Bayonetta 2 - na ten moment najlepsza, obok RE4, gra w jaką kiedykolwiek grałem, najlepszy slasher z jakim miałem do czynienia, najlepsze starcia z bossami ever które ośmieszają God Handa, Bayonette "jedynkę" czy nawet, myślałem że to niemożliwe, Vergila z DMC3. Gra pod niemal każdym względem lepsza od poprzedniczki, swoisty mad max fury road wśród gier, gdzie może ze 2-3 chaptery sa spokojniejsze i przemierzamy uliczki miasta czy innego świata, a tak to jazda bez trzymanki. Ilosc bossów na każdy chapter to Ninja Gaiden, do tego walki na paru płaszczyznach - Bayonetta potrafi pływać i dzięki skrzydełkom latac, chyba nie musze mówic co się dzieje. Te najazdy kamery na doope, pysde i cyce, te walki w tle i rozpier.dalające się całe miasta, te gigantyczne batalie w których bierzemy udział, nostalgiczne momenty i fabuła która niesamowicie wręcz się dogrywa z B1. Oręż najbardziej dojechany ze wszsytkich gier, zaje.bisty młot który jara mnie jak pochodnia, piły, miotacze ognia, cutscenki które wreszcie robią, 50 misji po przejsciu gry, walki w coopie m.in. z Rodinem co się tam dzieje w takiej jednej lokacji to jest bania u cygana. Ostatni boss też robi mimo tego co sie naczytałem - wreszcie nie jest to designerska pi.zda jak Jubileus i daje w kosc. Soundtrack to jedyna rzecz która jest na poziomie "jedynki", ale motywy grane podczas walk wreszcie nie denerwuja po 5 sekundach. Nowa Bayonetta w którkich włoskach i Jeanne w długich <3 W sumie podczas całej gry miałem jedno jedyne "ale" własnie do tego, że za dużo się wreszc tutaj dzieje - spokojnego przemierzania jakiegoś miasta jest tu moze łącznie ze 2h na 10h potrzebnego na przejście gry na najwyższym możliwym poziomie trudnosci. Przydałby się tez jeszcze jeden trudniejszy poziom bo są tylko cztery wiec będzie niedosyt po przejsciu. Dziś pewnie po siłowni usiąde i przejde jeszcze raz i jak będa takie ciary jak przy pierwszym przejsciu to bezapelacyjnie top topów growych. Dla tej gry kupiłem Wii U i trzymałem ja przez blisko rok w folii. Niczego nie żałuje i B3 to teraz najbardziej oczekiwany przeze mnie tytuł. Hideki Kamiya świetnie zrobił B1, ale to co dwójka soba reprezentuje tak ośmiesza pierwsza czesc, że aż przykro się momentami robiło.