Treść opublikowana przez Czokosz
-
CRONOS: The New Dawn
Wychodzi na to, że chłopaki z Bloobera powinni któregoś pięknego dnia wstać w końcu od tych komputerów (no ale nie za długo, bo nie będziemy wiecznie czekać na takie sztosy jak Cronos) przejść się wieczorkiem do klubu ze striptizem i zobaczyć na własne oczy jak powinny wyglądać kobiety w grze wideo xD
-
CRONOS: The New Dawn
Nadrabiaj koniecznie, bo może walking sim, ale za to fabuła świetna i mroczny, podwodny świat do zwiedzania. Jak lubisz Alien Isolation, to pod koniec roku ma wyjść Routine. Taki horrorek na stacji księżycowej, gdzie pod kątem rozgrywki ma być podobne doświadczenie.
-
Silent Hill f
Ciekawe jaka broń będzie do odblokowania na NG. W SH2 od Blooberków dali piłę, to tu może dorzucą jakiś greatsword.
-
Silent Hill f
Tym nowym Silentem po części odkupią winy. Jest japońska wiocha, japońscy bohaterowie, nawet jest combat inspirowany japońską grą Dark Souls. Dla zachodu są Silenty, a dla swoich jest pachinko.
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Ciekawe co im tam się stało z tym licznikiem czasu spędzonego w grze. Skończyłem Doom The Dark Ages w jakieś 30 parę godzin, a na liczniku były 72 godziny. Najlepsze jest to, że ten czas ciągle się nalicza dodatkowo po tym jak już grę odinstalowałem. Wczoraj było 50 godz, dzisiaj 72, a gry już nie ma na dysku xD To samo z zainstalowanym i odpalonym wczoraj remasterem Obliviona. Pograłem może ze dwie godziny wczoraj i 2–3 godziny dziś, a na liczniku 26. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy wcześniej raportowali takie problemy ale ja sam osobiście nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem. Zresztą czytałem o błędnie naliczonych kilku dodatkowych godzinach, a nie kilkunastu czy kilkudziesięciu. Jeśli sam miałem wcześniej jakieś problemy z tym, to musiały to być jakieś niezauważalne błędne pomiary, które nie różniły się mocno od realnego czasu. Po ostatniej aktualizacji zaczęło się tak rypać wszystko. Wiadomo, że nie jest to jakaś super istotna rzecz (trofea i inne funkcje działają normalnie), ale ciekawe co oni tam odjebali znowu.
-
CRONOS: The New Dawn
Gdyby Bloobery mieli 160 mln dolarów budżetu, jak ekipa złotoustego Glena (chłop coś tam gadał o jakości AAAA przed premierą, a skromna ekipa z Krakowa zrobiła lepszą grę za ułamek tej kwoty) to 5 września świętowalibyśmy narodziny króla sci-fi, który strącił Dead Space z tronu i zajął jego miejsce po wsze czasy. Swoją drogą gram teraz w Dead Space Remake, bo chce dobić platynę robiąc ten tryb Impossible i w Cronosa grało mi się równie zajebiście. DS jeszcze nie przebity, ale moim zdaniem Bloobery zrobili grę na tym samym wysokim poziomie. No ale i tak Bloobery dopiero rozbieg wzięli, więc Cronos to ledwie początek, a nie szczyt ich możliwości. Coś skapnie z SH1, coś tam unia dorzuci w dotacjach, coś tam się wyciągnie od inwestorów, coś tam do skarbca dorzuci długotrwała sprzedaż Cronoska i następna gra od mistrzów z Krakowa będzie naprawdę Potężna.
-
Właśnie zacząłem...
Pierwsze zetknięcie z Oblivionem od mistrzów optymalizacji z Bethesdy. Jak tam się nazywała ta kraina? Stutteriel ? No ale sam klimat i eksploracja cieszą od początku. Na takie sesje przegryzane z innym tytułem będzie jak znalazł.
