Treść opublikowana przez Sylvan Wielki
-
Sifu
W tego typu grach skill jest wymagany, ale podstawą jest praktyka. Gdy przykładowo zaczynałem swoją przygodę z Dead Cell, to taki very hard wydawał mi się niemal absurdalny. Jakiś czas później nawet nie wybierałem tego poziomu ani cięższego ekspert tylko z miejsca 4 Cell Nightmare mode, które potrafię bez straty energii przejść. W Sifu mam podobnie. Zdobyłem , ale nie była to kaszka z mleczkiem. Nieraz przechodziłem dany etap zanim zdobywałem okolice 8tys. ptk zań. Wszytko jest tu kwestią wprawy, obycia i poznania. Oczywiście zwinne palce też się przydadzą, bo w Sifu szalenie istotna rolę odgrywa zbijanie ciosów naszych oponentów - mnie setki godzin w Dead Cells i tysiące odbitych serii ataków nieprawdopodobnie pomogły. Ale przejdźmy do konkretów. Jeżeli w pierwszym akcie jesteś w okolicy 40tki raczej warto go powtórzyć. Gra jest wymagająca, ale etapy nie są długie i jak się uważa, to nie powinieneś dobić do 30tki (najlepiej mieć ją w okolicy 3go rozdziału, a jeszcze lepiej na początki 4tego). Szkielet gry jest na tyle przyjemny, że nie musisz całości przechodzić, tylko dany fragment. Próbuj zatem i ćwicz. Szczególnie, że to nie jest tak - im później, tym gorzej/ciężej. Nieraz zdarzył mi się zgon przykładowo przemierzając klub (II akt), a w 3 i 4 przeszedłem bez problemu. Jeżeli celujesz w to najlepiej mieć dwudziestkę w ostatnim poziomie. Jego bowiem możesz sobie powtarzać do znudzenia. O ile zwykłych przeciwników wprawny gracz zbije bez straty energii, tak ostatni boss może napsuć krwi. Stąd zapas, który się przyda. Ekstremalnie ważny jest rozwój naszej postaci. Umiejętności "zapas postawy", który zwiększa maksymalną wartość postawy, "odzyskiwanie postawy", zwiększający wartość odzyskiwanej postawy po udanym uchyleniu oraz "odzyskiwanie skupienia", które zwiększa wartość odzyskanego skupienia po udanym uchyleniu lub parowaniu i "skuteczność parowania", gdzie parowanie wpływa na postawę przeciwnika, to najważniejsze umiejętności w grze i skupiasz się głównie na nich. Najlepiej na start 4tego rozdziału mieć już 3/3 skuteczności parowania. Szalenie ważna sprawa. Niestety najcięższa do zdobycia. "Zapas skupienia" możemy mieć w zaledwie jednym segmencie. Można pokusić się o dwa, ale patrz wyżej plus ten jeden ostatecznie wystarczy, a punkt można wydać na coś bardziej przydatnego. Polecam przynajmniej jeden punkt dodać do biegłości w walce z bronią. Zasadniczo każdego bossa możesz z nią odwiedzić, a to szalenie się przydaje do niszczenia jego postawy. Trwałość broni też można wzmocnić, ale nie więcej jak jeden raz. Z ciosów specjalnych bardzo polecam "skupione, silne podcięcie". To zaledwie jeden pasek umiejętności, atak idzie nisko, podciętego przeciwnika dobijamy, następnie podnosimy i jest szansa na kolejne kombo. Nieoceniony atak przy walce z bossami. Najcięższym, tuż obok finałowego, jest boss #3. Dlatego rekomenduję "złapanie broni". Przeogromnie ułatwia to tę potyczkę. I tylko dla niej warto mieć to w swoim arsenale zagrań. Istna rewelacją jest "mistrzowskie wykorzystanie otoczenia". Otóż naciskają jeden przycisk atakujemy przeciwników przedmiotem znajdującym się w pobliżu. Jest kilka sekwencji w grze, gdzie sub bossowie nic nam nie mogą zrobić, ponieważ spamimy R1. "Deszcz ciosów" też konkretne zagranie (spore obrażenia i jest szansa, że przeciwnik się wywróci). Atak trzeba jednak wyczuć. "Kopnięcie z wślizgu" również ratuje 4 litery. Płynnie z defensywy możemy do ataku przejść. "Mistrzowskie władanie bronią" też jest Sprawa z bossami. Nie, nie oszukiwałeś. Oni to robią Sifu to trochę, jak gra w szachy. Trzeba atak rozważyć, być cierpliwym. Kąsanie przeciwnika, delikatnie go osłabiając jest tu podstawą. 