Treść opublikowana przez LukeSpidey
-
Banishers: Ghosts of New Eden
No tak, ale to odradza przeciwników, a mi niespecjalnie chce się z nimi jeszcze raz walczyć.
-
Banishers: Ghosts of New Eden
Zacząłem kilka dni temu i mam pierwsze spostrzeżenia. Oczywiście śmiech mnie bierze jak widzę mapę świata, który tak naprawdę wcale nie jest otwarty. Cała masa korytarzyków, przesmyków, przejść - zero swobody. Nawet nie można skałki przeskoczyć, bo trzeba iść na około jak twórcy sobie wymyślili. Przez to odnoszę tylko wrażenie, że cała tak eksploracja bardziej męczy i nudzi, niż pobudza ciekawość i chęć poznania każdego zakamarka. Sama walka, choć wydaje się być rozbudowana, jest dość prosta i trochę bezpłciowa. W ogóle nie czuć mocy naszych uderzeń. Fajny pomysł za to, że trzeba żonglować postaciami. No i fabularnie wątki poboczne są wciągające i potrafią zaskoczyć, ale niestety gra popełnia fundamentalny błąd na początku dając nam oczywisty wybór. I teraz już mnie tak naprawdę nie obchodzą losy innych postaci, bo i tak zawsze wybieram opcję, która ma mnie doprowadzić do zakładanego celu. Trochę to słabe i mocna obdziera aspekty moralne naszych wybór. Nie sposób się po prostu przejmować losem napotkanych postaci. Mam tylko nadzieję, że wątek główny dowiezie, bo ten jest intrygujący i wciągający.
-
CRONOS: The New Dawn
Kilka dni temu skończyłem swoje pierwsze przejście. Ta gra to nie jest gra 7/10. To nie jest średniak, to nawet nie jest dobry średniak. Ta gra to taki BANGER, że głowa mała. Coś niesamowitego. W czasie swoich 26 godzin (tyle pokazuje konsola), choć sama gra wyświetliła 21 godzin na koniec, ani razu nie uświadczyłem buga, glitcha czy innego błędu, nawet najmniejszego, czy to z dźwiękiem czy z animacją. Pod względem technicznym absolutne arcydzieło i gra w 100% gotowa na premierę. To się dzisiaj praktycznie nie zdarza. Co do samej rozgrywki to ostatni raz tak się jarałem w 2010 jak po raz pierwszy ogrywałem Dead Space. To wówczas też było niezwykłe przeżycie. Sam Cronos jest niemal idealny. Piszę "niemal", ponieważ wiadomo, że nie ma gier idealnych i tutaj też niektóre elementy można było zaprojektować inaczej, no ale traktuję to jako zamysł twórczy (mowa oczywiście o ekwipunku i limitach). Nie mniej jednak jak się nauczyłem, że muszę strategicznie podchodzić do zarządzania tym aspektem to nie było to wcale takie trudne. To co wychodzi na plan pierwszy to przede wszystkim niezwykle gęsta i klimatyczna atmosfera. Gra nie straszy jakoś szczególnie, a jeśli już są jakieś jumpscary to niestety to najprostsze, czyli wyskakujące twarze na ekranie. Mocną stroną gry nie jest straszenie, co wydawałoby się na pierwszy rzut oka oczywistością, lecz niepodrabialny klimat i poczucie ciągłego zagrożenia ze strony przeciwników nie tylko dlatego, że generalnie całą grę jesteśmy na debecie z amunicją, ale przede wszystkim dlatego, że co chwilę słyszymy niepokojące dźwięki, charczenia, szuranie itp. Elementy te były na tyle istotne i wpływały na moje obcowanie z grą do tego stopnia nawet wtedy, kiedy czytałem sobie notatki znalezione w czasie zwiedzania lokacji, a sama gra nie pauzuje rozgrywki w tym momencie, więc możecie sobie wyobrazić, że czytając zapiski cały z niepokojem pędziłem przez tekst z obawą, aby mnie tylko coś nie złapało z zaskoczenia. Na duże brawa zasługuje również animacja postaci i jej design. Przyznam szczerze, że kiedy zobaczyłem pierwszy zwiastun gry to wygląd bohaterki mnie trochę odrzucił. Pomyślałem sobie wtedy, że chyba twórcom gier powoli kończą się pomysły na ten element, ale im dłużej grałem tym bardziej podobało mi się to, co widziałem i ostatecznie uważam, że projekt stroju jest rewelacyjny. Animacja to drugi mocny punkt, ponieważ cały czas się czuje ciężar jaki ma na sobie postać. Sam preferuje gry wolniejsze, gdzie przemierza się świat powoli i to w Cronosie pasowało mi bardzo. Na koniec pozostaje broń palna i trzeba powiedzieć, że czuć tę moc, szczególe jak już się ulepszy niektóre jej elementy do konkretnego poziomu. O historii nie będę się rozpisywał, bo nie chcę rzucać spoilerami, ale napiszę tylko, że bardzo podobał mi się kierunek, w którym zmierzała historia. Niestety uważam, że końcówka trochę rozczarowała, choć to jest kwestia subiektywna. Ewidentnie jest tutaj miejsce na ciąg dalszy. Zdecydowanie moim zdaniem kandydat do wyróżnienia w tym roku i zdecydowanie niedoceniony przez krytyków. Martwią też wyniki sprzedaży, ale liczę na to, że Bloober zaskoczy nas w przyszłości i zaserwuje kontynuację.