-
CRONOS: The New Dawn
Oni po prostu podtrzymali tradycję braku zagadek w horrorze sci-fi. Tak samo nie było ich w Dead Space, Callisto czy w Alien Isolation. Może w jakichś indykach typu Singalis były (swoją drogą trzeba będzie nadrobić) ale w grach z większym budżetem przeważnie olewali temat. W sumie Cronos mógłby się wyróżnić dodatkowo na tle konkurencji, bo zagadki dobrze by pasowały do tej klasycznej formuły rozgrywki. Tylko wydaje mi się, że oni podeszli do tego tak, że fani Dead Space i podobnych klimatów uznaliby to za jakiś błąd w sztuce i niepotrzebne spowolnianie gracza. Z tym, że taki DS jest mocniej nastawiony na akcję, a Cronos bardziej czerpie z RE1/RE2 i zostawia więcej przestrzeni na spokojną eksplorację, więc jakaś dobrze zaprojektowana łamigłówka co jakiś czas byłaby spoko. Ja mam większy zgrzyt z fabułą, bo podoba mi się sam koncept i osadzenie fabuły w okresie PRL-u. Były fajne pomysły, ale wygląda to tak, jakby oni mieli tam problem z wykreowaniem ciekawych postaci pobocznych i lepszym nakreśleniem ich historii, co przekłada się na lepsze zrozumienie całego uniwersum. Robił to ten sam team od Medium i tam był podobny problem z odpowiednim poprowadzeniem głównego wątku i napisaniem postaci, które jakkolwiek zapadałyby w pamięć. Tu jest o tyle progres, że główna bohaterka (wiem, że sporo osób ma co do niej obiekcje, ale mi pasuje jej kreacja) i Opiekun to postacie, które zapamiętam. Marianne z Medium pamiętam tylko z wyglądu, bo o reszcie zapomniałem w niedługim czasie po ukończeniu gry. O pobocznych postaciach z poprzedniej gry Blooberów nawet nie wspominam, bo pamiętam ich tak dobrze, jak sprzedawcę z kiosku na wakacjach nad morzem we wczesnych 2000, od którego kupiłem komiks Gigant i loda na patyku. Po prostu jest tak, że reszta zespołu zrobiła spory progres od czasu Medium, a ci dalej popełniają te same błędy. Nawet te dialogi momentami są strasznie męczące, jak rozmowa z Gabrielem. Chłop coś pieprzy od rzeczy przez kilka dobrych minut i to ma być atrakcyjne dla gracza? Nawet taki Eddie z SH, pomimo tego że ewidentnie ma coś pod deklem, potrafi pokazać swoje różne oblicza. Raz mu współczujesz, by przy następnym spotkaniu odczuwać niepokój związany z jego zachowaniem. Dialogi z nim są o tyle dobrze skonstruowane, że jak się odzywa, to jednocześnie nie męczy buły kilkuminutowym gadaniem o bzdurach, z których nic nie wynika. Ten sam problem mam z grami od Remedy. W AW2 Alan, Saga i może jeszcze Casey/Max Payne byli spoko, a reszty już nie pamiętam. Co rusz, jak się kogoś tam spotkało, to gadał jak potłuczony. Nawet jak się próbowałem mocniej skupić, to momentami gówno z tego rozumiałem. Rozumiem, że tam jest taka konwencja, ale najwidoczniej ja nie jestem jej adresatem. Niech się Bloober/Remedy uczą od SH tego, że można wrzucić wątki ludzi odklejonych od rzeczywistości, ale zagrać nimi we właściwym czasie i z umiarem, a nie bombardować gracza co chwilę jakąś gadką przypominającą rozmowę dwóch gości po psychodelikach. Nadal, jak na standardy branży, Cronos nie wypada źle, ma swoje momenty fabularne i broni się klimatem, ale jeśli oni chcą w przyszłości zrobić coś, co ich wyniesie wyżej, to w ekipie od scenariusza muszą zajść jakieś roszady.
-
CRONOS: The New Dawn
Po opactwie są jeszcze znajdżki do zebrania, więc nie wszystko stracone. Całości raczej nie zbierzesz, ale poszczególne pucharki możesz mieć odhaczone. @MEVEK wygląda to tak, że: Jeśli nie masz po szpitalu esencji Edwarda, Artura i Dawida to już koniec i musisz zacząć od nowa. Esencji raz usuniętej nie da się póżniej odzyskać.
-
CRONOS: The New Dawn
Ekspedycja 33 mogła wyjść w przyszłym roku, to by Bloobery drugi rok z rzędu zgarnęli forumowe GOTY : ( No ale i tak coś czuje podskórnie, że mistrzowie z Krakowa jeszcze nieraz wygrają ten konkurs. Za dwa lata SH1 wygrywa, a za 3-4 Cronos 2 zapewnia Blooberkom zwycięstwo i ostateczny status potężnego studia, którego już nikt nie zakwestionuje.