3 i 4 ty boss wręcz tego wymaga - cierpliwie unikasz na średnim dystansie ich ataków, następnie aplikujesz skromną kontrę. Nie jest to szybka, dynamiczna potyczka, ale diablo skuteczna, na tyle że dzięki temu można je ubić bez straty energii. Przy pierwszym bossie waży jest unik jego ataku maczetą - kontra natychmiastowa. Są tam do pomocy bambusowe kije, wiec można go relatywnie szybko zbić. Drugi tez jest relatywnie łatwy - nie unikasz jego ataków (dobrze mieć już skupienie parowania na drugim poziomie) tylko je zbijasz i kontrujesz. Jak nie czujesz się na tyle sprawny na tym etapie, to skup się na uniku i kontrze. Blokować nie ma co, ponieważ facet szybko nasz pasek zbije. Zatem unik/parowanie. I tak. Niektórzy przeciwnicy przechodzą w tryb szału, przez co są ekstremalnie groźni. Trofeum za przejście gry mając maksymalnie ćwierć wieku jest najcięższe. Nie ulega to wątpliwości. Rozwiniesz postać, poznasz grę, mechanikę, wpadnie. Mnie całość zajęła okolice 34 godzin. Niebawem będę się przymierzał do kolejnej w Sifu, tym razem w wersji na PS4 i jest szansa, że z nabytym doświadczeniem uda się za pierwszym podejściem zdobyć to wymagające osiągnięcie. Na zakończenie, @Bud. Pamiętaj, bo nie każdy gracz to wie, że istnieje możliwość zabicie sub-bossów jednym atakiem, gdy w dłoni broń tnącą dzierżysz Jest to ekstremalnie przydatne w 4 akcie, gdzie jest kilka maczet i kilku sub bossów. Zazwyczaj zaczynają dialog, ty podchodzisz, lądujesz atak i zabijasz jednym uderzeniem.
-
The Best of Ósma Generacja, runda 4.
Mechaniki z poszczególnych gatunków growych zaczęły przenikać do innych, stąd przynależność gatunkowa nie była już tak klarownie rozpisana jak podczas panowania 8, czy 16 bitowej ery. Pamiętam jak przed laty czytałem recenzję R&C w PSX Extreme i przy bodaj Raczet i Klank Up Your Arsenal widniało "gra platformowa", co było bzdurą, ale może autor wyszedł z założenia, że jak czasami musi skoczyć, to z urzędu platformer. Dodatkowo bohater wizualnie przyjemny, więc równoczesne jest to gra dla młodszego odbiorcy, a to częściej przypisane jest grze platformowej, niż strzelaninie (to już brzmi poważnie, jak coś dla dorosłego odbiorcy). Ja z serią związany jestem od początku jej istnienia. Oczywiście można powiedzieć, że jedynka jest strzelaniną z elementami platformowymi albo platformówką z elementami strzelania. Było sporo skakania po platformach, nierzadko naciskało się na spust. W każdym razie od Going Comando, to pełnoprawna strzelanina, gdzie nawet znane z FPS strefowanie doszło na dzień dobry. Oczywiście nawet w obrębie serii zdarzają się spore dysproporcję w tym segmencie - patrz. Quest for Booty, a Gladiator, gdzie w tym drugim praktycznie już tylko faszerujemy ołowiem oponentów, a przycisk odpowiedzialny za skok nie jest nadużywany. Zasadniczo chodzi mi o to, że rimejk Raczeta i Klanka zdecydowanie bardziej nastawiony jest na akcję niż jego pierwowzór.
-
Zakupy growe!
Dokładnie. Podobnie, jak przy Spider Manie z 2018r. wyprodukowano tyle tych stilbuków, że niektóre sklepy za darmo je dodawały do zakupu gry. Zatem nie była to dedykowana wersja limitowana, jak w przypadku NieR Automata, czy obecnie drugiego Dying Light. Niemniej piękne pudełko, trzeba przyznać. Również go posiadam. Cenię takie wydania. Niektóre stilbuki są prześliczne. Kilka z mojej kolekcji: Część w bardzo łatwy sposób idzie nabyć - przykładowo Sifu. Natomiast są wydania niesłychanie rzadkie i kosztowne przy tym. Przykładem niechaj będzie znane i lubiane Sekiro - minimum 400zł. Shadow of the Colossus w wersji limitowanej, to wydatek rzędu 800zł.
