Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Kmiot

Senior Member

Treść opublikowana przez Kmiot

  1. Kmiot odpowiedział(a) na MYSZa7 temat w Graczpospolita
    - Elo, gdzie kurwa jesteś? - W Silent Hill kurwa, a gdzie? Przecież pisałaś bym przyjechał.
  2. Kmiot odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    W zeszłym roku święta spędziłem z Yakuzą 0 (moją pierwszą). W tym roku postanowiłem nawiązać do tamtego okresu i wziąłem się za bary z: Yakuza Kiwami [PS4] Prostsza, żeby nie napisać "biedniejsza" siostra Zero. Przyczyny oczywiste i zrozumiałe, więc nawet nie jestem rozczarowany. Dla niektórych to może być nawet zaletą, wszak Kiwami nie przytłacza. Nie jest w stanie oderwać nas od głównej osi fabularnej na długo, bo nie oferuje aż takiego bogactwa zajęć pobocznych. Pewnie: jest ich kilka, przetrwały nawet "samochodziki", a kobiece "zapasy" przeszły przeobrażenie, ale próżno tu szukać tanecznych wygibasów, nie ma rewelacyjnego zarządzania klubami z hostessami, czy też mniej rewelacyjnego, ale dość angażującego "biura nieruchomości". Nadal możemy odłożyć na jakiś czas próby uratowania życia bliskich nam osób i poszukać licznych sidequestów, choć tylko garść z nich warta jest zainteresowania. Większość pobocznych zadań charakteryzuje ten sam schemat, czyli coś trzeba komuś przynieść, gdzieś się udać, tam wysłuchać dialogu z stylu: - hej, ty, czego tu szukasz, chcesz w mordę? - chyba wy. *napierdalanka* Koniec questa. Nagroda? Jakieś drobny bilon, albo damska torebka, której nawet nie możemy założyć Kiryu i poflexować na mieście. Czasem następuje jakiś twist, gag, morał z gatunku "nie oceniaj po pozorach" i jesteśmy wolni. Choć tak jak piszę, kilka z tych questów warto zaliczyć, jednak problem w tym, że nie wiesz które, póki ich nie odhaczysz. Więc albo posiłkujesz się jakimś poradnikiem, albo idziesz na żywioł i liczysz, że fortuna będzie sprzyjać. Ja potraktowałem kwestię dość swobodnie i uznałem, że zaliczę każdy quest, na który trafię samodzielnie i przy okazji, bez zbędnego drążenia i szukania. Grę ukończyłem, licznik sidequestów zatrzymał się na ponad 50 (z 78) i... nie chciało mi się już do sprawy wracać. Nawet najciekawszy wątek fabularny nie jest w stanie wynagrodzić prostej i powtarzalnej konstrukcji tych pobocznych zadań. W dodatku niektóre najzwyczajniej w świecie irytują. Tak jak ten z przynoszeniem chusteczek gościowi, który siedzi w miejskim szalecie. Może komuś zepsuję tym spoilerem "zabawę", ale jak będziecie je kupować, to bierzcie od razu sześć paczek. Bo jak przyniesiecie mu jedną, to za chwilę wyśle Was po dwie kolejne, potem zrobicie jeszcze jeden kurs po trzy następne. Boki zrywać. A co z główną historią? No jest w pełni satysfakcjonująca. Pełna mniejszych czy większych głupotek, ale szczerze mówiąc już ich nie pamiętam. Grunt, że z całkiem niemałym zaangażowaniem śledziłem wydarzenia na ekranie, zarówno te dramatyczne, jak i krindżowe. Obawiałem się trochę obecności tego gówniaka do opieki, ale na szczęście nie naprzykrzano mi się z tą kreaturą zbyt często. No i mimo wszystko brakowało trochę bardziej wyrazistych bossów. Większość z nich pojawiało się w historii na chwilę tuż przed walką, po której ich rola się natychmiast kończyła. Bez kitu, każdorazowo zadawałem sobie pytanie "a ty kim kurwa jesteś w ogóle?" - żadnego tła, żadnych