Treść opublikowana przez ogqozo
-
Ni no Kuni: Queen of the Holy White Ash
To nie jest kwestia Sony, ale całego rynku. Na Nintendo DS jest ogrom świetnie wyglądających i opiniowanych jRPG-ów, które często nawet się nie zbliżyły do tłumaczenia. Jak choćby, no wiecie, Ni No Kuni. Nie znam się tak bardzo, co wychodzi w Japonii na PS3, żeby dokładnie porównać sytuację, ale nie odnoszę wrażenia, żeby w przypadku PS3 był większy odsiew. Najlepiej stosunkowo wyszło ostatnio pewnie faktycznie Wii, które w ostatnim okresie życia dostało zaskakujące wsparcie od Nintendo europejskiego, znanego z tylu zaniechań w przeszłości. Też ich trzeba było trochę męczyć, ale faktycznie, tutaj było jakieś drgnięcie w dobrym kierunku. Mam jednak wrażenie, że to nie stanie się regułą. Firma wydawała się sama najbardziej zaskoczona tym, że ktoś się jara Xenoblade'em. Pamiętam czasy SNES-a, kiedy w ogóle nic nie wychodziło, to był złoty okres i masa gier w ogóle się rozpłynęła w historii, część pozostawiła wąski fandom (oczywiście dzięki piratowaniu i dziecinnie łatwym emulowaniu na każdym pececie), który jest za mały, by być ważną grupą na rynku. W ten sposób zamknęły się różne ścieżki pełne ciekawych pomysłów, czy to Live a Live, czy Bahamut Lagoon, czy Seiken Densetsu 3 i dziesiątki innych... Może gdyby w tych czasach Japończycy byli w stanie podbić Zachód, to potoczyłoby się to inaczej. Wyjątkowa hitowość wielkobudżetowego FF7 moim zdaniem nie (jak niektórzy mówią) zaczęła, tylko zarżnęła możliwości popularyzacji tego gatunku, no ale to temat na inną gadkę. Nie mam realnej nadziei na poprawę w tej formie. Widzę tylko taką opcję poprawy, że Japończycy się nauczą angielskiego i będą po prostu indie developerzy robić indie tłumaczenia swoich gier. GIerki Zeboyda pokazują, że nie trzeba wiele, by zrobić fajną gierkę ze schematu jRPG-a. Być może nowe systemy indie przyjmą się w Japonii na tyle, że zacznie się era intensywniejszego robienia i tłumaczenia ich. Bo jak patrzę na ten rok, to widzę, że na ten moment w ogóle więcej ciekawych "japońskich" gier (kreatywne platformówki, gry fabularne - tekstowe i filmowe, gierki nastawione na prosty dziwny pomysł itd.) powstaje na Zachodzie, niż w Japonii. Tyle że to jest moja nadzieja, nie ich. Wygląda mi na to, że Japończycy po prostu nie są specjalnie zainteresowani podbijaniem świata. Wydanie gry lokalnie wydaje się nawet w przypadku największych hitów często im zupełnie wystarczać, bez chęci podzielenia się z nami.
-
Ni no Kuni: Queen of the Holy White Ash
Niestety nie widzę racjonalnego powodu, żeby japońska sztuka gier video wróciła do starego poziomu. W zasadzie mija 20 lat od momentu szczytowego jRPG-ów i kreska dość równo leci cały czas w dół. Mimo wszystko wyborne gry nadal się mogą trafiać, ale problem pozostaje też inny - nadal, mimo tylu osiągnięć cyfryzacji i globalizacji, połowa najwybitniejszych jRPG-ów nigdy nie zostaje wydana po angielsku. Ni No Kuni PS3 też nie był pewny, tak samo jak wcześniej Xenoblade czy ostatnio Levelowski zestaw Guild...