-
Xbox Series - komentarze i inne rozmowy
Czyli M$ wcale nie taki dobry tylko dla aktualnych subskrybentów cenę podniesie za 60 dni od ogłoszenia. Zatem do konca roku cena Utlimatedla wszystkich poszybuje w górę.
- Hell is Us
-
Hell is Us
To nie pomogę. Tak jak pisałem u mnie walka zaczynała się tak, że atakowałem olbrzyma, po chwili ten wypuszczał energetyczną pępowinę, więc skupiałem się na niej, w między czasie olbrzym miał tam jakieś ataki, ale przeważnie zajmowałem go dronem, a po zniszczeniu pępowiny koncentrowałem się na nim i obniżałem mu atakami pasek życia. Z każdym z tych czterech olbrzymowi udawało się wypuścić pępowinę może 2-3 razy zanim padł.
-
CRONOS: The New Dawn
Ale to już desperacki krok i mija się z celem. No pun intended. Ja sam na początku sprawdziłem, czy nie mam włączonej asysty celowania, bo coś za dobrze mi szło i okazało się, że nie, więc celność w tej grze to po prostu kwestia wprawy. No i trzeba korzystać z tego, co daje otoczenie. Jeżeli są beczki czy kanistry to trzeba w nie ładować najlepiej tak manewrując, żeby przeciwnicy sami do nich podchodzili. Wtedy jeden strzał i sprawa niemal rozwiązana.
- Hell is Us
- Hell is Us
-
CRONOS: The New Dawn
Bo na początku ten system jest trudny. Dopiero kilka potyczek, trochę ulepszeń i zrozumienie, że nasza postać też może biegać i zaczyna się robić bardzo przyjemnie i satysfakcjonująco.
- Xbox Game Pass - gry w abonamencie
- Xbox Game Pass - gry w abonamencie
-
PPE.pl - portal graczy
I jeszcze ten clickbaitowy nagłówek.
- Hell is Us
-
CRONOS: The New Dawn
Do gejmerów, którzy już Cronoska ograli. Co radzicie ulepszać w pierwszej kolejności? Z energii ulepszyłem trochę broń a pierwszy rdzeń wykorzystałem na zwiększenie pojemności ekwipunktu. Teraz mam dostępne dwa kolejne i nie wiem, w co je dać, a nie chcę popełnić jakiegoś głupiego błędu zaraz na starcie.
-
Hell is Us
Doszedłem do pierwszej lokacji, gdzie przeciwnicy mają 3. poziom. Od razu mnie wytłumaczył pierwszy lepszy. Podobnie jak na początku gry teraz znowu trzeba być uważnym i metodycznym w walkach a te potrafią być chwilami przytłaczające. Moja ulubiona broń biała, czyli średniej długości miecz-tasak, musiał ustąpić miejsca prawdziwemu killerowi, tj. temu największemu mieczowi, który znajduje się gdzieś na początku gry. Po ulepszeniu do 16 poziomu ma combo trzech ciosów i jak ten ostatni wejdzie to prawię ziemię pod nogami przepoławia.
-
Hell is Us
Ale nigdy nie pomaga w zagadkach, a przynajmniej mi jeszcze nie pomogła. Nawet jak w grze była sytuacja, gdzie naszukałem się klucza a po jego użyciu i ich otwarciu ujawnił się kolejny szyfr do rozwiązania to Tania nawet skomentowała coś w rodzaju " You've got to be kidding me." Normalnie wyjęła mi wtedy te słowa z moich ust.
-
Hell is Us
Podoba mi się, że jak się zatniesz to postać nie podpowiada ci co masz zrobić. Albo czytasz uważnie i analizujesz albo stoisz w miejscu. I żeby nie było to nie jest tak, że ta gra definiuje na nowo zagadki czy coś w tym stylu. Jeśli ogarnia się wszystko, co się robi to w sumie są one dość łatwe. Najgorsze jest wpaść na trop, ale tutaj nie trzeba zgadywać tylko skupić się na wszystkich poszlakach, którymi dysponujemy. Raz się zaciąłem, ale tylko dlatego, że próbował coś zrobić zanim zrobiłem coś innego. Chodziło o rozmowę z NPCem. Jak się okazało, że z nim porozmawiałem to z tej konwersacji wyszła kolejna wskazówka i wtedy sama zagadka przestała być trudna.