motywacji, tak samo anonimowi jak menele w mieście, choć z dłuższymi paskami zdrowia. Honor próbował ratować łysy Shimano, ale to trochę mało. Mogłoby się wydawać, że tę lukę idealnie wypełni Goro Majima, ale niestety twórcy sami zniweczyli jego potencjał. Bo koncepcja jest taka, że walczymy z nim praktycznie co chwilę. Pojawia się w fabule, prześladuje nas podczas przebieżek po mieście, atakuje przy okazji minigierek, zawraca głowę mailami, wiele sidequestów sprowadza się do walki z nim. Co gorsze, te starcia są niezbędne do rozwoju jednego z drzewek umiejętności, a chcąc je wymaksować musimy Majimę pokonać ile razy? 100? 150? Ja po 10-15 miałem go dość. Tym bardziej, że tylko kilka z nich jest niepowtarzalnych, reszta to pętla tych samych walk na ulicach Kamurocho. Fajna, przerysowana postać, ale przez nadgorliwość autorów szybko brzydnie i najzwyczajniej wkurwia. Zresztą natężenie walk na mieście też potrafi wkurwić. I zepsuty system "ciosów ekstremalnych" też szybko przestał mnie ekscytować. I fakt, że nie ma na co wydawać pieniędzy. Niektóre walki z bossami też są irytujące (tak, mam na myśli te "pistoletowe"). Tfu. Samo Kamurocho? Jak zwykle urocze. W dodatku nadal na tyle mocno mi siedziało w pamięci z Y0, że tutaj od razu czułem się jak u siebie. Oczywiście brakowało mi niektórych przybytków, z rozrzewnieniem wspominałem "tutaj kiedyś była dyskoteka, gdzie tańczyłem do Queen of the passion/ Koi no disco queen", a teraz nie można nawet wejść do środka. Smuteczek. Ale to wciąż bardzo wdzięczne otoczenie dla opowieści, a krótsza i zwięźlejsza fabuła Kiwami odpowiednio koresponduje z tymi ciasnymi uliczkami. Bo Y0 chwilami się dusiła i musiała rozpychać łokciami. Ogólnie żaden ze mnie ekspert od Yakuz, bo to raptem moja druga, więc nadal ulegam jej czarowi i powabowi. Tym razem nieco już mądrzejszy darowałem sobie pewne aspekty i marnotrawienie godzin na aktywnościach, które nie dają mi aż takiej frajdy. Skupiłem się na opowieści, porzucając ambicję "calakowania", bo gdybym miał jeszcze z 10 razy walczyć z Majimą, to bym tę grę prawdopodobnie znienawidził. A tak jest git i za jakiś czas chętnie wrzucę na ruszt Kiwami 2.
  3. Proponuję powołać niezależną komisję, która będzie określać czy dana reakcja jest uzasadniona w dyskusyjnej sytuacji. Jeśli nie będzie, to dawca reakcji powinien być banowany, albo przynajmniej przez tydzień chodzić w butach niesłusznie pokrzywdzonego, aby poczuł jak to jest. Pora ukrócić ten proceder, bo nowi użytkownicy są poddawani zbyt dużej presji, a na to nie może być społecznej zgody.
  4. No nie zniknął całkiem, ale zauważalnie się wycofał z tematów i jedynie sporadycznie pojawia się chyba właśnie w Zakupach Growych. Pewnie dlatego, że tam są bezpieczne plusy do zebrania do podbudowania nadszarpniętej reputacji
  5. Cóż, zaleta jest taka, że "Beka z typa" nie zostawia śladu na "reputacji", ot pośmiali się i lecimy dalej. Może GearsUp nadal byłby z nami, gdyby za jego kadencji była ta reakcja dostępna (*) A tak to musiał kombinować z wyłączaniem reputacji, by jakoś przetrwać psychicznie na forum zagrajmerów.
  6. Reakcje typu Plusik, Dzięki, Lubię, Haha mają prawo bytu, bo zamiast pisać "zgadzam się" "dzięki za pomoc" "XDDDD" można po prostu dać odpowiednią reakcję i nie robić zamieszania. Minusik czy Beka z typa nie są już tak jednoznaczne.