-
Gran Turismo 7
Trzeba przyznać, że zwiastun (jak to się teraz mawia) - robi wrażenie.
-
The Best of Ósma Generacja, runda 4.
Pamiętaj, że nie tylko ty oceniasz. Głosów oddano aż 113, a sama walka jest niezwykle wyrównana. Zgodzę się, że REmake to świetna gra. Absolutnie kapitalne odrestaurowanie jednej z moich ulubionych gier z Szaraka. Ale to wciąż odgrzewany kotlet, choć doskonale wysmażony, podany ze smacznymi ziemniakami i pyszną mizerią. Przygody Pana Sakai to zupełnie nowy tytuł, w którym nie zabrakło powiewu świeżość, a sama pozycja jest co najmniej bardzo dobra. Dla przypominania gra graczy 2020r. Zaszczytne drugie miejsce w głosowaniu na Grę Roku 2020r na forum (blisko 30 oddanych głosów, to ponad 16% z całej puli). 9.1 od grających na meta (ponad dwadzieścia tys. głosów). Średnia oddawanych nań głosów w ostatnich 3 rundach, to aż 83%. Umniejszanie jej z tytułu, że to przebrany asasyn, bo chłopkiem podróżujemy po otwartym świecie, w którym są posterunki do odbicia, to już doszukiwanie się wad na siłę. Podobnie jak deprecjonowanie szaty graficznej, jakby miała ona jakieś większe znaczenie - jak tak, to na podium z miejsca można dać RDR II z One X, bo nic lepiej na 8 gen. nie wyglądało. Oczywiście Cuszima nie jest technicznie najbardziej zaawansowaną grą, ale stylistycznie mało co może się z nią równać. Ograłem mnóstwo gier na poprzedniej generacji i rzadko kiedy robiłem tyle zrzutów. Artystycznie piękna gra. Choć oczywiście wypada dodać, że REmaki też wyglądają znakomicie. Niemniej to nie głosowanie na najlepszą grafikę. Nic to. Tak jak w przypadku Doom Eternal VS NieR Automata. Gra 9/10 spotkała inną grę 9/10. Przegrany hańbą się nie okryje. Nie doszukiwałbym się dziury w całym. Idąc tym tropem, jakiś anty fan TLoU II też mógłby wysnuć teorię spiskową, że skoro Kmiot był nią zachwycony, to celowo umieścił ją w drugiej połowie listy, gdzie rzecz jasna mocarzy nie brakuje (Death Stranding, Uncharted4, REmake), tak nijak ma się ona do pierwszych sześćdziesięciu czterech par, w których znajdziemy takie growe tuzy jak - Bloodborne, Wiesiek, Sekiro, NieR, God of War, Breath of the Wild). Facet wykonał i wykonuje kawał niesamowitej pracy, by ożywić nieco forumek. Jak powiedział, że maszyna losująca pary cechuje czysta losowość, to tak zapewne jest. Bóg RNG dla niektórych był bardziej łaskawy (Gyrosy), dla innych srogi (Doomiasty Eternal). Co miało przejść, przeszło. Przeszedł dalej, bo to znakomity tytuł, a różnić się od klasyka musiał, bo w drugiego Residenta przyjemnie się grało w 1998r. Z tytułu sterowania obecnie jest niemal niegrywalny. Wiesz, to nie jak z Demon's Souls tudzież SotC, gdzie można coś bez większych zmian przenieść, bo specjalnie mechanika się nie zestarzała. W przypadku rimejków często stare (szkielet danej pozycji) łączy się z nowym (mechaniki). W THPS także mocno całość usprawniono. Pierwszy Raczet i Klank był platformówką z elementami strzelania. Już w kontynuacji grę zmodyfikowano pod częstsze naciskanie spustu i na pierwszych arenach masz więcej przeciwników niż przez kilkadziesiąt minut grania w poprzedniczce. Przy odświeżeniu gry w 2016r. twórcy poszli właśnie tą drogą, by działo się więcej i było bardziej efektownie przy tym.
