Pamietam kiedy niejaki Stephen A. gledzil, ze ma „gdzies jakiegos tam chlopaka z Europy”, i ze „nie poradzi sobie z fizyczna, brutalna i wymagajaca liga jak NBA’. Te gadajace glowy mozna posluchac, ale patos, teoria i butnosc wypowiedzi tych ludzi rzadko ma odzwierciedlenie w praktycznym przebiegu rozgrywek. Zamiast tego wiecznie slysze o „what might have been”, „should’ve been’, „will definitely be”. No nie wiem co tak slabo.
Nie pamietam jak sie nazywal ten kolo co komentowal mecze Chicago z ’93go, ale jego slynny glos i „Here’s Paxon for three!!” do dzis dzwiecza mi w uszach. No i mial pragmatyczne i tresciwe podejscie do komentarza. Kurła, ten to byl przechooy.