Pierwsze przejście za mną. Czas podobny około 7h. Wrażenia mieszane. Setting mi akurat podszedł, bo lubię klimaty sci fi i cosmic horror. Większość akcji dzieje się na statku, ale nie tylko. Z nowości doszła mechanika skradania się, praktycznie taka sama jak w większości gier, ale jest jej trochę za dużo. W końcówce gry już po prostu irytowała. Jest za to dużo mniej qte niż w poprzednich częściach. Technicznie to wciąż nie jest niestety poziom ich "dużych" produkcji (Until Dawn czy The Quarry) i widać lekki jank w animacjach twarzy i postaci. Za to oświetlenie i generalny ambient robią robotę. Więcej napiszę po splatynowaniu. Wstępnie powiedziałbym, że House of Ashes wciąż na pierwszym miejscu, ale na pewno jest lepiej niż w Little Hope. W dużej mierze ocena indywidualna sprowadza się do preferencji konkretnego settingu opowieści.