-
Nioh
Nie twierdzę, że jej w ogóle nie było, ale mnie jakoś specjalnie ta farma nie uprzykrzała życia w Nioh. Samą miło wspominam, choć oczywiście kilka rzeczy bym zmienił. W każdym razie w stosunku do innych gier, to nic strasznego i żmudnego. Takie złote korony w Monster Hunter World, to jest dopiero HC. Path of Exile też potrafi być bezlitosne w tym aspekcie. Ale to oczywiście indywidualna sprawa. Zgodzę się, że są gry z przyjemniejszymi zestawami. @BRY@N tak. Posiadam w kolekcji wszystkie 3 wersje Demonów z PS3 plus rimejk na piątce. To jedna z moich ulubionych gier więc każdą ukończyłem na 100%. I tu racja, farma pure blade stone może być solą w oku. W jednej z wersji udało mi się w kilkanaście prób, a w innej dobre 3-4 godziny odwiedzin u czerwonookiego. Wracając do bohatera tematu. Absolutnie polecam zakup wszystkich DLC do jedynki (do kontynuacji zresztą także). Bardzo dobra rzecz serwująca najbardziej wymagające pojedynki.
-
Nioh
Obecnie mam 169 więc rozumiem Łowców. Niemniej zawsze wychodzę z założenia, że gra ma przede wszystkim dawać frajdę z rozrywki, a osiągnięcia to miły dodatek, ale wszytko zależy od kompletu trofeów. Ostatnio przykładowo skończyłem drugą odsłonę Dying Light. Niezła gra, ale nie na tyle aby chciałoby mi się poświecić dodatkowe kilkanaście godzin w celu zgarnięcia 100%. Nie przepadam za znajdkami w grach. Szczególnie takimi, które nic nie wnoszą ciekawego do gry. W Strażakach Galaktyki, które jakiś czas temu splatynowałem, zbierało się stroje, zatem W Nioszkach są Kodamy, a te raz, że są urocze, dwa wpływają na grę. Warto zaznaczyć, iż obie części Nioh nie są krótkimi grami na kilka(naście) godzin. Przejście ich bowiem zajmuje kilkadziesiąt godzi. Zestaw cenię za to, że nic nie można tu pominąć, trofea są sprawnie skonstruowane i opierają się głównie na walce, zachęcając przy tym do różnorodności (opanowanie poszczególnych klas oręża). Niepotrzebnie z kowalem przesadzono (farma), ale ogólnie za pierwszym podejściem można zdobyć wszytko, dozbierać kodamy, wykonać specyficzne misje, odwiedzić gorące źródła i voilà. Dodatkowo całość jest dość wymagająca, wiec tym większa radość z 100%. Zdobyłem między innymi w Demon's Souls (4x), trylogii Souls, Bloodborne i Elden Ring i powiem wam, że ta w Nioszkach jest równie przyjemna co w Eldenie. Bo jednak w takim DkS III trzeba farmić przedmioty, przechodzić grę kilka razy. Rzecz jasna to nie jest kłopot, gdyż gra się bardzo dobrze, a takie NG+ można w kilka godzin ogarnąć, ale czasami twórcy na siłę wydłużają czas gry. Tu tego nie ma aż tyle, ale 100% spokojnie pożre ponad sto godzin.
-
Wiedźmin 3: Dziki Gon
Piękna przygoda przed tobą. Dziesiątki godzin fantastycznej zabawy. Aż dziw, że tak późno Z dodatkami w grach różnie bywa. Jedne są lepsze, inne są gorsze - pamiętam jak w Fallout 4 zapłaciłam bodaj 34 zł za DLC, które okazało się.... półtoragodzinną, średnią misją (na szczęście długi, klimatyczny i bardzo dobry Far Harbor zmył tę plamę nikłej jakości). Niemniej Serca z Kamienia są rewelacyjne, a Krew i Wino, to obok Przebudzenia do Drago Age Orgins, jest najlepszym dodatkiem w jaki miałem przyjemność zagrać. Chciałoby się rzec: tak wiele za tek niewiele. I to w takiej jakości A po Eldeniku Bożym faktycznie inne koniki Wybacz Płotka.
-
Kącik bokserski
Oficjalnie. Cóż, Canelo jednak nie rwie się do kolejnej batalii z Bivolem. Ta punktacja sędziowska to był piękny wałek. A dla naszego Adama Kownackiego najprawdopodobniej szykowany jest Dereck Chisora.
