Treść opublikowana przez Czokosz
- Boomer Horror - hidden gemy & niszowe horrory
- Grim Dawn
-
Właśnie zacząłem...
Nieraz warto zagrać w jakiś szmelc, bo póżniej dobre gry cieszą podwójnie. Tak miałem z tym rebootem Alone in the Dark, że po napisach końcowych pierwsze co pomyślałem to "ale to było gówno" i sam się sobie dziwiłem, że udało mi się to ukończyć. Zaraz potem odpaliłem Silenta od Blooberów i to było takie uczucie jakbym po nocy spędzonej pod mostem nagle się znalazł w pięciogwiazdkowym hotelu i mógł przespać noc w wygodnym łóżku. Oczywiście te crapy nie mogą być za długie. AitD to jednak krótka gra na kilka godzin i jeszcze szło się przemęczyć. Za to takie Avowed mnie pokonało chujowymi dialogami i beznadziejnie napisanymi postaciami. Po 40 paru godzinach podszedłem do kolejnego npc i na myśl o podjęciu z nim dialogu przeszła przez moje ciało taka fala psycho-fizycznego bólu, że mi się wszystkiego odechciało. To był dla mnie sygnał, że już starczy i odinstalowałem ten szajs.
-
Assassin's Creed: Black Flag Resynced
Łysy chwali remake. Ja wiem, że to fan serii AC, ale trzeba mu oddać, że nie jest zaślepiony miłością do marki i potrafił konstruktywnie wypowiedzieć się np na temat Shadows. Jak będzie naprawdę dobrze to weżnie się na promocji -50 % zamiast jak zwykle -80%.
-
Silnik forum 3.0
Wejdż do tematu xbox series komentarze i inne rozmowy i napisz, że xbox umiera. Wtedy jesteś swój i status nowy użytkownik znika. Chyba że wolisz dłuższą drogę to musisz nabić ponad 30 postów.
-
XBOX (Series X|S, on PC, Cloud) - komentarze i inne rozmowy
Też się pozbyłem konsoli, bo i tak przez 90 % czasu grałem na pc. Na wyjazdy jest steam deck i nic mi więcej nie potrzeba do szczęścia. Wolałem sprzedać, bo szkoda żeby sprzęt stał i robił za dekorację. Tak będzie komuś służył do ogrywania tych wszystkich wspaniałych eksów od sonki.
-
-==Pochwalcie się :)==-
Ja się odbiłem ze względu na infantylne dialogi i głównego bohatera, który szybko zaczął mnie wkurzać. Tak debilnie użytych wulgaryzmów wrzucanych na siłę gdzie się da dawno nie widziałem. Do tego dochodzą żarty i riposty na poziomie szkoły podstawowej. Dla mnie autor tej książki brzmi jak jakiś psychofan twórczości Sapka i uniwersum Wiedżmina próbujący skopiować humor, klimat i niektóre pomysły, ale z dużo gorszym rezultatem, bo warsztat nie ten. Woke to tutaj naprawdę najmniejszy problem.
-
Lords of the Fallen II
Będzie premiera na steam. Dobrze się stało, bo na epicu się bierze darmówki, a nie kupuje gry.
-
ZERO PARADES: For Dead Spies
Zapowiedzieli, że na przestrzeni kilku miesięcy po premierze dodadzą kolejne lokalizacje, w tym język polski. W międzyczasie połatają co się da i wtedy biorę. Na razie jest w co grać, więc bez pośpiechu.
-
Platinum Club
Aż przypomniał mi się mój najstarszy kuzyn, który nigdy nikomu nie dał wygrać. Na rodzinnym spędzie był turniej w Tekkena wśród młodszego grona osób z zasadą, że kto przegrywa ten ustępuje miejsca innemu graczowi. On był najlepszy, bo z racji wieku miał najbardziej rozwinięty mózg i najwięcej rozegranych godzin. Aż go wujek raz wziął na stronę w końcu, bo tam niektórzy uczestnicy poniżej 10 roku życia płakali nawet (ja nie, ale byłem wkurwiony mocno) i mówił "dałbyś im też wygrać, nie bądż taki zawzięty" a on "ok, ok" po czym wujek wychodził z pokoju i znów jechał z wszystkimi do spodu. Zrozumiałem wtedy, że w życiu nic nie ma za darmo i na sukces trzeba zapracować. Wybłagałem rodziców o Tekkena, trenowałem do następnych świąt przez cały rok przeplatając granie w tę grę z innymi tytułami, żeby nie zwariować łupiąc w to samo na okrągło (przed zbliżającymi się terminem podkręciłem licznik spędzonych godzin do maksimum) i skończyło się to tak, że nie wygrałem z nim ani razu. Jako dzieciak wziąłem to mocno do siebie, zamknąłem się w łazience i starałem się łkać na tyle cicho, żeby nikt nie usłyszał, że płaczę. Gracz casualowi wilkiem.
