Treść opublikowana przez Suavek
-
Temat ogólny.
Na szybko, to X-Com: Ufo Defense i UFO Enemy Unknown to ta sama gra, tylko inaczej nazwana w EU i NA - https://pl.wikipedia.org/wiki/UFO:_Enemy_Unknown
-
Persona 5
Eeee, na 100% był dlc z jap. głosami, bo sam kupiłem P5 na premierę i ściągnięcie jap głosów to pierwsze, co zrobiłem jeszcze przed pierwszym uruchomieniem gry. Kto mnie zna ten wie, że ja z założenia mam uczulenie na większość dubbingów - tylko niektóre jestem w stanie tolerować - więc jestem mocno uprzedzony, ale generalnie tyle co miałem okazję porównać, to jednak w P5 Japoński jest fajniejszy. Poniższa scenka (timestamp 1:48 powinien się odpalić) jest świetnym tego przykładem. Uwielbiam głos Nijimii. No ciary na plecach. Gdy zaś tę samą scenkę obejrzałem po angielsku, to aż mi się słabo zrobiło... Nie znam się, nie wiemm, czy jest to kwestia odpowiedniej przeróbki głosu już po jego nagraniu, czy co, ale od amerykańców bardzo czuć sztuczność i wiele takich dubbingów w grach i anime sprawia wrażenie, jakby faktycznie lektorzy na odwal nagrywali sceny pod bajkę dla dzieci, zamiast dać z siebie coś więcej. PS. Co by nie było, nie chodzi o wyższość japońskiego nad angielskim czy odwrotnie, tylko fakt, że oryginał w 90% będzie zwykle lepszy niż jakikolwiek dub.
- Persona 5
-
Właśnie porzuciłem...
Nagadaliście mi i tak i jeszcze pewnie rozważę powrót. No bo dla samej historii bym chciał to poznać. Ale na gameplay musi być jednak dobry moment. Może jakiś urlop dłuższy. Jeszcze nie kasuję.
-
Właśnie porzuciłem...
Być może muszę mieć odpowiedni nastrój na taki typ "zabawy". Niby jeszcze Catherine z dysku nie wywaliłem, ale zwyczajnie nie mam ochoty gry odpalać. Ja jestem typem gracza, który nie lubi się frustrować, dlatego nie czerpię tu dużej satysfakcji, nawet jak już mi się uda rozwiązać trudniejszy poziom. Bossowie właściwie są najfajniejsi. Jakoś inaczej mi się gra pod dodatkową presją czasu i wtedy nie przejmuję się AŻ TAK kolejnymi powtórzeniami. Natomiast podczas normalnej rozgrywki głowię się, kombinuję a wewnętrzny perfekcjonista dodatkowo nakazuje zdobyć jak najlepszą ocenę pod koniec poziomu, co oczywiście napędza dodatkowe frustracje. Chociaż to akurat mi już z czasem przeszło. No zobaczymy, ale biorąc pod uwagę, że czasu na granie jest niewiele, a samo w sobie powinno to sprawiać frajdę, to niestety Catherine mnie rozczarował. A przecież w grze jest multum zakończeń, więc teoretycznie warto by było przejść ją kilka razy, co raczej kompletnie przekreślam. No chyba, że na easy...
-
Właśnie porzuciłem...
Być może trochę wczesne stwierdzenie, ale obawiam się, że porzuciłem Catherine. Po raz drugi. To fajna, pomysłowa, przemyślana i intrygująca gra. Tylko widocznie za głupi jestem na te puzzle. Są one nie tyle trudne, co mało satysfakcjonujące, a powtarzanie poziomów w przypadku błędu/zgonu wyjątkowo mnie frustruje. Bardziej ciekaw jestem fabuły oraz potencjalnych zakończeń bazujących na wyborach gracza. Tymczasem kolejne puzzle są bardziej jak kara i element, który trzeba przeboleć, żeby popchnąć historię dalej. W efekcie chciałbym jakoś grę ukończyć, ale gdy przychodzi co do czego, to wolę odpalić co innego, przy czym będę się lepiej bawił. I tak już kolejny miesiąc, choć jestem jakoś w połowie gry. No fajny koncept, ale nie dla mnie, niestety...