-
Nioh
Według danych na piątej PlayStation: Nioh 183 godz, Nioh II 214 godz. System jednak podlicza całość, więc do danych poglądowych wchodzą DLC, a w obu częściach kupiłem wszystkie dodatki sumiennie je ogrywając. Zatem dobre kilkadziesiąt godzin należy odjąć. Nie korzystałem z żadnych poradników, ani z pomocy innych graczy. Zatem z różnymi dobrodziejstwami (YouTube) sądzę, że w okolicy stu godzin można się w jedynce zamknąć. Kontynuacja to okolice 140. Niemało, ale też bardzo przyjemne (pomimo zbieractwa).
-
Wiedźmin - NETFLIX
Niestety brutalna prawda. Facet jest zamożny, ma przy tym swoje lata. W pełni rozumiem chęć jeszcze większego zarobku. Niemniej mając pozycje, status, majątek powinien dbać o swoją spuściznę, a nie tylko: - "Płacą, niech robią co chcą. W sumie to ja nie tak do końca deklarowałem jak to z tym odcieniem skóry jest". - "Ale Andrzej, te dziewczyny opisywałeś jako kobiety o jasnych włosach" - "A no tak, tak. Może. Nie wiem. Nie pamiętam. Lauren mówiła coś o wizji artystycznej" - "Oj, czarno to widzę". - "No, zapłacili z góry.".
-
Wiedźmin - NETFLIX
Jedno jest pewne. Ta cała Lauren Schmidt Hissrich ma jakąś awersję do blondynek. Wiemy już jak wygląda sprawa Milvą: "Geralt w świetle błyskawicy zobaczył jasnowłosą dziewczynę z napiętym łukiem". oraz Mistle: "Z hukiem wyleciało okno. (....) Wszystko wylądowało na stole czyniąc spustoszenie wśród misek i kufli. W ślad za pieńkiem wskoczyła na stół jasnowłosa, krótko ostrzyżona dziewczyna". No i teraz. "Zaczekaj Tissaia. Powiedziała druga kobieta. Młodsza, wysoka, jasnowłosa w zielonej, mocno wydekoltowanej sukni. (....) Margarita Laux-Antille z pluskiem wynurzyła się z basenu rozbryzgując wodę. Ciri nie mogła się powstrzymać by się nie przyglądać. Widziała nagą Yennefer nieraz i nie sądziła, że ktokolwiek może mieć piękniejszą figurę. Była w błędzie. Na widok nagiej Margarity Laux-Antille pokraśniałyby z zawiści nawet marmurowe posągi bogiń i nimf". Andrzej swoje. Redzi bliźniaczo swoje, a Lauren "Poszukujemy aktorki size + do roki szczupłej blondynki". Rzecz jasna wszelaka krytyka tych zabiegów jest w sieci określana jako : brak tolerancji i rasizm.
-
Nioh
Tak. Też tak sądzę. Nic to. Miłej gry i koniecznie opisz wrażenia. U mnie Nioszki kompletne. Mam nadzieję, że kiedyś tam dane będzie nam zagrać w cześć 3cia. Według mnie świetna, wymagająca seria. Jedynka bardziej mi się podobała od kontynuacji, choć i ona 9/10 lekko ma u mnie. Klasyczny przykład, że grafika nie jest najważniejsza, ale tę mogliby podciągnąć w kolejnej części.
-
Death Stranding
Death Stranding udało mi się kupić nieco przed jej premierą. Pamiętam jak dziś. Zwiastuny były dziwne i intrygujące zarazem. Zresztą sama rozgrywka również. Początek gry - coś absolutnie niezwykłego. Typowy Kojima. W erze klepanych na przysłowiowe jedno kopyto gier z otwartym światem on pokazał, że da się przedstawić coś innego, oryginalnego. Oczywiście nie każdemu jego wizja artystyczna przypadła do gustu. Mnie jednak całość ujęła. Graficznie - absolutnie pierwsza liga. Posiadałem już One X i miałem nań ograne wiele pięknych gier (RDR II), ale nie sposób było szaty graficznej Śmiertelnego Wdarcia zobrazować inaczej jak: A warstwa audio.... "Don't be so serious" - Low Roar z początku tej pięknej przygody przy schodzeniu z jednej z gór podczas podziwiania tych nieprawdopodobnych widoków Coś niezapomnianego. Oczywiście często jest pretensjonalnie, pompatycznie, ale taki już urok tej pozycji. I nawet jeśli po kilkunastu godzinach do głowy wkradnie się "kiedy coś zacznie się dziać", to rozpoczyna się rozdział 4 i zostaje przedstawiony ON. No łał. Z growych zaległości nic mnie specjalnie nie woła. Nie licząc drugiej Alojki systematycznie mam ograne kolejne mniejsze, większe, interesujące mnie premiery. Z nowymi grami wiecie jak to jest, więc postanowiłem odfoliować kupioną kilka miesięcy temu wersję reżyserską. Ależ ta gra doskonale się prezentuje. Byłem przekonany, że w tym remasterze tej wersji reżyserskiej tradycyjnie otrzymamy wybór 1440p przy 60 klatkach, bądź 4k w 30 ramkach. Jednakże tryb jakości oferuje natywne 4k przy niemal stałym klatkażu rzędu 60 k/s, a tryb panoramiczny jeszcze bardziej stabilizuje płynność (przy 4k). Piękna gra. Niemal 3 lata na karku, ale dalej imponuje (po przypudrowaniu noska). Rzecz jasna teraz, gdy już człowiek wiec co i jak, na czym stoi, gra się nieco inaczej, ale i tak to wspaniałe growe doświadczenie.
