drugie w podzięce za tak dobrą grę jaką jest RE9, a po trzecie żeby im się zwróciło za gaże dla Troya Bakera. Dychy nie dam, bo były drobne zgrzyty podczas tej przygody, ale 9/10 mogę dać z czystym sumieniem. Czekam na dlc i za jakiś czas wracam na drugie przejście w FPP dla odmiany.
  11. Tu bardziej chodzi o gameplay, klimat, ikonicznych bohaterów, z którymi się zżywasz z każdym kolejnym ogranym tytułem z tej serii. Fabuła i dialogi są na poziomie filmów porno (tu nie mam pewności czy nie przesadzam... RE to chyba jednak półka niżej pod tym względem) dla fabuły to można np odpalić remake Silent Hill 2 albo ten nowszy Silent Hill f. Na początku takie rzeczy mogą denerwować, ale z każdym kolejnym ogranym RE zaczynasz mieć na to wyjebane, bo rozumiesz, że taka jest konwencja. Podobny przypadek jak z jakimiś grami typu Elden Ring czy Bloodborne, które też się odpala dla zajebistej rozgrywki, a nie dla epickiej historii.
  12. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    Podczas grania w tego residenta wzmaga się głód ogrania innych gier z serii. Nie tylko tych zaległych, ale też tych, które przeszedłem wielokrotnie. Już mi się zachciało RE1, RE2 i RE4, nawet bym wjechał jeszcze raz w RE wiocha i zagrał w TPP dla odmiany.
  13. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    Tak sobie czytam parę recenzji z ciekawości i najlepsze minusy w cda "nijaka Grace" i "to wszystko już gdzieś widzieliśmy" xD Jest jeszcze poemat i recenzja w jednym autorstwa redaktora Walkiewicza na filmwebie: "W poprzedniej grze cyklu, "Resident Evil Village" nie brakowało jaskrawych symboli życia: krwi wysysanej prosto z tętnic, ciał ożywianych maszynami i prądem, morderczych laleczek napędzanych duchową energią. Tematem "Requiem" jest natomiast rozkład: erozja tkanek, rozpad świata, zmierzch starego porządku. Nic więc dziwnego, że cały drugi akt przypomina elegię." Ani razu podczas drugiego aktu nie pomyślałem "cóż za erozja tkanek, rozpad świata... elegia jednym słowem" tylko miałem myśli typu "ale rozpierdol, tego było mi trzeba". Szczerze mówiąc czuję się teraz jak prymityw.
  14. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    W RE2 było to samo. To jest taki przyśpieszony trucht jak u człowieka którego na dwójkę ciśnie gdzieś poza domem. Nie możesz biec za wolno, bo nie zdążysz, ale też nie możesz się za bardzo rozpędzić, bo biegniesz ze ściśniętym zwieraczem i przez zbyt szybkie tempo może nastąpić przedwczesne zwolnienie blokady przed dotarciem do kabiny.
  15. chłopcze idż upolować jakiegoś jelenia na kolację ojciec ma kilka ważnych spraw do omówienia na osobności
  16. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    Próbowałem na VR i dla mnie jest to niemożliwe do ukończenia w tej wersji. Jak mnie zaczął gonić ten stary chłop po domu, to aż musiałem usiąść, bo mi się słabo zrobiło. Póżniej jeszcze pograłem kawałek, ale w końcu dałem sobie spokój, bo bym pierdolnął na zawał przed ekranem i byłoby po chłopie. Ogrywając potem zwykłą wersję byłem mocno obsrany, ale jakoś dałem radę, bo i tak nie był to taki hardkor jak ten cholerny VR. Zresztą paradoksalnie RE7 to jedna z moich ulubionych odsłon, bo żadna część póżniej nie była dla mnie tak stresogenna. Fani serii chyba rzadko ją jakoś mocniej wyróżniają, a w moim rankingu residentów siódemka jest w top 3 obok rimejków RE2 i RE4.