-
Temat ogólny.
To pozwolę sobie wymienić jeszcze parę tytułów, lub dodać +1 do już wymienionych. Zakładam, że tytułów typu Quake, Doom, czy Duke 3D nie ma już co powtarzać. Age of Empires 2 Death Rally Dungeon Keeper Divine Divinity Emperor: Battle for Dune FTL Metal Fatigue Terminator: Future Shock Theme Hospital To the Moon Vampire: The Masquerade - Bloodlines
-
Temat ogólny.
Nie wiem, o co chodzi, ale Deus Ex musi być. Homeworld, mało kto wspomniał. Klasyk. X-Com: UFO Defense The Elder Scrolls II: Daggerfall Wiedźmin Fallout 1/2 System Shock 1/2 Heroes of Might and Magic III Warcraft 2 Starcraft Unreal (Tournament)
-
Zakupy growe!
Parę gierek do niegrania, na dobry początek roku. Robocików nigdy za wiele. Ale ten nadruk o naklejkach na okładce, to mogli sobie odpuścić, łajzy...
-
Kontrowersyjny temat o grach wideo
Właściwa Vita owszem, ale wyżej głównie miałem na myśli PSTV. Wszyscy traktowali to bardziej jako pierdołę/ciekawostkę, ale osobiście mile wspominam konsolkę i nadal mam ją na wierzchu, obok przenośnej Vity. Kwestia, czy daną grę wolę odpalić na małym, czy dużym ekranie. A generalnie obie konsolki mogłyby wiele zyskać, gdyby Sony ich nie porzuciło tak wcześnie...
-
Kontrowersyjny temat o grach wideo
Może nie kontrowersyjna, ale chyba mało popularna opinia - PSTV to była fajna konsola/koncept... Wiem, że teraz to wszyscy ciągle zachwalają "przenośność" takiego Switcha czy tego typu konsol, ale biorąc pod uwagę możliwości PSTV, rozmiar i cenę, to konsolka było spoko. Po prostu platforma została zaniedbana przez Sony, tak jak właściwa Vita, choć potencjał w obu przypadkach był ogromny, gdyby poświęcić im trochę zasobów. A i były gry na Vitę, które mając wybór wolałem odpalać sobie na większym ekranie. Lubię platformy i gry Sony, ale kurde zeszmaciła się firma okrutnie, a decyzje przez nich podejmowane od lat bywają żenujące, zarówno dla konsumentów, jak i podobno i developerów.
-
Szambonurek - czyli gnioty, które nam się podobały.
Oj nostalgicznie dziś u mnie. Spojrzałem na półkę z grami i rzucił mi się w oczy MS Saga: A New Dawn, który jak najbardziej do tematu się nadaje. Niszowy, średnio oceniany jRPG z Gundamami na PS2. No bo idealna gra nie była, plus stylistyka SD (Super Deformed) nie kazdemu przypadłaby do gustu, ale mimo wszystko grę przeszedłem lata temu i bawiłem się świetnie. Od strony fabuły i otoczki to taka naprawdę klasyczna aż do bólu przygoda jRPG. Niemniej jednak urok gry tkwi w systemie walki i customizacji robotów, zarówno od strony poszczególnych części (korpus, głowa, ręce, nogi), jak i ekwipunku (wszelkie uzbrojenie, pancerze etc.). Dla wielu osób to Matador w Shin Megami Tensei: Nocturne był takim momentem, który wymusił korzystanie z buffów i debuffów podczas walk, ale dla mnie był to właśnie MS Saga. Potyczki, szczególnie z bossami, były dość wymagające, ale cała ta wspomniana customizacja, planowanie i kombinowanie dawały ogromną satysfakcję, gdy już udało nam się rozpracować przeciwnika. Średniak, ale gra sprawiła mi więcej frajdy i satysfakcji, niż FFX.