- GOTY 2012
-
GOTY 2012
Zagłosowałem na Hotline Miami (i Thirty Flights), bo to dla mnie konsolowa gra, w rozumieniu, przez które zawsze byłem konsolowcem. Wyszła na peceta, no cóż, takie czasy widać. To prawdziwe dzieło sztuki, polecam. Ogólnie czułbym się głupio w roku, w którym poziom mainstreamowych gier osiągnął chyba najniższe dno za mojego życia, na siłę wrzucać Far Crye czy Dishonoredy, a z powodu jakiejś tam zasady technicznej olać dużo dużo lepsze indie gierki, także na peceta. Przeciwnie, chyba tym bardziej warto, żeby ludzie ich nie olali, przyzwyczajeni, że na peceta wychodzą same suchary bez wartości artystycznej. Nie zależy mi żeby to wliczać do jakiejś listy. Wiem, że część osób weszła w temat i zobaczyła "o, ogqozo poleca z tego roku te i te gry, no teraz to koniecznie je obadam", tak samo jak ja wchodziłem nie po punkty tylko zobaczyć listy konkretnych osób.
-
Primera Division
Przed nami tydzień z Realem i Valencią: trzy mecze Real-Valencia, w pucharze i lidze. Valencia co prawda w tym sezonie zawodzi, ale w sumie ma już tylko 4 pkt. straty do Betisu i tylko 7 do Realu...
-
Primera Division
No kurde nie wiem, co napisać... beka z Malagi, Messi ich zrobił? Mecz miał potencjał, Malaga prezentowała się nawet nieźle, Barca bez jakiejś rewelacji, ale błędy ich pogrzebały. No i Messi zniszczył. Bez jaj. Niektórzy piłkarze regularnie grają dobrze, albo czasem nieźle, czasem rewela, mają słabsze momenty, ale Messi gra już praktycznie prawie zawsze rewelacyjnie. Ostatnie 10 startów - 17 goli i 3 asysty. Był najlepszy na boisku w KAŻDYM z tych dziesięciu meczów... może poza meczem z Levante, gdzie obaj siali równą pożogę z Iniestą? Bez jaj, co to w ogóle jest?
-
Premier League
Miałem cały czas jedno wrażenie: czemu kurde koleś nie wpuścił Sturridge'a tylko gra tym kalekim trójkątem ofensywnym Sterling-Suarez-Downing? Liverpool za bardzo nie istniał.Po wejściu Sturridge'a mecz od razu się wyrównał, a nawet to raczej Liverpool ma przewagę, robi coś w ataku, United chce tylko dotrwać przy 2-1. Mówiłem, że chłopek jest potrzebny Liverpoolowi, dobry czy nie dobry, na pewno daje dużo większy potencjał ofensywny niż Sterling.
-
Primera Division
Jutro Barca gra na wyjeździe z Malagą, najlepszą defensywą ligi. Tak że, hm, wyzwanie!
-
Premier League
Berbatow jest skuteczny, gdy gra na szpicy. Niestety Jol często ustawia go z tyłu, za Petriciem, tak jak dziś, to nie strzela... Nie wiem, czy jest sens o tym pisać, ale... Artur Boruc zagrał dobry mecz! W meczu z Aston Villą (0-0) wybronił parę niezłych okazji. Zebrał dobre noty, a statycznie, z racji wyniku 0-0 i ataków Villi, jest na pewno jednym z lepiej wypadających graczy.
-
Primera Division
Jak nie urok, to brak Cristiano... Lepsza gra obrony z lewym obrońcą na nic się zda bez stwarzania okazji. Kaka zbiera dwie żółte kartki niecałe 20 minut po wejściu na boisko. Jeszcze dwa i pół roku jego lukratywnego kontraktu... Zabawny w ogóle jest bramkarz Osasuny, koleś chyba nigdy nie ćwiczył kopania piłki.
-
Premier League
Szkoda, że nie strzelił, akurat by wszyscy stracili czyste konto poza moim Azpi, który właśnie zszedł... so much fuks. Mimo wszystko dobra kolejka, Macie przyznano trzy asysty, a jeszcze coś walnie Southampton na pewno. Miałem niedawno kolejkę na 27 punktów, teraz Mata w jeden mecz mi dał więcej, a kto wie, może dobije do 50. Szkoda, że żaden z napastników nic nie zrobił. Cisse to koleś tego typu, że jeden mecz po zakupie zaczynam się zastanawiać, na co właściwie liczyłem. Może na to, że Cabaye i Ben Arfa wrócą i Newcastle zacznie coś grać, ale to się nie stało.
-
Premier League
Dobry rodzyn podany przez komentatora. Podobno Stephane Mbia podpisując kontrakt z Queens Park Rangers był przekonany, że to gdzieś w Szkocji.