  17. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    Ja też przerwę robię, bo już dupa boli od siedzenia, jak po jakimś gang bangu od zmutowanych tubylców rodem z murzyńskiej wioski w RE5. Po pierwszej połowie gry dałbym 9/10. No ale piszecie, że druga połowa też dowozi mocno, więc finalnie może będzie dycha. Z goty 2026 się nie będę rozpędzał, bo jeszcze trochę gier wyjdzie w tym roku, ale w top 3 będzie na pewno.
  18. Ale grają na nostalgii skurczybyki
  19. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    Im się przypadkiem licznik nie spierdolił na tym steam charts ? od dłuższego czasu czytam, że gry singlowe to relikt przeszłości z coraz gorszą sprzedażą i coraz mniejszą bazą graczy.
  20. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    Za dużo tych pochwał, trzeba się do czegoś na siłę przyjebać tak z przekory.
  21. Czokosz odpowiedział(a) na Figuś temat w Ogólne
    Do 10 godzin byłoby optymalnie. Też ograłem dzisiaj demo i jestem zdania, że jak do końca gierka utrzyma taki poziom, to będzie solidny kandydat na forumowego średniaka roku. Teraz wleciał świetny RE, zaraz Pragmata, potem jeszcze Onimusha... trzeba przyznać, że coś tam się starają te chińczyki z Capcomu.
  22. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    Ten segment z Grace w ośrodku to złoto. Jeszcze go nie ukończyłem, ale lwią część mam już odhaczoną i bawię się świetnie. Udało się jakoś bez zgonu na razie, ale nie podniecam się, bo to początki. W sumie na tym najtrudniejszym poziomie jest łatwo póki co. Amunicji nie brakuje, w miarę regularnie znajduje szpule do zapisu, parę krzaków do leczenia udało mi się zmagazynować w skrzyni na gorsze czasy. Raz mnie prawie zaciukali podczas gry Leonem, bo byłem za bardzo flegmatyczny i stałem jak kołek. Dopiero jak pasek zdrowia się skurczył do niebezpiecznie niskiej wartości to mnie otrzeżwiło i wpadłem na genialny plan, że może zacznę być trochę bardziej w ruchu i nieraz odbiegnę na bezpieczną odległość, żeby oddać strzał. Teraz gram TPP Leonem i Grace, ale na drugie przejście zmieniam kamerę. Już się nie mogę doczekać, żeby zajebać zombiakowi z półobrotu Leonem w FPP.
  23. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    Ta cześć RE to dobry przykład tego, że wystarczy wziąć najlepsze elementy z poprzednich części, odpowiednio je zbalansować i dać fanom serii sprawdzoną formułę, a nie próbować wymyślać koło na nowo i robić z survival horroru jakiegoś soulslike jak w przypadku Silent Hill f.
  24. Czokosz odpowiedział(a) na Shen temat w Resident Evil
    A czemu nie ? co się będę czaił, żaluzje do góry i lecę z tematem. Słońce świeci centralnie w ekran, chuja widać, ale tak jest dobrze, bo wyzwanie większe i muszę polegać na słuchu. Trzeba umieć wykorzystać niekorzystne warunki na swoją korzyść, a nie zabijać okna deskami na weekend, bo nowy resident wyszedł.