-
Intra w grach
Wieczór przy YT. Od filmiku do filmiku i mi się przypomniało poniższe intro, które do dziś robi wrażenie: W ogóle nigdy nie byłem szczególnym fanem SF, ale SF4 swego czasu mnie oczarował samą oprawą AV, od filmików, przez muzykę, po właściwą grafikę. Szkoda, że piątka to już taka plastelina...
-
Najlepsze gry i aplikacje na Androida
Wiem, że weebowe gry rytmiczne prawie nikogo nie obchodzą, ale i tak wspomnę o Hatsune Miku: Colorful Stage - https://play.google.com/store/apps/details?id=com.sega.ColorfulStage.en&hl=pl&gl=US Fajna, kolorowa i dobrze zrobiona japońska gra rytmiczna/muzyczna. Oczywiście mobilowe F2P, czyli energia, gatcha, gwiazdki, sto tysięcy itemów i menusów i nie wiem co jeszcze, żeby usilnie wyciągać od graczy kasę. Sęk w tym, że jeśli ktoś chce po prostu pograć nie przejmując się jakimiś tam punkcikami, to nie ma w tej kwestii żadnych ograniczeń, ani potrzeby płacenia czegokolwiek. Można grać nawet mając 0 energii (nie zdobywa się po prostu itemów i EXP wtedy), a nowe utwory można odblokować z czasem przez gameplay, co wcale nie jest szczególnie trudne, czy wymagające. A i tak za same logowanie i rozgrywkę zawsze wpadnie trochę świecidełek, jeśli komuś na tym zależy. Jest tam jakieś "story", ale nie wiem o czym, bo przewijam wszystko. Kompletnie mnie to nie obchodzi, ani nie interesuje. Wiadomo, animu idolki i te sprawy. Muzyka to vocaloidy i j-pop. Kwestia gustu, ale cóż. Na plus fakt, że wiele utworów ma kilka wersji - np. jeden śpiewany przez vocaloidy, a drugi bardziej normalny. Przykładowy gameplay poniżej. Co prawda najwyższy poziom trudności, ale to też jest bez znaczenia. Dla mnie Hard jest taki w sam raz i dobrze się przy tym bawię.
-
Shin Megami Tensei V
Żeby nie było, że tylko marudzę... BGM z czwartego rejonu jest świetna. Aż się nie chce wdawać w walki. (Nie żeby w ogóle się chciało, ale miałem nie marudzić...) Podoba mi się też, że w grze jest dość dużo konwersacji między różnymi demonami. Nie wnoszą one do gry nic szczególnego z punktu widzenia rozgrywki, gdyż jest to bardziej ciekawostka, ale mimo wszystko miłe i często zabawne urozmaicenie, gdy już się taka scenka przytrafi. Niemniej jednak ciężko chyba by było samodzielnie trafić na wiele z nich, ale od czego jest YT?
-
Matrix Quadrilogy
- Shin Megami Tensei V
Dotarłem do drugiego "lochu" i zdecydowanie stwierdzam, że jednak wolałbym rozgrywkę w "klasycznym" stylu. Mapa w lochu trochę mało czytelna, ale poza tym od razu ciekawiej. Nowa muzyka, motyw walki bez tego dołującego "wstępu", plus odrobina puzzli. Miła, choć zapewne krótka przerwa, po wielu godzinach biegania po szarym pustkowiu. Zakładam, że następny kolor, to będzie biel. Ale z tego co widziałem przynajmniej muzyka powinna być lepsza.- Age of Empires 4
Możesz jeszcze StarCrafta 2 spróbować, o ile jeszcze nie grałeś. Z tego co pamiętam, to właśnie prawie żadna misja kampanii nie pozwalała się "bezpiecznie" rozbudować, gdyż cele misji i ewentualne achievementy wywierały sporą presję i poniekąd wymuszały bardziej dynamiczne planowanie. Ale z drugiej strony nie ma co się oszukiwać. Starzejemy się, pewne formuły sprzed lat niekoniecznie będą bawić teraz tak samo, jak dawniej. Aczkolwiek wprzypadku AoE4 mam wrażenie, że trochę za mocno poszli w klasykę. Pisałem już wcześniej, ale na mnie akurat gra również nie zrobiła wrażenia, choć RTSy dawniej kochałem. Mało tego, są tytuły, które nadal mam ochotę zagrać/pograć, jak np. C&C Remastered, ale akurat nowe AOE4 nie jest żadnym priorytetem.- Szambonurek - czyli gnioty, które nam się podobały.