-
Primera Division
Ciekawostka: Sergio Ramos dostał już w Realu 15 czerwonych kartek, najwięcej w historii klubu.
-
Oskary 2013
Phoenix na pewno nie, Hoffman w sumie może.
-
Oskary 2013
Głupi Amerykanie nie rozumieją totalnej radości .
-
Pokemon X/Y
To było nieuniknione, ale obawiam się przejścia w 3D. Oczywiście nie może to być pełne 3D, więc wygląda to sztucznie i niezbyt ładnie. Jednak przede wszystkim obawiam się tego, że gra będzie jeszcze wolniejsza niż Pearl/Diamond. Nie znoszę nowoczesności za ten trend, Nintendo niby go zazwyczaj zdołało unikać, ale w przypadku serii Pokemon różnie z tym bywa.
-
Luźne gadki
Co lepsi tak, ale Messi pewnie potrzebuje na to co najmniej 20 meczów. Kolejny dowód na to, że PR i marketing znaczą więcej niż forma, sukcesy i gole.
-
Oskary 2013
Już wydawało się, że "Zero Dark Thirty" wychodzi na jakąś tam pozycję faworyta, ale po dzisiejszym ogłoszeniu zaskakujących nominacji, chyba nic z tego. Ani Bigelow, ani Affleck, ani Tom Hooper nie zostali nominowani za reżyserię. Zamiast tego "Miłość", która także dostała nominację dla najlepszego filmu, jako pierwszy nieanglojęzyczny film od "Listwó z Iwo Jimy". Jako czarny koń na pewno będzie teraz opisywane "Życie Pi", ale nie stawiałbym kasy... No i nowy David O. Russell, czyli faworyt z września...
-
NBA
Dlaczego? Hm, bo widać nie uważają, że jest wart swojej pensji. Bo nie jest. Ma pensję jak gwiazda, a jego wydajność jest przeciętna. Patrząc na obecne w plotkach opcje transferowe, chcą raczej obniżyć koszta (nowy podatek od luksusu boli). Rudy Gay ma 16-18-19 mln dolców w kontrakcie. Jared Dudley ma niecałe 4,5 mln co roku i gra w sumie równie dobrze. Pytanie brzmi, po co właściwie Phoenix miałoby w to wchodzić, i to jeszcze oddając wybór w drafcie. Bo są frajerami? Wszystkie wymiany tego typu będą na ten moment bardzo trudne, no bo naprawdę - kto i dlaczego miałby chcieć średnio dobrego kolesia, który ma jeszcze 2,5 sezonu wysokiego kontraktu? Co do nazwy, wszystko od co najmniej roku wskazuje, że taki jest plan, powrócić do nazwy Sonics. Nie słyszałem, co na ten temat ma do powiedzenia sam właściciel Thunder, który posiada prawa do nazwy, ale ludzie z Seattle wydają się przekonani, że im się uda je zdobyć, jest to dla nich ważne. Tak że szykuje się pewne zamieszanie w historycznych tabelkach... A tutaj beka z Artesta: http://www.youtube.com/watch?v=jZZvEYh_O_Q
-
Primera Division
Teoretycznie wysoki wynik, ale... warto pamiętać, że Celta nie tylko jest ekipą z dołu tabeli, ale też nie wystawiła kilku podstawowych graczy, jak Aspas, Oubinia, Lago (liga jest widać dla nich ważniejsza niż szansa pokonania Realu). Mimo to aż do 88. minuty było tylko 2-0 i jeden gol mógł dać dogrywkę... oczywiście teraz Real może specjalnie mówić, że pozwalał na te wszystkie okazje Celty, żeby Casillas miał okazję się wykazać. Pierwszy naprawdę dobry pokaz Ikera od jakiegoś czasu. No więc przy tym wyniku 2-0, przy atakującej Celcie, przy rezerwowym ciągle składzie obrony... no więc w tej właśnie sytuacji Sergio Ramos (jedyny w tym sezonie w miarę niezawodny obrońca, wracający po przerwie z powodu kartek) (pipi)a faul, który jest prosto na czerwoną... po czym zaczyna wyzywać arbitrów, co na pewno zapewni mu parę dodatkowych meczów odpoczynku. Trochę go rozumiem, bo pewnie nie były to celowe faule, no ale kurde...