-
Nioh
Cuszima - bardzo dobra, przepiękna stylistycznie gra, gdzie kozacko tnie się przeciwników kataną. Polecam gorąco. Niemniej Nioh .... Grałeś w dwójkę, to wiesz czego się spodziewać. Tak jak wspominałem kiedyś w tym temacie - ma swoje wady (recykling aren, potworów, niezbyt piękna szata graficzna), ale grało się mi w niego FANTASTYCZNIE. Zdecydowanie jedna z moich ulubionych pozycji 8 generacji konsol. Nic tylko szlachtować wrogów. Jak masz możliwość mario10, to ogrywaj ją na piątej PlayStation. Zawsze to ładniej, a loadingi z 34 sek. stopniały na .... półtorej sekundy. Zatem
-
The Best of Ósma Generacja, runda 4.
Świetne Hollow Knight raczej polegnie z RDR II, które obiektywnie jest jedną z najlepszych gier ostaniach lat. Kratos prawdopodobnie poradzi sobie z Wilkiem. Sekiro jest kapitalne, ale nie tak uniwersalne i głośne jak GoW. Więc szykuje się mocarne GoW vs RDR II. Alien Isolation to szalenie klimatyczny horror, gdzie atmosfera zaszczucia wręcz tłamsi gracza. REVII wyszło wybornie. Ogromny plus za opcję VR, która robi tu nieprawdopodobną robotę. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, która wygra o ile, a tak stawiam, dojdą do kolejnej rundy. Niemniej, która by nie zwyciężyła, to i tak bez szans z Wiesławiem Trzeciem. Zakładam, że pokona przygody Linka. Zeldini jest rzecz jasna , ale Rzeźnik z Blaviken to zbyt mocny konkurent. Gra legenda, ma swoje wady, ale jest uwielbiana przez znaczną większość graczy. O Bloodborne można napisać, że to zmodyfikowane soulsy w klimatach Lovecrafta, ale to jedna z ikon PS4 i dla wielu najlepsze soulsy obok Eldenika Bożego. Nie była idealna (technicznie mocno niedomagała na premierę - koszmarnie długie czasy wczytywania, krztusząca się animacja niepotrafiąca utrzymać 30 klatek), ale to gra, której niejeden gracz wystawił albo mocne 9/10 albo nazywał ja GOTG. Z TLoU II wiadomo jak jest. Gra Roku 2020r. na forum. Olbrzymia liczba nagród. Jest to jednak tytuł, który albo ktoś kocha i wystawia okolice 9-10/10, albo niespecjalnie darzy sympatia (delikatnie ujmując). Obstawiam, że grający wybiorą jednak przygodę w Yharnam. Nie będzie to jednak łatwe zwycięstwo. Idąc dalej ciężko sobie wyobrazić by Bloodborne poniosło klęskę z MGSV/Cuszimą. Różnie to jednak może być. Death Stranding jest pozycją niezwykłą. To na pewno, ale śmiem wątpić, czy Kojomowskie klimaty, które nie każdego przecież przekonują, wystarczą by wygrać z kolejną ikoną ósmej generacji jaką jest Uncharted 4. Jasne, można napisać, że to kolejna część, że jest pięknie, ale bez większych "emołszyn", ale Uncharted, to Uncharted. Marka znana, lubiana i ceniona. Mnie Dejs Gon bardzo się podobało. Czy Deacon St. John będzie miał taką siłę przebicia aby pokonać Spidera - wątpię. Zatem następna runda tak pod de Vesira: U4 vs Spider Legendarny eks kontra najlepsza gra z Pajęczakiem w roli głównej.