Duke Nukem Forever na PC był spoko. Jasne, 10 lat za późno, czy ile tam, ale gdyby podejść do gry bez kontekstu, to aż taka zła nie była. Średniak, ale bardzo dobrze mi się grało. Dobre/ciekawe momenty też były i po latach trochę z gry pamiętam. A że większość na premierę grała i oceniała wersje konsolowe, to w sumie nic dziwnego, że wrażenia były słabe.- Matrix Quadrilogy
No nie, to nie to właśnie. Nawet w poprzednich Matrixach jakoś miał więcej tej specyficznej "charyzmy", albo w Wicku. Tutaj naprawdę, zmęczenie, lub już starość, dają o sobie znać.- Matrix Quadrilogy
Ten film był taki... niepotrzebny. Nie jestem fanem Matrixa, więc nawet nie mogę powiedzieć, żebym miał jakieś szczególne oczekiwania, oprócz dobrej akcji. Sequel na siłę. Miał dobre pomysły momentami, ale zdecydowanie zbyt dużo próbowano w nim upchnąć. Były momenty, że w przeciągu raptem jednej minuty zarówno czas jak i miejsce akcji zmieniały się jakieś pięć razy, jak nie więcej. Zbędny fanservice co krok, fabuła bezsensowna, bohaterowie bez charakteru pojawiający się z dupy, zaś efekty pozbawione jakichkolwiek emocji. "Shaky-cam" i ujęcia zmieniające się co ułamek sekundy, utrudniające jakiekolwiek śledzenie akcji i tak sprowadzającej się do prostych młócek i nieciekawych strzelanin. Nawet Keanu zdaje się jakiś znudzony, zmęczony, że w ogóle musi w tym występować. Ktoś pytał o muzykę. Serio nie utkwił mi w głowie choćby jeden motyw. Ani jeden. Matrix to klasyk. Sequele były takie se, ale historyjkę opowiedziały, zwroty akcji miały fajne, a wiele scen akcji mimo wszystko pamięta się do dziś, nawet jeśli nie robią już takiego wrażenia. Z czwórki natomiast zapamiętam... że straciłem na nią niepotrzebnie czas. Naprawdę.- Shin Megami Tensei V
Czytam i oglądam różne opinie i mam wrażenie, że tylko mnie nie do końca ta odsłona przypadła do gustu. I choć jak najbardziej się zgadzam z wieloma argumentami "za", tak subiektywnie nadal coś mi w grze nie do końca odpowiada, przez co ciągle się trochę zmuszam do grania. Ostatnio na przykład mnie "olśniło", że usunięto z gry wszelkie ewolucje demonów. Tj. na przykład Pixie ewoluującą do High Pixie, Setanta do Cu Chulainn itd. Niby pierdoła, ale jednak kolejne "uproszczenie/ograniczenie" na tle poprzedników. Najbardziej jednak boli to, o czym pisałem wcześniej - mocno monotonny i nieciekawy nawet jak na serię świat i powolny gameplay. Już nawet nie wspominając o znikomej i przeciętnej fabule. Poniekąd może i sam jestem sobie winny, tak jak pisałem wcześniej o trochę nadmiarowym "lizaniu ścian" we wszystkich lokacjach. Plus trochę sobie chyba nieciekawie zrobiłem protagonistę. Pierwszy raz chciałem pójść 100% w build magiczny i prawdę mówiąc nie jest to "IMO" za ciekawe. Teraz chcę nastawić protagonistę na Almighty, ale bez wiedzy na temat potencjalnych przyszłych zdolności to trochę strzał w ciemno. No ale będzie to na pewno ciekawsze niż trzymanie wszystkich żywiołów i paru supportów. Przynajmniej do momentu, aż wreszcie odblokuję ostatnie sloty na zdolności, które gra uparcie długo przede mną blokuje...- Retro handheldy do emulacji