-
własnie ukonczyłem...
Też ogram tego Finala za jakiś czas, bo mnie kusi od dłuższego czasu. Mam sentyment do Team Ninja, bo Nioh to był mój pierwszy soulslike i takie oświecenie, że te gry wcale nie są takie straszne jak mi się wydawało. Wpierdol był (szczególnie ten yebany samuraj z misji pobocznej, którego imienia nie pamiętam, a się męczyłem z nim przez dobre dwie godziny) ale satysfakcja była ogromna jak już się udawało. Może nie miało to na mnie takiego wpływu jak pierwsze dark souls na pewnego znanego RuMoona z jutuba, którego życie nabrało sensu po odkryciu soulslajków, ale od tamtego czasu lubię co jakiś czas zagrać w tego typu gry.
-
Silent Hill 2 Remake
Walka to jedno, ale jak oni tam rozbudowali ten cały eksploracyjny kontent. Naprawdę przyjemnie się szukało tych wszystkich kluczowych przedmiotów, rozwiązywało zagadki i zaglądało w każdy możliwy kąt. Po Medium bałem się, że oni w SH spłycą te wszystkie składowe do jakieś banalnej rozgrywki, a jednak stanęli na wysokości zadania. Chciałoby się kiedyś jakieś nowe SH od Blooberów jak już te wszystkie rimejki odhaczą. Tylko muszą dostać do scenariusza jakiegoś skośnookiego wariata jak ten Ryu07 i wtedy combo gameplay od Blooberów + pojebany scenariusz dałyby klasyk w dniu premiery.
-
własnie ukonczyłem...
Vampire The Masquerade Bloodlines Musiałem w końcu sprawdzić o co chodzi z tym słynnym wampirzym erpegiem od śp. Troika Games, do którego przykleiła się łatka technicznego potworka oferującego angażującą fabułę, ciekawe mechaniki, kilka wampirzych klanów, których wybór ma wpływ na rozgrywkę i przebieg historii. Początkowo chciałem sam wybrać klan, ale po chwili stwierdziłem, że jednak zdam się na grę i rozwiąże arkusz pytań próbujący dopasować klasę wampira do moich odpowiedzi. Padło na Tremere, więc szybki rzut oka na statystyki i okazuje się, że szczególnie magiczne zdolności zwane Thaumaturgią są premiowane u mojego nocnego łowcy. Finalnie to był strzał w 10, bo połączyłem używanie dyscyplin (jak ktoś nie grał, to po prostu wampirze moce/zaklęcia) z bronią palną i na spokojnie kasowałem oponentów trzymając ich na dystans. W tej historii mój bohater jest świeżo upieczonym wampirem. Na początku przygody spotkałem starego wampirzego dziadka o imieniu Jack, który chciał mnie wprowadzić w ten świat i opowiedzieć o panujących w nim zasadach, ale ja miałem to w dupie i uznałem, że sam się wszystkiego nauczę. Pierwsze wyjście na uliczki Santa Monica, wessałem się w jakiegoś lumpa nonszalancko na oczach innego przechodnia i komunikat "naruszenie zasad maskarady". Szybki research i okazuje się, że ludzie nie mogą wiedzieć o istnieniu wampirów. Jak wysysać krew to po chichu, w ciemnej alejce, najlepiej tak żeby nikt nie widział. Jak się odwali taki numer pięć razy to zostaje się dojechanym przez inne wampiry za robienie przypału. Zrobiłem więc tak jak nakazuje kodeks i upewniłem się, że nikt nie widzi, wyssałem z napotkanej kobiety wszystko do ostatniej kropli krwi i nagle kolejny komunikat "tracisz człowieczeństwo". Znowu zrobiłem rozeznanie i tym razem okazało się, że zabijanie ludzi robi z mojego wampira dzikusa niepanującego nad instynktem. Także nawet jako wampir nie można być zbyt pazernym i lepiej nie pić za dużo. Na przestrzeni całej gry często wpadałem na chaos, nieraz mordowałem ludzi, w skali człowieczeństwa od 1-10 miałem wartość 3 i miało to wpływ na niektóre questy. Raz doszło do sprzeczki z chłopem, chciałem go puścić wolno i polubownie rozwiązać sprawę, ale mój wampir rzucił się na niego wkurwiony w bestialskim