  25. Czokosz odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Nightmare Creatures II Jako 8/9 latek pierwszy raz wziąłem się za bary z tym tytułem i poległem. Z tamtego okresu w pamięci utkwiła mi pierwsza cutscenka, w której to główny bohater na zmianę kręci się w kółko po pokoju i siada ze zwieszoną głową na łóżku. Wtedy jeszcze nie rozumiałem angielskiego, ale po jego zachowaniu wydedukowałem, że chłop przechodzi przez jakieś załamanie nerwowe. No ale jak wiadomo cutscenki w tamtych czasach długo nie trwały i szybko trzeba było przejść do konkretów. Biorę siekierę w łapy, wychodzę przez drzwi i ginę raz za razem finalnie nie kończąc pierwszego poziomu. 20 lat póżniej nadal wraca do mnie ta gra we wspomnieniach. Oczywiście raz na jakiś czas, bo to nie było tak, że przez tyle lat nie mogłem spać po nocach przez podrażnioną ambicję i nie mógłbym umrzeć szczęśliwy bez dotarcia do napisów końcowych. Jednym z powodów było również to, że w końcu mój ojciec złapał za pada i postanowił spróbować swoich sił. Jego wcześniejsze doświadczenie to zagranie kilku meczów w Fifę, więc ciężko było być optymistą. No ale ku mojemu zdumieniu ubił parę maszkar więcej, pokonał większy dystans, potem go niestety zaciukali kilka razy i trzeba było zaczynać cały etap od nowa. Więcej prób nie podejmował, bo już dalej nie chciało mu się grać. To był ostatni dzień w moim życiu, w którym widziałem starego... z padem w ręku, najwidoczniej nie złapał bakcyla, a szkoda, bo radził sobie nieżle. Wróciłem po tylu latach i pierwsze co mnie uderzyło to fakt, że design lokacji i potworów nadal robi wrażenie. Lokacje są mroczne i różnorodne (jakieś cmentarze, kino, paryskie i londyńskie uliczki, kanały, szpital psychiatryczny) bestie też są niczego sobie i dobrze się prezentują. System walki jest mocno ograniczony i niewiele oferuje z dzisiejszej perspektywy, ale trzeba oddać twórcom, że to jedna z tych gier, przy której trzeba trzymać nerwy na wodzy i nie napalać się zbytnio, bo jeden cios za dużo i można dostać kontrę, środki lecznicze są ograniczone, wrogów jest sporo. a i pasek hp nie należy do najdłuższych jakie widziałem, więc każdy błąd boli podwójnie. Nieraz było tak, że modliłem się o apteczkę i leciałem na oparach pokonując kilku oponentów po drodze walcząc maksymalnie zachowawczo byle nie dać się trafić. Dodatkowym ułatwieniem jest to, że co jakiś czas można znależć zaklęcia albo amunicje do broni palnej i skasować jakiegoś bydlaka bez wchodzenia z nim w walkę w zwarciu. Zawiodły na pewno bossy, ale też biorę poprawkę na wiek produkcji. Praktycznie każdy z nich to leszcz na jedną próbę (jeden z nich poszedł na trzy hity i cała walka trwała może z pół minuty) a ostatni to już w ogóle zrobiony przez twórców na szybko byle skończyć grę i pojechać na urlop. Czasówka w stylu podłóż dwie bomby, masz na to ileś tam sekund, potem cutscenka jak skurwiel wylatuje w powietrze, a główny bohater znajduje w końcu swoją zaginioną partnerkę i to by było na tyle, dziękujemy za uwagę. Pomimo tych wszystkich archaizmów kocham ten tytuł i muszę przyznać, że jest tak dobry jak go zapamiętałem. Za dzieciaka pokochałem go za klimat, a znienawidziłem za poziom trudności. Teraz w końcu mogłem się nim cieszyć bez większej frustracji, bo mój skill nareszcie pozwala mi grać w coś trudniejszego niż kangurek kao. Po ukończeniu poczytałem trochę na temat dalszych losów tej marki i okazało się, że trzecia część została skasowana (urywki z intro trójki wyglądają jak jakiś Resident Evil Village demake) potem jeszcze w planach był remake/reboot, ale finalnie projekt został porzucony. Ktoś może powiedzieć, że póżniej nadszedł Bloodborne, więc głód na grę w podobnych klimatach został zaspokojony, ale i tak szkoda, że tak to się wszystko potoczyło. Jakoś 3-4 lata temu skończyłem pierwszą odsłonę (w nią akurat nie grałem za dzieciaka, zacząłem od dwójki) dzisiaj drugą i chciałbym jeszcze, ale niestety nie można mieć wszystkiego. Może gdzieś w alternatywnym wszechświecie cieszą się 10 odsłoną Nightmare Creatures, która robi furorę jak u nas seria RE albo Silent Hill.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.