  7. To prawda, że nacechowane negatywnie emotki w jakimś stopniu ograniczają dyskusję czy wymianę zdań, bo rozleniwiają. Dajesz minusa/beka z typa i lecisz dalej. Ale dlaczego? Nie zgadzasz się z całością wypowiedzi? Jej częścią? Jest dla Ciebie śmieszna, ale z jakiego powodu? Jesteśmy na forum dyskusyjnym, więc niezgoda w jakiejś kwestii powinna generować dyskusję właśnie, tymczasem kończy się na niewiele znaczących emotkach dezaprobaty bez słowa wyjaśnienia, do którego "poszkodowany" mógłby się odnieść. Minus i chuj. Chyba jedyną słuszną postawą jest: nie napisałeś posta - nie powiedziałeś nic i ignorowanie takich reakcji. Bo skoro ktoś nie zadał sobie trudu napisać z czym się nie zgadza, to dlaczego Ty masz traktować poważnie jakieś obrazki dawane jednym kliknięciem? Zabawa reakcjami to trochę taki element tutejszego folkloru i powodowały już niejeden dramat, kilku użytkowników wykończyły. Kilku innych ananasów miało swoje okresy, gdy wlepianie "minusów" było ich jedynym zajęciem na forum. Cóż, sieciowy skansen ze swoimi wygłupami, ale nieszkodliwymi, jeśli się nad tym zastanowić.
  8. Myślę, że nie będzie nadużyciem, jeśli napisze, że Forumowi Czytelnicy również życzą każdemu Redaktorowi Szanownego Pisma PSX Extreme przede wszystkim zdrowia, bo jak ono będzie dopisywało, to reszta (w tym dobre gry) przyjdzie z czasem. Szczególne życzenia ze swojej strony chciałbym złożyć aktywnym tutaj Redaktorom @K.Adamus @Konsolite @Piechota @Roger Panu Grabarczykowi, regularnie podglądającemu nas @koso, gościnnie wpadającemu @Mazzi, @Perez przez wzgląd na dawne czasy (kiedyś to było!) i to chyba wszystko? Wszystkiego konsolowego.
  9. Jak pewnie się domyśliliście i musicie wybaczyć, ale z przyczyn osobistych nie nadałem jeszcze przesyłki do @luk_ash @Tokar i @Bartg. Zrobię to zaraz po świętach. Mógłbym je puścić dzisiaj, ale nie widzę sensu, by leżały w paczkomacie/magazynie przez trzy dni, poza tym trochę mi się nie chce już. Jesteśmy na łączach. PS nagrody Kirary już w środę były w paczkomacie adresata.
  10. Dobra, luk_ash wybrał sobie: Wzgórze psów - Jakub Żulczyk Życie i czasy Sknerusa McKwacza - Don Rosa i chociaż trwają jeszcze pewne ustalenia (Sknerus posiada drobny feler okładkowy) i laureat zapomniał podać mi namiary do paczkomatu, po czym zniknął, to załóżmy, że się nie rozmyśli. A nawet jeśli rozmyśli, to lista nagród jest na tyle obszerna, że mało prawdopodobnym jest, by chciał którąś nagrodę spośród tych, które wybiorą sobie pozostali. Dlatego zapraszam @Tokar i @Bartg aby już teraz wybrali sobie po nagrodzie, bo szkoda czasu. Jak nie będzie konfliktu, to sprawa rozwiązana. Jak będzie, to pierwszeństwo ma Tokar. No i nie zapominajcie proszę, że do paczkomatu potrzebuję Wasz numer telefonu oraz maila, nie wystarczy sam numer paczkomatu, bo ten nie otworzy się na hasło: "ja po odbiór nagrody z typerka".
  11. Kirara wybrał sobie: Dostojewski - Młokos Dostojewski - Wspomnienia z martwego domu Bram Stoker - Dracula Więc te tytuły wylatują z listy. Zapraszam @luk_ash do wyboru dwóch książek i podesłania mi PM z adresem wysyłki.
  12. Dział "Forumki" miały być w tym numerze w tag-teamie, czyli opinie z #302 i #303 jednocześnie. Ale nie ma, bo Hiv stwierdził, że "nie ma z czego wybierać". Serio? 10 stron o #302, aktualnie 19 stron o #303 (załóżmy, że do deadline było ich mniej, np. też koło 10), a pierdzący oszołom nie potrafił z tego wygrzebać kilku zdań? Na chuj on się w ogóle za to bierze?