szale i zamordował go na moich oczach. Waliłem po klawiaturze w losowe przyciski próbując go zatrzymać, ale niestety to nic nie dało. Szybko okazało się również, że istnieją nie tylko różne wampirze klany, ale też frakcje walczące o wpływy i mające inne podejście do relacji na linii wampiry-ludzie. Sporo jest tu różnego rodzaju powiązań, sprzecznych interesów, zastanawiania się od kogo trzymać się z dala, a z kim iść ramię w ramię (na końcu i tak spróbowałem wydymać wszystkich i skończyło się to tak, że sam zostałem wydymany) jeszcze doszły póżniej plot twisty, które mi strasznie namieszały we łbie i sam już nie miałem pojęcia kto mówi prawdę, a kto próbuje mną manipulować i chce mi wmówić swoją wersję wydarzeń. Najmocniejszą stroną tej gry są dialogi i to jak napisane są postaci. Można spotkać wampirzego szona i przykładną businesswoman w jednym, byłą modelkę żyjącą w podziemiach tęskniącą za życiem na powierzchni i straconą urodą, dziwaka z Chinatown kolekcjonującego oczy. Jest po prostu cała mnogość charakterów od wampirów kochających eleganckie hotele i apartamenty po jakieś straszydła żyjące w kanałach. W tym uniwersum wampiryzm ma różne oblicza i nie da się wszystkich sklasyfikować według prostego szablonu. Naprawdę scenarzyści wykonali wspaniałą pracę i aż mi się przypomniały gry typu Disco Elysium, Fallout New Vegas czy nasz Wiedżmin, gdzie każdą pomniejszą historię chce się poznać i jest dużo postaci drugo albo nawet i trzecioplanowych wnoszących coś ciekawego do tego świata. Co nie wyszło ? na pewno walka jest mocno archaiczna i raczej ciężko czerpać z niej satysfakcję, ale nie będę też na nią psioczył specjalnie, bo jednak broń palna mieszana z magią ułatwiła większość starć. Bardziej wkurwia nadmiar przeciwników (pod koniec to zakrawa o parodię momentami) i gdyby zmniejszyć ich liczebność to już by mocno poprawiło stan rzeczy. Najgorsza była zdecydowanie misja w kanałach dotycząca pewnego informatora... ile tam trzeba było ubić tego plugawego kurestwa w hurtowych ilościach : ( No ale walka nie jest najważniejsza w tego typu grach. Wszystko mi wynagrodziła świetna fabuła, piękne lokacje (to naprawdę ładna gra pomimo upływu lat, poza tymi cholernymi kanałami i kryptą) dobrze napisane questy, które odhaczałem z przyjemnością, ciekawe mechaniki wpływające na zachowania mojego wampira. Jestem pełen podziwu jak to wszystko skonstruowano i przeniesiono ze świata papierowych erpegów do gry wideo. Od początku wiedziałem na co się piszę i akceptowałem pewne ułomności, które posiadają starsze tytuły. 90 % czasu to była czysta przyjemność poza misjami wypchanymi wrogami, a w szczególności misją, w której chłop poszedł podymać na miasto i poprosił o zastępstwo na cmentarzu, bo zombie wstają z grobów i próbują się wydostać przez bramy. Ile tam kurew poleciało przy próbie wytrzymania szturmu przez 5 minut to tylko ja wiem... Na koniec dodam tylko, że moja świeżo narodzona miłość do VtMB to nie tylko zasługa Troika Games, ale również społeczności graczy, która połatała całą masę błędów i usprawniła wiele rzeczy. Naprawdę to prawdziwe błogosławieństwo, że są ludzie z pasją, którzy biorą takie zakurzone diamenty na warsztat i przywracają im blask. Z ciekawości poczytałem relacje ludzi, którzy grali w Maskaradę przed tymi wszystkimi łatkami i tam się najprawdziwsze cuda działy. Dzięki Unofficial Patch miałem przyjemne doświadczenie (zero crashy, jedynie postać się gdzieś zablokowała, ale to z dwa razy na całą grę) i tytuł do którego będę wracał jeszcze, bo czuję, że go ledwie napocząłem.