-
CRONOS: The New Dawn
Odpaliłem sobie przed chwilą Dead Space Remake na hard i jednak DS jest trudniejszy od Cronosa. Niby jest więcej metod spowolniania wrogów poprzez dekapitacje kończyn i używanie stazy, ale mimo wszystko pomieszczenia są bardziej klaustrofobiczne (Cronos daje jednak nieco więcej przestrzeni niż DS) przeciwnicy są szybsi i w moment mogą znależć się blisko. W Cronosie większy speed u przeciwników nie zagrałby tak dobrze, bo dochodzą ładowane pociski i gra przez to byłaby strasznie frustrująca i sprowadzająca się do pojedynczych strzałów. Głupi jest za to zarzut w kierunku Cronosa o gąbczastość przeciwników, gdy w takim DS muszę władować w pierwsze napotkane nekromorfy kilka wiązek laserowych. Tak samo zarzut, że walka wręcz gówno daje można zastosować do DS, bo pierwszego napotkanego przeciwnika najpierw pozbawiłem kończyny, a potem próbowałem dobić go stompem. Musiałem gnoja kilka razy butować na ziemi zanim wyzionął ducha. Zresztą w Cronosie melee możne być dużym atutem, ale trzeba zdobyć pewną rzecz na póżniejszym etapie gry. Sam uważam, że pod względem projektu lokacji i miejsca akcji Cronos wygrywa z DS. Kocham Ishimure, ale po jakimś czasie oglądanie tych samych korytarzy zaczyna męczyć. Osadzenie akcji na ziemi w grze Blooberków było strzałem w 10, bo większa różnorodność lokacji lepiej się sprawdza na dłuższą metę. Dobrym przykładem też jest Control od Remedy, ogólnie fajna gierka, ale łażenie przez kilkadziesiąt godzin i oglądanie biurowych korytarzy... pierdolca szło dostać. Za to Gameplay jest lepszy w DS, ale Blooberki odrobiły zadanie domowe i Cronos pod tym względem nie ma się czego wstydzić. Moim zdaniem, przy wyższych budżetach na następne produkcje i zebranym doświadczeniu przy Cronosie oraz SH, to tylko kwestia czasu, aż Bloobery wysmażą grę, która stanie się klasykiem w dniu premiery. Bloobery potrzebowali takiego Cronosa, żeby nabrać wiary w siebie i dostać odezw od graczy, że też potrafią zaprojektować ciekawy system walki. O recenzentach i ich zarzutach nie wspominam, bo małpie by się dało pada i lepiej by sobie poradziła od większości z nich.
-
CRONOS: The New Dawn
Cronos jest tak zajebisty, że przeszedłem go trzy razy i mam ochotę na kolejne podejście. Na razie odpuszczam, bo mam inne gry do nadrobienia, ale jakoś listopad/grudzień wracam do Cronoska. Akurat na Nexusie wyszedł mod dodający poziomy trudności. Dodali easy, jest bazowy normal/hard i hardcore. Ten ostatni trzeba będzie przetestować, bo hard już dwukrotnie zaliczony, a chciałoby się jeszcze większego wyzwania.
-
Wiedźmin - NETFLIX
Oni już to robią chyba tylko po to, żeby wkurwić ludzi.
-
CRONOS: The New Dawn
Tylko to co ci brakuje. Normalnie wbiłem pucharki za brakujący komiks i travellog na NG+ bez zbierania całości.
-
CRONOS: The New Dawn
Progres jest, bo nareszcie pojawiła się jakaś ciekawa historia z wątkami, które można byłoby rozwinąć w kontynuacji. Z postaci pobocznych to chyba jedynie Opiekun wypada dobrze, ale on ma o tyle łatwiej, że dostaje więcej czasu ekranowego niż reszta. Mogliby położyć większy nacisk na historie postaci drugoplanowych, ale wydaje mi się, że to był celowy zabieg i kto inny oraz co innego miało być na pierwszym planie. No ale fakt jest taki, że za dużo tu jakichś ekscentrycznych zachowań, krzyków, za dużo emocji w niektórych scenach. Na to wszystko też jest miejsce, bo to świat po epidemii, ludzie są przestraszeni. Z tym, że dobrze, jakby scenarzyści z Bloobera zrozumieli, że nie każda scena musi tak wyglądać, żeby pewne emocje mogły odpowiednio wybrzmieć. Mimo wszystko do samego końca byłem ciekawy, jak się dalej potoczy ta historia, podczas gdy przy ich poprzednich grach jakoś w połowie traciłem zainteresowanie. Także i tu jest jakaś poprawa, ale najważniejsze i tak jest to, że Blooberki w końcu odkryli gameplay. Jak macie wolną godzinkę z hakiem i chcecie po ukończeniu gry lepiej zrozumieć to uniwersum, to polecam materiał na kanale Gaming Harry o Cronosie. Poza SH to pierwsze TLoU mi jedynie przyszło na myśl.
-
CRONOS: The New Dawn
Minusy według recenzenta z Polski. Chłop odpala horror i narzeka na braki w zasobach oraz na za mały ekwipunek. Jak chce zabrać ze sobą wszystko na co ma ochotę, to nie wiem, niech może sobie kurwa na kemping pojedzie, a nie odpala survival horror. Z kolei jak chce mieć amunicji po korek, no to sorry, ale nie ten adres. Od tego są gry typu Call of Duty albo Gears of War, żeby postrzelać sobie do chmary przeciwników i nie martwić się o to, ile naboi zostało w magazynku. Niestety takie barany później wystawiają oceny na Meta i ta cyferka w żółtej bądź zielonej oprawie jest postrzegana jako jakiś wyznacznik jakości.