-
Teenage Mutant Ninja Turtles: Shredder's Revenge
Biorę daj łan. Za łebka oglądałem klasyczną kreskówkę (genialne intro) i miło ją wspominam. Gry z żółwiami na 8 i 16 bitach również. Ależ będzie grane.
-
The Best of Ósma Generacja, runda 4.
Za dwie rundy prawdopodobnie zmierzą się ze sobą. Będzie to pojedynek tytanów, jak w 2018r. podczas wyboru Gry Roku. Tyle dobrze, że w tej fazie gry - zasłużenie zresztą. Niestety znakomity Doom Eternal nie miał tyle szczęścia Wygląda na to, że kolejna runda, to Bloodborne VS TLoU II. Będzie ciekawie.
-
Elden Ring
Wiedźmy z Hemwick. Tak, relatywnie prosta walka, którą lekko można zrobić przy pierwszym podejściu. Niemniej w soulsach zdecydowanie najłatwiejszym bossem jest Pinwheel z DkS. Istny żart, który zasadniczo pada w kilka sekund Rykard Pan Bluźnierstwa, jak odwiedzi się go odpowiednio wcześnie i walczy swoją bronią w zwarciu, potrafi napsuć nieco krwi. Nie jest to jednak wymagający przeciwnik.
-
The Best of Ósma Generacja, runda 4.
Zasadniczo co rundę wyrażasz swoje niezadowolenie z tytułu walk: eksy vs gry wieloplatformowe. Dyskredytujesz przygody Pana Sakai w starciu z REmake, następnie oddajesz głos na tego pierwszego, zatem sam przykładasz się do wzmocnienia rangi gier na wyłączność Sony. Tak z ciekawości - po co Czy to jakaś forma e-protestu, czy gra à la pawciokratos z poprzedniej generacji. Poza tym nie jest do końca tak, jak to przedstawiasz. GTS (ex) wyraźnie przegrał z The Division (multi). Następnie Shadow of the Tomb Raider wręcz rozgromił Dreams. Piękny i znakomity Raczet i Klank oberwał od multiplatformowca Krasza 4tego, a Control zdecydowaną przewagą głosów przepędził świetnego Nioszka. I wiesz, mnie podoba się kontynuacja Unravel. Propozycję DiRT 4 osobiście zgłosiłem, ale ich walka z takimi mocarzami, jak Bloodborne tudzież Spider Man z miejsca była przesądzona i nie zrzucałbym tu winy na ekskluzywność + nazwa forum = wiadomy wynik, bo Sonysjlewy. Nie sprawdza się opcja, że tytuł na wyłączność z urzędu wygrywa z grą multi, a z tego co widzę, to walka Cuszima vs nekst gen Leon i tak jest niezwykle wyrówna.
-
The Best of Ósma Generacja, runda 4.
Na chwilę obecną tylko Uncharted 4 ma komplet 3:0 (100%). Cała reszta toczy wyrównane boje - wszędzie 2:1. Niemniej racja. Za kilka dni będzie ciekawie.
-
Assassin’s Creed: Origins
60 klatek zdaje niesamowicie egzamin w tej grze, ale to jak w każdej pozycji - im płynniej, tym lepiej. Zdecydowanie polecam przygodę Bayeka z Siwy.Rzecz jasna, jak ktoś się lata temu się od niej odbił bądź z góry jest na "nie", bo Assasyn, ten zdania raczej nie zmieni. Spróbować jednak warto.
-
Cyberpunk 2077
Dokładnie. W późniejszym etapie gry okazjonalnie dochodzą odmienne opcje dialogowe (w zależności od wyboru pochodzenia), ale to głównie kosmetyka. Miłej gry, Schranz. No i daj znać za jakiś czas, jak ci się gra podoba i czy w ogóle.
-
Platinum Club
smoo, to zawsze fantastycznie opisuje swoje Już za genialne HM należy się Chyba odkurzę Vitę i powrócę do tej kapitalnej pozycji. Jeszcze dwadzieścia platyn i będzie trzeba pomyśleć o jubileuszowej dwusetnej.
-
PS5 PROpremiera, preorder i ogólna szajba :]
Jest i zestaw z Alojką.