- NETFLIX
-
System reputacji
Ale by beka była jakby zostało przegłosowane wywalenie systemu reputacji i póżniej wysyp liczników w sygnaturach z ręczną aktualizacją co 50-100 plusików. Co pojedynczy albo co kilka to lepiej nie, bo jeszcze pomyślą, że chwalipięta.
- Boomer Horror - hidden gemy & niszowe horrory
- MIXTAPE
-
The Sinking City 2
Tak sobie poczytałem recenzje z różnych portali i w jednej z nich gość pisał, że teraz robota detektywistyczna będzie opierać się tylko na gromadzeniu notatek/dowodów i za to będą dodatkowe punkty umiejętności, które będą na wagę złota na wyższych poziomach trudności. Czyli wyjebali pałac umysłu, rekonstrukcje scen, przeszukiwanie archiwów itd. Klimat jest, walka poprawiona w porównaniu do pierwszej części (nadal drewno i raczej średnia półka w tym gatunku, ale jest progres) ciekawe jak warstwa fabularna i czy główny bohater dżwignie temat, bo jednak Charles Reed wysoko zawiesił poprzeczkę. Ogólnie mam mocno mieszane odczucia i wygląda to tak jakby za mocno zapatrzyli się na residenty i gdzieś po drodze zgubili własną tożsamość. Nadal nie skreślam i może łyknę na premierę, ale zobaczy się jak będzie z ceną, optymalizacją i opiniami graczy.
- MIXTAPE
-
PPE.pl - portal graczy
Najgorszy rak to kiszak i za nim reszta towarzystwa. Może ign ma kontrowersyjne recenzje/oceny, ale nie słyszałem żeby jakiś redaktor od nich udał się do parku i pobił tam menela, a potem uciekł przed sprawiedliwością do Rumunii i stamtąd krytykował deweloperów, że żaden nie stworzył gry zbliżonej poziomem do pierwszych dark soulsów.
-
System reputacji
Czemu on w ogóle skasował konto za pierwszym razem ? też była jakaś afera z tym związana ?
-
PPE.pl - portal graczy
Jak ktoś przy okazji nienawidzi ubisoftu to jeszcze można dorzucić do tego zestawu kanał arkadikusa. Każdy spadek akcji ubi na giełdzie zostaje tam odnotowany i szczegółowy omówiony.
-
System reputacji
Dobrych chłopaków na plusiki i serduszka wyjebał. Teraz musi być zwiększona czujność, bo pewnie wróci łachudra po jakimś czasie. Jak się pojawi nowy użytkownik piszący na dzień dobry w temacie retrokonsolek i wrzucający hurtowo zdjęcia pudełeczek w folii to już wiadomo będzie.
- MIXTAPE
-
Właśnie zacząłem...
Vampire The Masquerade Bloodlines Taki klasyk wleciał do nadrobienia. Na Gogu od razu pobrałem Unofficial Patch, który dodaje wyciętą zawartość fabularną, usuwa setki błędów i problemów technicznych, nieco usprawnia mechaniki rozgrywki itd. Kilka godzin na liczniku i jestem absolutnie zakochany w tym co zdążyłem zobaczyć. Pierwszy raz w tym roku ogrywałem Disco Elysium i tam czułem od pierwszego dialogu, że to fachowa robota. Przy Bloodlines jest dokładnie to samo odczucie. Każda napotkana postać jest ciekawie napisana, jest fajny humor, angażujące questy. Tak sobie w to gram i naszła mnie taka refleksja, że lepiej jakby zrobili remake jedynki 1:1 zamiast próbować stworzyć kontynuację. Dobrze by było jakby taka perełka trafiła do szerszego grona odbiorców. Również do wszystkich tych z alergią na drewnianą walkę i przestarzałą oprawę graficzną. Dobre czasy nadeszły, że można chłonąć tak wspaniałe historie bez ciągłego wkurwu na stan techniczny.