-
CRONOS: The New Dawn
Aż tak szybko to nie. Coś koło 10-11h mi wyszło na drugim przejściu.
-
CRONOS: The New Dawn
Platyna w Cronosie to była czysta przyjemność. Nie jest trudna i wydaje mi się, że można byłoby ją wbić przechodząc gierkę dwa razy, ale ja to rozbiłem na trzy przejścia i nie żałuje, bo dzięki temu mogłem spędzić więcej czasu z tym tytułem. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia i początkowo myślałem, że to kolejny średniak od Blooberów, ale myliłem się. Jako fan serii Dead Space nigdy nie spodziewałem się, że to na polskiej ziemi powstanie kolejny horror sci-fi, który pokocham równie mocno. Każda następna gra od Blooberów to dla mnie obowiązkowy zakup.
-
CRONOS: The New Dawn
Tak, wszystko jest wyjaśnione. W Hucie to kolorystyka jak na Marsie im wyszła.
-
Silent Hill f
Już był taki run w Londynie, ale chłopu nie wyszło, bo go aresztowali.
-
CRONOS: The New Dawn
Faktycznie, najlepsze jest to, że nie zauważyłem tej opcji przechodząc grę trzy razy : ( No ale nawet nie rozważałem takiego wariantu, tylko ulepszałem to, co akurat miałem pod ręką. Z tym, że teraz wpisałem na szybko i tam jest podobno 1000 pkt za pierwszy reset, a póżniej ta wartość się zmniejsza.
-
Tormented Souls II
Dla samych zagadek będzie warto zagrać. Ciekawe jak szybko psycha wysiądzie i trzeba będzie zajrzeć do solucji.
-
CRONOS: The New Dawn
Nie ma takiej opcji. Javelin jest spoko, ale zadaje małe obrażenia, nawet maksymalnie ulepszony. Później jest fajniejszy karabinek do dyspozycji i na NG+/hard często ratuje sytuacje. W ogóle na NG+ fajna jest zabawa z ostatnim bossem. Przygotowałem się do skurczybyka najlepiej, jak potrafiłem: wszystkie bronie na maksa ulepszone, amunicji po korek, jakieś pociski wybuchowe, pociski do kuszy (tutaj to odpowiednik bazooki), a i tak na oparach jechałem pod koniec walki i musiałem się ratować ostatnimi nabojami w pistolecie. Jakby Bloobery jakiś tryb hardcore dorzucili w patchu, to pewnie z parę atomówek można byłoby na niego zrzucić, a i tak walka skończyłaby się na pięści xD
-
CRONOS: The New Dawn
Fajnie jakby Bloobery zrobili kontynuację Cronosa, bo są tu wątki, które spokojnie można byłoby rozwinąć. Lore jest całkiem ciekawe, trochę poczytałem teorii na ten temat i uważam, że jest potencjał na kolejną opowieść w tym uniwersum. Pewne kwestie pozostały niewyjaśnione, ale jak się głębiej nad tym zastanowić, to tak musi być, bo dobre historie zostawiają przestrzeń na własne interpretacje i teorie fanów, które potem żyją własnym życiem. Trzy przejścia za mną, trzy zakończenia zaliczone, każda kolejna rozgrywka utwierdzała mnie w tym, że to świetna gra, która zasługuje na większe uznanie i docenienie, niż ma to miejsce w recenzjach czy wynikach sprzedażowych. Mimo wszystko jestem optymistycznie nastawiony, bo teraz premiera Hollow Knight trochę przyćmiła marketingowo Cronosa, ale liczę na to, że jak trochę się uspokoi sytuacja, to gierka Blooberów złapie drugi oddech. Zresztą zaraz zaczyna się sezon jesienno-zimowy, więc to będzie dobry czas dla gier tego typu. Dawałem wcześniej Cronosowi ocenę 8/10, ale po trzykrotnym ograniu podnoszę oczko wyżej na 9/10. Wiadomo, że pewne rzeczy można byłoby zrobić lepiej i nadal do tych największych kotów w gatunku trochę brakuje, ale uważam, że marzenie Blooberów o pierwszej lidze to nie jest powód do śmiechu. Potencjał mają ogromny, ale tu potrzeba dobrej sprzedaży i zwiększenia budżetu na następne produkcje. Jak oni pierwsze survival horrory w swoim dorobku robią na tym poziomie, jak Silent i Cronos, to naprawdę czapki z głów.
-
CRONOS: The New Dawn
Podali informacje, że sprzedali 200tys sztuk przez weekend (same wersje cyfrowe, ciekawe ile z pudełkami wyjdzie) na konsolach nie licząc pc. Szału nie ma, ale może na dłuższą metę koszty się zwrócą i wyjdą na plus.