  13. No skoro to już oficjalne, to jak najbardziej zapraszam do siebie najpierw Pana @kirara, aby mógł sobie wybrać trzy książki w ramach nagrody. Potem wybiera @luk_ash, a na końcu @Tokar. Panowie poczekają na mój sygnał. Wysyłka nagród na mój koszt. InPost (paczkomat, kurier) lub paczka Pocztą Polską. Jedyne o co proszę, to odrobina wyrozumiałości, bo jesteśmy w najgorętszym okresie pod tym względem i może być różnie z wysyłką. W najgorszym przypadku opóźni się ona na poświąteczny tydzień. Oczywiście na koniec zapraszam @Bartg, aby również sobie wybrał jakąś nagrodę pocieszenia w ramach posady organizatora. Ale po kolei. Nagrody? Wymienione w dwóch postach poniżej: Plus dwa tytuły, które doszły w międzyczasie: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4966439/projekt-hail-mary https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3959913/historia-twojego-zycia Obie jak nowe, raz czytane. Real foto części z książek (tych, które mam pod ręką): https://drive.google.com/drive/u/0/folders/1HJNFyNADJlfe-vuU-GslZXLN5cSGR7R1
  14. Kmiot odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Tymczasem Maradona TAM NA GÓRZE. Śpij słodko.
  15. Kmiot odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Co by nie gadać, ale ta sytuacja, jak Thuram szukał kontaktu z nogami przeciwnika w polu karnym i reakcja Marciniaka, to TOPCHAD DECYZJA pod ciśnieniem.
  16. Pytanie o Ostrołękę to był luźny cytat mający oddać sedno michala w michale. Ale dzięki za kompletnie nieprzydatną informację, że z Wyszkowa. Do jutra zapomnę.
  17. Just michal things. Chłopaki na pewno czekają z wypiekami na twarzach na feedback w rodzaju: 20 lat temu ta gazetka była lepsza, a Teodorczyk miał szansę być na miejscu Lewego. Jesteś z Ostrołęki?
  18. Też się rozglądałem, ale nie ma. Premiery często miały i mają dzień obsuwy. Przy czwartkowych to nie był problem, bo nawet z poślizgiem szło magazyn kupić w piątek. Teraz te piątkowe premiery to porażka, bo najpewniej numer ogólnodostępny będzie dopiero w poniedziałek. I tak to się żyje w tym Idea Ahead.
  19. Aha, idę na całość i mój finał 0:0 proszę oznaczyć jako ZŁOTY STRZAŁ. Tym samym w tej rundzie zgarniam pewne 24 punkty. Tak będzie.
  20. Kmiot odpowiedział(a) na Frantik temat w Ogólne
    Też jakoś w weekend skończyłem przygodę z The Callisto Protocol. Dawno nie było chyba takiej gry, wobec której ogół graczy jest raczej zgodny i jednym głosem wyrokuje: to dobra gra, mająca momenty zarówno bardzo dobre jak i słabe. Ale ani przez chwilę nie wkracza w sfery zarezerwowane dla gier wybitnych. Zignoruję opinie niektórych internetowych serwisów, bo nie od dziś wiadomo, że bywają tam problemy z recenzentami dysponującymi umiejętnościami obsługi pada. Niekompetencja rodzi frustrację (bo gra bywa bezwzględna i często się ginie), a frustracja wpływa na ocenę gry. Zauważyłem również w tym temacie panuje ogólna zgoda. Jednym gra podoba się bardziej, innym mniej, ale każdy ją lokuje w tych samych rewirach skali ocen i prawdopodobnie mamy do czynienia z najbardziej oczywistym 7/10 tego roku. Mięsiście na temat gry wypowiedział się już na poprzedniej stronie Wredny, więc postaram się nie powtarzać i być zwięzłym, choć zapewne bez powodzenia. Fabuła? No jest. I jest taka nie wiem... oklepana. Wszystko już gdzieś widzieliśmy, graliśmy, czytaliśmy. Amalgamat pomysłów zawartych w każdym thrillerze sci-fi. Bezpieczny i mało zaskakujący. Fajnie, że czuć tutaj inspiracje licznymi dziełami gatunku: Coś, cykl Obcy (przede wszystkim trójeczka Finchera), to chyba najbardziej jaskrawe przykłady. Z drugiej strony grze brakuje własnych elementów w tym względzie, czegoś co ją wyróżni. W zamian dostajemy klasycznego wizjonera-psychopatę, eksperymenty na obcym gatunku/wirusie, które rzecz jasna wymknęły się spod kontroli, ale nie ma w Callisto Protocol niczego niepowtarzalnego. W dodatku sama fabuła