-
TRANSFERY
Ponieważ agent Franka Lamparda już potwierdził jego odejście w tym roku, nie dziwi, że Chelsea pewnie zakupi jakiegoś pomocnika. W tej chwili blisko jest do zakupu Maroune'a Fellainiego, jego klauzula to 30 mln euro. Oferta Galata za Sneijdera została zaakceptowana. Sam zawodnik podobno wolałby pójść do jakiegoś silnego angielskiego klubu. Wygląda na to, że w styczniu codziennie będziemy mieli to nazwisko w nagłówkach portali. Blisko powrotu do Borussii Dortmund jest podobno Nuri Sahin. Skończone transfery mniej znaczne: Pablo Armero, jeszcze niedawno jeden z lepszych lewych obrońców, po obniżce formy został wypożyczony do Napoli. Guillaume Hoarau był łączony z wieloma klubami, ale trafił do... chińskiego Dalian Aerbin. Uaktualnienie: Niektóre media podają, że Wesley Sneijder uzgodnił kontrakt z Galatasaray.
-
NBA
Nie wiem czemu, ale wpisałem sobie w wyszukiwarce The Onion "Tim Duncan". Tytuły artykułów...
-
Koncerty - terminy, relacje, wrazenia
Dla mnie też. To było zupełnie jak mój pierwszy seks, tylko dłuższe.
-
Primera Division
Google nie podaje żadnego źródła poza anonimami na jakichś forach i fejsach. Dodatkowo nawet anglojęzyczne cytaty pojawiają się tylko na polskich stronkach, a jedynym wymienionym źródłem ma być wypowiedź Rosicky'ego dla... Al-Jazeery, cytowanej przez "Abrar" (to taka gazeta w Iranie). No nie wiem...
-
NBA
Haha, też to chciałem napisać właśnie, ale mi posta długiego wcięło. To pokazuje doskonale skalę upadku, o której mówimy - że faktycznie dzieje się coś dość niezwykłego. Nadal warto pamiętać, że Zachód jest w tym sezonie naprawdę wyjątkowo mocny, ale jednak... mówimy o zespole z nadal czołową dwójką i centrem ligi, bardzo dobrym rozgrywającym i niby niezłymi opcjami na pozostałych pozycjach. Tak to wygląda patrząc na atak, ale w defensywie wiek udziela się dużo bardziej. Jak bardzo lubię oglądać Jamesa Hardena, zwłaszcza, gdy gra naprzeciwko słabej defensywy. To jest gwiazda, doskonały lider zespołu, wszyscy powinni być wdzięczni losowi za jego odejście z Thunder. Jakkolwiek było paru świetnych, na czele z Russellem, Harden chyba już odebrał Ginobiliemu miano najbardziej ekscytującego leworęcznego koszykarza, jakiego miałem okazję oglądać. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku znowu w pierwszej piątce sezonu będzie Kobe (wyrównując rekordy Kareema i Malone'a). Ale Harden to na pewno równie dobry kandydat, a w bezpośrednim starciu było widać doskonale, że choć Harden nie jest jakimś tytanem defensywy, radzi sobie w niej znacznie lepiej, niż stary Kobe. Mimo że w sumie dopiero zaczyna rozdział w Houston, przybył w końcu na samo otwarcie sezonu, wydaje się też znacznie lepiej zgrany ze swoim zespołem, wiedząc, jak rozedrzeć obronę, by kompani mieli dogodną pozycję. Większość z pięciu trójek Carlosa Delfino (5-7) padła po podaniu Hardena. No ale jeszcze co do Lakers... zagrało paru zmienników, jak wybrane z 60. w drafcie białe drewno Robert Sacre, do tej pory zmiennik na parę minut... Co by nie mówić o umiejętnościach, uderzyło mnie to, jak bardzo cały zespół wydawał się zmęczony. W drugiej połowie ewidentnie wyglądało to tak, jakby już mieli dość tego sezonu. To nie wyglądało jak zespół walczący właśnie o życie. Gdy Rockets odjechali dość szybko w trzeciej kwarcie, miałem wrażenie, że gdyby im kazano, mogliby teraz spokojnie dorzucić do jakichś 140 pkt. I to kolejny taki mecz. Naprawdę wciągnąłem się w oglądanie Lakers - pozwalają wielu rywalom pokazać się z najlepszej strony.