-
Hell is Us
Walka na środkowym poziomie jest faktycznie banalna szczególnie, jeśli ulepszy się odpowiednio broń, ale jak Wredny pisze w tej grze to chyba jest tak naprawdę poboczny element stąd nie ma jej wcale tak dużo szczególnie w sekcjach korytarzowych. W tej grze chodzi o eksplorację i rozwiązywanie zagadek. W tym pierwszym aspekcie gra nie ma się czego wstydzić. Miejsca, które odwiedzamy są monumentalne, a historia, którą odkrywamy coraz bardziej daje do rozumienia, że mamy tu do czynienia z jaką ogromną i długoletnią historią dwóch zwaśnionych frakcji. Niby nic nowego, ale ubrano to jeszcze dodatkowo w konflikt zbrojny, które jakże teraz wydaje się być nam bliski i dodano całą masę elementów religijnych i nadprzyrodzonych. Wszystko to czyni z Hadei, kraju, w którym się dzieje akcja, miejscem niezwykłym, trochę znajomym, ale jakże obcym. Za każdym razem jak odwiedzam nową lokację to jestem niemal przytłoczony jej projektem, wyglądem i klimatem wylewającym się z ekranu. Tutaj historia nie tylko jest pisana w skrawkach notatek, które znajdujemy, ale również wokół nas. Każda rzeźba, każdy projekt architektoniczny zdaje się mówić, że mamy do czynienia z czymś znacznie przerastającym nasze podejrzenia. Do tego ta muzyka, TA MUZYKA. Niesamowicie buduje atmosferę. Chwilami można się poczuć naprawdę niekomfortowo, chociaż sama gra unika tak zwanych wyskakujących straszaczy, więc raczej można spokojnie sobie wszystko zwiedzać bez obawy, że zaraz zrobimy w gacie. Bardzo podoba mi się, że gra nie prowadzi za rączkę. Wszystkie wskazówki, jakie znajdujemy musimy sami sobie poukładać w głowie i dopasować do reszty układanki. Często znajdujemy jakiś klucz, zwykły czy niezwykły i zaczyna się myślenie, gdzie jak widziałem drzwi/skrzynię z tym symbolem. Do tego zagadki środowiskowe zmuszają do bacznej obserwacji. Również aktywności poboczne, tzw. dobre uczynki potrafią nagle zaskoczyć. Wczoraj miałem taką sytuację i nagle się zorientowałem, że od kilku dni noszę przedmiot, który właśnie teraz jest potrzeby. Co do samego ruchu postaci to wydaje mi się, że brak jej po prostu kilku klatek animacji, szczególnie, kiedy się obracamy. Ale można spokojnie przymknąć na to oko. Wszystko inne w tej grze to wynagradza. Można jeszcze ponarzekać na różnorodność przeciwników, ale ponownie to chyba nie do końca gra o pojedynkach, więc też traktuję ich bardziej jako środek co celu niż sam cel. Ja ze swojej strony bardzo polecam. Jak to się mówi u mnie w tej chwili "two down, two to go".
- Hell is Us
-
Hell is Us
Jestem w czwartej lokacji i podobnie jak Wredny przegapiłem jeden dobry uczynek. No cóż, będzie drugie przejście. Póki co mam w plecaku kilka kluczy, które nie wiem, gdzie użyć, więc metroidvania w tej grze to chyba będzie na porządku dziennym. Zacząłem też już ogarniać mechanikę walki. Warto korzystać z nowych zdolności i ulepszeń, bo sprawiają one, że same potyczki stają się o wiele ciekawsze i różnorodne. Trzeba też jednak pamiętać, że pędzenie na łeb na szyje łatwo zakończyć zgonem. No i ponownie powtórzę się, ale klimat w tej grze jest niesamowity. Do tego ta muzyka, która bardziej niepokoi niż relaksuje. Super projekt miejscówek. Nie powiem, ale gra ma ogromny potencjał na kontynuacja i rozwinięcie formuły.
-
Hell is Us
W tej grze trzeba być bardzo spostrzegawczym. Postacie w grze podają wskazówki czytelnie, ale czasami samemu się trafia na jakiś przedmioty zamknięte w skrzyniach a kilka godzin później klucze do nich i teraz trzeba pamiętać, gdzie co było. Ja gram tak, że jeśli gra czegoś w oczywisty sposób nie sugeruje to znaczy, że jeszcze nie pora na to. Jestem w czwartej lokacji i tutaj przeciwnicy już są bardziej wytrzymali i mocniej biją. Gra ma tak niepokojący klimat, że chwilami można poczuć się naprawdę nieswojo. Jeszcze nie do końca opanowałem mechanikę walki. Czasami warto szarżować, a innym razem trzeba do walki podejść metodycznie i strategicznie.
- Hell is Us
-
Hell is Us
Irytujące jest to, że premiera gry jest 4 września, ta zainstalowana na konsoli od dwóch dni i będę mógł zagrać dopiero o godzinie 22:00, bo wtedy ją Sony odblokuje. Ja rozumiem, że różne strefy czasowe i nie chcą, aby ludzie oszukiwali zmieniając regiony, ale kurwa dawać dostęp do zakupionego produktu prawie 24 godziny od dany premiery? Kogoś tam nieźle pojebało. Taaa, cyfra górą my ass.
- Hell is Us