ma problem z ekspozycją oraz tempem, bo przez pół gry cała opowieść skupia się na próbach wydostania się z więzienia, całą intrygę spychając jakby na drugi plan. Ogólnie opowieść oceniam solidnie, ale jednocześnie jestem rozczarowany, że nie próbowano sięgnąć poza schematy. Poza schematami próbowano za to zagrać w niektórych warstwach rozgrywki. Oryginalny, choć niespecjalnie wyszukany jest z pewnością system walki wręcz. I ja to doceniam, bo jest inaczej, charakterystycznie. Że przy bitce z więcej niż jednym przeciwnikiem bywa chaotycznie? No bywa i to odrobinę wkurwia gracza, tym bardziej że kamera w żadnym momencie nie próbuje nawet pomóc. Starcia z trzema i więcej rywalami wymagają już pewnych umiejętności, opanowania i zamysłu, bo mashowaniem przycisków absolutnie niczego nie osiągniemy. Po drugiej stronie skali stoją za to pojedynki 1 vs. 1, które potrafią być banalne i wręcz monotonne, nawet te z bossami. Systemowi wyraźnie brakuje balansu, może przeciwników wymagających czegoś więcej niż uniknięcia trzech ich ciosów i wyprowadzenia własnych. Jest przyjemny, mięsisty feeling, wraz z kolejnymi narzędziami zyskuje na możliwościach, ale do odcinania kończyn maszkarom z Dead Space to daleko. A największym rozczarowaniem okazały się sekwencje stealth z przeciwnikami reagującymi na hałas. Teoretycznie. Bo na kucaka to możemy łazić metr przed nimi, tak samo jak zarżnąć im kolegę, a one i tak nie zareagują. Więc łazimy tak od jednego potwora do kolejnego i wciskamy przycisk cichego zabójstwa. Był potencjał, bo klimacik TOP, a skończyło się na ziewaniu, bo realizacja leży. Czego natomiast nie sposób grze odmówić, to właśnie świetny, wręcz hipnotyzujący nastrój. Callisto Protocol jest na wskroś liniowe, ma co prawda kilka mniejszych odgałęzień, więc można chwilami trochę więcej poszperać na boku, ale nagrody za to nie są specjalnie wyszukane (no i skromne początkowo inventory nie pozwala się obłowić w graty). Rozgrywka jest zwięzła (nieco ponad 11 godzin mi zajęła, łącznie z lizaniem ścian), minimum przestojów, dobre tempo i odpowiednio żongluje otoczeniem, dzięki czemu unikamy znużenia krajobrazowego. Odwiedzane lokacje potrafią być piękne i niepokojące jednocześnie. Często oszczędne oświetlenie spełnia swoje zadanie i przez większość czasu po prostu się przyjemnie tę grę zwiedza, o ile mogę użyć takiego określenia względem pomieszczeń pełnych trupów pochodzenia ludzkiego nie tylko. Widać, że do projektu wnętrz przyłożono się ponad miarę. Nawet na wszędobylskie przeciskanie się przez szczeliny i czołganie po wentylacjach spojrzę łaskawszym okiem, bo i tak niskie tempo gry niespecjalnie na tym cierpi. Generalnie im dłużej z grą obcować, tym bardziej powinna zyskiwać w naszych oczach, choć pewne fragmenty potrafią sabotować ogólny wizerunek (np. wspomniane elementy stealth). Rażą też niektóre skrypty, wyskakujące znikąd i bezgłośnie maszkary, pewna przewidywalność i schematy ich zachowań, czasem wręcz chamskie zagrania pod tym względem. Ale gra kończy się akurat w momencie, gdy może zacząć nużyć. Nie było tutaj potencjału na dłuższą zabawę, więc w sumie umiar twórców działa na korzyść Callisto Protocol. Pogromcy Dead Space się nie doczekaliśmy, ale udało się zaspokoić głód przygody w tym stylu.
  21. Kmiot odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Oho, rośnie szansa na bardziej jednostronne widowisko, niż wczoraj
  22. Ta okładka kalendarza wygląda jak sraka xd
  23. Doliczyć do tego Switcha i bariera 1000 godzin w roku spędzonych na graniu luzem przebita.
  24. Kmiot odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    No Chorwacja klasycznie. W tym roku lepiej, że dali chujowy półfinał, niż mieliby dać chujowy finał. Oby jutrzejszy mecz był ciekawszy i Maroko nie zabrakło sił. Bo w przeciwnym razie też będzie pewne 3:0 i stypa.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.