Skończyłem całość i jako do kotleta/prasowania może być, ale niestety im dalej tym więcej głupot. Chyba najlepszy z tego był pierwszy sezon - podobały mi się te mafijne porachunki a w tle jedynie trochę nawiązań do Batmana, coś jak Gotham Central. Poniżej gdy już wchodzą wszyscy złoczyńcy na raz, do tego każdy grany zerojedynkowo i mocno przerysowany (oglądając Strange'a wolałem paznokciami skrobać po tablicy). Główny aktor grający Bruce'a też niestety nie błyszczy. O ile jako młodemu można było mu wybaczyć pewne zachowania tak potem to już poziom braci Mroczków. No i ta niekonsekwencja w pokazywaniu postaci - Zsasz tak świetnie się zapowiadał a potem zrobili z niego wsiowego głupka z pistoletem, Riddler w 1. sezonie złoto a potem jakby mu mózg wyjęli itp. itd. Piąty sezon to w ogóle jedno wielkie "ucięli nam liczbę odcinków więc wrzućmy cały materiał w dwa razy mniej odcinków". I potem wyszły takie kwiatki jak Bane czy nieodżałowany Scarface.
Mogło być lepiej, ale też mogło być gorzej. Nie tęsknię.