Czarować w drugą stronę też nie chcę. Pisałem wyżej, że mój egzemplarz ma chyba walnięty drugi slot SD, co trochę ogranicza jego możliwości. I na ten moment jedyne czego się boję, to właściwie ile ten sprzęt pożyje od strony technicznej, skoro to "chińszczyzna". OS pół biedy, bo i tak wszystko jest na karcie SD, więc nawet gdyby coś się zbrickowało, czy nie wiem co, to można to jeszcze odratować. No ale dałem za to około 280zł, więc nie majątek. A podobno kiedyś można było jeszcze taniej ten sprzęt dorwać. Za taką cenę konsolka jest naprawdę spoko i na ten moment jestem zadowolony. Tym sposobem pogrywam sobie krótkie partyjki w WarioWare Inc, Rhythm Tengoku, czy Macross: Scrambled Valkyrie i parę innych, a w gotowości mam kilka gier japońskich z angielskimi patchami, jak Shin Megami Tensei 1-2, IF, Mother 1-3, Super Robot Wars J i inne. Gorzej z dostępnym czasem, żeby to wszystko ogarnąć, ale tu tym bardziej konsolka jest pomocna, bo tak jak wspomniałem, szybko można odpalić, pograć, zapisać save state i wyłączyć, bez noszenia ze sobą żadnego większego sprzętu i ładowarek. Ale tak jak pisałem, dla mnie główny urok, to gabaryty RG280V. Jestem krótkowidzem, więc rozmiar ekranu mnie nie boli, a nawet i odpowiada. Ot zabawka, mini-konsola. Raczej większej konsoli bym nie chciał na swoje potrzeby. A nawet jeśli, w przyszłości, to tylko jeśli emulacja np. GC lub PS2 osiągną sensowne rezultaty. Wtedy faktycznie coś większego się kupi.- eShop - małe gry, VC, ciekawe promocje itd.
Argumentem jest oklepane "bo przenośne", jak mniemam? Danganronpę jak najbardziej polecam, ale jak ktoś nie ogranicza się wyłącznie do Switcha/portable, to na PC całą serię (tj. trzy główne odsłony) można w promocjach za 70zł dostać, a grać można na na multum sposobów (pad, mysz/klawiatura, remote play), więc z tą "najlepszą formą" bym nie przesadzał. Standardowo kwestia gustu. Jako, że ze Switchem ograniczam się głównie do exclusive'ów, to niewiele mi na ten moment wpadło w oko w promocjach, ale że gier muzycznych/rytmicznych nigdy mi za mało, to się skusiłem na Taiko no Tatsujin Rhythmic Adventure - https://www.nintendo.co.uk/Games/Nintendo-Switch-games/Taiko-no-Tatsujin-Rhythmic-Adventure-Pack-1888075.html Z tego co widzę największe dotychczas promo. Obie części za 92zł, a sama gra to port wydanych tylko w Japonii odsłon z 3DS. Łącznie ok. 160 utworków. Taiko jest proste, fajne, przyjemne i bardzo pozytywne, więc polecam. W największym dotychczas promo jest też Groove Coaster Wai Wai Party - https://www.nintendo.co.uk/Games/Nintendo-Switch-download-software/GROOVE-COASTER-WAI-WAI-PARTY--1683216.html Też bardzo fajna gra rytmiczna w wersji switch-exclusive. Zakładałem temat na forum, gdyby ktoś chciał sprawdzić.- Dragon Ball (także Z, GT i Super)
Ładna grafika. Widać PS4 nadal w formie. /s - Shin Megami Tensei V